69. Ta jedyna, czyli misja Avatar - Prawo Przyciągania w praktyce wg JarkosaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Rzecz miała miejsce wczoraj… Wieczorem…

Siedziałem i przeglądałem neta, aby znaleźć jakiś ciekawy film na wieczór. Coś tam znalazłem, ale zrezygnowałem po kilku chwilach z oglądania. Włączyłem sobie film Avatar z dysku i wtedy zaczęła się jazda…

Uwielbiam ten film. Do tej pory nie wiedziałem, dlaczego tak mnie ciągnie do filmów sf, do horrorów o duchach, nie wiedziałem dlaczego lubię surrealizm i dlaczego nie lubię religii i polityki… Teraz to zrozumiałem. Ja nie powinienem takich filmów oglądać bez uzupełniania płynów, bo wyschnę „na trzoskę”… Jestem bardzo wrażliwy i filmy typu Avatar mnie bardzo rozczulają. Wczoraj zrozumiałem dlaczego…

Świat wykreowany w Avatarze jest mi niezmiernie bliski, mimo, że jest to animacja komputerowa. Zadawałem sobie wczoraj dlaczego jestem taki wrażliwy, dlaczego mi tak łzy lecą na byle jakiej scenie, gdzie zwykły Ziemianin nawet by rzęsą nie ruszył…

Właśnie. Zwykły Ziemianin…

Dotarło do mnie, że nie jestem zwykłym Ziemianinem. Zrozumiałem, że moja wrażliwość bierze się z postrzegania różnic w obecnej grze względem moich poprzednich wcieleń. Dostrzegłem skąd bierze się ta moja wrażliwość, która sprawia, że filmy powinienem oglądać w samotności, albo z bardzo zaufaną osobą. To chyba jest faktem, że rzeczywistość pokazana w Avatarze, jest moją poprzednią, albo tą, do której najczęściej wracam, rzeczywistością. Do której najczęściej inkarnuję…

Nachodzi mnie ochota, aby przetłumaczyć Avatara. Przetłumaczyć symbolikę scen w nim prezentowanych. Oglądając ten film po raz któryś tam, dopiero wczoraj dostrzegłem jego bardzo ukrytą głębię. Ale na wszystko jest odpowiedni czas. Przetłumaczyć sceny tak, jak ja je odbieram. Bo dla każdego każdy przekaz może nieść inną informację. To samo może znaczyć dla wielu coś innego.

Zrozumiałem wczoraj, mniej więcej, po co tu jestem. Oglądając Avatara przez łzy zapytałem:

– Dlaczego ja nie mogę wrócić do swojego świata???

www.blog.jarkos.pl

– Masz tu sporo do wykonania jeszcze… – I nie był to głos JAMa, ale głos bardziej z głębi mej duszy, z głębi głębi… Odczułem, że był to głos z pobliża Największej Możliwej Wibracji.

Choć nie bardzo mi się podoba moje teraźniejsze wcielenie, ale wiem, że się świadomie przed urodzeniem podjąłem tej misji. Choć jeszcze konkretnego celu nie znam. Ale to, co przechodzę, mam świadomość, że to jest szkolenie. Być może okaże się, że urodziłem się dla jakiejś ważnej misji, albo, że mam być dublerem kogoś. No właśnie.

Przed kilkoma dniami zadzwonił do mnie bardzo przyjemny kobiecy głos, czy nie zechciałbym być dublerem pewnego znanego aktora w scenie golenia głowy. Znaczy ja miałem się ogolić przed kamerą na łyso, a potem wkleiliby twarz tego aktora… Głos zaproponował śmieszne pieniądze za to, toteż ja odmówiłem i zaproponowałem własną cenę, ale okazała się nie do przyjęcia przez wytwórnię filmową.

Nie wiem jeszcze, jaką mam dokładnie rolę. Wiem, że mam podnosić ludzkie wibracje u tych, którzy szukają, którzy się budzą… Ale mam dziwne przeczucie, że mam czekać na konkretną osobę, że z nią mam wspólnie przejść przez resztę życia. Toteż szukam.

– Ty nie szukaj. Tylko czekaj. Ona sama cię znajdzie – usłyszałem gdzieś za plecami głos JAMa. Obejrzałem się, a JAM był wtopiony w panele ścienne, podobnie do niektórych członków załogi okrętu biorącego udział w eksperymencie filadelfijskim…

– Aleś sobie objawienie wymyślił! – zakrzyczałem do JAMa.

– To też jest symbolika! Ciekawe, czy zrozumiałeś moją aluzję?

– Hmmmm… no nie wiem…

– Wysil mózgownicę, pomyśl, do czego to może być przytyk?

– Ale przytyk do mnie? – JAM skinął głową…

– Do ciebie i do twojej rzeczywistości, którą stwarzasz.

– Hmmmm… Uwięziony w ścianie… Wiem! Chodzi o to, że otaczająca mnie rzeczywistość, którą sobie sam stworzyłem, tak mnie zniewala, że nie mogę wykonywać swojej misji… Że uwikłałem się w coś, co mnie zniewala… Ale w co?

– Dobrze myślisz. Pytasz, co Cię zniewala?

– Tak.

– Zajrzyj w głąb siebie i powiedz, co czujesz…

– …

– Nie napiszesz o tym?

– Nie. To zbyt intymne.

– Ok. Ale ogólnie możesz powiedzieć coś o tym?

– Ogólnie to w twoim przekazie chodzi o to, że jako ludzie jesteśmy zniewoleni, ubezwłasnowolnieni przez coś, co nam nie pozwala się swobodnie poruszać we Wszechświecie, na Ziemi.

– Dokładnie. Jako gatunek ludzki pozwoliliście się zniewolić przez system, który wykorzystuje waszą energię do swoich potrzeb. Daliście się zniewolić przez państwo, z którym się utożsamiacie, przez religię, którą wyznajecie, przez ludzi, z którymi obcujecie. Jesteście niewolnikami Matriksa i nie macie świadomości, że nimi jesteście.

– Ale rozumiem, że to jest taka gra. Najpierw dajemy się otumanić, a potem mamy się otumanienia pozbyć i zacząć myśleć tak, aby uzyskiwać radość z tej rzeczywistości.

– Tak to mniej więcej jest. Rodzisz się kaleką, to twoim zadaniem jest uzyskać jak najwięcej radości ze swego życia. I Twe „zdrowe” otoczenie powinno ci w tym pomagać. Podobnie, gdy rodzisz się w rodzinie miliarderów. Tu też twoim zadaniem jest gromadzenie radości.

– W tym drugim przypadku będzie o wiele łatwiej!

– Ha! I tu się mylisz. Już pisaliśmy przecież o tym. Urodzony w rodzinie miliardera ma o wiele trudniej w pozyskiwaniu radosnych wibracji o odpowiednim natężeniu. Bo on wszystko ma, albo może to kupić. Kaleka, który rodzi się taki, powinien wypracować swoją radość w swoich myślach i przyciągnąć wszystko sam do siebie. Kaleka startuje z niższego pułapu i ma więcej do zdobycia, niż syn miliardera…

– Ale nie o tym chciałem pisać…

– A o czym? – JAM udał zdziwienie.

– O moim życiu w tej rzeczywistości.

– I?

– No przecie mówię. Chciałem pisać o swoim życiu w tej rzeczywistości!

– To dlaczego tego nie robisz?

– Bo ty mi inne tematy tu wtryniasz.,

– Ja??? Przecież to ty stukasz w klawiaturę i to ty piszesz, nie ja.

– Ale ty mną sterujesz.

– Ja??? Ależ skąd! Ty masz wolną wolę i sam decydujesz o swoim życiu. Ja jestem tylko twoją duszą w wyższym wymiarze, która czerpie radość z twoich doznań w twojej rzeczywistości.

– Masz rację. Jakiś taki dzisiaj nie kumaty jestem…

– Bo się…

– Cicho! Nie mów tego!!!

– Ok! Nie powiem, co robiłeś wczoraj w nocy, a właściwie to dzisiaj nad ranem i z kim…

– JAAAAAMMMM! Zamknij się!

– Ok. Wróćmy zatem do tematu. Co chciałeś napisać?

– O tym, co czułem oglądając po raz kolejny film Avatar… Ściągnąłem sobie wersję rozszerzoną i wielu scen wcześniej nie widziałem. Od dawna miałem wrażenie, że w tych wersjach Avatara, które oglądałem po wersji kinowej w 3D, brakuje mi sceny zbliżenia Jake Sully i Neytiri. I wreszcie ją dojrzałem… Zrozumiałem w końcu, dlaczego lubię światło, dlaczego ono mnie fascynuje, dlaczego maluję obrazy, dlaczego fotografuję, dlaczego rozmawiam tylko z inteligentnymi kobietami, dlaczego to istnienie tak mnie fascynuje…

– Dlaczego? – JAM zrobił wyczekujące oczy, choć o wiele wcześniej wiedział, co ja napiszę. Jest mną, a ja jestem nim. Tylko na różnych poziomach rzeczywistości.

– Dlatego, że wiele wcieleń inkarnowałem na planecie podobnej do Pandory ukazanej w Avatarze i jest ona mi podświadomie bliska. Tam gra światłem jest podstawą komunikacji, tam istnienie czy to roślin, czy zwierząt jest objęte wdzięcznością, choć zabija się zwierzęta dla jadła, ale rozmawia się z nimi przed ich śmiercią. Są one świadome dobrze spełnionego inkarnowania. Tam jest się częścią Ejły… Natury, która wszystkim zawiaduje. Nie ma tam bojaźni przed Nią. Jest szacunek i zrozumienie i współdziałanie w tworzeniu dobrej energii. A ja to w tej mojej ziemskiej inkarnacji to czuję i dlatego jestem wrażliwy. Dlatego jestem taki, jaki jestem. I wiem, że te moje przymioty mają pomóc mi w mojej misji na Ziemi. Tu też jest Ejła zwana Naturą. Ale ludzie tego nie rozumieją. Pierdolona religia zaślepiła ich. Pierdolona polityka zaślepiła ich i pozwolili sobą manipulować. Mnóstwo ludzi samodzielnie nie myśli, są jak barany pchane na rzeź. Co z tego, że wiara w Boga daje im radość? Jak to jest radość podszyta strachem, bo pierdolona religia straszy Bogiem ludzi? I ludzie się boją. Klękają i dają swoją energię jakiemuś uzurpatorowi, który mami ich obietnicą raju po śmierci, albo piekła, jeśli Jemu Miłosiernemu się sprzeciwią. Pierdoleni ludzie, pierdolona religia, pierdolona rzeczywistość..

– Ok. Wyrzygałeś się. I rozumiem, że to są Twoje odczucia na temat Twojego istnienia tutaj.

– Tak, to sa moje indywidualne odczucia.

– I słusznie. Dobrze postrzegasz to, co tu się dzieje. Taka właśnie jest ta rzeczywistość, którą sobie tworzycie. Słowo „pierdolona” dobitnie oddaje wibracje waszej egzystencji na Ziemi. W filmie Avatar Ejła na prośbę Jake skierowała swe siły na unicestwienie ludzi z Ziemi (ludzi nieba), którzy chcieli zawładnąć Pandorą. W pięknej scenie rozmowy Jake z Ejłą Neytiri mówi, że Ejła jest strażniczką równowagi i nie jest po żadnej stronie… A jednak Ejła określiła się. I to jest istota tego, co się dzieje w waszym świecie. Istota chorób, śmierci, wypadków… Tak Ziemia zwalcza rodzaj ludzki, który jest wrzodem na jej dupie. Ludzie nie sa wybrani przez Boga! Bóg, jeśli tak można powiedzieć, bardziej szanuje marchewkę, niż człowieka, choć i tego ostatniego także kocha. Rodzaj ludzki jest odchodem krowim na autostradzie. Jest przeszkodą w pozyskiwaniu przez Matkę Ziemię dobrych wibracji. Ludzie są ścierwem inkarnacji. Polacy są ścierwem ludzkości. I nie obrażajcie się za te słowa kochani Polacy. Sami sobie na to zapracowaliście. Spójrzcie, jakie macie władze. Co z tego, że jesteście wierzący i chodzicie do kościoła? W co wierzycie? Komu oddajecie cześć? Sami się zastanówcie, co robicie z Matką Ziemią i nie miejcie do niej pretensji, że ona was uśmierca. Miejsce gówna jest w trawie, nie na autostradzie…

– Wow! Aleś się uniósł!

– Wcale się nie uniosłem. Ja tylko daję wam wskazówki.

­– I myślisz, że ludzkość to zrozumie?

– Nie. Ludzkość, jako taka, tego nie zrozumie, bo już wiele osób o tym samym pisało, mówiło, a tępy gatunek ludzki ciągle niszczy Matkę Ziemię. To jest przekaz dla nielicznych. Nie ma sensu ratować wszystkich. Po co? Idioci i debile nie są Matce Ziemi potrzebni.

– Okrutne…

– Nie okrutne. Każdy przed urodzeniem wie, po co się rodzi. A rodzi się po to, aby pomagać Matce Ziemi w osiągnięciu przez nią wyższych wibracji. Niektórzy tego nie czują i działają wbrew swoim pierwotnym założeniom. I teraz powiem otwarcie. Będzie to bardzo, dla plebsu, bolesne. Tak zwani Iluminaci, którzy chcą depopulacji, którzy zatruwają żywność, wodę i powietrze celem wyeliminowania ludzi, są jak najbardziej pro ziemscy. To jest światła część społeczeństwa, która wyeliminowuje raka z organizmu Ziemi. Ludzie, którzy wytwarzają niskie wibracje, między innymi ze strachu przed Bogiem, są takim rakiem. I oni powinni być usunięci. Chemioterapia niszczy wszystkie komórki, nie tylko rakowe. Ale świadome komórki mogą się uchronić przed zniszczeniem. I żyć dalej… Oświecenie i samodzielne myślenie jest antidotum na unicestwienie od chemii, fal elektromagnetycznych, złych dźwięków. Tylko oświeceni przejdą wyżej. Plebs potulny i głupi zostanie starty na proch. Z prochu powstał i w proch się obróci. To przekaz dla ludzkiego gówna…

– JAM! Aleś się zbisurmanił!

– Nie. Mówię jak jest. A plebs trzeba ruszyć, bo zostanie wysrany przez Ziemię jak owsiki.

– Ale dlaczego tak ci zależy na tych ludziach, którzy są według Ciebie głupi i produkują złą energię?

– Ha dlaczego? Bo wasze życie, to przecież jest gra. Wygrywa ta dusza, która najwięcej pozyska pozytywnej energii. Ta, która pomoże pozyskać taką energię innym inkarnacjom…

– No tak. Rozumiem, że to jest gra. Doskonale rozumiem. Ale po co taka zaciętość twoja?

– Bo czasu w waszej rzeczywistości jest coraz mniej. Godzina jest krótsza już o jedną trzecią, tak samo doba, rok. Program zwany Rzeczywistość Ziemska dobiega końca. Ziemia przechodzi na wyższy poziom. Ten, kto tego nie rozumie, zginie i jego dusza już nie będzie miała możliwości ponownego wcielenia w tej grze na wyższym poziomie. Lubisz horrory o duchach. Duchy, to te dusze, które już nie inkarnują w tej rzeczywistości i w wyższej. To dusze, które dostały bana na istnienie na Ziemi. O to toczy się gra. Ci, co zawierzyli kościelnemu Bogu i na rzecz tego egregora produkują wibracje, są raczej już straceni i ich dusze przestaną grać w naszą grę. Raczej nie będą mieli możliwości ponownego restartu gry.

– Dlaczego?

– Bo produkują więcej złej energii, niż dobrej. Żywią bardziej Istoty Niskowibracyjne, niż podążają w kierunku Najwyższej Możliwej Wibracji. I sooory wodzu. Po owocach się ich poznaje.

– Wczoraj rozmawiałem z przyjaciółką, która jest zagorzałą katoliczką, jak również, a może przede wszystkim, jej mama. I obie mają się dobrze. Są radosne i uwielbiają katolickiego Boga. Czerpią z tej religii tylko radość.

– I słusznie zauważyłeś, że te wspaniałe istoty, przyjaciółka i jej mama, mają założony bardzo szczególny i pożądany filtr, który pozwala im niedopuszczać do swojej świadomości zła zawartego w katolicyzmie, a tylko ściągają samą pozytywną energię dostępną w tej religii.

– Można powiedzieć, że mają w dupie groźby ich Boga, a skupiają się tylko na jego miłości?

– Dokładnie. Tyle, że to nie sa groźby Boga, ale kleru, który tą religia zawiaduje. Wbrew pozorom, twoja przyjaciółka i jej mama, są istotami światła, ale nie potrafią przekazać i ukierunkować innych katolików na dobrą drogę.

– Wczoraj to zrozumiałem…

– I parę innych rzeczy też.

– Tak. Zrozumiałem dokładnie swoją misję. Choć jeszcze się miotam.

– Dlaczego?

­ – Bo nie mam pieniędzy, nie pracuję, tylko klikam z ludźmi przez neta…

– Super. To, co nie jest ci potrzebne do wypełnienia misji, nie będzie ci dane. Skup się na tym, co Ci wychodzi najlepiej…

– Czyli na czym???

– Na rozmowach z kobietami. Na podwyższaniu ich wibracji. Na dawaniu im seksualnej satysfakcji. Na wielbieniu ich…

– Wszystkich??? Nie dam rady przecie!

– Tylko tych, które tego potrzebują. One są ciągle przy tobie, wołają, szczypią, głaskają… Z tymi bądź!

– To znaczy, że nie znajdę tej jedynej, ukochanej?

– Znajdziesz! I to niebawem. W miejscu, w którym się najmniej spodziewasz i w chwili, o której nawet nie wiesz, że istnieje. Ta chwila jest już blisko.

– A co będzie z tymi kobietami, które w jakiś sposób napaliłem na siebie, a potem je zostawię?

– Inteligentne zrozumieją, dlaczego pojawiłeś się na ich drodze. Mniej inteligentne poczekają na zrozumienie…

– Idziesz dzisiaj na wernisaż do pińczowskiego domu kultury?

– Jasne, że idę! Ty tam przecież będziesz, będą twoje zdjęcia, będą twoi sympatycy i wielbiciele…

– Oj tam. Takie tam zdjęcia… Cztery wybrałem i to z mało rewelacyjnych. Przecież utraciłem ponad 500 Gb zdjęć, gdy dysk mi padł.

– Spoko. Tu nie o zdjęcia chodzi, a o twoją wibrację w nich zawartą. Ci, którzy ją wyczują, będą tego świadomi. Tu nie o szałowość zdjęć chodzi. Chodzi o to, że ty istniejesz ze swoim przekazem energetycznym w tym świecie. I powiadam ci, że twoja misja, choć powolna, jest bardzo skuteczna. Cokolwiek robisz, wiedz, że masz moją aprobatę. I o nic się nie martw. Żyj radośnie i bzykaj te panienki, które chcą być przez ciebie bzykane…

– JAAAAAM! – zawyłem z niedowierzania. – Co ty mi takie farmazony prawisz?

– No co? Dawaj swoją energię tym kobietą i nie martw się, że ci jej braknie. Ty się szybko regenerujesz.

– A jak spotkam tą właściwą, to przecież innych nie będę bzykał?

– Wtedy tylko i wyłącznie ją. Przecież wiesz. Zogniskujesz energię tylko na tej wybranej i po kres będziesz ją grzał swą energią.

– I vice versa?

– Dokładnie. Z wzajemnością…

Jedna odpowiedź na 69. Ta jedyna, czyli misja Avatar

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret

Odsłony

Strony|Odsłony |Unikalne

  • Ostatnie 24 godziny: 0
  • Ostatnie 7 dni: 557
  • Ostatnie 30 dni: 6 283
  • Online: 0