Spis treści
Spis Wpisów
Spis Wpisów

Jest jesień. Czyli przygotowanie do czasu wyciszenia. Dni są coraz krótsze i coraz chłodniejsze. Nasz świat się uspokaja i przygotowuje do zimowego odpoczynku. Siedzę na swojej 3 arowej działce i bujam się przed Chatką w fotelu niebujanym. Opodal z drzewa śliwki węgierki opadają owoce na wyleniałą trawę, którą chce zdominować mech. Lubię mech. Jest miękki, przyjemny i nie trzeba go kosić, a zawsze jest pięknie zielony.
Tak się bujam w tym moim niebujanym fotelu i patrzę na leżące pod drzewem śliwki. Mnóstwo opadłych owoców, w których są nasiona drzewa śliwkowego. I tknęła mnie myśl, dlaczego pod drzewem, z którego spadły nasiona, one nigdy nie kiełkują? Pod żadnym drzewem owocowym na mojej działce nigdy nie wykiełkowało żadne nasionko z danego drzewa. Owoce leżą pod drzewem, gniją, rozkładają się, ale nasiona z nich w tym miejscu nie kiełkują.
I wtedy JAM zapodał do mej głowy taką ideę: Nasiona nie mogą kiełkować pod swoją matką, aby nie zabierać jej przestrzeni życiowej. Jeśli oddalą się na taką odległość, że korona drzewa z nich powstałego nie będą zabierać przestrzeni ich matki, dopiero wtedy mogą wykiełkować.

– Bardzo mądra idea JAMie! Nie słyszałem, ani nie czytałem o tym nigdzie.
– Nie dotarła ona nigdy do ciebie, bo nie miałeś nigdy takich przemyśleń i nie miałeś potrzeby się nad tym zastanawiać. Teraz bujasz się w swoim niebujanym fotelu na działce, jesteś spokojny i kontemplujesz rzeczywistość. I podjąłeś myśl o kiełkowaniu nasion, a ja Ci na nią odpowiedziałem. Ale to jest znana zasada w świecie botaników, choć nie rozgłaszana. Drzewa wydają tak dużo nasion dlatego, że nie mogą same ich rozprzestrzeniać. Wkładają je w owoce, aby przyciągnąć ludzi lub zwierzęta, a tym samym wykorzystać ich do rozmnażania się. Nasiono musi być zaniesione na odpowiednią odległość od drzewa, aby po wykiełkowaniu nie przeszkadzało swojej rodzicielce. Inne nasiona z innych drzew, nawet z tego samego gatunku, nie mają takiego zakazu. Liczy się tylko drzewo rodzic.
– Mądre to jest. Bo gdyby te tysiące nasion, które spadają pod drzewo wykiełkowały, to zdusiły by swojego protoplastę, a i same w takiej gęstwinie nie mogłyby się dobrze rozwijać.
– Dokładnie.
– Ale to oznacza, że drzewa i nasiona są inteligentne!
– A myślałeś, że nie? Nawet kamień jest inteligentny. Skała, która tworzy góry także jest inteligentna. Kamień, to takie nasiono skały.
– No ale przecież z kamienia nie wyrasta skała.
– Nie widzisz tego, bo tak zwana przyroda nieożywiona rządzi się innymi prawami i czas dla niej płynie wolniej. Dla ciebie tysiąc lat, to dla skały dwa dni. Gdybyś nakręcił film poklatkowy, na którym pokazałbyś leżący gdzieś na pustkowiu kamień, przez tysiąc lat, to po odtworzeniu filmu w normalnej prędkości zobaczyłbyś, że kamień zachowuje się jak robak. Porusza się, przemieszcza, pożywia i wydala z siebie. To, że kamienie uznajesz za martwe wynika tylko z twojej percepcji czasu. Ale nic w twojej rzeczywistości nie jest martwe.
– A co to znaczy żywe, albo martwe?
– Dotknąłeś dobrego zagadnienia. Masz świadomość, że twoja rzeczywistość, to symulacja komputerowa.
– Oczywiście.
– Żywe jest to, czym steruje program komputerowy, który pozwala na zmianę tego czegoś. W twojej rzeczywistości nie ma nic martwego. Nawet ciała po śmierci w tym kontekście są żywe, bo przecież następuje proces ich rozkładu. Czyli następuje w nich zmiana. A zmiana, to życie.
– Czyli wszystko żyje.
– Tak. Ale nie wszystko ma świadomość.
– A co to jest świadomość?
– To posiadanie chęci do życia.
– Czyli?
– Czyli to chęć bycia w tej materii, w której się jest i czerpanie z niej doświadczenia bycia nią.
– A kto ma tę chęć?
– To już wiesz. Tę chęć przejawia Istota Wyższa. Czyli ta energia, która wyraziła wolę inkarnowania w dany obiekt w danej symulacji.
– Wiem. Ty jesteś moją Istotą Wyższą i zechciałeś zawiadywać moim ciałem na tym etapie Gry w Życie Na Ziemi.
– Dokładnie.
– A jak to się dzieje, że ja odczuwam siebie, jako siebie, a ciebie, jako głos w mojej głowie? Dlaczego ja czuję się bardziej realny, a ciebie odczuwam jako nierealnego?
– Twoje ciało, to konstrukt programowy. Rzeczywistość Gry jest dla ciebie twoją rzeczywistością i ją odczuwasz jako realną. Istoty Wyższe, a raczej cząstki ich energii, wcielają się w te konstrukty, zwane też awatarami i grają w Grę na poziomie Gry. To, że czujesz siebie jako siebie, to kwestia twojego oprogramowania. Gdybyś odczuwał mnie, jako realnego twojego przewodnika, to Gra miałaby inny sens. Obecny sens, to taki, że powinieneś uzyskiwać jak największy spokój i zrozumienie wszystkiego, co Ci się przydarza. Czym więcej rozumiesz, tym jesteś bardziej spokojny. A jesteś spokojny po to, aby zarażać spokojem innych i aby Gra stopniowo wyciszała się.
– Gdyż?
– Gdyż ta symulacja, ta wersja Gry w Życie na Ziemi dobiega końca. Owszem. Stwórcy mogliby ją natychmiast wyłączyć, ale nie robią tego, gdyż miliardy miliardów wcieleń pozostałyby z niezaspokojoną ciekawością końca Gry. Zatem twoją misją jest rozsiewanie zrozumienia i spokoju.
– A czasy są teraz niespokojne.
– Zawsze, w każdym czasie jest coś niespokojnego. Każdemu pokoleniu wydaje się, że ich życie jest właściwe, a czasy przeszłe, to ciemnota. Każda inkarnacja ma jakiś cel. Nie ma inkarnacji przypadkowych, bo przecież przypadek nie istnieje. Wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny.
– No tak. Gra jest stworzona na podstawie kodu, który nią steruje. A czy nie zdarzają się jakieś przekłamania, jakieś fluktuacje kodu? Samoistne takie?
– Nie zdarzają się. Aby coś zaistniało, musi zostać pomyślane i zapisane w postaci programu. Myślenie, to programowanie. Jeśli czegoś Zespół Stwórców nie napisał w twojej Symulacji, to nie może to zaistnieć. Nie możesz sobie nawet wyobrazić tego, czego kod nie został już stworzony. Wszystkie twoje myśli, wyobrażenia, marzenia, halucynacje i im podobne mogą zaistnieć, bo zostały stworzone przez Zespół Programistów Gry w Życie na Ziemi. Coś, na co nie ma programu, nie istnieje.
– Czyli wszystko już zostało napisane?
– Nie. Niektóre rzeczy są dopisywane na bieżąco. Symulacja jest ciągle rozwijana, pomimo, że chyli się ku końcowi. Na przykład, jeśli istnieje program, który jakiemuś naukowcowi pozwolił na wymyślenie neutrin, to zaraz jest dopisywany następny, który pozwala udowodnić ich istnienie. Jeszcze pół wieku temu nie odkrywano planet przy odległych gwiazdach. Teraz stało się to normą. Jeszcze dziesięć lat temu nie planowano w Realu podróży turystycznych w kosmos, a teraz to się dzieje. Powiedziałem w Realu, bo w filmach i książkach sf, to było od dawna postulowane. Pamiętasz film, który był w TV pod koniec lat 70tych ubiegłego wieku, a który nazywał się kosmos 1999.
– Oczywiście! To był mój ulubiony serial, a który czekało się z utęsknieniem tydzień!
– I w tym serialu posługiwano się komunikatorami, na których można było widzieć rozmówcę.
– No i co z tego?
– Teraz prawie każdy ma taki komunikator. O niebo lepszy.
– Bo został napisany program umożliwiający zrobienie takiego komunikatora…
– Nie inaczej. Nic nie może zaistnieć bez kodu.
– A widzisz. Przyszła mi teraz myśl, zgoła różna od poprzednich, ale wydaje mi się podobną. Rzecz dotyczy tego, że potomkowie są podobni do rodziców, dziadków, znajomych itd. Można to by było zrzucić na karb dziedziczenia genetycznego, ale jakoś czuję, że nie o to chodzi.
– I dobrze czujesz. Geny, to tylko przełączniki, które programuje świadomość awatara.
– Czyli dusza, która jest w symbioncie?
– Tak można rzec. Przełączniki te są już programowane wstępnie w łonie matki, gdy dziecko zostaje poczęte. Gdy tworzy się zygota, to ona przejmuje wstępne kody z plemnika i z jajeczka, które są jej przyczyną. Potem płód jest programowany wibracją matki, która te wibracje pobiera z otoczenia. Noworodek jest sumą wszystkich programów, jakie zostały mu wgrane od chwili zespolenia plemnika z komórką jajową. Po urodzeniu dziecko zaczyna samo się programować dzięki bodźcom z otoczenia. I te programy, które naznacza swoimi emocjami, realizowane są w jego ciele. Symbiont staje się taki, jakie programy w siebie zaabsorbował. Wracając do twego dylematu. Często się zdarza, że szczupli rodzice wychowują swoje własne, ale otyłe dziecko. W rodzinie jest babcia, która ma nadmiar kilogramów. Nauka powiedziałaby, że dziecko genetycznie odziedziczyło po babce otyłość. Ale to nie jest tak. Choć i tak być może, jeśli dziecko samo się nie przeprogramuje.
– Czyli?
– W tej rodzinie, gdzie rodzice są szczupli, a dziecko otyłe, babcia bardzo zżyła się z wnuczkiem, a on uwielbia babcię. I ją ma za przykład swego szczęścia, bo z babcią jest mu dobrze, babcia daje mu radość. I na obraz i podobieństwo babci programuje się. Robi się otyły, bo otyłość kojarzy mu się ze swoją radością. To jego świadomość zaprogramowała jego geny tak, aby w jej mniemaniu ta inkarnacja dała się przeżyć pozytywnie.
– Ale w tym momencie wkraczają szczupli rodzice, którzy nie chcą otyłego dziecka i idą z nim do specjalisty, aby sobie zrobić dobrze.
– Dokładnie. Rodzice wtedy nie patrzą na plan duszy dziecka, tylko dbają o swoje ego, czyli program z ciała, które chce czuć się komfortowo. I oni nie robią dobrze dziecku, tylko sobie. Jeśli dusza dziecka nie miałaby planu ze swoją otyłością, to nie dopuściłaby do takiego stanu.
– Ale bywa też tak, że dziecko tyje, aby pomóc w zrozumieniu czegoś swoim rodzicom.
– Żaden plan duszy nie jest indywidualny. Każdy zakłada robienie sobie dobrze, ale także robienie dobrze otoczeniu. Kwestia jest taka, że nie wszyscy to rozumieją i nie wszyscy chcą skorzystać. Plan duszy to jedno, a dążenia ego to drugie. Chodzi o to, aby symbiont pogodził to wszystko w sobie.
– Niełatwa sprawa.
– Ale nie niewykonalna. Znasz to przecież z autopsji. Ty doskonale sobie w tej materii radzisz.
– Może nie doskonale, ale daję radę. Czyli, reasumując, jesteśmy tacy, jak nasi idole.
– O tak! Jesteśmy tacy, jak to, w co się zapatrzyliśmy.
– Czyli kto z kim przestaje, takim się staje!
– W rzeczy samej. Jeśli mieszkasz ze starą schorowaną matką, to nie dziw się, że ci zęby wypadają. Jeśli będziesz obcował częściej z kobietą młodszą o co najmniej 8 lat, to i ty odmłodniejesz.
– To jestem między młotem a kowadłem.
– I dlatego jeszcze, w miarę jak na swój wiek, się dobrze trzymasz!
– Trzymam się, taaaaaa…. Trzymam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*
Wnuczka Emilka
Jarkos YouTube
Jarkosowa Dusza
*
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
"Jarkos Foto Art"
"Jarkos Foto Art"
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret