Furtka dla wirusów, czyli odmienne stany świadomościPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Zastanawiam się nad poglądem mówiącym o tym, że chrześcijański sakrament chrztu odbiera duszę dziecku i przypisuje ją chrześcijaństwu, a jednocześnie przypomniało mi się obiegowe powiedzenie, że można zaprzedać dusze diabłu.
Hmmmm… To nie jest tak… Nie mamy takiej mocy, ani nikt w naszej materialnej rzeczywistości, aby móc zawiadywać naszą duszą i sprawiać, aby ona przynależała, działała na rzecz kogoś innego. Głębiej chodzi o to, że przez przypisanie duszy np. do religii katolickiej, można by zmusić duszę do takiego pokierowania naszym ciałem, aby przynosiło korzyści Kościołowi Katolickiemu. Takie twierdzenia, to czyste bajki służące tylko i wyłącznie manipulacji ludzkimi umysłami. Nie można zawiadywać duszą i skłaniać ją do czegokolwiek. Dusza inkarnuje w nasze ciało, gdyż jest jego siłą napędową. To tchnienie Boga, które daje nam życie. Nie można nią manipulować. Dusza w naszym ciele jest częścią naszej Istoty Wyższej, a ona dzięki naszej inkarnacji gra w grę zwaną Życie Na Ziemi. Ona doświadcza wszelkich wrażeń z tej gry dzięki naszemu ciału i dzięki niemu podnosi swoje wibracje. Temu służy ta zabawa.

R95M

Chrześcijański obrzęd chrztu i znak krzyża na czole dziecka nie zamyka jego czakry trzeciego oka, choć w znaczny sposób obniża wibracje tej młodej istoty. Służy przygotowaniu dziecka na uśpienie i zawładnięcie w przyszłości jego umysłem, a nie duszą. Ma przygotować energetycznie dziecko na zapomnienie tego, po co się urodziło. A urodziło się przecież dla własnej radości. Religia katolicka ma mu ułatwić zapomnienie i sprawienie, że będzie ono służyło Istotom Niskowibracyjnym. Czyli będzie w swoim życiu emanowało niskimi wibracjami z powodu strachu przed Bogiem, poczuciu swojej niskiej wartości jako prochu marnego, cierpieniu z racji tego, że taka ma być droga do przyszłego raju. Sam sakrament, jako taki, nie jest bardzo szkodliwy dla dziecka. To jak ból z ukucia igłą, który zaraz przechodzi. Bardziej szkodliwy jest dla jego rodziców i wszystkich, którzy biorą udział w tym rytuale. To na nich od tej pory spoczywa zadanie wypaczenia świadomości dziecka i ułożeniu go tak, aby było przydatne dla Kościoła. To w nich jest teraz spotęgowany strach, że jeśli temu nie podołają, to Bóg im spuści wpierdol. Bo przecież strach przed Bogiem jest głównym motorem religii katolickiej.

Nie można też zaprzedać duszy Diabłu. To kolejny mit służący generowaniu niskich wibracji. Nie człowiek decyduje wszak o duszy. Można natomiast zgodzić się dobrowolnie na wyprodukowanie bomby niskowibracyjnej w chwili bezpośrednio poprzedzającej śmierć. Zawierając pakt z Diabłem godzimy się, w swoim rozumieniu, na oddanie mu duszy po śmierci, w zamian za korzyści materialne za życia. Bo taka jest chyba idea tego mitu? Po podpisaniu cyrografu nasze życie ulega diametralnej poprawie i od tej pory opływamy w bogactwie, pamiętając jednak, czemu taki stan zawdzięczamy. Gdy zbliżamy się do końca życia strach przed wykonaniem paktu się potęguje. Rośnie strach, przed piekłem i wiecznym potępieniem. A największy jest przed samą śmiercią. Wtedy ból, żal, żałość, cierpienie eksplodują i zostaje wysłana olbrzymia dawka niskich wibracji właśnie do Istot Niskowibracyjnych. Dla nich to jest znaczący zastrzyk energii, którą one się żywią. Ulga przychodzi po śmierci, gdy jesteśmy wstanie zrozumieć zasady gry, gdy odzyskujemy świadomość, gdy się budzimy i wiemy, że nasze życie to był tylko sen.

Każda manipulacja umysłem wykorzystuje zasadę Prawa Przyciagania, że podobne przyciąga podobne. To, o czym myślimy, tego doświadczamy w życiu. Dlatego mamy taki natłok złych informacji w mediach, dlatego Kościół straszy Bogiem, byśmy produkowali jak najwięcej niskich wibracji. Jesteśmy hodowlą ku temu celowi, ale trzymają nas w ryzach jedynie własne poglądy, jedynie własne ograniczenia. Zmieniając myślenie możemy się uwolnić. Odzyskując samoświadomość możemy iść własną drogą, a nie poruszać się jak owca pędzona ze stadem. Na poziomie energetycznym nawet baran może stać się orłem i swobodnie latać. Nie ma przeciwwskazań. Są one tylko w umyśle barana.

Obejrzałem też fragment jednego z odcinków „Strasznych rekolekcji” Dominikanina Adama Szustaka. Kilka lat temu częściej go oglądałem i wybierałem z tego potrzebne mojemu przebudzeniu elementy. Dzisiaj jednak nie mogłem tego obejrzeć do końca. Przepaść między wibracją pana Szustaka, a moją znacznie się pogłębiła. I zrozumiałem, o co tu chodzi. Każda istota ludzka w inkarnacji na Ziemi ma swoją drogę i znajduje się w danej chwili na właściwym dla siebie poziomie energetycznym. Katolicy uśpieni podczas chrztu i dalszych sakramentów mają, jak zresztą każdy, swój etap do przejścia i tylko od nich zależy, czy się obudzą w tym życiu. Nie ma obowiązku budzenia się. To indywidualna sprawa i trzeba do niej dojrzeć. Każdy z nas ma wolną wolę i może robić co chce w swoim życiu. Ograniczają nas jedynie własne poglądy. I dlatego wszelkie instytucje będące na usługach Istot Niskowibracyjnych, potocznie zwanych Szatanem, tak usilnie zabiegają o dostosowanie naszych poglądów do ich potrzeb, abyśmy jak najwięcej produkowali niskich wibracji.

Nie od dziś twierdzę, że w moim odczuciu Kościół Katolicki, to instytucja satanistyczna. Ale rozumiem doskonale jego rolę i już nie zwalczam go. Żeby mieć radość ze zrzucenia ciężaru, najpierw trzeba go ponieść. Można też mieć radość z niesienia ciężaru, ale jest ona nieporównywalnie niższa od jego zrzucenia. To jak niesienie całe życie krzyża pańskiego, a po śmierci doznanie ulgi, że to było niepotrzebne i bzdurne. Być może tu jest zakodowane doświadczenie raju po śmierci propagowane przez katolików? Można też mieć radość z tego, że się nie wzięło na barki żadnego ciężaru i się lajcikowo przez życie idzie. Każdy ma wolny wybór.

Rozumiem teraz rolę pana Szustaka. Jest on wsparciem i drogowskazem dla tych katolików, którym coś się nie podoba w normalnym życiu Kościoła i ich świadomość zaczyna się budzić, choć jeszcze w minimalnym stopniu. Uśpionym moherom jego działalność nie pasuje, gdyż ich wibracje są na o wiele niższym poziomie. Szustak wznosi ludzi na wyższy poziom snu, ale nie budzi. Zbliża do przebudzenia. Nie można się obudzić wierząc w miłosiernego Boga, który nas kocha za coś, za spełnienie Jego jakichś wymagań. To jest zbyt interesowne, nie godne prawdziwego Boga. Obiecywanie Zbawienia po śmierci w zamian za jakieś działania za życia, dla mnie zakrawa na prostytucję. Zobaczysz moje oblicze po śmierci, gdy będziesz mi posłuszny za życia. Dam ci dupy, jak zapłacisz. Choć doskonale rozumiem prostytutki, to nie rozumiem tego miłosiernego Boga, który będąc wszystkim, mając wszystko, wymaga czegokolwiek od kogokolwiek i albo nagradza, albo karze. Bardzo prymitywny to Bóg. Na miarę tych, którzy go wymyślili. Nie rozumiem tego Boga, ale rozumiem tych, co go wymyślili.

Nie jest też powiedziane, że wszyscy, którzy chcą się przebudzić, zrobią to. Zależy to bowiem od tego, jak głęboko są zmanipulowani i jak zdeterminowani do wejścia na wyższe wibracje. Nie ma sensu na siłę budzić, nie ma sensu złościć się, że ktoś jest na niższym poziomie gry. Wiele dróg prowadzi do Boga i wszystkie są właściwe. Jednak słuchanie pana Szustaka w obecnej mojej chwili niosło dla mnie zbyt niskie wibracje, aby było zasadne słuchać go do końca. To już nie są informacje przeznaczone dla mnie.

Dla ludzi będących w piątym wymiarze większość rzeczy jest prosta i zrozumiała i coraz mniej niskich wibracji powoduje. Wiemy, że nie ma sensu nikogo potępiać za swe poglądy, że nie ma sensu kogokolwiek przekonywać do naszego punktu widzenia. Wystarczy tylko mówić o tym, co się myśli, a osoby chcące nas słuchać, zaczną podobnie do nas wibrować. Dobrze, żeby takie stanowisko zrozumieli też katolicy i zrozumieli zasady naszej rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy. Jednak z mniej świadomymi, albo z zupełnie śpiącymi jest trochę trudniej. Oni uparcie trzymają się swoich poglądów, nie silą się na zrozumienie innego stanowiska, a „innowierców” palą na stosach, lub ścinają mieczem. Ale cóż. Taka jest uroda tego odmiennego stanu świadomości. Na wszystko jest odpowiedni czas.

Przypomniałem sobie, o czym nie napisałem poprzednio, co mi umknęło. Miałem opisać, czym jest nasze Ja. Gdzie się ono znajduje i dlaczego nie można go łatwo umiejscowić. Dlaczego mówi się: moja głowa, moje ciało, moje myśli moja dusza, ale nie wiadomo, kto to mówi, że jest to moje, kim jest to Ja. Wydaje mi się, że wiem, gdzie…

– To ci się na razie tak tylko wydaje – z kubka z kawą dobiegł mnie głos JAMa, o którym w sumie pisząc tekst, zapomniałem. – Nie jest to odpowiedni czas na tego typu rozważania. Jeszcze nie jesteś na to gotowy. To zbyt rozległa wiedza, abyś ją mógł, przy obecnym stanie swojej świadomości, pojąć. Dlatego nie napisałeś o tym wcześniej i nie napiszesz teraz.

– Znaczy, że jestem jeszcze małoświadomy??? Przecież jestem w piątym wymiarze, to chyba o czymś świadczy!? – zirytowałem się.

– Jesteś w piątym wymiarze, ale i tu nie jest tak, że chyb na krowę i już cielę. Tu też rozwija się swoją świadomość, pracuje nad nią i pogłębia. Jesteś na początku tej drogi i informacja o umiejscowieniu twojego Ja, jest ci teraz zbyteczna. To tak jak w grze komputerowej. Osiągnąłeś wyższy poziom, ale i tu są różne przeszkody do pokonania i zadania do wykonania. A przecież wiesz doskonale, że ta rzeczywistość, to symulacja komputerowa. Tak jak do tej informacji musiałeś dojrzeć, tak i dojrzejesz do chwili, gdy dowiesz się więcej o swoim Ja. Graj więc w tą grę na tym etapie, zdobywaj dobre wibracje, zwalczaj potwory swego umysłu i skupiaj wokół siebie ludzi tobie podobnych. Wszak, gdy dwóch lub więcej zgromadzi się w moje imię…

– Znam to. Choć to biblijne stwierdzenie, ale mówi o Prawie Przyciągania. Znaczy tyle, że jeśli grupa ludzi myśli podobnie, to szybciej to im się zmaterializuje. Jeśli grupa ludzi myśli o strachu, boi się, to świat cierpienia sobie stwarza. Tu jest odpowiedź, dlaczego wokół katolików nie ma Raju, a same wojny, cierpienie, choroby, trucie, złość, zawiść, a tylko minimalne ilości miłości i radości. Nie odpowiada mi obcowanie z tak myślącymi. Nie moje to podwórko. Wolę być z jedną osobą myślącą podobnie do mnie, niż z miliardem myślących inaczej.

– I co zrobisz?

– Dalej będę pogłębiał swoją samoświadomość, choć jestem otoczony religią katolicką. To jest podobnie jak z wirusami. Jestem nimi otoczony, mam je w sobie, ale nie choruję, bo mój system odpornościowy działa odpowiednio. Gdy go osłabię, np. stresem, to otworzę furtkę dla wirusów. Tak samo, gdy zwątpię w swoją drogę, w jej zasadność, albo będę się złościł na poczynania katolików, to katolicka zła energia może mnie dopaść i moją świadomość zacznie zżerać rak. Myślę jednak, że nie ma takiej możliwości. Za daleko zaszedłem, żeby zawrócić, a nawet jak pojawia się u mnie chwilowy dyskomfort, to tylko po to, aby mieć większą radość z odczuwania radości. Coraz więcej rozumiem, coraz lepiej sobie wszystko tłumaczę, coraz dokładniej odczytuję znaki, a jeśli czegoś nie rozumiem, nie wiem, to o poradę pytam ciebie, który jesteś moim wewnętrznym głosem, moją intuicją. Dzięki tobie mogę czytać Kroniki Akaszy i nie potrzebuję chłonąć wiedzy, którą inni mi usilnie chcą wtłoczyć. Dziękuję ci JAMie, że jesteś!

– JAM jest, który jest…

– …jest nawet moją kawą?

– Twoją kawą w szczególności! – roześmiał się radośnie JAM. Gdy piłem kawę, naszła mnie wątpliwość, czy JAM jest rzeczywiście moją Istotą Wyższą, za którą się podaje, czy jest kimś więcej. Ale nie zapytam go o to, bo czuję, że jeszcze nie czas na to. Na wszystko jest odpowiedni czas…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret

Odsłony

Strony|Odsłony |Unikalne

  • Ostatnie 24 godziny: 0
  • Ostatnie 7 dni: 557
  • Ostatnie 30 dni: 6 283
  • Online: 0