Wiersze z mykiemPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa

Mój YouTube

Pierwszy wpis na blogu

Prawo Przyciągania, the secret

1. Opinia

2. Zdanie

3. Zima

4. Ekstaza

5. Na ptaszka

6. Baba Jaga

7. Disco story

8. Radość życia

9. Zawody w skokach do wody

10. Pies i padlina

11. Dobra rada

Opinia

Z racji ducha stanu, mego zatrudnienia
Mam jedną opinię jeszcze do głoszenia
Że czy coś z języka czy też prosto z oczu
To wszystko jest gó…m, ale oprócz moczu.
5.2005

Góra strony

Zdanie

Hen gdzieś daleko za stoma morzami
Tam gdzie się rodzą tęcze kolorowe
Jest bór wszechletni nigdy nie przebyty
A w środku boru pole jałowcowe
Między zaś krzewami jałowca starego
Ukrył się tam domek co z ostów zrobiony
W domku tym na środku jest skrzynia dębowa
Której ciężkie wieko rzeźbione w skorpiony
W skrzyni tej w jej wnętrzu pośród sterty liści
Ukryte jest małe niebieskie puzderko
Wysłane atłasem w zielone obłoki
Które miękkie niby wiewiórki futerko
Między obłokami leży słoik piękny
Z wyrytymi na nim tajemnymi znaki
Co pod światło patrząc mienią się nieziemsko
Aż serce się ściska nad podziw wszelaki
W słoiku jest flaszka odpowiednio mała
Aby się zmieściła w słoju bez problemu
Z korkiem wbitym mocno i zalakowanym
Obwiązanym wstążką nie wiedzieć to czemu
We flaszce koperta ozdobiona w kwiaty
Przeplatane złotym motywem wężowym
Nic po za tym nie ma tylko kwiaty węże
Z tyłu zalepiona przylepcem czerwonym
Kopertę wypełnia kartka bardzo stara
Pożółkła choć chyba nigdy nie czytana
W lewym górnym rogu jest znaczek herbowy
Jakby serce małe a tuż za nim ściana
Na środku tej kartki pięknie wypisane
Znajduje się zdanie które wyśledziłem
A brzmi ono tak to już czytam dosłownie
Kurde! Nie wiem jak brzmi! …Bo się obudziłem!!!
5.2005

Góra strony

Zima

Mrozu nie ma śniegu nie ma
co za dziwna zima trzyma
trawa rosnąć znów zaczyna
mrozu nie ma śniegu nie ma
Deszcz miast śniegu pada z nieba
błoto Nowy Rok przywita
a ten stary precz niech znika
deszcz miast śniegu pada z nieba
Jako drzewo puszczam soki
w blasku wschodzącego słońca
i od jegoż to gorąca
jako drzewo puszczam soki
Niechaj zmrozi mnie naprędce
jakaś zimność niezgłębiona
bo za siebie nie zaręczę
niechaj zmrozi mnie naprędce
Kiedy kwieciem się obsypię
gdy mnie już zapylą pszczoły
zaczną szaleć me anioły
kiedy kwieciem się obsypię
21.12.2006

Góra strony

Ekstaza

W końcu słońce przygrzewa
mam dość już tego chłodu
od jesieni leżę w trawie
dopiero teraz czuję
jak pęcznieję
jak mój korzonek
się powiększa
będę go mógł w końcu
zatopić w czymś
i penetrować to coś
dogłębnie
niebawem będę spełniony
czuję się wielki
bo nabrzmiewam
już wkrótce świat będzie mój
czuję te soki
które mnie rozrywają
które powodują
że penetruję
matka natura to sprytnie wymyśliła
dzięki niej mogę właśnie teraz
przeżywać ekstazę
Ja małe nasionko
sosny…
15.02.2007

Góra strony

Na ptaszka

Skręcony w rurkę śpi ptaszek w gęstwinie
Z krzaków złożonej tych co ciernie mają
Schował się biedak przed deszczem rzęsistym
Który wciąż dotąd go po grzbiecie łajał
Zaszył się w głębi mroku kłującego
I nie chce na świat rozkręcić się z rurki
Obrażon wielce na wilgoci brzemię
Nie pokaże w słońce ani cala skórki
Ptaszku ty mój ptaszku nie bądź tak zaparty
Wszak bez ciebie świat ten nie był by tym światem
Wyleć z tej gęstwiny i popatrz wokoło
Zanurkuj w tą mokrość co dla ciebie bagnem
A dla innych rozkosz dającym przesłaniem
Daj się ująć w dłonie i do ust przytulić
Chcę słuchać twych śpiewów ponad tą gęstwiną
Ptaszku ty mój ptaszku nie dam ci się skulić…
‚09.2007

Góra strony

Baba Jaga

Za siedmioma górami i tyloma lasami
Za siódmym morzem i rzeką siódmą
Stał sobie domek cały z pierników
Jaga w nim żyła z twarzą paskudną
Raz Baba Jaga wyszła przed chatę
Stanęła sobie nad bliską rzeką
W krąg się rozgląda i tak powiada:
– Ku..a! Ja wszędzie mam tak daleko!
Około 1986

Góra strony

Radość życia

Radość życia mnie ogarnia
Kiedy myślę o mym stanie
Jestem teraz sobie panem
W celi z pryczą oraz kranem
Gimnastyka ranną porą
Wspólnie z całą zbirów hordą
I rozkoszne wręcz śniadanie
Czarna kawa w czarnym dzbanie
Życie wiodę sobie kocie
Bo dostałem dożywocie
Pracą sobie rąk nie kalam
Cały ranek się opalam
Inne draby niech harują
W końcu tutaj mniej zimują
Mam przyjaciół całe rzesze
Wśród nich się posłuchem cieszę
Ci co wcześniej tu kiblują
Także mi się podlizują
Życie wiodę sobie kocie
Bo dostałem dożywocie
Nocą celę mam otwartą
Przychodzą grać do mnie w karty
Kiedy straci ktoś gotówę
To się godzi na parówę
Władzę twardą trzymam w kiciu
Bardzo dobry jestem w biciu
Za to przecież mnie wsadzili
Że pozbyłem gościa szyi
Życie wiodę sobie kocie
Bo dostałem dożywocie
Czasu kupa już minęła
Dziwna senność mnie spowiła
Nie chce mi się cieszyć z życia
Nawet nie uciekam z kicia
Kiedyś gdy się obudziłem
Tłum świetlisty zobaczyłem
Wtedy też jasnym już było
Dożywocie się skończyło.
Życie wiodę sobie kocie
Bo skończyłem dożywocie
27.12.83

Góra strony

Zawody w skokach do wody

Raz pewien wieloryb młody
chciał urządzić zawody –
zawody w skokach do wody.
Rzecze więc do kalmara:
– Przyjaźń nasza jest stara.
Znasz mnie dobrze kalmarze,
zamiary swoje ja ważę.
Chciałbym zrobić zawody,
zawody w skokach do wody.
Co powiesz na to kolego?
– Nie widzę ja nic w tym złego –
Rzecze kalmar do niego.
– Lecz Czy masz zawodników
równych i zręcznych wspólników?
– Właśnie szukam takowych,
czy nie dołączysz do owych?
– Dobrze, ale zawołać trzeba
płaszczkę. Przyłączy się też ameba.
Potem już czwórka cała
przy skale się spotkała
by z niej skakać do wody.
Tak chciał wieloryb młody.
Jury też zaproszono:
był pan delfin wraz z żoną.
A według losowania
pierwszy kalmar szedł do skakania.
Potem płaszczka, wieloryb i ameba.
Gdy już skakać było trzeba,
kalmar na szczyt się wdrapał,
po ogonie się podrapał,
sprężył mięśnie, skrzela rozwarł
i w dół rzucił się jak osa.
W locie trochę koziołkował.
Nawet raz się wyprostował.
Jednak w wodę spadł niemrawo.
Juror spojrzał tam z powagą
i przez chwilę się zadumał,
bo kalmar skakać nie umiał.
Dał mu jednak punkty dwa.
Przecież się z kalmarem zna.
Płaszczka już na szczycie stała,
szybko więc się przeżegnała
i gdy delfin dał jej znak
rzuciła się w dół jak ptak.
Szybowała minut pięć.
Dać dwa kozły miała chęć,
lecz za wcześnie się skuliła
i do wody się zwaliła.
Delfin przymrużywszy oko
rzekł tak do niej: – Oj niebogo!
Przecież mamy tu zawody,
ale w skakaniu do wody!
Pani za to tak fruwała,
jakby w nich nie startowała.
I dał jej też punkty dwa.
Za to, że ją żona zna.
By wieloryb wszedł na skałę
siły trzeba niebywałej.
Sam dać rady nie da przecie,
boć on to nie małe dziecię.
No ale wspólnymi trudy,
wyciągnięto go do góry.
Wieloryb trochę spocony
tak rzekł do delfina żony:
– Niechaj pani dobrze patrzy!
Dam ja program jak się patrzy!
I to mówiąc skoczył w dół.
Zrobił szpagat, kozła pół,
rozwarł płetwy, łypnął okiem
i do wody spłynął bokiem.
Juror bardzo zaskoczony
tak o radę pyta żony:
– Co mi radzisz ma kochana?
Choć go nie mam za bałwana,
ale czy mam go się bać?
Ile punktów mam mu dać?
– Punktów dasz mu ile dasz.
Wszak go trochę chyba znasz?
No i delfin, że go znał,
toteż dwa mu punkty dał.
Gdy ameba skakać miała,
nagle burza się zerwała.
Wiatr jej silnie dmuchnął w plecy
i ameba z nagłej hecy
korzyść chciała jakąś odnieść,
toteż dała mu się ponieść.
Ale, że ją kropla zlała,
szybko w wodzie się skąpała.
No a delfin, że ją znał,
toteż dwa jej punkty dał.
Potem sam na szczyt się wdrapał,
deszcz mu trochę grzbiet pochlapał
i nie namyślając się wcale
do wody skoczył wspaniale.
Chciał dać sobie punktów sześć,
ale jak to niesie wieść,
żona, że go dobrze znała,
tylko dwa mu punkty dała.
A zasada z tego taka:
Czyś jest zdolny, czy pokraka,
to w imię wyższej wyższości
ważne w świecie znajomości!
Około 1984

 

Góra strony

Pies i padlina

Pies co przez całe życie
Był na łańcuchu wiązany
Razu pewnego się urwał
Rozerwał swe kajdany
Z początku zgłupiał nieborak
Bo dalej od budy odszedł krok
Oczom własnym nie wierzył
Zdrętwiał i podniósł do góry wzrok
Rozejrzał się wokoło
I susa dał przed siebie
Cieszył się jak szczeniak
Jakby był w siódmym niebie
A gdy tak biegł i biegł
Cudny zapach go zwiódł
Padlina leżała w rowie
A on na kartoflach schudł
Dorwał się do padliny
Zębiska swoje w nią wbił
I szarpał ją w euforii
Każdą jej szparę zgłębił
Kiedy wróbel nadleciał
Bo zejrzał opodal robaka
Pies zawarczał zaszczekał
I rzucił się na biedaka
Wróbel jednak odskoczył
Spojrzał jak na debila
A pies padliny pilnował
Bo dostrzegł obok motyla
Koń drogą ciągnął wóz
Krowa na łące się pasła
Dla psa wszystko to wrogi
Dusza w nim z wolna gasła
Bo wlazło mu w ten pusty łeb
Że to co znalazł to skarb jest wielki
I zdechł pies w objęciach wybranki
Padliny kusicielki
I tu rzec można rzecz taką
Iż tak się w świecie dzieje
Że pies spuszczony z łańcucha
Niebawem ocipieje…
02-12-2008

Góra strony

Dobra rada

Dobra rada
Jeśli się znasz na toczeniu
To tocz najlepiej jak umiesz
Jeśli się znasz na rządzeniu
To rządź najlepiej jak rozumiesz
Jeśli potrafisz dobrze śpiewać
Śpiewaj by przyćmić głos słowika
Jeśli zaś umiesz guzik przyszywać
Zajmij się przyszywaniem guzika
Jeśli żeś stworzon do miłości
To kochaj się aż do spełnienia
Gdy zaś powstałeś by ból łagodzić

To łagodź go do ukojenia
Gdy zaś zrodziłeś się piekarzem
To zajmij się wypiekiem chleba
Ale nie wpieprzaj się raz za razem
Tam gdzie się nie znasz gdzie cię nie trzeba
Bo choćbyś tysiąc par butów schodził
Choćbyś się z samym diabłem zbratał
Jakżeś się człeku wróblem urodził
To orłem kur… nie będziesz latał…
08-12-2008

Góra strony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka

*

Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO

Pińczowskie Artały

Prawo Przyciągania, the secret