Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

To nie tak, nie tak, nie tak… Ale czy mam prawo mówić, co ja o tym myślę? Jak ja to czuję? Jak podpowiada mi intuicja? Jakie informacje zdaje się mi udostępniać Akasza?

– Tak – w tym momencie odezwał się JAM. – Nie tylko masz prawo mówić, co myślisz, ale jest to twoim obowiązkiem, który sam na siebie nałożyłeś przed urodzeniem. Sam zdecydowałeś, że będziesz dzielił się swoimi przemyśleniami, choćby one nie wywoływały aplauzu w rzeszach. Bo nie rolą twoją jest porywać tłumy, ale sprawiać, że jednostki odłączą się od tłumu i zaczną samodzielnie myśleć. Twoją rolą jest wspieranie tych nielicznych, którzy szukają, a którzy już wiedzą, że świat nie jest taki, jak się ogólnie uważa, jak mówi religia, czy nawet nauka. Zatem wal śmiało, co ci leży na duszy… Czyli co ci leży na mnie…

Od kilku dni postanowiłem poleżeć w łóżku, gdyż nieopatrznie zaczęło się u mnie dość radykalne zdrowienie i oczyszczanie organizmu, w postaci kataru i kaszlu. Szukałem w pamięci, gdzie i kiedy mogłem się dopuścić myślenia negatywnego i znalazłem. Nie dalej jak 3 tygodnie temu byłem…

Ale to nie jest istotne. Faktem jest, że te moje złe myśli doprowadziły mnie do leżenia w łóżku. Prawie codziennie fotografowałem pińczowski zachód słońca i było mi trochę żal, że nie będę mógł tego robić. I wtedy Wszechświat zasnuł niebo chmurami i od dwóch dni nie widać jak słońce zachodzi. Przypomniałem sobie wczoraj, że mam do podlania zasiane nasiona na działce i dzisiaj w Pińczowie pada… To tak na marginesie.

Na dzień przed moją decyzją o zdrowieniu w łóżku znalazłem na necie listę filmów, które budzą świadomość i rozszerzają światopogląd. Sporo z nich już znałem, ale były takie, których albo jeszcze nie oglądałem, albo je zapomniałem. Tu link do tej listy: https://obudzeni.net/t/lista-filmow-ktore-budza-swiadomosc-i-rozszerzaja-swiatopoglad-23. Dzięki niej moje leżenie w łóżku zamieniło się w całkiem niezły maraton filmowy. Odpuściłem sobie takie filmy, jak Avatar, Matrix, Sekret itp. , bo znam je dość dobrze i są to bardzo wartościowe pozycje. Skupiłem się na takich, których nie oglądałem lub zapomniałem o nich.

Nie będę jednak opowiadał tych filmów. Powiem, co zwróciło moją uwagę w przesłaniach, jakie niosą. Na tej liście jest sporo filmów amerykańskich, których akcja owinięta jest religią protestancką. Religia sama w sobie, według mnie, to narzędzie manipulacji inteligencją ludzką. To mechanizm sprawiający, że człowiek czuje się mały i zależny od Boga, który zawiaduje całym życiem ludzkim.

Jednak religia protestancka w zderzeniu z katolicką wygrywa przez nokaut w pierwszej sekundzie walki. Znam ją jedynie z filmów i opowiadań ludzi, którzy jej doświadczyli. I w tej religii widzę mnóstwo radości, mnóstwo nadziei i miłości. Tam ludzie się wspierają, pomagają sobie. Mimo, że jest to aparat manipulacji, to jednak bije z niej dużo pozytywnej energii.

Religia katolicka, to ciemna strona mocy. To cierpienie, gniew, zawiść, poczucie winy, groźba kary. I ciągły strach przed miłosiernym bogiem, któremu nie wiadomo, czy palma odbije i nie spuści nam wpierdol po naszej śmierci. Religia katolicka to celibat księży, a zatem cudzołóstwo, homoseksualizm, pedofilia. Bo przecież Bóg nie po to dał ludziom popędy, aby je tłumić. A z tłumienia chuci rodzą się dewiacje.

Ciekaw jestem, czy wśród pastorów odsetek pedofilów jest podobny do odsetka pedofilów wśród księży. Wiem, że nie. Jak to mi podpowiedziała intuicja, prawdopodobieństwo tego, że któryś pastor jest pedofilem, jest podobne do tego, że któryś z wegetarian skusi się na zjedzenie mięsa.

W wielu oglądanych przeze mnie filmach z listy dotyka się problemu nieingerencji Boga, gdy dzieje się krzywda. Ktoś umiera na raka, komuś zabijają dziecko, komuś dzieje się inne nieszczęście. Padają wtedy pytania: dlaczego ja?, dlaczego Bóg do tego dopuścił?, dlaczego nie interweniował?, gdzie wtedy był Bóg, gdy go potrzebowałem?

To nie tak, nie tak, nie tak… Ja wiem, że to nie tak, że Bóg do czegoś dopuścił. W moim rozumieniu, Bóg to Największa Możliwa Wibracja, nieskończenie inteligentna, ale niewszechwiedząca. Bóg nie wie wszystkiego. On cały czas się uczy. I prawdę powiedziawszy nie zależy mu na tym, czy nam jest dobrze, czy źle. Nigdy nie interweniuje, nigdy nie faworyzuje, nie karci i nie pomaga. On tylko obserwuje, doświadcza i uczy się.

Wiem, że nasza rzeczywistość, to symulacja. Nasze dusze obejmują sobą nasze ciała, jak palce pionki na szachownicy i grają w Grę Zwaną Życie Na Ziemi. Wszystko, co doświadczają nasze ciała w tej Grze, dusze przekazują dalej. One same uczą się i podnoszą swoje wibracje. Wszystkie dusze dążą do Boga, do Najwyższej Możliwej Wibracji. Inkarnują na ziemi niekiedy wiele tysięcy razy, gdyż taką czują potrzebę.

Dusze nic nie muszą, nie są oceniane. One same chcą się doskonalić. Mają na to całą wieczność. Niektóre dusze lepiej dobierają ciała do inkarnacji, inne gorzej. Stare dusze już się nie mylą i wybierają takie ciała, z którymi współpraca będzie pełna. Bo dusza i ciało, to dwie odrębne istoty, które zwykle przed urodzeniem łączą się w jeden symbiotyczny organizm.

Gdy jest pełne porozumienie duszy i ciała, wtedy życie takiego osobnika jest pełne radości i zrozumienia. Mało w nim cierpienia i bólu. A jeśli się pojawią, to tylko na chwilę, aby o czymś przypomnieć, przywołać do porządku. Jeśli nie ma tego porozumienia, to wtedy osobnik jest typowym egoistą, materialistą, furiatem, złoczyńcą, albo cierpi, gdyż nie rozumie swej rzeczywistości.

I wtedy za swe niepowodzenia wini Boga. Wini Siłę Wyższą, gdyż nie rozumie, że to on sam jest kreatorem swojego życia. Że to on sam jest sprawcą swej doli i niedoli. Nikt inny, tylko on sam. Sam zezwolił na zaistnienie czegoś swoimi myślami. Bo to przecież nasze myśli mają moc programowania naszej rzeczywistości. Nie Bóg! On dał nam wolną wolę. Nasze dusze mają wolną wolę. Wszystko w obrębie ciała Największej Możliwej Wibracji ma wolną wolę. Boga nie interesuje, czy nam jest dobrze, czy źle. On nas doświadcza, uczy się dzięki nam.

Jeśli człowiek jest świadom tego, że sam jest sterem, żeglarzem, okrętem, to chyba mu łatwiej sterować życiem i omijać mielizny i skały. Chociaż młode dusze jeszcze wolą mieś poczucie, że to nie one rządzą swą rzeczywistością. Zupełnie jak małe dzieci, które wiedzą, że rodzice nad nimi czuwają.

Tylko w przypadku młodych dusz, nikt nad nimi nie czuwa. Od pierwszej inkarnacji na Ziemi od razu są rzucane na głęboką wodę. I muszą sobie radzić przez niekiedy dziesiątki początkowych wcieleń. Młode dusze były najpierw Istotami Niskowibracyjnymi, czyli bytami, które były poniżej Świata Dusz. Świat Istot Niskowibracyjnych, to z naszego punktu widzenia, bardzo mroczny świat.

Eony lat temu, kiedy dusze ze Świata Dusz wpadły na pomysł tworzenia symulacji rzeczywistości, aby przyśpieszyć doświadczanie i pozyskiwanie dobrych wibracji, podczas pierwszych prób z symulacjami powstał problem z zagospodarowaniem niskich wibracji, które symulacje generowały, jako produkt uboczny. Postanowiono, że będą one dostarczane do Istot Niskowibracyjnych, dla których te niskie wibracje były dość wysokie i sprawiały im stan porównywalny do naszej radości. Czyli nasz smutek, żal, złość, strach, to dla tamtych Istot jest radość.

W ten sposób Istoty Niskowibracyjne podnosiły swoje wibracje i mogły przedostać się do Świata Dusz. Michael Newton opisuje to jako narodziny duszy przez odrywanie się bąbelków z jakiejś powłoki. Te bąbelki to kokony ułatwiające asymilację w Świecie Dusz. Nowo narodzone dusze po pewnym czasie podejmowały się inkarnacji na Ziemi. Ale Ziemia była zbyt radosna i szczęśliwa, a one nie mogły znieść tak wysokich wibracji. Nie były jeszcze na nie gotowe.

Zaczęły zatem robić to, co powodowało u nich niższe wibracje, a co na Ziemi można nazwa smutkiem, cierpieniem itp. Zatem zabijały, gwałciły, paliły osady i robili wszystko, aby pozyskać te niskie wibracje. Bez nich nie udałoby im się długo przeżyć.

Istoty Niskowibracyjne znalazły sposób, aby nie czekać na ochłapy niskiej energii, które dostawały ze Świata Dusz, tylko samodzielnie pozyskiwać je z symulacji. I tak narodził się Szatan, jak popularnie nazywa się Istoty NIskowibracyjne, które mają możliwość wpływania na rzeczywistość w symulacji. I bynajmniej Szatan, to nie jedna istota. Jest ich mnóstwo.

Nie może on nikogo do niczego zmusić. Nie może zmusić kogoś, aby cierpiał. Ale może tak zmanipulować jego myśli, aby sam chciał cierpieć. Aby się bał. Aby nienawidził. Szatan może nami manipulować, ale tylko, gdy sami mu na to pozwolimy. Młode dusze mają to w naturze, że pozwalają, bo korzyść jest wtedy niejako obopólna. To Szatan stworzył dla swoich korzyści religie oparte na cierpieniu i strachu. I do tych religii lgną młode dusze. Bo one jeszcze potrzebują niskich wibracji.

Starych dusz nie da się zmanipulować. Szatan nie ma nad nimi władzy. One więcej widzą, więcej czują, więcej wiedzą, więcej rozumieją. Są spokojniejsze i mają dobrze rozwiniętą intuicję. Stare dusze dobrze wiedzą, po co się narodziły. Nie ma w nich strachu przed niczym. Istota Niskowibracyjna może przeniknąć do symulacji jako demon, czyli byt, który nigdy nie był człowiekiem. Jego działanie jest silnie ukierunkowane na pozyskanie przede wszystkim strachu, jako najsilniejszej negatywnej emocji.

Gdy dusze spostrzegły, że ich symulację zhakowały Istoty Niskowibracyjne, mogły temu zaradzić i pozbyć się ich. Jednak tego nie zrobiły, bo oto pojawiła się okazja na urozmaicenie Gry. Wtedy zaczęła się „walka Szatana z Bogiem” czy „dobra ze złem”– tak to interpretować może religia katolicka. Ale to nie jest walka. Ja bym to nazwał współpracą. Istoty Niskowibracyjne pokazują nam, gdzie mamy słabe punkty, gdzie możemy coś w sobie poprawić. To tak, gdy chcemy sprawdzić, czy łódź przecieka, to trzeba ją zwodować, albo nalać do niej wody. Jeśli nie mamy słabych punktów, to szatan nam nic nie zrobi. A jeśli stanie nam się coś złego, to mamy sygnał, gdzie powinniśmy swoją łódź uszczelnić.

Każda choroba to objaw nieszczelności naszej łodzi. Każda zła myśl, to znak, że nasza łódź przecieka. A przez najmniejszą szparkę do naszej świadomości może przedostać się Istota Niskowibracyjna. I to od nas zależy, czy, gdy pojawi się w nas rak, załamiemy się i pozwolimy zatonąć naszej łodzi, czy weźmiemy się za łatanie jej pozytywnymi myślami.

W obejrzanych przeze mnie filmach dużo się mówi o zaufaniu Bogu, o uwierzeniu w to, że on się nami zaopiekuje. W sumie chodzi w tym wszystkim o to, aby pozbyć się destrukcyjnych myśli, aby przestać się bać i przestać przyciągać myślami do siebie złe rzeczy. O to chodzi w zaufaniu Bogu. O zaprzestanie negatywnego myślenia. To nie Bóg nas chroni. Chronimy się sami, kontrolując nasze myśli. To nie Bóg nas wspiera. Sami się wspieramy patrząc optymistycznie w przyszłość. To nie Bóg nas karze. Sami przyciągamy do siebie złe rzeczy, myśląc o tym, czego nie chcemy, zamiast o tym, czego chcemy.

I tak od miliardów lat, w wielu odsłonach symulacji, toczy się Gra Zwana Życiem Na Ziemi. To wcale nie jest zła gra, to wcale nie jest złe życie. Można się nauczyć nim sterować i być kapitanem na własnym statku. A do tego trzeba się obudzić i przestać myśleć cudzymi myślami. Oczywiście na wszystko jest odpowiednia pora. Nie uzyska samoświadomości młoda dusza, która dopiero zaczęła przygodę z inkarnacjami. Wszystko musi iść w odpowiednim porządku. To tak jak z nauką w systemie. Najpierw przedszkole, potem podstawówka, średnia itd.

Nasza Ziemia, to zarówno przedszkole, szkoła średnia i uniwersytet. Tu jest miszmasz wszelakich wcieleń. I dlatego też powstają napięcia pomiędzy ludźmi. Młode dusze walczą między sobą, średnie burzą się i walczą o prawa zwierząt i chronią środowisko, a stare dusze obserwują i pomagają, gdy je ktoś o to poprosi. Nie włączają się w spory, nie stają po niczyjej stronie. One mogą tylko powiedzieć, co myślą o danej sprawie. Niezobowiązująco. Często oskarżane są o znieczulicę. Ale to nie znieczulica. To tylko mądrość. Stara dusza wie, że za uwagą podąża stworzenie.

Stara dusza jeśli się włącza w system, to nie protestuje przeciwko czemuś, ale opowiada się za czymś. I jest spokojna. Jeśli nawet się zeźli, to na ułamek chwili. Jeśli stara dusza choruje, to wie, że w ten sposób zdrowieje. Ona ma świadomość siebie i tego, po co tu jest.

Stara dusza doskonale rozumie, że nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla jej dobra. Bóg, to talizman na szyi, to maskotka na stoliku podczas egzaminów, to iskra w oczach ukochanej osoby, to pomocna dłoń przy wchodzeniu na schody. Bóg to to wszystko, co sprawia, że jesteśmy pewni siebie i wiemy dokąd idziemy. A to wszystko jest w nas. Nie dalej, tylko w nas…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wnuczka Emilka
*
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret