65. Wahadło, czyli hipoteza symulacji rzeczywistości – część 2 - Prawo Przyciągania w praktyce wg JarkosaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

TUTAJ część pierwsza.

– Słucham, kto mówi – pytał zaspany głos w słuchawce, choć była już jedenasta.
– To ja. Obudziłem Cię?
– Tu też ja – JAM ziewnął szeroko. – Nie, nie spałem. Brałem udział w wyścigach motorowych po grzbietach gór i musiałem być skupiony.
– Żartujesz?
– Jasne! Kilka miesięcy się nie odzywasz, a tu nagle taaa daaam! Jareczek dzwoni.
– Spoko przecie. Wiesz jak jest. Nic na siłę. Jak jest myśl, to się stwarza.
– Taaaaa… – przeciągnął się, aż w słuchawce usłyszałem trzask jego nieistniejących kości. Bo JAM jest przecie moją Istotą Wyższą, czyli duszą w przestrzeni niematerialnej, a ja jego końcówką w tej rzeczywistości.
– Pomożesz mi wyjaśnić to, czego jeszcze nie wiem?
– Wiesz, że nie wszystko mogę. Co mogę, to wyjaśniam. Odpowiednio do rozwoju twojej świadomości.
– Wyjaśnij mój problem odnośnie symulacji rzeczywistości i roli w niej wahadeł, bo nie czaję.
– Hmmmm… Widzę, że zaczynasz iść dobrym tropem. Masz rację z symulacją, choć jeszcze nie tak do końca, ale na obecnym etapie uznajmy to za poprawne. Rzeczywistość, w której żyjesz, to program komputerowy z wszystkimi jego dobrymi i złymi stronami. Odkryłeś to dla siebie, a tym samym trochę skomplikowałeś swoje myśli, bo teraz jeszcze więcej nie rozumiesz. Czym więcej wiesz, tym mniej wiesz. Ale wszystko sukcesywnie będziemy wyjaśniać. W miarę potrzeb. Pytasz o rolę wahadeł. Z początku, gdy Stwórca pisał kod dla Ludzi, nie było w nim wahadeł. Żyliście sobie sielankowo, beztrosko, jak w raju. Jednak to życie było bezpłciowe, bez kontrastów, bez motywacji. Jedynie najeść się, pociupciać i spać.
– Ha ha! U niektórych ten program jeszcze działa!
– Tak. Ale to program robotów, automatów, które stanowią tło dla innych. Stwórca stworzył grę zwaną Rzeczywistością Materialną, ale było niewiele dusz, które chciały w nią grać. Była mało atrakcyjna, nie było rywalizacji, ot takie grzebanie łopatką w piasku.
– To dusze rywalizują ze sobą? – zdziwiłem się.
– Jasne. Ale nie tak zaciekle jak ich awatary w tej grze. Dusze, grając w nią, podwyższają swoją wibrację i są coraz bliżej Największej Możliwej Wibracji. Niektóre bezpośrednio nie uczestniczą w grze, ale kibicują, pomagają. To tzw. Anioły i nim podobne. Zawsze cieszymy się, gdy jakakolwiek dusza podniesie swoją częstotliwość.
– A czy Stwórca, to to samo, co Największa Możliwa Wibracja?
– Nie. Stwórca waszej rzeczywistości, to… hmmmm… mogę porównać go do rodzica, który daje dzieciom grę edukacyjną, aby się dobrze bawiły i jednocześnie uczyły się. Główny Programista jest w wyższym wymiarze, niż dusze biorące udział w grze, ale nie jest Największą Istotą.
– No toś mnie teraz zaskoczył. Nigdy nie słyszałem i nie czytałem takiej teorii, że nad Stwórcą jest jeszcze ktoś i nim napisałem te słowa, nawet nie myślałem o tym.
– Masz więc dowód, że nasz kontakt jest ponadnormalny, a ty czerpiesz wiedzę… mogę ci powiedzieć… z Kronik Akaszy.
– Łaaaaał! Czyli mogę wiedzieć wszystko.
– Możesz, ale będziesz wiedział tylko to, co jest nam potrzebne do grania. Nie dowiesz się niczego, co jest nam zbędne do ukończenia gry. Ale zeszliśmy z tematu.
– No właśnie. Co z wahadłami?
– Stwórca dodał je do programu, aby dodać pikanterii grze. Aby nabrała smaczku. Wszyscy ludzie maja wahadła, wszystkie instytucje, skupiska ludności, zgromadzenia mają swoje wahadła. Kartą przetargową stała się czysta energia myśli.
– Mówiłeś zawsze, że żyjemy dla radości.
– I to jest prawda. Radość, twoja radość, jest dla ciebie najodpowiedniejszym stanem do pozyskiwania energii. Jeśli się cieszysz, to tym chętniej działasz. Jeśli jesteś w depresji, nie robisz nic, pleśniejesz. Wahadła umożliwiają nagradzanie cię za odpowiednie działanie.
– A karanie za złe uczynki?
– Nie. Nikt nie jest karany. Są dawane tylko odpowiednie lekcje i wskazówki. Jeśli zbaczasz z trasy, to napotykasz mur, co znaczy, że nie tędy droga. Możesz walić głową w niego, możesz go rozwalić i iść dalej tą drogą, ale to bez sensu. Transerfing mówi, aby iść po najmniejszej linii oporu. Czyli napotykasz mur, to skręcasz, zawracasz. Możesz rozwalić mur, ale jedynie w przypadku, gdy uznasz, że to akurat jest najmniejsza linia oporu. Jeśli jest jakaś przeszkoda, to zwykle znaczy, że jest co najmniej jedna inna droga. Wahadła cały czas kontrolują twoją drogę i popychają cię tam, gdzie dasz im więcej bujania. Twoje wahadło Cię popycha do świetności, jeśli zauważy w tobie potencjał. Jeśli nie, to stajesz się automatem, który zwykle buja inne wahadła.
– Mówiłeś, że jest tłem.
– Tłem, dla tych, których nie buja. Np. ktoś bardzo lubi jakiś zespół, zachwyca się nim, ciągle o nim mówi, kupuje płyty, chodzi na koncerty. Tym samym buja wahadło tego zespołu. Ty nie znasz tego zespołu, więc energia z tego nie muska ciebie. Dla ciebie taki ktoś jest tłem, sztucznym tłumem. Jeśli jednak ty powiesz coś o tym zespole, to oddasz mu cząstkę energii. A tym samym stajesz się bliski fanowi zespołu. Bliski energetycznie, bo pożywiłeś wahadło, które on z taką pasją karmi. Tak samo wyznawcy religii katolickiej bujają katolickim wahadłem. I nie tylko oni. Wszyscy oddają energię, którzy tylko emocjonalnie pomyślą o tej instytucji. Ci, co ją wielbią i ci, co jej złorzeczą. Wahadło łyka wszystkich. Czym bardziej się złościsz na coś, tym ono więcej energii ci zabiera i słabniesz. Jeśli słabniesz, to twoje osobiste wahadło przygasa. Jeśli stanie, ty umrzesz. Zamiast coś zwalczać, to to polub. Albo niech stanie ci się obojętne. Jeśli oddajesz się jakiejś większej idei, np. działasz w jakiejś partii, to czym intensywniej działasz, tym bardziej wahadło danej partii promuje cię, a tym samym twoje osobiste wahadło buja się bardziej, a wtedy kariera twoja rozwija się błyskawicznie. Tak rodzą się gwiazdy. Te, które spoczywają na laurach i nie bujają wahadeł, gasną. Krytykując kogoś napędzasz jego wahadło. Czy nie lepiej zająć się swoja promocją?
– Bardzo to ciekawe, co mówisz. Daje mi dużo do myślenia i wiele tłumaczy.
– Myślę, że zrozumiałeś, co masz robić? Rób to, co sprawia ci radość, bez względu na to, co powiedzą ludzie. Niech mówią, co chcą, ale niech mówią! Za każdą myśl skierowaną do ciebie bądź wdzięczny. Nie ważne, że ktoś cię zbluzga. Podziękuj mu. On właśnie bujnął twoje wahadło, a ty jesteś przez to ciut wyżej. Czuj przepływ energii. Ciesz się nią.
– Ktoś mnie zbluzga, ja mu podziękuję. On pomamrota jeszcze i zamilknie. A czy nie lepiej wdać się z nim w dyskusję?
– Możesz prowokować, ale bez własnych emocji i bez ubliżania mu, bo wtedy oddasz energię, którą on ci dał. Spójrz na kościół katolicki. On jest mistrzem prowokacji. Z jednej strony miłosierdzie, z drugiej zabójstwa. Z jednej propagowanie czystości, z drugiej pedofilia. Nie jest istotne, co mówi się o kościele. Ważne, że ludzie oddają temu wahadłu mnóstwo energii. Zobacz na te schorowane staruszki siedzące w ławkach na mszy. To wszystko osoby wydojone przez wahadło kościelne. One niedługo umrą, bo ich osobiste wahadła ledwo dyszą. Spójrz na księży. Oni mają się świetnie, bo służą sprawie kościoła i pozyskują ogrom energii. Ich osobiste wahadła promienieją. Ale ci, co się buntują, są usuwani z kościoła, lub dostają beznadziejne parafie i także biedują. Wahadło kościelne rozpasało się ogromnie i swoją konsystencją przypomina Jabbę z Gwiezdnych Wojen. Póki wahadło ma bujaczy, to samo nie zaprzestanie bujania. Zabić można wahadło obojętnością. Tylko i wyłącznie obojętnością. Obojętność, to brak przesyłu energii w stronę wahadła, a bez energii ono wygasa.
– Przyszła mi teraz myśl o ognisku domowym, o małżeństwie…
– Racja. Małżeństwo to też wahadło, póki się je buja, póty jest.
– Różne są małżeństwa, jedne szczęśliwe, inne nie. Zastanawiam się, dlaczego te nieszczęśliwe niekiedy długo trwają. Za ścianą mieszkają sąsiedzi, małżeństwo, z których każdy ma ponad 90 lat. Kłócą się prawie codziennie, odkąd pamiętam, a jednak są razem. I co niedziela chodzą do kościoła, ale przed pójściem zawsze się pokłócą. Dlaczego wcześniej się nie rozeszli?
– Ich małżeńskie wahadło jest bardzo silne. Oni bez siebie nie mogliby żyć. Nie mogą żyć bez wzajemnych kłótni. To cementuje ich związek, a tym samym buja ich wahadłem małżeństwa. Nie rozeszli się, bo im wahadło nie pozwoliło. Mogło stawiać różne zapory na drodze do wolności. A to wymówka, że są dzieci, a to, że rozwodnik jest wyklęty w kościele (tu widać współdziałanie wahadła kościoła z wahadłem małżeństwa), a to wspólne kredyty itp. Jeśli jakieś wahadło czuje interes w utrzymani czegoś, to miej pewność, że to utrzyma.
– A co potem się dzieje z energią wahadeł? Co z nią po śmierci człowieka? Bo przecież nie wszyscy umierają w biedzie i smutku. Wiele osób odchodzi radosnych i spełnionych, gdy ich wahadła dobrze się bujają.
– Energię pozyskują dusze w wyższym wymiarze. Twoją pozyskam ja i to nas zbliży do Najwyższej Możliwej Wibracji. Decyzja o zakończeniu gry zawsze należy do duszy. To ona podejmuje tą decyzję. I nie ważne, czy popełnisz samobójstwo, umrzesz na raka, czy zginiesz pod tirem, to zawsze jest decyzja duszy. Czyli Game Over.
– To jak w ruletce. Jeśli odejdziesz na szczycie, masz w portfelu dużo kasy. Jeśli pozostaniesz, możesz się spłukać.
– Albo jeszcze bardziej się wzbogacić. Gra w życie to także ryzyko, a dzięki wahadłom ono jest, a dusze już się nie nudzą i mogą doświadczyć czegoś, co ludzie nazywają adrenaliną.
– A co to jest Raj, co to jest Niebo?
– Raj i Niebo, to to samo. To odpoczynek po grze. To zasiądnięcie w fotelu, zapalenie cygara, napicie się piwa. Wyciagnięcie nóg i patrzenie w chmury. To rozmowy na żaglówce z tymi duszami, które były w naszej drużynie na Ziemi, czyli z rodzicami, rodzeństwem, dziećmi, przyjaciółmi, partnerami. Siedzimy tak sobie, opowiadamy i umawiamy się na kolejną grę. Już planujemy, jakie będziemy grać role i jaki czas wybierzemy. Teraz będą zgoła odmienne. Mój ojciec, może być moją babką, moja mama synem, córka koleżanką itp. Ale nowa gra się dopiero zacznie, gdy skończy się obecna.
– A kiedy to nastąpi?
– Dla każdego w najbardziej odpowiednim czasie.
– I wszystkie dusze tak odpoczywają w Niebie po grze?
– Wszystkie, bez wyjątku. Niektóre grają znów, a niektóre podążają wyżej, do wyższych wymiarów i tam grają w inne gry. Już nie wracają na plan ziemski.
– To w takim razie gdzie jest piekło?
– Ha! – zaśmiał się JAM. – Jeszcze tego nie zrozumiałeś? Piekło jest na Ziemi! I nigdzie więcej. A twoim zadaniem jest pozyskanie jak najwięcej radości w tym piekle…
– Pięknie, kuźwa, pięknie….

2 Odpowiedzi na 65. Wahadło, czyli hipoteza symulacji rzeczywistości – część 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret

Odsłony

Strony|Odsłony |Unikalne

  • Ostatnie 24 godziny: 0
  • Ostatnie 7 dni: 557
  • Ostatnie 30 dni: 6 283
  • Online: 0