98. Długie życie, czyli nie swoją miarką | Prawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Spis treści
Spis Wpisów
Spis Wpisów

I jest ciepłe lato. W miarę dużo słońca, ale też co jakiś czas pada deszcz. Nic bez przesady. Zdaje się, że jest tak, jak powinno być, aby wilk był syty i owca cała. U mnie jest spokojność coraz większa. Coraz spokojniej obserwuję tą rzeczywistość i coraz więcej rozumiem. Gdyż emocjonalnie jestem raczej na zewnątrz tego, co się dzieje. W to, co dla mnie radosne, to się angażuję, a to, co dla mnie złe, staram się, aby było mi obojętne. I coraz lepiej mi to wychodzi.

Czym mniej czemuś daję uwagi, tym mniej tego doświadczam. Ale mam świadomość, że mimo moich usilnych starań, aby na coś zobojętnieć całkowicie, to i tak w nieznacznym stopniu to może mnie musnąć. Bo nasza rzeczywistość nie została stworzona po to, aby było idealnie, ale po to, aby czerpać przyjemność ze świadomego pozbywania się brudu energetycznego, który od urodzenia mamy do siebie przylepiony.

Mówi się, że dziecko rodzi się jako czysta karta, która zaczyna się w miarę upływu czasu zapełniać. To nie jest tak. Dziecko rodzi się już obarczone negatywnymi programami, które przejęło od matki, a ta ze swojego środowiska z dziada pradziada. Nie istnieje człowiek, który byłby całkowicie wolny od negatywnych emocji, a jednocześnie był całkowicie świadomy tej rzeczywistości. Bez zła nie docenialibyśmy dobra.

Tyle, że zło i dobro, to pojęcia względne i to, co dla jednego jest dobre, dla drugiego może być nie do przyjęcia. I to jest fajne. W tej rzeczywistości jest taka różnorodność wszystkiego, aby każdy miał swobodę wyboru. I czym człowiek jest bardziej tego świadomy, tym jest bardziej tolerancyjny. A tolerancja, to rozumienie różnorodnych potrzeb różnorodnych istot.

Nie jest to pożyteczne, gdy mierzymy wszystko swoją miarką. Bo każdy ma inną rzeczywistość indywidualną i inną miarkę dla niej. Nie ma też czegoś takiego, co dla wszystkich ludzi jest jednakowo dobre. Nie ma lekarstwa, które działa na wszystkich jednakowo, nie ma diety, która odchudza jednakowo, nie ma jedzenia, które dla wszystkich smakuje jednakowo i nie ma Boga, który byłby dla wszystkich identyczny. Boga w popularnym jego rozumieniu.

Mierzenie wszystkich swoją miarką doprowadza do nieporozumień i konfliktów. Uważanie, że to, co dobre dla mnie, jest dobre i dla ciebie, to nieodpowiednia droga. Jeden wierzy, że pomogą mu lekarstwa, a drugi poprawia swój stan zdrowia bezpośrednio dobrą myślą, bez amuletów. To, w co wierzymy, zawdzięczamy swoim rodzicom, szkole, religii, znajomym, środowisku w którym żyjemy. Nasze życie, to ciąg realizacji programów, które zostały nam świadomie lub nieświadomie wgrane przez otoczenie, a my świadomie lub nieświadomie na to zezwoliliśmy.

Niektóre programy są dla nas pożyteczne, a inne nie. Dobry dla nas program może wgrać w nas osoba, która ma dobre dla nas wibracje. Nieodpowiedni program uzyskamy od osoby, która jest dla nas nieodpowiednia, która różni się od nas wibracyjnie. Dobre programy sprawiają, że radośnie przeżywamy życie, a złe, że życie jest dla nas ciężkie. Jednak niektóre programy są tak sprytnie skonstruowane, że wydają się być przyjazne, a w rzeczywistości są destrukcyjne.

Posłużę się tu niecodziennym przykładem, który pozwoli każdemu zbadać, czy ten program jest dla niego destrukcyjny, przyjazny, czy obojętny. Otóż podam ci teraz stwierdzenie, a ty sprawdzisz, jakie emocje ono w tobie wywołuje: „Mam wrażenie, że twój Bóg, to kretyn i idiota, a poza tym, że jest zmyślony!”

Wczuj się w moje słowa i zauważ, jakie uczucia się w tobie pojawiły. Jeśli moje słowa cię oburzyły, jeśli uraziły twoje uczucia religijne, jeśli zezłościłeś się na mnie, że śmiem obrażać twojego Boga, albo poczułeś niesmak, to znaczy, że twoja wiara w Boga jest dla ciebie wiarą destrukcyjną. Wgrany został ci program, który ma za zadanie manipulować tobą tak, abyś spełniał żądania tych, którzy cię zmanipulowali. Gdybym przytoczył więcej zdań, tzw. „bluźnierczych”, to mogłaby się w tobie zrodzić chęć pobicia mnie, a nawet zabicia. To dlatego np. religia katolicka ma za sobą wiele trupów. I zauważ, że to nie księża zabijali, ale ich wyznawcy.

Jeśli ktoś obraził twoje uczucia religijne, to znaczy, że twoja religia jest destrukcyjna i manipuluje tobą, a twoja wiara jest wątła. Podobnie jak patriotyzm, który powoduje, że na wezwanie rządzących jesteś gotowy stać się mięsem armatnim. A to wszystko jest manipulacja na twoim ego, któremu wmówiono, że jest lepsze od innych. Czym człowiek jest mniej świadomy rzeczywistości i zasad jej działania, tym jest bardziej podatny na manipulację.

Jeśli moje „bluźniercze” słowa rozbawiły cię i pomyślałeś: „Gadaj zdrów. Przecież ty mojego Boga nie znasz i nie znasz mojej wiary w niego. Jesteś zupełnym ignorantem, a nie autorytetem w sprawie mojej wiary. Twoje słowa mnie rozbawiły, gdyż nie ma w nich krzty prawdy i mogę tylko westchnąć, bo nie zamierzam cię wyprowadzać z błędu. Ja jestem pewien swego Boga i mojej wiary w niego, a tego, czego jestem pewien nie zburzą żadne pomówienia.”

Jeżeli takie uczucia wywołały u ciebie moje słowa, to może oznaczać, że twoja religia jest dla ciebie przyjazna i dba o to, abyś wzrastał w radości. A źródło, które ci ją zaszczepiło, jest źródłem wody życia. Mając tak silną pewność w sprawach swego Boga, zapewne jesteś istotą o wysokich wibracjach, gdyż tylko niskie wibracje mogą przyciągnąć myśli niskowibracyjne, a sprawa wyznania jest sprawą głęboką i osobistą. Jeśli nie pozwoliłeś osobie bez znaczenia dla twojej wiary, uszczuplić jej, to znaczy, że jesteś pozytywnym człowiekiem.

W przypadku, gdy moje słowa były dla ciebie obojętne, to znaczy, że jesteś ponad religią, że jesteś obserwatorem, że to nie twoja bajka, że religijność cię nie dotyczy, bo rozumiesz tą rzeczywistość. I to nie o ateizm chodzi. Bo ateista stoi okoniem do każdej wiary w jakiegokolwiek Boga i moje słowa mogły w nim wzbudzić radośnie negatywne uczucia, czyli coś w stylu: „Ale im dowalił! Super!”. Ateista, który walczy, neguje wiarę innych, to też, jak niskowibracyjny katolik, jest zaprogramowany destrukcyjnie przez swoją wiarę ateistyczną, która mówi, że nie ma żadnego boga, a ci co wierzą w niego, to idioci.

Jeśli moje słowa „bluźniercze” nie wywołały w tobie żadnych uczuć, to najprawdopodobniej świadczy, że masz starą duszę i że destrukcyjne programy mają wielkie trudności, aby w tobie na dłużej zaistnieć. Bo wielką sztuką jest i wielką samoświadomość trzeba mieć, aby umieć nie dopuszczać do swego umysłu złych programów, a także te, które przeniknęły, szybko neutralizować.

Mając dobre myśli i potrafiąc się we wszystkim doszukać dobra dla siebie, nie tylko uodpornimy się na destrukcyjne dla nas działanie złych programów, ale będziemy żyć swobodnie nie tracąc energii na zbędne czynności. Jeden na samą myśl o chorobie zwija się w bólach, a drugi jedząc spleśniały chleb nasyca się wysokimi wibracjami. Wszystko zależy od naszego postrzegania rzeczywistości, a ono jest wynikiem działających w nas programów.

Gdy wiemy, że jakiś program nam nie odpowiada, że jakieś nasze myśli, czy działania obniżają nasze wibracje, to zamieńmy je na takie, które sprawią nam radość. Już sama świadomość, że coś na nas źle działa powinna sprawić, że pójdziemy w tą stronę, która wygeneruje dla nas przyjemność. Jednak nie wszyscy to potrafią i nie wszyscy muszą to umieć. Niektórzy negatywni ludzie są po to, aby ci pozytywni mogli nauczyć się zobojętnieć na nich, a tym samym usunąć ich ze swego życia. Nie nauczymy się bez wody pływać, nie nauczymy wspinać się chodząc po poziomym. Wszystko jest po coś i od nas zależy, co z tym zrobimy.

Pozwalając żyć innym, tak jak chcą żyć, nie ingerując w ich życie i nie naginając ich w naszą stronę i mając świadomość, że tylko swoimi myślami przyciągniemy do siebie odpowiadających nam ludzi, przeżyjemy życie tak, jak nasza dusza tego chce. Mam rację JAMie?

– Masz rację – JAM wychynął na chwilę z mojej głowy i usiadł między klawiszami klawiatury. – Dodam tylko, że ktoś może powiedzieć, iż ludzie nie mogą żyć, tak jak chcą, bo mogą przeszkadzać innym ludziom. Nie mogą np. okraść kogoś, bo to już będzie niezgodne z zasadą życia tak, jak się chce dla okradzionego. A ja powiadam, że do tanga trzeba dwojga. Nie przyciągnie złodzieja ten, kto nie myśli o stracie. Nie wniknie w nasze życie coś nieodpowiedniego, gdy mamy odpowiednie myśli i uczucia. Wszystko co mamy dobre w życiu i wszystko co złe, zawdzięczamy wyłącznie swoim myślom. A to jak myślimy, jaki mamy światopogląd, w co wierzymy jest wynikiem tego, co w siebie wchłonęliśmy, jak pozwoliliśmy siebie zaprogramować.

– Jeśli zaakceptujemy odmienność innych i stanie się nam ona obojętna, to i nam i innym będzie żyło się spokojnie, bez negatywnych emocji. Bo co mnie obchodzi, że ktoś ma inne zapatrywania ode mnie? Nie będę na siłę nikogo przekonywał, kto się ze mną nie zgadza. Widocznie odmienne zdanie od mojego jest mu do czegoś potrzebne. Ja nie znam planu jego duszy i nie wiem, jaką drogą idzie i do jakiego celu. I mając takie podejście jest mi łatwiej cieszyć się tą rzeczywistością.

– Bo nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla twojego dobra. I nie jest ważne, jaka jest prawda, ale czy sprawia ona nam przyjemność. Bo wielu prawd w swoim życiu nie poznacie. Nie dowiecie się na pewno, czy istnieje Bóg. Ale jeśli wierzycie w niego i macie z tego powodu mnóstwo radości, jeśli wasze życie sprawia wam mnóstwo radości bez względu w co wierzycie, to wasza Istota Wyższa zapewne pozwoli wam jeszcze długo cieszyć się tym radosnym życiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*
Wnuczka Emilka
Jarkos YouTube
Jarkosowa Dusza
*
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
"Jarkos Foto Art"
"Jarkos Foto Art"
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret