Kurza ferma, czyli zgubiona śrubka- Prawo Przyciągania w praktyce JarkosPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Niedawno skończyłem czytać trylogię „Rozmowy z Bogiem” Neale Donalda Walscha. Już jakiś czas temu zabierałem się do niej, ale jednak wibracyjnie nie byłem dostrojony i odsuwałem czytanie do bliżej nieokreślonej przyszłości. Teraz ze zdumieniem stwierdziłem, że forma tej publikacji i informacje tam zawarte są zbliżone do tych, które ja piszę na tym blogu i które ująłem w „JAMcito, czyli rozmowy z samym sobą”. Odwrotnie. To, co ja piszę, jest bardzo podobne do „Rozmów z Bogiem”, bo one powstały blisko ćwierć wieku temu, a ja swą książkę skończyłem w grudniu 2011 roku. Świadczy to tylko o tym, że i Walsch i ja korzystamy z tych samych źródeł, bezpośrednio z Boskiej Świadomości. To wspaniałe uczucie.

Jakiś miesiąc temu zająłem się bardzo prozaicznymi czynnościami (remontowanie mieszkania), bardzo dalekimi od duchowości, ale potrzebnymi, abym uziemił się trochę i spojrzał na rzeczywistość z ciut innej perspektywy. Odciąłem się także od Internetu i tylko sporadycznie sprawdzałem pocztę. Moje mięśnie zaczęły radośnie boleć od zdzierania tapet, od kładzenia nowych. Nie myślałem wtedy o żadnych wzniosłych ideach, o piątym wymiarze, o swoich anielskich skrzydłach. Moja uwaga skupiona była tylko na tapetach.

Kilka dni temu przeglądając fejsbuka, odkryłem, że tam się nic nie zmieniło. Ci, co wcześniej psioczyli na politykę, nadal psioczą, co ośmieszali katolików nadal ośmieszają. Ale ja jestem jakby z boku tego wszystkiego. Jakbym oglądał film, który ma mało wspólnego ze mną. Moje negatywne uczucia, które jeszcze nie tak dawno pojawiały się, gdy czytałem np. o poczynaniach księży, zniknęły. Pojawiła się w ich miejsce zdrowa obojętność. Nie rusza mnie fakt ogłoszenia Jezusa królem Polski, a wcześniej rozkminiał bym głupotę katolików. Teraz traktuję to podobnie do informacji o tym, co robią Aborygeni w Australii. Ani mnie to grzeje, ani ziębi. To już nie jest moja bajka.

Ponoć przeszedłem do piątego wymiaru. Ponoć jestem aniołem, który jest na Ziemi, aby pomagać innym. Co do tego pierwszego, to odczuwam zmianę w mojej percepcji. Widzę więcej, więcej rozumiem, jestem spokojniejszy. Coraz lepiej współgram z rzeczywistością. Ona jest coraz plastyczniejsza i coraz bardziej podatna na moje myśli.

r88m

– To nie tak do końca – w tym momencie JAM wychynął z plastikowego talerza pełnego podgrzanej i osolonej papryki, którą porannie zakąszałem. – Rzeczywistość cały czas jest jednakowo podatna na twoje myśli. Tylko one stały się bardziej czyste i przestały być obarczone zwątpieniem.

– Masz rację. To moje myśli są bardziej przejrzyste. Niedawno skręcając dzwonek do drzwi, pomyślałem, żeby nie zgubić tej małej śrubki. Nim skończyłem myśleć, śrubka w dziwny sposób odskoczyła i zaszyła się w porozrzucanych na podłodze strzępach mokrej tapety. Od razu uświadomiłem sobie moje błędne myślenie, ale także byłem świadomy szybkości zadziałania myśli. Szukałem, jednak śrubki nie mogłem znaleźć. Wtedy pomyślałem, że skoro tak łatwo przyszło mi zgubić śrubkę, to i mogę zadziałać odwrotnie. Zapewne równie łatwo ją mogę znaleźć. Jednak jej nie znalazłem.

– To proste. Twoja pierwsza myśl „nie zgubić śrubki” była czysta i oczywiście Wszechświat odczytał ją, jako „zgubić śrubkę”. Śrubka była mała, na podłodze mnóstwo śmieci, dłonie twoje zmęczone pracą i nie było przeciwwskazań do jej zgubienia. Gdy pomyślałeś, że ją znajdziesz, ta myśl już nie była czysta. Bo skoro szukałeś i nie znalazłeś, to i teraz mimo wszystko będzie tak samo. Nie wierzyłeś całkowicie, że znajdziesz zgubę. I według twojej wiary ci się stało.

– Co do kwestii mojej anielskości…

– Co do kwestii twojej anielskości, to sprawa ma się następująco. Anielskimi zwykle nazywane są dusze, które zeszły na Ziemię, aby pomagać innym w przeżyciu tej rzeczywistości. Same mają już dość wysokie wibracje, ale podwyższają je jeszcze dzięki radości pomagania innym. Same też zbierają nowe doświadczenia. Tak jak dowiedziałeś się z „Rozmów z Bogiem”, wszyscy jesteśmy po to, aby Stwórca mógł przez nas doświadczać siebie. Wbrew pozorom nie jest on wszystkowiedzący. On cały czas dzięki nam chłonie doświadczenie i dzięki nam poznaje siebie. Toteż wszystko, co odczuwamy w tej rzeczywistości jest dla Niego cenne. A i każda dusza cieszy się z każdego doznania.

– Nawet z cierpienia dusza się cieszy?

– Każde odczucie jest dla duszy dobre. Ona nie odczuwa nic negatywnie. Ból złamanej nogi jest dla niej tak samo radosny, jak wypicie soku Reserve od Jeunesse. Wszystkie doświadczenia są wartościowe. Gdy człowiek w tej rzeczywistości odczuwa cierpienie, albo gdy się z czegoś cieszy, to dusza ma i z tego i z tego radochę.

– Czyli to, co Kościół głosi, że przez cierpienie uzyskamy niebo, to prawda?

– Nie. To akurat jest manipulacja.

– A co ze zwierzętami, które cierpią np. w hodowli? One przecież też mają duszę.

– Oczywiście, że mają. Tak jak rośliny i kamienie. Wielokrotnie o tym pisaliśmy, że każda dusza świadomie wchodzi w dane ciało. Jest wiadome jeszcze przed zaistnieniem, jakie z danym wcieleniem wiążą się ograniczenia i jakie ułatwienia. Dusza, która inkarnuje w ciało wieloryba, ma świadomość, że nigdy nie poleci jak ptak. Dusza, która wchodzi w ciało kurczaka, czy świni żyjącej w hodowli, też ma świadomość wszystkiego, co się tam zdarzyć może. Cierpienie, jakiego doświadcza w związku z ciasnotą, hałasem też jest dobrym doświadczeniem i nie jest bez znaczenia.

– No zaraz! Zawsze powtarzasz, że rodzimy się dla radości i to jest naszym głównym celem, a teraz mówisz, że cierpienie też jest dobre? No to już nic nie rozumiem…

– Oczywiście, że wszystkie istoty inkarnują na Ziemi dla radości. Cierpienie dla duszy jest doznaniem podobnym do radości. W świecie duszy nie ma negatywów. One są tylko w waszym wymiarze. Ale zauważ, że dusza, która wybiera istnienie w ciele świni w hodowli, pomimo cierpienia też ma za zadanie doszukania się w tym radości. Świnia zrodzona w hodowli nie zna innego życia, nie zna wolności. Hodowla to jest jej świat. Wbrew pozorom jej cierpienie jest znikome i ona też tam żyje na swój sposób radośnie. Każda inkarnacja to wyzwanie dla duszy. Ludzie z trzeciego wymiaru mierzą wszystko własną miarką. Nie postrzegają szerzej, nie czują głębiej. Dla nich cierpienie jest złe. Dla nich także niekiedy radość jest nie na miejscu.

– Bo przecież patrząc na to, jak zwierzęta są traktowane, to wielu ludziom serce się kraje.

– I co w związku z tym robią?

– Protestują, nagłaśniają niedolę zwierząt, robią pikiety, zbierają podpisy…

– To, przeciwko czemu protestują, to rośnie w siłę. Czym więcej energii dają np., że tak powiem, jakiejś nieludzkiej hodowli drobiu, tym bardziej ta hodowla się umacnia. Ta ferma nie zniknie, a będzie rosła w siłę. Dusze chętniej inkarnują w miejscach mocy. Nawet tej potencjalnie złej. Gdyby dusze nie chciały inkarnować w zapłodnione jajka kurze w wylęgarni, to nie wykluło by się żadne pisklę i żadna hodowla by nie powstała.

– To co w takim przypadku powinno się słusznie robić?

– Nie ma czegoś takiego, jak słuszne działanie w jakiejś sprawie, bo każde działanie jest słuszne, nawet brak działania jest słuszny, bo zawsze można dojść do jakichś wniosków, zdobyć jakieś doświadczenie, dać duszy nowe doznania, a tym samym ucieszyć Stwórcę. On nie ocenia niczego jako niewłaściwe. Stwórca nie karze i nie nagradza. On jest i doświadcza siebie przez nas. Wszyscy jesteśmy jego częścią i wszyscy jesteśmy całością. Dusze, ludzie, drzewa, zające, czy kamienie, wszystko jest z materii Stwórcy.

– Mówisz o tym Stwórcy, który napisał program naszej rzeczywistości, w którym toczy się gra zwana życiem, czy o Najwyższej Możliwej Wibracji?

– Masz rację. Stałem się ciut nieprecyzyjny w twoim rozumieniu. Oczywiście mówiąc wcześniej o Stwórcy miałem na myśli Największą Możliwą Wibrację, której wszyscy jesteśmy częścią. Czyli o TYM NAJBARDZIEJ NADRZEDNYM STWÓRCY, który doświadcza siebie przez nas. O tym, którego ciało stanowimy. Program zwany życiem powstał po to, aby zwielokrotnić i poszerzyć doznania.

– Czyli złe traktowanie zwierząt jest ok? Złe traktowanie Ziemi też jest ok?

– Nic, co robicie, nie podlega ocenie. Macie wolną wolę. Jednak, gdy ci coś doskwiera, a chcesz się pozbyć tego uczucia, to zrób coś i pozbądź się go. Wolisz przecież cieszyć się, niż cierpieć?

– Oczywiście! Teraz chyba rozumiem. Jeśli z czymś się nie zgadzam, to mogę coś zrobić, aby zmienić źródło mego dyskomfortu w źródło satysfakcji…

– …albo polubić źródło dyskomfortu lub na nie zobojętnieć. Bo raczej nie będzie ci się chciało ingerować w sprawy fermy i wpływać na właściciela, aby poprawił warunki życia kur.

– Nie będzie mi się chciało, bo zbyt dużo już rozumiem. Nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla naszego dobra.

– Właśnie! Czasami pozornie dobre działania mogą przynieść więcej szkody, niż pożytku. Dusze, które inkarnowały w fermie mają w niej swoja misję do spełnienia i warunki tam panujące sprzyjają wykonaniu misji. Gdyby zmienić te warunki misje mogłyby zostać niewypełnione.

– Mówi się, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane… – zamyśliłem się.

– Wyobraź sobie staruszkę stojącą przy krawędzi jezdni i nie przechodzącą na drugą stronę, pomimo, że żaden samochód nie jedzie. Widzisz tą kobietę i myślisz, że się biedaczyna boi przejść przez jezdnię. Podbiegasz, bierzesz ją za rękę i przeprowadzasz na druga stronę. Myślisz, że zrobiłeś jej przysługę, ale zostałeś zbesztany, bo przeszkodziłeś staruszce w obserwacji całujących się gołębi na gzymsie budynku, które najlepiej były widoczne właśnie z miejsca, w którym stała.

– No tak. A wystarczyło zapytać, czy chce przejść przez jezdnię. Tylko jak zapytać kurczaki?

– Nie trzeba ich pytać. One same tak wybrały. Jeśli chcesz poprawić życie kurczaków, to sam stwórz dla nich miejsce do inkarnacji. Takie wiejskie, sielskie, bezzagrodowe.

– Zawsze chciałem mieszkać na wsi i współistnieć ze zwierzętami…

– To nie chciej, tylko działaj! Z samego chcenia dzieci nie będzie!

– No przecie działam. Zaraz jadę wymienić opony.

– O! I to już jest coś!

2 Odpowiedzi na 67. Kurza ferma, czyli zgubiona śrubka

  • Iwona mówi:

    Zrozumiałeś to co ja zrozumiałam 2 miesiące temu 🙂 Brawo! A mówiłam że lepiej do pracy się wziąść niż latać z aniołami, też odniosłam wrażenie, że Twoje rozmowy z Jamem są łudząco podobne do Rozmów z Bogiem, pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret