Dlaczego jest dobrze, czyli innym i sobie robić dobrzePrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Dochodziła godzina czwarta rano. Obudziłem się wyspany, pomimo że położyłem się dość późno. Było ciemno. Zasunięte rolety nie przepuszczały ani krzty światła od pobliskiej latarni. Panowała głucha cisza, a o jej obecności przypominał mi zegar, przerywający ją co sekundę swym tykaniem. Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni. Nastawiłem czajnik. Gdy sypałem kawę do szklanki, pojawił się JAM, który ziewając powiedział:

– Zrób i dla mnie – był jak zwykle rozczochrany, włosy wyglądały, jakby prąd przy nich majstrował.

­– Oczywiście, że zrobię – i ja ziewnąłem, strzepując z powiek resztki snu. Nie wyciągnąłem jednak drugiej szklanki, bo przecież JAM jest mną, a ja nim i to, co robimy, robimy zawsze razem. Nie ma już innej opcji.

Włączyła się lodówka, a jej szmer wypełnił ciszę, którą dalej, co sekundę, przerywał zegar. Na zewnątrz była chyba plusowa temperatura, bo do muzyki ciszy przyłączyły się dzwoniące o parapet krople z topniejącego śniegu. Przez ostatnie trzy dni nawet sporo go napadało, ale na drogach robiło się błoto.

Właśnie zagotowała się woda. Wlałem ja do szklanki. Usiedliśmy przy stole i ściągnąłem łyk kawy. JAM przeglądał jakąś gazetkę reklamową, a ja otworzyłem laptopa.

– Znaczy będziemy coś pisać… – zamruczał pod nosem. – Ale jeszcze nie wiemy co…

– Miałem cię zapytać, dlaczego niektórzy ludzie tak lubią żalić się i rozpowiadać wszędzie o swoich dolegliwościach? Dlaczego zamiast skupić się na swoim szczęściu, hołubią jego brak?

– Sam wiesz, że to nie jest prosta sprawa myśleć o dobru, gdy jest źle. Przynajmniej, gdy jakąś sytuację traktuje się jako złą. Jeśli odczuwasz jakiś dyskomfort, jeśli masz jakieś dolegliwości, to trudno ci jest wznieść się ponad to, co odczuwasz. Kiedy np. boli cię brzuch, twoje receptory dają sygnały do mózgu, że coś jest w nim nie tak. To odczucie dominuje wszelkie inne i wtedy umysł nie jest w stanie myśleć o czymś przyjemnym, choć wie, jak takie odczucie wygląda. Jeśli człowiek cierpi i o tym cierpieniu powie drugiej osobie, bo szuka ratunku, to pół biedy. Myśli wtedy, co prawda, o chorobie, ale także o swoim wyzdrowieniu. Gdy zaś opowiada o swoich problemach tylko dlatego, żeby nimi się „pochwalić”, to jeszcze bardziej je pogłębia. Teraz nie tylko on o nich myśli, ale i ta osoba, która o tym usłyszała. Nie dość, że atmosfera się zagęściła, to jeszcze drugi człowiek mógłby się zarazić tym dyskomfortem, gdyby się nim przejął. Bo przecież człowiek ma tak, jak myśli. Nie jest dziwne, że ludzie postępują w ten sposób i propagują swoje krzywdy, zamiast rozmawiać o swoim odczuwaniu szczęścia. Nawet, gdy go jeszcze nie ma, to podlewane dobrymi myślami, niebawem wykiełkuje. Tylko trzeba stworzyć mu odpowiednie warunki. Ziarno, które trafi na odpowiednią glebę, zamieni się w rozłożysty dąb. Ludzie jednak otoczeni są krzywdą innych i ich myśli nie mogą się z tego wyzwolić. Od najmłodszych lat w szkole uczy się o cierpieniu, o wojnach, krucjatach i zabijaniu. Po co? Po co mówić o tym, co było złego?

– No przecież to historia rodzaju ludzkiego, to dlaczego nie mówić o tym? – broniłem niejako tej idei. – Narody chlubią się swą historią, jeśli odnosiły sukcesy, a piętnują ciemiężców, ku przestrodze przyszłych pokoleń.Narodziny myśli

– A dlatego, że „nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani złe drzewo wydać dobrych owoców”. Bo to, o czym myślimy, to do siebie przyciągamy. Podobne przyciąga podobne. Tak stanowi Prawo Przyciągania i nie ma od tego wyjątków. Ludzie, którzy wspominają dawne krzywdy, nigdy nie zaznają szczęścia. Ludzie, którzy żyją czyimś złym życiem, nawet przeszłym, też nie będą radośni. Owszem, należy pamiętać doświadczenia z przeszłości, ale tylko do dobrych podpinać emocje. Należy chronić wspomnienia od złych emocji. Jest rzeczą nieracjonalną dla podniesienia swojej wibracji, rozpamiętywanie dawnej niedoli tylko po to, aby następne pokolenia o tym pamiętały. Zapisywanie złych zdarzeń w pamięci innych, kodowanie tego w ich umysłach, to niejako podkładanie świni. To ograniczanie ich możliwości do odczuwania szczęścia. Człowiek, który myśli o takich rzeczach, niejako wgrywa cudze cierpienie do swego życia. Nie może przecież być ten wolny, kto rozpamiętuje cierpienia innego człowieka, które zdarzyły się np. setki lat temu. W jakim celu tak pieczołowicie pielęgnować te zdarzenia, jak nie po to, aby podporządkować sobie ludzi? A po co wtłaczać im ciągle do głowy idee kary boskiej, grzechu i tym podobnych, jak nie po to, aby zatruć ich pozytywne myślenie? Jak nie po to, aby odciągnąć ich od drogi ku szczęściu? Ale to dobrze, że są tacy ludzie, którzy wykonują tą czarną robotę…

– Jak to? – zdziwiłem się. – Mówisz, że to dobrze, że coś takiego istnieje?

– Pewnie, że dobrze! Gdyby nie było dźwięku, nie było by i ciszy. Gdyby nie było światła, nie było by ciemności. Bez dobra i zło by nie istniało. A wszystko to po to, aby można świadomie wybrać, którą drogą chce się podążać. Człowiek rodzi się wolny i takim powinien pozostać. Jeśli z jakichś przyczyn w ciągu swojego życia poddał się zniewoleniu, zawsze może się uwolnić, jeśli zechce. Tak jak z każdego nałogu można się wyswobodzić, zmieniając swoje myślenie, tak zmieniając swoje myślenie można się oswobodzić ze swojego złego życia. Złego, to znaczy takiego, które sprawia nam dyskomfort. Bo wszystko jest indywidualną sprawą. Każdy ma wolną wolę i ma prawo tak żyć, jak chce, pod warunkiem, że nie unieszczęśliwia tym innych. Jeśli ktoś chce chodzić do kościoła, to jak najbardziej, niech chodzi. Niech robi to, co uważa za stosowne w danej chwili. Ale niech nie narzuca swojego wyboru innym, bo jego wybór nie musi być dobry dla kogoś innego. Niech żyje i pozwoli żyć innym. Wracając zaś do tematu, ludzie nie potrafią wyplenić z siebie cierpienia właśnie przez to, że zakodowane zostało ono w ich umysłach i nie potrafią go wykasować. Trudno jest to uczynić, gdy właściwie poruszamy się w oceanie cierpienia, gdy zewsząd otacza nas celebracja zła i nieszczęść. Nawet piosenki, które z pozoru są wesołe, programują nas na takie stany. Choć bardzo podoba mi się piosenka Maćka Maleńczuka „Ostatnia nocka”, to jednak jej pierwsze słowa: „Boli mnie głowa i nie mogę spać” niosą taki negatywny program. Ludziom zapadają te słowa w umysł, a potem dziwią się, że „boli ich głowa i nie mogą spać”. Ja tam wolę sobie w rytm tej melodii podśpiewywać: „Jestem bogaty, mój jest cały świat…”. I słowo ciałem się staje. To, o czym myślisz, to się materializuje w rzeczywistości. Z drugiej strony ludzie, którzy mają do czynienia niejako zawodowo z wysłuchiwaniem skarg, też mogą mieć duże problemy z podnoszeniem własnych wibracji, jeśli dopuszczą do identyfikacji się z problemem innych. To właśnie dlatego lekarze wydają się być nieczuli na krzywdę pacjentów, dlatego sędziowie, policjanci, komornicy, czy pracownicy prosektorium wydają się być bezduszni. Gdyby wczuwali się w każdą złą sytuację, z którą mają styczność, postradaliby szybko zmysły. Nie sposób przyjąć na siebie takiego ciężaru, z jakim na co dzień się spotykają. Już kiedyś mówiłem o współczuciu. Nie wolno współczuć nikomu jego złego stanu, bo się go kopiuje na siebie. Jak najbardziej zalecam współczuć, współodczuwać radość innych, bo można ją wtedy pomnożyć w nieskończoność. Gdy ktoś cię nęka swymi narzekaniami, każ mu je spisać na kartce. Kartkę włóż do koperty i wyślij ją do diabła, czyli tam, gdzie miejsce problemów. W obecności tej osoby spal kopertę w ogniu i powiedz, że od tej chwili te problemy nikogo z was nie dotyczą. Uwierzycie w to, a tak się stanie… Jednak aby komuś pomóc, trzeba poznać istotę problemu. Wtedy można na chwilę „współczuć”, aby zrozumieć problem, ale nie wolno się nad nim roztkliwiać. Nie wyciągnie się nikogo z wody, będąc razem z nim w wodzie.

– Przypomniały mi się „Gwiezdne wojny”, gdzie są dwie strony mocy, dobra i zła – wtrąciłem.

– Wbrew pozorom ten film, to nie fikcja, a odwzorowanie ziemskiej rzeczywistości. Każdy ma jednak prawo opowiedzieć się, po której chce stronie. Tylko jest taki drobny niuans. Jeśli robisz sobie dobrze, a unieszczęśliwiasz innych, to obniżasz swoje wibracje. Jeśli i sobie, i innym robisz dobrze, to wibracje wasze dodają się w ten sposób, że wynik jest większy, niż suma poszczególnych składników.

– Czyżby przestały działać tu prawa matematyki?

– A tak! W takim przypadku 1+1=3 – zatriumfował JAM.

– No to niezłe jaja… – skwitowałem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret