77. Żłobek, czyli prawie Oktoberfest - Prawo Przyciągania w praktyce wg JarkosaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Czas coraz szybciej płynie. I znów za chwilę święta tak zwanego Bożego Narodzenia, Sylwester. A przecież całkiem niedawno to było. Wydaje się, że najwyżej ze dwa miesiące temu były imprezy sylwestrowe, hulanki, swawole. A tu mówią, że już rok mija od tych wydarzeń…

Czas coraz szybciej płynie… Chyba nie lubię tych świąt, co teraz będą. Irytują mnie. Czuję jakiś niesmak, gdy widzę tą gonitwę ludzką za tym, by sprostać tradycji. Niektórzy kredyty zaciągają, żeby pokazać się przed rodziną, a potem spłacają je latami. Zniewalają się…

Czuję niesmak. Tak jakby mnie lepkie błoto otaczało i jakbym nie mógł się go pozbyć. Zewsząd presja: kupuj, świętuj, kupuj, płać, pracuj, kupuj, świętuj, Bóg się rodzi, kupuj, płać, w imię ojca, płać, świętuj, kupuj, pracuj, płać, zdrowaś Maryjo, kupuj, płać, pracuj i módl się. I nie o to chodzi, że ja ulegam tej presji, bo nie ulegam, tyle że drażni mnie ta głupota ludzka, ta łatwość, z jaką ludzie pozwalają sobą manipulować.

Bóg się rodzi, a ty się nie cieszysz? Jaki Bóg się rodzi? Ten wszechwieczny? Ten który nie ma początku, ani końca, który jest wszędzie i wszystkim? I to On się rodzi? Ten, który jest sprawcą wszystkiego? Ten, którego ducha w sobie czuję i który sprawił, że wiatr głaszcze trawę? Ten, który zaprogramował fale, by biły o brzeg, a ptaki napisał tak, by im pióra rosły? Ten Bóg się rodzi? No, kurwa, nie możliwe…

A może to inny Bóg się rodzi? Może to Bóg zniewolenia i naiwności się rodzi? Może to ten Bóg się rodzi, który daje nam nadzieję, że jeśli będziemy mu posłuszni, to jednak na po śmierci wpierdol nam nie spuści? Mówi się o nim, że to Bóg miłosierdzia i nadziei. Ale człowiek nie potrzebowałby miłosierdzia, gdyby wcześniej nie wtłoczono go w wizję cierpienia. Nie potrzebowałby nadziei, gdyby nie przekonano go, do możliwości piekła po śmierci.

Gdyby od dziecka człowiek żył w duchu miłości i beztroski, nie potrzebowałby nadziei. Ale jak to w marketingu: stwórz produkt, a potem spraw, aby ludzie go potrzebowali. Czyli najpierw postrasz ludzi, a potem karm ich nadzieją, że może będzie dobrze.

K1M

I to mnie irytuje. Ludzie są zaślepieni miłością bożą, a właściwie strachem przed boską karą. Nie myślą samodzielnie. Watykan okupuje Polaków i nie tylko nas. Nie w sensie terytorialnym, ale w sensie psychicznym. Zawładnął umysłami milionów i w żywe oczy nimi manipuluje. Ale nie zobaczy tego z zewnątrz ten, kto jest wewnątrz. Nasuwa mi się takie porównanie, że obchodzenie świąt katolickich jest podobne do sytuacji, gdy  więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego z radością celebruje np. Oktoberfest i cieszy się, że może pić piwo.

– Ooooooo! To żeś ostro pojechał! – w tym momencie zobaczyłem, że do mojego kubka z kawą jak zwykle przyssał się JAM.

– Tak myślę, takie mam odczucia, tak to wszystko odbieram! – trochę się uniosłem, wyczuwając w głosie JAMa nutę krytyki.

– Rozumiem cię, bo jestem tobą, a ty mną, ale do czego ci potrzebna ta irytacja? Pisaliśmy ostatnio o tym, kim są chrześcijanie i dlaczego tacy są. Wydawało mi się, że pojąłeś naukę, a ty się pierdołami irytujesz.

– Masz rację. Powinny być to dla mnie pierdoły i już dawno powinny mi być obojętne. Ale jeszcze nie są. Jeszcze irytuje mnie naiwność ludzka.

– Nie zrozumiałeś, że ci ludzie, którzy są katolikami i chodzą do kościoła, potrzebują tego ze względu na swoje niskie wibracje?

– No niby zrozumiałem…

– Chyba nie do końca. Powiem ci zatem jeszcze raz. Są to ludzie o bardzo młodych duszach. Dopiero co zaczęli inkarnować na Ziemi, a wcześniej były Istotami Niskowibracyjnymi. Nie mogą od razu pochłonąć dużych dawek radości, bo by ich to rozwaliło. To tak jak nurek, który wraca z głębin. On musi poddać się dekompresji. Tylko, że dla tych ludzi to jest pierwsze wynurzenie, a przynajmniej jedno z początkowych. Dlatego oni lgną do cierpienia, dlatego jest w nich jeszcze tyle zła i nienawiści, dlatego muszą czuć nad sobą bicz boży. Nie mogą od razu czuć radości. Zabiła by ich. A wszystkie święta, które celebrują, są dla nich niejako nutką dekompresji, aklimatyzacji do radosnego świata. Nie krytykuj ich, tak jak nie krytykujesz żuka, który toczy swoją kulę. Taka jest ich natura w tym wcieleniu.

– No niby rozumiem, ale dlaczego oni tak ekspansywnie obnoszą się z tą swoją religią? Dlaczego tak nachalnie afiszują się ze swoimi wierzeniami? Przecież innowierca dusi się w tym tyglu, a nie zawsze jest łatwo zmienić miejsce zamieszkania. Nie łatwo się od nich odseparować.

– A ty dusisz się w tym tyglu?

– Niby nie. Jakoś daję radę, choć niekiedy irytują mnie…

– To dobrze, że tylko niekiedy. Wyobraź sobie, że Ziemia, ta wersja Ziemi, na której teraz jesteś, to miejsce adaptacji dla Istot Niskowibracyjnych. Zauważyłeś chyba, że ludzi religijnych jest na świecie zdecydowana większość. Nie ważne, czy Chrześcijan, czy Muzułmanów, czy innych, ale w sumie oni stanowią zdecydowaną większość populacji. Ateistów jest mniej, a uduchowionych jeszcze mniej. Można by rzec, że Ziemia to taki żłobek połączony z przedszkolem. Niektórzy uduchowieni, szczególnie ci najbardziej świadomi, inkarnowali tu po to, aby pomagać tym mniej uduchowionym, którzy dopiero zaczęli swe przebudzenie, albo szukają odpowiedzi i nie mogą znaleźć. To tacy jak ty, choć i ty jeszcze potrzebujesz wsparcia.

– Dlatego mam ciebie.

– Dokładnie. Sam wiesz, że nie możesz wierzącego katolika naprowadzić na duchowość, bo on jest jeszcze zbyt zafiksowany niską wibracją. On jest gotów cię zabić w obronie swojej wiary. Podobnie nie przekonasz ateisty, który jest na etapie materialnym, a który wierzy tylko w to, co widzi. Najbardziej lgną do ciebie osoby, które się rozbudzają, które czują, że masz rację w tym, co mówisz. Może do końca nie rozumieją, ale czują, że raczej jest tak, jak mówisz, niż tak, jak myśleli dotychczas. Ci przebudzeni, to osoby, które zaczynają samodzielnie myśleć, dociekać, stawiać pytania. One szukają wyjaśnień, które odpowiadają poziomowi ich przebudzenia. Sam po sobie wiesz, że i ty po kolei przyswajasz wiedzę. Pamiętasz, że nie od razu powiedziałem ci, że ta rzeczywistość, to symulacja komputerowa? Musiałeś do tego dojrzeć. Z czasem twojego rozwoju coraz więcej rozumiesz, coraz więcej wiesz i coraz mniej cię drażni.

– Masz rację. Czuję to, że jestem spokojniejszy. I nawet ta irytacja świętami mi przechodzi.

– Sam mówiłeś, że radość jest nawet w bombie atomowej, tylko głęboko ukryta. Toteż we wszystkim doszukuj się dobra. A czym więcej rozumiesz, tym łatwiej ci to będzie przychodziło. Już w miarę dobrze posługujesz się Prawem Przyciągania. Przyciągasz pieniądze i coraz właściwszych ludzi. Masz coraz lepszą intuicję. Zmieniasz się. Stajesz się coraz lepszym człowiekiem i otoczenie to czuje. Sam widzisz, że złych ludzi nie ma wokół ciebie, a coraz więcej pozytywnych. Negatywni nawet nie chcą z tobą gadać. Nie mogą się przebić przez twoje pozytywy.

– Widzę zmiany. I wiem, że coraz lepiej potrafię sterować tą rzeczywistością. Niczym się nie przejmuję. Jeśli się zezłoszczę, to tylko na chwilkę, zaraz mi przechodzi. Mam coraz większą cierpliwość i wyrozumiałość…

– Stajesz się coraz lepszym aniołem. I po o jest obecna twoja inkarnacja, abyśmy czerpali radość z tego, że ludzie się cieszą, że jesteś wśród nich. A ludzie się będą cieszyć, jeśli przy tobie będą odczuwali spokój, jeśli im przy tobie będzie dobrze. Żeby tak było, ty sam musisz czuć się dobrze i być spokojnym. Przyciągasz takich ludzi, którzy tego potrzebują. Niektórzy są tylko na chwilę, inni zostają na dłużej…

– Fajnie jest, jeśli ci, których muskam swoim skrzydłem, mają świadomość tego.

– Niektórzy od razu to czują, inni uświadamiają sobie z czasem, po co się w ich życiu pojawiłeś. Na wszystko jest odpowiedni czas. Spotykasz takich ludzi, których wibracje są podobne do twoich. Jeśli mają trochę niższe, to im je zwiększasz odrobinę, jeśli wyższe, to swoje wibracje zwiększasz. Najlepiej, gdy są podobne. Wtedy jest ciągła wymiana i wzajemne wibracyjne wspieranie. Wtedy czujesz się najlepiej. Wtedy tworzysz szczególnie pozytywny związek, gdzie atomy wasze się przenikają, wasze oddechy splatają, gdzie czujesz współistnienie z partnerką. W takim związku panuje harmonia i miłość ciągle płonie, bo wzajemnie jest pielęgnowana i podsycana.

– Bardzo płynnie przeszedłeś od mojej anielskości do pięknego związku.

– Bo to u ciebie już tak płynnie się dzieje. Czym mniej w tobie złych myśli, tym szybciej staje się radość. Jesteś dobrym uczniem i dobrze uczysz innych.

– Hmmm… Jakoś tego nie czuję…

– Na wszystko jest odpowiedni czas. Jeszcze rok temu byłeś zdecydowanie inny, bardziej butny, a teraz złagodniałeś. I jeszcze taka dygresja odnośnie zbliżających się świąt. Pomimo, że odczuwasz je jako niskowibracyjne, to nie broń się przed nimi, nie neguj. Jeśli ktoś ci dobrze życzy z okazji świat, to ty mu życz tak samo, albo jeszcze lepiej. Nie złość się, gdy znajomi na fejsie przysyłają ci choinki, aniołki i inne ego typu gify z życzeniami. Nie musisz ich przesyłać dalej, ale wyraź wdzięczność nadawcy. Jeśli chcesz, aby radość była wszędzie, to ją wszędzie rozsiewaj. Ze złości radość nie wyrośnie. Nie może złe drzewo dobrych owoców wdawać. Niskie wibracje podniesiesz u innych tylko wtedy, gdy zarazisz ich swymi wysokimi. Zaręczam ci, że większą przyjemność miał będziesz z dawania radości, niż negowania tego, co, choć niskowibracyjne, daje innym radość. A te święta takie są. Ty nie musisz ich obchodzić, ale możesz cieszyć się wraz z innymi. Każda okazja jest dobra, gdy się można nią cieszyć.

– W imię ojca i syna, i ducha Świentego… ­– zakończyłem wywód JAMa.

– Jak zwał, tak zwał. I niech tak się stanie – skwitował moje zakończenie JAM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wnuczka Emilka
*
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret