Wolność partnerska, czyli złota klatkaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Właśnie zaczyna zmierzchać. Już jest o wiele cieplej, niż było w weekend. Czyżby odwilż miała przyjść wcześniej nim ją zapowiadałem? Dzisiaj Walentynki. Na każdym kroku można potknąć się o jakieś serce. Wystawy pełne odpowiednich gadżetów, reklamy też pod ten kolor dobrane. Wszystko dzisiaj zdaje się krzyczeć: kochajmy się! A jutro już to umilknie. Lizaki z okolicznościowym napisem już się będą gorzej sprzedawać, serca zamienią się miejscami z tulipanami na Dzień Kobiet, a te potem ustąpią je pisankom. Dlaczego ludziom potrzebne są takie świąteczne dni?

– Taaadaaam! – to JAM wśliznął się po umytej podłodze do pokoju. Rozłożył ręce i stanął na jednej nodze.

– O! A tobie co? Coś taki radosny? Czyżby jakaś Walentyna cię przydybała? – zażartowałem.

– Eeeee… Nie przydybała. Ale cieszę się, że się cieszę i tak się pozytywnie nakręcam.

– To rzeczywiście niewiele ci trzeba. A nie dostałeś jakiejś walentynki? – zapytałem.

– Ależ oczywiście, że dostałem! Mnóstwo! W postaci pozytywnych myśli skierowanych do nas. Ciągle przecież je odbieramy, ale dzisiaj, to już wyjątkowo – przysiadł obok mnie i wycedził ostatnią kroplę kawy z mojej szklanki. – Uuuuu… Piciu się skończyło…

– Się skończyło. Idź do kuchni i zrób herbatę, a ja sobie trochę popiszę. – zachęcałem JAMa.

– Taaaa… Pójdę i co zrobię? Przecież nawet czajnika nie podniosę, bo przecież mnie tu nie ma. Przecie jam jest gdzie indziej… Ty musisz to zrobić, bo ty na tym świecie jesteś od roboty, a jam myślą twą jeno żem! – zachichotał.

– No tak. No tak… To herbatkę zrobimy później. A teraz w takim razie odpowiedz mi, po co są święta? Takie Walentynki, po co są?

– Pomijając aspekt komercyjny, – JAM założył nogę na nogę, a ramiona rozpostarł na oparciu wersalki, – który jest największym motorem również i tego święta, to ludzie potrzebują takich mocniejszych akcentów w swoim życiu. Tyle, że obdarowywanie się prezentami w takie dni stało się niejako rytuałem, który niektórzy spełniają z obowiązku. Lepsze byłoby takie działanie bez okazji, spontaniczne, a nie wtedy, kiedy wypada. Lepiej by było, gdyby ludzie na co dzień okazywali sobie życzliwość, a nie tylko kiedy muszą. Nie mówię tu o codziennym dawaniu prezentów, ale o jak najczęstszym uśmiechaniu się do drugiego człowieka. Wiem, że niekiedy jest ciężko o radość, bo ludzie nie wiadomo po co, poprzyciągali sobie mnóstwo problemów i się z nimi borykają i przejmują nimi. To chyba jakieś takie mało przyjemne hobby? Jednak skupianie się na problemach nikomu jeszcze nie pomogło, a wręcz przeciwnie. Wielu ze zgryzoty zmarło, niekiedy dokonując samoresetu. Zupełnie niepotrzebnie, bo każda sytuacja ma też inną, pozytywną stronę. Tylko trzeba ja odnaleźć…

– A jak jej nie ma? – przerwałem.

– Zawsze jest. W każdej sytuacji można doszukać się pozytywnych aspektów. Tylko trzeba chcieć je znaleźć. Jeśli będziemy tkwić w problemie, to przyciągniemy swoimi myślami jeszcze więcej takiej negatywnej substancji. Podobne przyciąga podobne. Jeśli zwiększymy swoją perspektywę, to dostrzeżemy też inne aspekty, które mogą być tymi pozytywnymi. Wszystko, co się nam w życiu przydarza, dzieje się za naszym przyzwoleniem. Wniosek z tego, że nawet jak się nam źle dzieje, to myślmy o dobrych czasach, które nadejdą, jeśli oczywiście pozwolimy im na to. Takie święto, jakim są Walentynki, to święto lekkie, niezobowiązujące do podejmowania gości i zadłużania się, jak to niektórzy bezsensownie robią na inne święta. Dobre jest w nim to, że np. osoby, które normalnie są nieśmiałe, mają wtedy pretekst do okazania uczucia innej osobie, podczas gdy normalnie by tego nie zrobiły. A czym więcej radości w świecie, tym więcej pozytywnych wibracji emanuje w przestrzeń. I Matka Ziemia się cieszy i zapewne powstrzyma się od strząśnięcia nas z siebie, jeśli jej pomożemy we wzniesieniu się na wyższy poziom.

– Dlaczego mówi się, że od miłości tylko krok do nienawiści? – zagaiłem nowy temat.Odrobina absurdu

– A czym jest miłość w rozumieniu człowieka?

– Nooo…

– Przeanalizujmy mechanizm jej powstawania. Najpierw pojawia się taka iskra, kiedy zwracamy uwagę na drugą osobę. Pierwszym przyczynkiem może być np. jej wygląd. Jeśli nam się podoba, to rodzi się myśl, że fajnie byłoby z tą osoba być. Potem spotykamy się, randkujemy, zakochujemy się i wtedy stajemy się uzależnieni od drugiej osoby. Rodzi się wielka miłość, która do tego stopnia związuje osoby, że każde ich rozdzielenie może być tragiczne. Kiedy kochankowie nie są ze sobą, to czują fizyczny ból. Zwykle wtedy partnerzy zaczynają traktować drugą osobę jak swoją własność, jak przedmiot, który jest tylko ich i który najlepiej, aby był zawsze przy nich. Ale nie jest to możliwe. Ludzie chodzą do pracy, na zakupy, spotykają się z przyjaciółmi i nie zawsze mogą być przy ukochanej osobie. Wkrada się zazdrość i różne domysły. Druga osoba czując zaciskające się więzi, trochę przygasza płomień swojej miłości. Jeśli jeden partner będzie zbyt nachalnie manifestował swoją więź, to taka miłość przerodzi się w koszmar. Drugi partner będzie chciał się wyzwolić i taki związek rozpadnie się i może pojawić się nienawiść.

– Dlaczego tak się dzieje? Przecież miłość to najwyższa radość. To uczucie, które daje największe wibracje?

– Od wieków ludzie żyją w przeświadczeniu, że aby być z drugim człowiekiem, to trzeba go związać ze sobą. Do tego celu służą małżeństwa. Bzdurą jest powiedzenie, że Bóg uświęca każde małżeństwo. Czy, jeśli rzeczywiście miałby interes we wtrącaniu się w ludzkie życie, to uświęcałby związki, które powstają z wyrachowania? Które powstają bez miłości? Ludzie wiążą się, bo np. poczęli dziecko i ogólnie przyjęte jest, że musi mieć ono dwóch rodziców. Kolejna bzdura. Dziecko musi czuć przede wszystkim miłość i zapewniam, że wystarczy mu jej tylko od jednego, prawdziwie kochającego rodzica. W sztucznych małżeństwach więcej jest goryczy, niż radości. To po co się wiązać? Bogu potrzebna jest radość w każdej postaci, a nie generowanie cierpienia nawet dla „dobra dziecka”. Jeśli ty cierpisz, to dziecko to czuje i też cierpi. Nawet niemowlę.

– Ale nie odpowiedziałeś na pytanie.

– No tak… Trochę mnie poniosło. Wracając do tematu, to małżeństwo daje przyzwolenie, aby traktować swego współmałżonka, jak swoją własność. Obie strony z czasem stają się swoimi niewolnikami, a taki stan rzeczy nie sprzyja pozytywnym wibracjom. Ograniczanie wolności nie jest naturalne dla człowieka. Nie jest naturalne dla żadnego bytu. Kiedy jeden z partnerów poczuje, że w jakiś sposób traci swoją własność, wtedy intensyfikuje działa do zapobieżenia temu. Druga zaś strona uświadamiając sobie wtedy swoje zniewolenie, próbuje się wyzwolić. I tak się zaczyna destrukcja związku i rodzi się nienawiść. Pojawia się poczucie krzywdy. W pewnych przypadkach obydwoje małżonkowie zaczynają czuć do siebie niechęć, ale dla „dobra” dzieci pozostają w związku. Wszyscy, całe ich otoczenie wtedy odczuwa zmęczenie, bo oni sami emanują tak niską energią. Ludzie, którzy tak się zachowują, którzy traktują drugiego człowieka jak swoją własność, mają zerwane połączenie ze swoim Wyższym JA. To ich ego nimi rządzi i to ono doprowadza do takich sytuacji.

­– To znaczy, że miłość jest zła?

– Ależ skąd! To tak jakbyś powiedział, że nóż jest zły, bo można nim zabić. A przecież można go użyć do innych, dobrych celów. To nie miłość jest zła, ale zły jest sposób jej wykorzystania. Miłość jest bardzo rozległym i wolnym uczuciem. Nie da się zamknąć w rygory. Nie jest ważne, kto się kocha, ale jakie inne uczucia temu towarzyszą. Tak zwani „normalni” ludzie piętnują miłość homoseksualną, a przecież ona jest dowodem, że to uczucie, jak każde, jest dla wszystkich. Słyszy się często, że taka miłość jest bezbożna. Co jest następną bzdurą. Każda miłość, która generuje pozytywną energię, jest jak najbardziej pożądana przez Największą Możliwą Wibrację. Ona, w przeciwieństwie do ludzi, nikogo nie dyskryminuje. A to, że homoseksualiści, nie mogą mieć dzieci? Jest wystarczająco rodzin heteroseksualnych, którzy mogą zapewnić rozmnażanie gatunku. Prawdziwa miłość to taka, która daje wolność człowiekowi w każdej dziedzinie, a to on sam decyduje, co jest dobre dla niego. Sam decyduje, co może zrobić, aby płomień tej miłości był większy, a czego raczej nie robić, aby go nie przygasić. Wszyscy, którzy są uczestnikami takiej miłości, powinni tak kochać, aby im było dobrze, a  i inni też z tego czerpali radość. Jeśli każdy będzie stosował tą zasadę, to nie będą potrzebne żadne związki, żadne ograniczenia. Małżeństwo, to złota klatka, w którą sami dajemy się złapać. Ma być pięknie, ale z założenia żaden związek polegający na niewoli nie może się udać.

– Ale przecież nie wszystkie małżeństwa są złe – zauważyłem. – Niektóre są szczęśliwe do końca swoich dni.

– To są takie pary, które zawarcie związku małżeńskiego traktują tylko, jako wymóg formalny. Pozostają jednak nadal wolni i żadna ze stron nie uzurpuje sobie prawa do drugiej. Jeśli twoja partnerka odejdzie od ciebie i nie wróci, to nigdy nie była naprawdę z tobą. Jeśli powróci, to zostanie z tobą na zawsze. Prawdziwa miłość to nie zniewolenie, ale korzystanie z wolności innych.

– Pięknie mówisz… Tak jakbym siebie słyszał. – puściłem JAMowi oko. Puknęliśmy się żółwikiem i pomachaliśmy gołąbkiem. Zszedł z wersalki i stał się myślą moją. Swoją drogą dobrze jest mieć kogoś takiego, kto wyjaśni różne, zawiłe nawet, sprawy. Nawet jeśli on jest mną…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret