78. Illuminati, czyli WOŚP, inkarnacja i chemtrails - Prawo Przyciągania Jarkos BlogPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Aż żem się wystraszył i nie dowierzałem, że myśl, która ponownie mnie naszła, jest bardzo bliska prawdzie. Myśl ta mówiła o tym, że Illuminati, to nie organizacja, ale wyższy poziom duchowy. Coś jak 6D. Wymiar wyższy od 5D. Przyszła niby znikąd, a sprowokował ją wątek chemtrails. A ściślej apel o zaprzestanie oprysków nad Polską, o który się dzisiaj otarłem.

Od razu jakaś klapka mi przeskoczyła i włączyła się intuicja, która mi podpowiadała, że te opryski wcale nie są złe. Że nie są złe dla mnie, póki się ich nie obawiam, póki są mi obojętne. To zresztą jest zgodne z moim postrzeganiem świata i z tym, że wiem, że nasza rzeczywistość, to tylko symulacja komputerowa. Że mnóstwo rzeczy tu można zaprogramować, przeprogramować od środka. Będąc w tym programie. Tak Stwórca to sprytnie wymyślił.

I wiem, i tego doświadczam, i tego się uczę, że program szkodliwości trujących substancji można zmienić tak, aby służyły naszemu zdrowiu. Nie tak program, jak interpretację w mózgu kodu trucizny. Możemy zdziałać cuda nie tylko ze swoim ciałem, ale i z otaczającą nas rzeczywistością. Wystarczy zmienić myślenie, a programy zaczną pracować na naszą korzyść.

Illuminati

Ale wracając do smug chemicznych. Tak sobie myślę, że one są potrzebne młodym duszom, tym, co ledwo opuściły strefę niskich wibracji. Bo te młode dusze potrzebują jeszcze cierpienia, chorób, zamartwiania się. I jedynie im mogą szkodzić oraz tym, co się ich obawiają. Bo to, o czym myślimy, to przyciągamy. Jeśli zdecydowana większość ludzi przestanie myśleć o chemtrails, jako o złych rzeczach, to przestaną one odnosić swój skutek i znikną. Sam strach przed nimi jest bardziej szkodliwy, niż one same.

Matka Ziemia też broni się przed złymi myślami. Doświadcza ludzkość kataklizmami i unicestwia tych negatywnie myślących. Tak mi się zdaje, że ten żłobek dla młodych dusz został urządzony na niej bez jej zgody. I dlatego co jakiś czas cywilizacja ludzka jest zmiatana z jej powierzchni. Ziemia jest zbyt piękna, aby mogli na niej żyć źli ludzie.

Pisaliśmy niedawno o Illuminatach i o tym, że przez depopulację pomagają Ziemi pozbyć się złych energetycznie istot. Mam świadomość, że wszelkie trucizny dodawane do pożywienia, wody, powietrza służą temu celowi. Eugenika służy wzmocnieniu substancji ludzkiej. I nie przyklaskuję wcale temu, ale tylko obserwuję i wyciągam wnioski. Nie jestem za zabijaniem ludzi negatywnie myślących, ani nie jestem przeciw. Wszystko dzieje się w oparciu o nasze myśli. Jeśli ktoś ma myśli o śmierci, czy czuje się z jakiegoś powodu winny, to w pierwszej kolejności zakończy tą inkarnację. Dobre myśli nie powodują złych sytuacji. Illuminati, to wyższa świadomość, która działa dla wyższego dobra. Mnie samemu jeszcze ciężko to przyjąć i dopuścić do siebie myśl, że eliminowanie słabych, pesymistycznych osobników służy dobru.

Ale jednak sami tak robimy na innych organizmach! Wątłe rośliny usuwamy, a nasiona po nich niszczymy. Staramy się wyhodować jak najdorodniejsze okazy i ich nasiona powielamy. Gdy rasowy pies zaciąży z nierasowcem, to potomstwo jest topione, nie ma żadnej wartości. Dlaczego na takie działania na roślinach i zwierzętach przyzwalamy, a gdy to samo nas dotyczy, to podnosimy larum? A w czym gatunek ludzki jest lepszy od gatunku psa? W czym jest lepszy od kukurydzy? Czyż nie jesteśmy hipokrytami?

W takim masowym zatruwaniu ludności widzę tylko jeden sposób na uratowanie niektórych. To zmiana ich myślenia na pozytywne. To przebudzenie się ludzi z letargu. Tak aby we wszystkim doszukiwali się dobra. Strach jest pierwszym naszym zabójcą. Zaraz po nim jest poczucie winy. Jeśli będziemy walczyć z czymkolwiek, to spowodujemy, że to urośnie. Jeśli będziemy protestować przeciw czemukolwiek, to spowodujemy, że to się rozpanoszy. Myślmy o tym, czego chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy. To, o czym myślimy wzrasta. Obojętność sprawia, że to, co obojętne, znika.

Dlaczego tzw. Morsy wchodzą do lodowatej wody i nie chorują, a wręcz są coraz zdrowsi? A dlaczego „zwykli śmiertelnicy”, gdy zmokną i zmarzną, to od razu na tydzień lądują w łóżku? Przecież wszyscy są tacy sami. To co powoduje takie reakcje organizmu? Ano nic innego, jak odpowiednie nastawienie. To nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość, a człowiek jest taki, jakie ma myśli. Czym więcej w nas strachu, tym słabsza jest nasza odporność.

Zawładnięcie naszymi myślami, to priorytet dla tzw. Szatana, czyli Istot Niskowibracyjnych, które nie inkarnują jeszcze na Ziemi, ale żywią się złą energią tu wyprodukowaną. Najbardziej podatne są młode dusze, które łykają wszystko, co inni im mówią. Dają się łatwo manipulować, bezkrytycznie podchodzą do wielu aspektów życia. Biorą wszystko na wiarę i nie próbują niczego analizować. A manipulanci tylko na takich czekają. Wykorzystują naiwnych, aby dla nich żyli. Straszą ich i umniejszają ich wartość. Sprawiają, że czują się oni niegodni życia, a także obawiają się tego, co nastąpi po śmierci.

I produkcja złej energii idzie całą parą. A ludzie, zamiast podwyższać swoje wibracje i cieszyć się życiem, marnieją ze strachu przed tym, co niby jest miłosierne. Tak właśnie KK narzuca nam swój styl. Chce, abyśmy żyli według jego wytycznych i tańczyli tak, jak księża nam zagrają. Ale Stwórca dał nam wolną wolę, niczym nie ograniczoną i powiedział „róbta, co chceta”. I jako drogowskaz zaprogramował w naszej rzeczywistości Prawo Przyciągania. Sprawił, że to, o czym myślimy, przyciągamy do swego życia. I to wszystko. Nie dał żadnych nakazów, zakazów. Tylko wolna wola i Prawo Przyciągania. To wystarczy, aby na Ziemi był Raj.

Ktoś jednak może się z tym nie zgodzić, bo powie, że gdyby nie było zakazów, to świat opanowałby chaos. Gdyby nie było wytycznych, to nie wiadomo by było, jak żyć. Dochodziło by do aktów przemocy, kradzieży itp. Myślę, że byłoby zgoła odmiennie. Teraz, w świecie zakazów i nakazów, zło ma wielkie używanie. I jakoś restrykcje nie wpływają na zmniejszenie złych postępków.

Prawo Przyciągania mówi, że podobne przyciąga podobne. To, o czym myślimy, to przyciągamy. Czym intensywniej o czymś myślimy, tym prędzej podobna sytuacja zagości w naszym życiu. Gdyby każdy człowiek to zrozumiał i według tego postępował, na Ziemi byłaby sielanka. Do tanga trzeba dwojga. Już o tym kilkakrotnie pisaliśmy. Aby doszło do niecnego aktu, co najmniej dwie osoby muszą mieć podobne myśli. Złodziej myśli o przywłaszczeniu sobie czegoś, a ofiara o jakiejś stracie. Złodziej nie może istnieć bez ofiary.

Gdyby każdy myślał o rozprzestrzenianiu dobra, zło by się nie pojawiało. Pisaliśmy też, że kto się nie czuje winny, kara go nie dosięgnie. Nawet jeśli uczynił coś, co w opinii funkcjonuje jako czyn bardzo niegodny. Każda nasza myśl powoduje rozpoczęcie procesu jej manifestacji w rzeczywistości. Brak myśli na dany temat nie stwarza w tym temacie niczego. To, co mamy, co się wokół nas dzieje, zawdzięczamy wyłącznie sobie. I niczyja myśl nie może nam nic w życiu zmienić, jeśli jej na to nie pozwolimy myśląc o niej.

Jednak obecnie Ziemia jest żłobkiem dla młodych dusz, które jeszcze niedawno były Istotami Niskowibracyjnymi. Dlatego tak dużo jest zła. Ale i starsze dusze mogą tu radośnie żyć. Wystarczy tylko kontrolować swoje myśli, myśleć o tym, o czym się myśli i zwracać uwagę na uczucia, które każdej myśli towarzyszą. Gdy będziemy myśleć o tym, czego chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy, to będziemy mieć to, co chcemy, a nie to, czego nie chcemy. Wolna wola i Prawo Przyciągania. Jakie to inteligentne, a zarazem proste.

Tylko jak się ustrzec złych myśli? Jak je odpędzać, gdy nawet pod przykrywką dobra zła zupa się warzy? Trening czyni mistrza, wyostrza wzrok, wzmacnia intuicję. Kiedyś brałem czynny udział w WOŚP, dawałem na licytację swoje obrazy. Ale coś tam zaczęło zgrzytać i już się nie udzielam. Moja intuicja podpowiada mi, że pomimo, iż cel jest szczytny, to ma drugie dno i sprzyja generowaniu niskich wibracji. Już tak parę lat mi podpowiada.

Z jednej strony, to mam wrażenie, że Orkiestra gra na uczuciach ludzi i przymusza ich, szarpiąc ich sumienia, do dawania pieniędzy na sprzęt i pomoc chorym, którą to pomoc powinno państwo zapewnić. Po to są płacone podatki, po to są składki zdrowotne. Jednak te pieniądze nie idą na poprawę życia obywateli, a rozdysponowane są nieadekwatnie do swego przeznaczenia. Dlaczego rząd daje miliony z budżetu bezdzietnemu Ojcu Dyrektorowi, będącemu w takiej sytuacji materialnej, że to on by mógł poprawić standard życia wielkim rzeszom Polaków. Dlaczego Kościół Katolicki, który od dawna uważam za instytucję satanistyczną, niskowibracyjną, i jemu podobne nie są opodatkowane? Dlaczego olbrzymie pieniądze idą do Watykanu, a nic w Polsce z nich nie zostaje?

Z drugiej strony pomaganie ludziom, notoryczne pomaganie materialne, rozleniwia i usypia ludzi. Nie zmusza ich do samodzielnego myślenia, korumpuje. Miast dawać im rybę, lepiej dać wędkę i nauczyć łowić. Zamiast ciągle litować się nad biednym, lepiej nauczyć go dobrego myślenia. Takiego, które zmieni jego rzeczywistość na lepszą. Myśl o biedzie przyciąga biedę, myśl o bogactwie przyciąga bogactwo. Coraz więcej ludzi to rozumie, a ci, co nie rozumieją, to na takie słowa biją pianę. Niskowibracyjną pianę. A rząd nie daje pieniędzy na szpitale, bo przecież ludzie sami się na to złożą. I jeszcze cieszyć się będą.

Nie jestem przeciwny WOŚP, nie jestem przeciwny KK. Wiem, po co to wszystko i jest mi to obojętne. Już mnie nie dotyczy, nie wywołuje uczuć. Chcecie dawać na Orkiestrę, to dajcie. Chcecie chodzić do kościoła, to chodźcie. Ale uszanujcie moje zdanie, że te dwa powyższe procedery są mi obojętne. Wolę się skupić na pięknie tego świata, wolę zgłębiać myśli innych ludzi, które są tożsame z moimi. Wolę czerpać radość z tego, że co niektórzy podzielają moje zdanie i że przyczynia się ono do ich obudzenia. Kiedyś myślałem inaczej. Teraz sam się obudziłem i budzę innych.

Ale nie stało się to z dnia na dzień. To trwało kilka lat i trwa nadal. Trening czyni mistrza. Czym więcej razy coś powtarzamy, tym większej wprawy nabieramy. Jeśli wielokrotnie gramy w jakąś grę, to coraz częściej wygrywamy. Wygrywamy swą radość.

I chyba do tego służy inkarnacja. To wielokrotne granie w tą samą grę, tylko w różnych jej aspektach. Gra nazywa się Życie na Ziemi, a każde nasze narodziny, to ponowne rozpoczęcie rozgrywki. Tylko, że w tej grze, jest jedno zdecydowane utrudnienie. Nasza świadomość nie pamięta doświadczeń z poprzednich wcieleń. Jest to trudność, ale i wyzwanie. Bo wszelkie te informacje posiada nasza dusza. Jeśli będziemy mieli z nią kontakt, to ta gra przebiegnie łatwiej i bez zbędnej złości. Kontakt z duszą nawiążemy, gdy zaczniemy samodzielnie myśleć.

Czym więcej rozumiemy, tym bardziej stajemy się spokojni. Jeśli coś nam nie pasuje, to nie bierzmy w tym udziału, nie chodźmy do miejsc, które nam nie służą, nie spotykajmy się z ludźmi, którzy na nas źle działają. Zacznijmy dbać o swoje doznania, a nie sugerujmy się doznaniami innych. Nie róbmy niczego, co wypada tylko dlatego, że inni to robią. Tylko młoda dusza przejmuje się tym, co powiedzą o niej inni. Starej jest to obojętne. Jednak i starej duszy nie jest lekko. Zwłaszcza, gdy najbliższa rodzina potępia takie „wywrotowe” myślenie i nawet nie stara się zrozumieć, co mamy do przekazania.

Ale wszystko ma swój czas. Stare dusze też wyłoniły się bardzo dawno temu z szeregów Istot Niskowibracyjnych i też zaczynały swe życie na Ziemi oblane negatywnymi wibracjami. Nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla naszego dobra. Nawet zło z czasem przeradza się w dobro. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.

Jeśli ktoś, po lekturze moich tekstów, uważa mnie za człowieka bezdusznego, niewrażliwego, bez współczucia dla innych, to jego problem. Jeszcze kilka wcieleń i być może będzie myślał podobnie jak ja. Mimo wszystko pomogłem paru ludziom, zmieniłem ich myślenie. Ale jeszcze niewiele wiem, ciągle się uczę. Jestem jakby korepetytorem ze szkoły średniej. Czerpią ze mnie tylko ci, którzy wiedzy na takim poziomie potrzebują, którzy na taką wiedzę są gotowi. Gdy przyjdzie czas, pójdziemy na studia. Ja też potrzebuję się wiele nauczyć i jeszcze wiele zrozumieć.

­– No tak! – Za plecami rozległ się nieziemski krzyk. – To ja już ci nie jestem potrzebny? To już sam se piszesz i mnie nie wołasz? Już se myślisz, żeś wszystkie rozumy zjadł???

– Ale… – to był JAM! To on tak mnie beształ. Aż mi skóra na plecach ścierpła.

– Ale… to był tylko taki żarcik z mojej strony – aż mi ulżyło, gdy JAM to powiedział. – Cieszę się, że tak samodzielnie piszesz. Że piszesz to, co jest zgodne z tym, co ja bym powiedział. A rodziną się nie przejmuj. W następnej inkarnacji inne role wam przypadną.

Jedna odpowiedź na 78. Illuminati, czyli WOŚP, inkarnacja i chemtrails

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret