74. Gdy wichura zerwie dach, czyli każdy ma własną drogęPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Rzeczywistość jest coraz fajniejsza… Tylko dlaczego jednocześnie coraz bardziej popiepszona? Kataklizmy, głupi rząd, otumanieni ludzie, głupia religia… Jestem obok tego, a jednocześnie w tym. Niby odporny, ale podatny na infekcję. Niby niewrażliwy, a ulegający prowokacjom. Wiedzący wiele, a zachowujący się, jakbym nic nie wiedział…

Męczy mnie ta rzeczywistość, pomimo, że jestem w niej tylko obserwatorem. Męczy mnie naiwność i głupota tłumu. Czym więcej o tym myślę, tym więcej takich informacji do mnie dociera. No cóż… Tak działa Prawo Przyciągania. Człowiek ma to, o czym myśli. Złe myśli tworzą złą rzeczywistość, a zła rzeczywistość zwiększa tworzenie złych myśli. Trzeba być świadomym tej zasady, aby nie dać się porwać nurtowi negatywnych informacji. I trzeba o niej ciągle pamiętać. Chwilowe poddanie się złym myślom, może cofnąć nas znacznie energetycznie. Trening czyni mistrza, ale nawet mistrz ma chwile słabości, tylko że u mistrza te chwile trwają chwilę i pojawiają się tylko dla sprawdzenia stanu wzmocnienia duchowego.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Nim się wygramoliłem zza laptoka, to już pod drzwiami nikogo nie było. W pierwszej chwili pomyślałem, że to niecierpliwi Jechowcy dzwonili i już zamykałem drzwi, gdy na wycieraczce dostrzegłem 10-cio groszówkę. Podniosłem ją zadowolony, bo lubię, jak pieniądze pojawiają się w moim życiu. Kiedy znajduję drobne monety, to traktuję je jak znak od Sił Wyższych, że idę dobrą drogą. Już chciałem wrzucić ją do szklanki pełnej takich monet, ale coś mnie powstrzymało. Przyjrzałem się jej. Była trochę przybrudzona. Potarłem ją delikatnie w palcach i wtedy zaczął z niej wydobywać się dym. Upuściłem monetę. Dym był coraz większy i gęstszy…wichura

 

– Ja pierdzielę! – wykrzyknąłem zdegustowany. ­– JAM! Dałbyś sobie już spokój z tymi twoimi spektakularnymi pojawieniami! Nie mógłbyś się choć raz zjawić normalnie? Przyjść przez drzwi jak człowiek?

– Ooooooo! Czuję jakąś frustrację u Waszmości! – JAM zdawał się kpić ze mnie. – Czyżby okres się spóźniał?

– Tak, kuźwa! Okres mi się spóźnia! Już pięćdziesiąt lat się spóźnia! – momentalnie moje rozdrażnienie uleciało i zacząłem się sam z siebie śmiać.

– I teraz możemy sobie normalnie, bez nerw, pogadać. – JAM rozsiadł się w fotelu i sączył moją kawę z mojego kubka. No tak… Ale przecież on jest mną, a ja nim, to i kubek jest nasz wspólny, choć tylko mój i tylko jego.

– No możemy pogadać. To mi teraz powiedz, Królu Złoty, dlaczemuż ta rzeczywistość ostatnio zaczęła mnie męczyć i drażnić?

– Drażnić, to ona cię drażniła od dawna. Ale czym bardziej jesteś jej świadom, to tym bardziej to uczucie maleje. Masz świadomość, co cię drażni i unikasz tego. Nie czytasz już wszelakich doniesień o posunięciach rządu, bo według ciebie one są złe. Nie czytasz już o działaniach Kościoła, bo wiesz, że to też jest czysta manipulacja. Nie przejmujesz się tragediami, bo wiesz, że jeśli nie możesz pomóc, to lepiej nie myśleć o złych zdarzeniach dotykających innych, gdyż pojawią się one w podobnej formie u ciebie. Nie przejmujesz się także swoją sytuacją, bo wiesz, że nie jest zła, a tylko od ciebie zależy, aby była jeszcze lepsza. Pieniądze pojawiają się zawsze, kiedy ich potrzebujesz. W sumie jesteś świadomy swego sensu życia…

– Racja. To dlaczego mnie ta rzeczywistość męczy? Dlaczego czuję znużenie? Dlaczego ją zagłuszam?

– Cóż… Pomimo swojej cierpliwości jesteś niecierpliwy. A wiesz, że nic nie dzieje się tak, że chyb na krowę i już cielę. Istnieje tzw. bufor czasowy, który tworzy zwłokę w manifestacji myśli. Z jednej strony to dobrze, bo gdy podpinasz emocje do myśli o huraganie, nawiedzającym inną część Polski, to bez tego bufora takie zdarzenie mogłoby się od razu u ciebie pojawić, a tak ma ono czas się rozwiać, gdy i Twoje emocję opadną. Ale z drugiej strony myśli o wygranej w totka też nie powodują natychmiastowej wygranej. Zwłoka sprawia, że zaczynasz wątpić i w sumie nie wygrywasz.

– Męczy mnie natłok złych informacji…

– Nie! Nie to cię męczy! Męczy cię ogrom naiwności ludzkiej. Męczy cię, że jeszcze mnóstwo ludzi jest podatnych na manipulację i się jej poddaje. Męczy cię brak świadomości innych co do własnego sensu życia. Mnóstwo ludzi bierze nie swój cel za swój i jest gotowa za niego zabić. Męczy cię, że ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć i z tego względu tak łatwo dają się zastraszyć. Boją się np. Boga, który może ich ukarać za cokolwiek za życia lub po śmierci, jeśli uchybią jakimś jego rozkazom, a nie wiedzą, że tylko Bóg, w którego wierzą, ma jakąkolwiek nad nimi władzę.

– Bo tak jest! Takie mamy życie, w jakie wierzymy. Czego się boimy, tego mamy więcej w życiu, czym się cieszymy, tego mamy dostatek.

– I ci, którzy o tym wiedzą, często wykorzystują tych, którzy nie mają o tym pojęcia. Tak działają religie, tak działa polityka, tak działają media, które im służą. Tak działają korporacje, które manipulują opinią publiczną, reklamując swoje produkty, jako najlepsze.

– Masz rację. Ten świat jest bardzo negatywny, coraz bardziej negatywny. I to mnie męczy

– Wiesz doskonale, że ta rzeczywistość, to symulacja komputerowa, że to gra, a jednak dajesz się w nią wciągnąć i zamiast wzrastać energetycznie, to ty produkujesz niską energię dla Istot Niskowibracyjnych. Zamiast skupić się na własnym rozwoju, interesujesz się upadkiem innych i męczysz z tego powodu. Po co? Nie pomożesz nikomu, jeśli jego myśli krążą wokół cierpienia. Sam wiesz, że niektórzy, gdy im mówisz, co o ich podejściu do życia sądzisz, stają się twoimi wrogami. Nie dasz rady ich zmienić, póki im się do uszu nie naleje i nie zaczną odczuwać dyskomfortu ze swojej drogi. I nie masz potrzeby nikogo zmieniać. Ty możesz tylko mówić ludziom, co ty myślisz o danej sytuacji ze swojej perspektywy. Każdy ma swoją drogę do przejścia, a twoja droga nie jest ich drogą i odwrotnie. Gdy stu ludzi ma dotrzeć z Krakowa do Gdańska, wcale nie jest powiedziane, że muszą jechać najkrótszą drogą przez Łódź. Nikt z nich nie ma wyznaczonego czasu na dotarcie. Niektórzy pojadą przez Łódź, a inni mogą przez Moskwę, Kinszasę, czy Cuzco. Każdy ma inne punkty pośrednie, które tylko jemu podniosą wibracje w odpowiednim stopniu. Dlatego często się zdarza, że dwoje ludzi jest ze sobą, gdy „jest im po drodze”. Małżeństwa się rozwodzą, gdy ich drogi się rozwidlają, kiedy partnerzy czują, że już nie są tak bardzo zgodni ze sobą energetycznie. Męczą się ze sobą, gdy nie idą za głosem serca, a trzyma ich w tym związku jakaś irracjonalna przysięga typu „co Bóg złączył…”

– Ale w takich związkach są tylko mali ludkowie, obdarci ze swej świadomości, zmanipulowani. Ci, którzy rozumieją więcej, nie mają skrupułów przed pójściem własną drogą, gdy wspólna przestała mieć sens.

– Tak. Znaczącą rolę w tym odgrywa Kościół katolicki, który straszy swych wyznawców Bogiem. Mali ludzie boją się Boga i dają się księżom manipulować i trwają w toksycznych związkach aż do śmierci. Ale każdy ma swoją drogę. Nie ważne którędy idzie. W tej grze ważne jest nazbieranie jak najwięcej dobrych monet, a one leżą wszędzie.

– Teraz sobie uświadomiłem, że w sumie to wszystkie monety są dobre, bo żadna energia się nie marnuje. Gdy jesteśmy radośni, to nasze dusze lecą szybciej do Największej Możliwej Wibracji, gdy produkujemy niską energię, to Istoty Niskowibracyjne nią się żywią i też lecą tam szybciej. Czyli każdy w tej grze wygrywa.

– Masz trochę racji. Ale jednak ta symulacja jest tak skonstruowana, aby to dusze ludzkie miały jak najwięcej korzyści, a nie Istoty Niskowibracyjne. One niejako miały żywić się odpadami energetycznymi, a przerodziło się to w ich hodowlę, gdzie produktem ubocznym są dobre wibracje. To dla korzyści dusz ciała ludzkie zostały wyposażone np. w umiejętność odczuwania bólu, cierpienia, także psychicznego, a przede wszystkim w możliwość cieszenia się życiem.  Te przymioty nie miałyby sensu, gdyby człowiek jednocześnie nie został wyposażony w wolną wolę. Czyli, że sam może decydować, co chce doświadczać. Przyznasz mi rację, że lepiej jest się cieszyć z czegokolwiek, niż z tego samego powodu cierpieć?

– To przecież jasne! Ale mnóstwo ludzi wybiera cierpienie za życia…

– Myślisz, że świadomie z własnej woli?

– No a jak? Przecie sami podejmują decyzję, aby chodzić do kościoła i nasycać się strachem. Sami chwytają się ciężkiej pracy i cierpią, bo jej nie lubią. Sami…

– Mylisz się przyjacielu. Nie sami. Jeśli z własnej nieprzymuszonej woli idziesz do kościoła, to wychodzisz z niego kiedy chcesz, nawet wtedy, kiedy inni klęczą. Nie czujesz przymusu oddawania czci Bogu, którego się boisz, że ci spuści wpierdol. Jeśli się czegoś boisz i robisz to ze strachu, albo, że tak stanowią zwyczaje, to nie robisz tego z własnej woli. Długotrwały strach jest nienaturalny. A jeśli jesteś praktykującym katolikiem, to ten strach masz ciągle. Nawet jeśli chodzisz do kościoła „od ludzi”, to nie chodzisz tam z własnej woli. Jeśli kochasz swego Boga, to się go nie boisz, bo wiesz, że wymyśliłeś go na swoje podobieństwo i nie musisz mu usługiwać. On jest zbyt wielki, aby potrzebował twego oddania. Służyć możesz innym ludziom z własnej woli i dla własnej przyjemności. Człowiek wolny wybiera pracę, którą chce wykonywać. Jeśli ona przestaje mu ją odpowiadać. Człowiek zniewolony nie cierpi swojej pracy, dręczy go ciągły stres, a jednak pracuje w niej. Zniewala go własny strach przed przyszłością. Człowiek wolny robi to co chce i kiedy chce …

– No tak. Może też zabijać, czy krzywdzić innych??

– Oczywiście. Nie ma zakazów. Pisaliśmy już o tym. Człowiek może robić, co chce. Ma wolna wolę. Ale istnieje taki drobny niuans…

– Jakiż w tej wolnej woli jest haczyk? Czy taki, że człowiek może robić wszystko co chce, ale w obrębie dziesięciu przykazań?

– Ha ha! Nie! Absolutnie. Dziesięć przykazań, to tylko manipulacja maluczkimi. To nie powinny być przykazania, a raczej wskazówki. A ten drobny niuans wolnej woli to… Prawo Przyciągania!

– No tak!

– Ono działa w ten sposób, że o czym myślisz, to przyciągasz. Jeśli zrobisz komuś krzywdę świadomie, to niebawem ciebie spotka coś podobnego i z większą siłą zależną od twoich uczuć. Jeśli umyślnie przebiłeś oponę w samochodzie sąsiada, to tobie grad za czas jakiś, może nawet za kilka lat, wybije okna w domu lub wichura zerwie dach. Świadomy tego prawa człowiek nie będzie działał na niekorzyść drugiego. Ale jest jeszcze inny aspekt tego prawa. Do tanga potrzeba co najmniej dwojga. Czyli jeśli jest złodziej, to i powinien pojawić się okradziony. Bez niego złodziej nie istnieje. Obydwoje muszą mieć podobne myśli. Złodziej myśli o pozyskaniu czegoś nie swojego, a okradziony myśli o jakiejś stracie. Podobne przyciąga podobne. Nie ma mordercy bez zamordowanego, nie ma gwałciciela bez zgwałconej. Też o tym pisaliśmy. Aby zaistniało zdarzenie między dwojgiem ludzi, muszą mieć oni podobne myśli. Czyli nie jest tak, że kat jest tylko winny bycia katem. Ofiara jest w takim samym stopniu współwinna zdarzenia.

– I to jest wolna wola! Nic nam jej nie ogranicza, mamy świadomość, że możemy wszystko, tylko niektóre poczynania są nam normalnie nieopłacalne,

– O tak! I dlatego nie musisz się męczyć zdarzeniami tego świata, bo one cię nie dotykają bezpośrednio. Aby się ich ustrzec, zawsze możesz zmienić swe myśli, na bardziej tobie przyjazne. Wiesz jak to robić i znasz mechanizmy takiego działania. Nie złość się, że ktoś idzie inną drogą, niż ty. Nawet, gdyby jego droga wiodła przez największe plugastwa jego myśli. To jego droga. Póki cię nie poprosi o pomoc, to nie uszczęśliwiaj go. Pozostań obojętny. To nie zła energia ucznia ma przyciągać mistrza, ale dobra energia mistrza ma sprawić, że zgłosi się do niego uczeń. Pamiętaj o tym. Pomijaj obojętnie wszelkie złe niusy, a skup się na tym, co sprawia ci radość. Nie może złe drzewo dobrych owoców wydawać…

I tak oto moja Istota Wyższa, mój JAM znów naprowadził mnie na dobrą dla mnie drogę. A po czym poznaję, że jest dla mnie dobra? Bo czuję przyjemność, gdy nią idę. Na dziejące się obok mnie złe rzeczy, patrzę z perspektywy oglądającego gabloty w muzeum. Mogę spokojnie obserwować eksponaty i mieć świadomość, jaką rolę odegrały w historii, ale nie muszę złościć się i smucić, gdy patrzę na łuskę od pocisku artyleryjskiego, który mógł zabić setki ludzi. To nie moja historia i to nie moja przyszłość, choć w naszej naturze jest cierpieć, bo ktoś kiedyś cierpiał. No tak nas zmanipulowano. A Wy jak myślicie? Gdyby prawie wszyscy ludzie na ziemi myśleli o pomaganiu innym, wspieraniu się, o własnym rozwoju duchowym i poszerzaniu wiedzy na temat zasad działania Gry w Życie Na Ziemi, a tylko jeden człowiek miał złe, destrukcyjne myśli, to co on mógłby zdziałać?

Według mnie sam nic by nie zdziałał złego. Dlatego Istoty Niskowibracyjne, zwane potocznie Szatanem, tak manipulują świadomością ludzką, aby zastraszonych ludzi było jak najwięcej, bo to im gwarantuje stały dopływ niskich wibracji. Mam tylko nadzieję, że ogrom pesymistycznych wiadomości rozwali niektórym skorupę nieświadomości i sami zaczną odczuwać dyskomfort i szukać rzeczywistych wyjaśnień…

Jedna odpowiedź na 74. Gdy wichura zerwie dach, czyli każdy ma własną drogę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret