Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Na fejsbucze ostatnio powróciło oświadczenie o treści mniej więcej takiej: „Nie daję dla facebooka ani żadnego podmiotu powiązanego z facebookiem pozwolenia na korzystanie z moich zdjęć, informacji, wiadomości lub postów, zarówno z przeszłości, jak i przyszłych. Z tym oświadczeniem na facebooku surowo zabronione jest ujawnianie, kopiowanie, dystrybucja lub podejmowanie wszelkich innych działań przeciwko mnie w zależności od tego profilu i / lub jego treści. Treść tego profilu składa się z prywatnych…” Itd.

Jakiś czas temu, może ze dwa lata, sam dałem się ponieść emocjom i wstawiłem podobny tekst na swoją tablicę fejsbukową. Se myślałem, że to zabezpieczy moje ego przed poniżeniem, jakiego doznam, gdy fejs wykorzysta gdzieś zdjęcie zrobione przeze mnie, bez mojej zgody. A przecież poniżenie to będzie ewidentne, gdyby fejs ukradł moje zdjęcie i nie podzielił się ze mną zyskiem. Czułbym się zgwałcony, ubabrany w czyimś gównie. I moje ego zdeptane, poniosłoby klęskę…

Teraz myślę inaczej. Teraz więcej widzę, więcej wiem, więcej rozumiem. Jestem o wiele bardziej spokojny. Mam o wiele lepszą świadomość, że to, o czym myślę, to przyciągam. Ostatnio wszedłem na kolejny etap zarządzania rzeczywistością. Co prawda ocierałem się już o ten etap od jakiegoś czasu, ale teraz wszedłem nań zdecydowanie. Bez jakiegokolwiek cienia zwątpienia, pewnie. Wiem, że idę w dobrą stronę. Mam coraz lepszą intuicję, coraz lepsze połączenie z Mocą Wszechświata. A to generuje we mnie spokój i zrozumienie dla Wszechrzeczy.

Kiedyś bardziej czynnie uczestniczyłem w życiu fejsbukowym, bardziej się plułem, wyrzygiwałem. To już minęło. Choć jeszcze niekiedy dam lekkiego klapsa tym, co nie myślą samodzielnie, ale dzieje się to coraz rzadziej. Pomału odchodzę w stronę światła i zostawiam to, co ze mną nie współgra.

Nie! Nie szykuję się jeszcze do życia między wcieleniami!  Zbyt wiele jeszcze tu mam do zrobienia, dopiero ma mi się na życie. Światło świadomości coraz bardziej mnie pochłania, a niskie wibracje omijają mnie szerokim łukiem. Majowie uważali, że człowiek uczy się do około 52 roku życia, a potem powinien wykorzystać swoją wiedzę dla swojego dobra i dobra Matki Ziemi. W tym roku skończę 52 lata. I czuję się coraz młodziej.

Świadomość posiadania umiejętności tłumaczenia sobie tej rzeczywistości na moją korzyść, wpływa na mnie budująco. Wiem, że nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla mojego dobra i coraz łatwiej to dobro odnajduję. Złe rzeczy, czyli takie o niższych wibracjach, które przyciągnie do mnie jeszcze nie do końca odśmiecona moja podświadomość, będą przydarzały mi się dopóty, dopóki ostatni destrukcyjny program we mnie nie zostanie skasowany. Póki będą się pojawiać, będę mógł je analizować i usuwać odpowiedzialne za nie myśli i przekonania. Złe rzeczy wykorzystam dla swego dobra. Nie nauczę się wszakże wspinać, chodząc po płaskim.

Wracając do akcji na fejsbuku, to dopiero teraz doznałem olśnienia. Bo przecież mógłbym, tak jak spora grupa moich fejsowych znajomych zacietrzewić się i ponownie wkleić oświadczenie, że jak mnie fejsbuk ruszy, to mu spuszczę wpierdol. Ale po co młócić rękami o wodę? Co ja mogę zrobić w tej materii? Gdy zakładałem konto na fejsie, to klikałem mechanicznie zgody na coś tam. Nie przeczytałem ich i ponoć się zgodziłem na wykorzystywanie zdjęć i czegoś tam jeszcze, co wstawiam na fejsa, przez fejsa. I teraz też tego nie chce mi się czytać.

Co więc mogę zrobić w tej materii? Wsadziłem setki zdjęć i choć sporo ich skasowałem, to one są gdzieś w archiwach fejsbuczych. I wypadało by wpaść w depresję i opisać ją na swojej tablicy, jak to czuję się podle i głupio… Bo co mogę zrobić, ja biedny dureń, którego fejsbuk codziennie dyma?

Ano, mogę wszystko! Mam tę moc! Każde zdjęcie, które zrobiłem, jest przesiąknięte moją energią. Choć to tylko zbiory zer i jedynek, to jednak na poziomie duchowym te zdjęcia mają mój odcisk. I Wszechświat o tym wie. Wszystkie zdjęcia mają pieczątkę mojej radości mniejszej lub większej, ale mają. I gdy one idą w świat i sprawiają komuś choć nutkę dobrych wibracji, to ta energia w subtelnej formie, zwielokrotniona, wraca do mnie. I ziarnko do ziarnka moja radosność rośnie. Moje wahadło też się cieszy, bo ma ze mnie sporo energii.

A że ktoś wykorzysta moje zdjęcie i na nim zarobi? Jeśli będzie miał świadomość, że kradnie zdjęcie dla własnego zysku, to za jakiś czas straci o wiele więcej, niż zyskał. Do mnie i tak wróci od niego dobra energia, bo przecież cieszył się, gdy kradł i gdy zyskiwał na wykorzystaniu zdjęcia. Czyli i tak jestem wygrany. Ale jeśli ktoś obejmie mnie swoją dobrą energią i podziękuje w jakikolwiek sposób za zdjęcie, to i jego i moje wibracje wzrosną. Bo czym człowiek radośniejszy, tym radośniejsze rzeczy w życiu mu się pojawiają…

Wszyscy jesteśmy częścią jednego organizmu. Wszyscy gramy w jednej drużynie. I pomimo, że ta nasza gra, to zaawansowana symulacja, ale playerzy, czyli nasze Istoty Wyższe, których część duszy posiadamy, czerpią ogromne korzyści, bez względu, na którym poziomie grają.

Jeśli ktokolwiek ma radość z jakiegokolwiek mojego zdjęcia, albo zdjęcie sprawia, że wchodzi on na wyższy etap, to dobra energia coraz szerzej obejmuje Ziemię. Skoro prąd mnie zabiera w tą stronę, to płynę z prądem. Wszechświat wie, co dla mnie najlepsze.

– Heeeeee! Jarkos! – nagle zza głowy wydarł się do mnie JAM. – A co Ty tak ostatnio się sam wymądrzasz i nie prowadzisz ze mną dyskusji, ani o nic nie pytasz???

– Oj tam. Co się pieklisz. Wchodzę na wyższy poziom i wiem prawie tyle co ty. No zlałeś się ze mną w jedno bardziej niż wcześniej.

– Zlałem się, powiadasz? Kuźwa… To ja już czucie straciłem, bo nie czułem, jak się zlewam…

Jedna odpowiedź na „85. Brak czucia, czyli fejsbukowe oświadczenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wnuczka Emilka
*
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret