Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Wielokrotnie zastanawiałem się czym jest karma. Jednak nie byłem do końca przekonany, że jest ona obowiązującym uniwersalnym prawem naszej rzeczywistości. Kiedyś JAM mi to już wyjaśnił, że Prawo Karmy obowiązuje tylko tych, którzy w nie wierzą. Tak stanowi Prawo Przyciągania. Jakie masz myśli, takie masz życie. Jednak nie do końca byłem o tym przekonany, gdyż natłok informacji na ten temat usiłował mi uzmysłowić, że coś rzeczywiście jest na rzeczy.

I jest, ale tylko w takim stopniu, w jakim sami się z tym utożsamiamy. Według mej świadomości i według tego, co JAM mi opowiada, urodziliśmy się na Ziemi po to, aby czerpać radość. Bzdurą jest więc odpracowywanie jakichś grzechów z poprzednich wcieleń. Rodzimy się jako bezgrzeszni i umieramy tacy sami. Żyjąc zbieramy doświadczenia i naszym zadaniem jest tak żyć, aby umierać z poczuciem dobrze wypełnionej misji. Żyjemy przede wszystkim dla siebie i naszą rolą jest podwyższanie swoich wibracji. Owszem, niektóre dusze inkarnują na Ziemi po to, aby pomagać innym. Ale one też nie robią tego bezinteresownie. One też mają z tego radość i podwyższają swoje wibracje. Każdy w naszej rzeczywistości pojawia się dla własnych korzyści. Wolontariusz, który pracuje w hospicjum za darmo, musi mieć ze swej pracy satysfakcję, inaczej długo tam nie popracuje. Zewsząd powinniśmy czerpać radość. Jeśli my jesteśmy radośni, to obdarzyć tym stanem możemy innych. I Salomon z pustego nie naleje.

karma

Prawo Karmy zostało wymyślone przez Istoty Niskowibracyjne. Dzisiaj dowiedziałem się, że nazywa się ich także Archontami, którzy działają podprogowo na nasze myśli, w ten sposób sterując nami. Nie mogą one nas do niczego zmusić, ale manipulując naszymi umysłami, wprowadzają nas dobrowolnie w swoje sidła. Nasze myśli kształtują naszą rzeczywistość i jedynie manipulacja nimi może sprawić, że bez walki zrobimy z siebie niewolników. Radosny organizm nie może zachorować. Stres sprawia, że podupadamy na zdrowiu. Nasze złe myśli przyciągają do nas złe zdarzenia, sprawiają, że uczepiają się nas złe byty, które żywią się naszym smutkiem. Powodują one, że przyciągamy coraz więcej nieodpowiednich sytuacji i coraz bardziej pogrążamy się. Nie zdajemy sobie sprawy, że smutek czujemy dlatego, że właśnie Istoty Niskowibracyjne nas doją. A wystarczy wtedy uśmiechnąć się do siebie i podnieść swoje wibracje np. przyjemnym wspomnieniem. Ja wtedy wyobrażam sobie ssającego mnie klęczącego diabełka i od razu ubaw mam po pachy. Nasze wysokie wibracje są zabójcze dla tych Istot. Ich ulubionym środowiskiem jest ludzka złość, zawiść, strach. Dlatego tyle zła pokazywane jest w mediach, dlatego tyle nieszczęść jest propagowanych, dlatego tak popularne są katastrofy, a powinny być już dawno zapomniane, bo nic dobrego nie wnoszą. Jeśli ktoś rozpamiętuje jakąś tragedię, to możecie być pewni, że jest na usługach Istot Niskowibracyjnych, choćby nie wiem jak kreował się na świętego. Istoty te są mistrzami w manipulacji i prowokacji.

Cały nasz świat, to jedna wielka prowokacja, która tylko czeka, aż jej ulegniemy. Obecnie są Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Niby radosna impreza… Ale niech tylko piłkarz interesującej nas drużyny nie trafi do bramki, albo nasz bramkarz wpuści gola, ileż milionów kibiców wypuści wtedy we Wszechświat złą energię? Oczywiście, gdy strzelimy gola, to jest radość. Jednak jest ona znikoma w porównaniu ze złą energią zbieraną całościowo z takich imprez.

Ktoś zapukał do moich drzwi. Otworzyłem. Stał w nich gościu umalowany na biało-czerwono, w takim samym szaliku i w czapce, choć to prawie lato. Do ramienia miał przyczepioną polską flagę, a na butach biało-czerwone szmaciane ochraniacze.

– Polska! Biało-czerwoni! – zadarł się w progu i zatrąbił skrzeczącą trąbką.

– Pogięło pana??? ­– krzyknąłem. – Coś pan za jeden?

– JAM jest JAM! Trututu! ­– i gostek zakręcił się na pięcie, wchodząc mi do mieszkania.

– Ha ha ha! – roześmiałem się. – Tobie też odwaliła patriotyczna gorączka? Teraz euforia, a potem płacz i zgrzytanie zębami? I znów będzie „Polacy nic się nie stało”?

– Nie! Tym razem nie będzie tak źle – JAM wszedł do kuchni i zaczął robić kawę. – Tym razem nasza reprezentacja wypadnie o niebo lepiej.

– Wypadnie z mistrzostw…

– Oj tam, oj tam. Nie pesymizuj. To, o czym myślisz, to przyciągasz. I akurat ty znajdziesz się w takim wariancie rzeczywistości, gdzie Polska nie wyjdzie z grupy. A po co Ci to? Nie lepiej by było, być w takiej rzeczywistości, gdzie Polacy są mistrzami świata?

– Pewnie, że lepiej.

– To tak myśl i nie wątp. Dlaczego wątpiłeś w to, że Prawo Karmy nie obowiązuje wszystkich?

– No jakoś tak…

– Mówiliśmy na ten temat. Ja nie muszę cię okłamywać. Nie mam w tym interesu. Wszystko, co ci mówię, to prawda. Tylko niekiedy może być ona jeszcze niezrozumiała dla ciebie.

– Niedawno zastanawialiśmy się z przyjaciółką…

– Tą od fontanny?

– Tak…

– Łał…

– Zastanawialiśmy się nad przypadkami powtarzających się poparzeń w rodzinach, albo zgonów.

– To znaczy?

– W każdym pokoleniu odkąd pamięcią sięgają, ktoś się boleśnie poparzył, albo któreś dziecko umierało. Nie było pokolenia, aby coś się takiego w danej rodzinie nie stało.

– I?

– I zastanawialiśmy się, czy to nie karma tak działała, ale ustaliliśmy, że nie. Że Prawo Karmy tu nie ma zastosowania. O co tu chodzi? Obiecałem, że zapytam się Ciebie o to.

– Zdarzają się wypadki okaleczeń, które przechodzą niejako z ojca na syna, są dziedziczone. I to jest właśnie istota sprawy, choć nie do końca to jest proste i prosto wyjaśnialne. Można powiedzieć, że każde ekstremalne uczucie, czy to ból, złość, czy radość ogromna, zapisywane są nie tylko w aurze człowieka, ale i w genach. Potem objawia się to np. przyciąganiem oparzeń, śmierci w młodym wieku (choć śmierć zawsze następuje w odpowiedniej chwili). Niektóre rodziny mają notorycznego pecha, a innym notorycznie się wiedzie. Można zauważyć, że rodzina, w której ludzie doznają oparzeń, nie jest rodziną radosną. Ona ma jakieś pesymistyczne mankamenty. Póki taki wzorzec będzie w niej propagowany, póty w następnych pokoleniach ktoś się poparzy. Zdarza się to także w przypadku dzieci adoptowanych, gdzie geny nie mają nic do gadania. Tutaj aura rodziny wpływa na dziecko i tak go programuje. Mówi się, że kto z kim przestaje, takim się staje.

– A można to skasować?

– Wszystko można zmienić. W tym przypadku wystarczy wychowywać następne pokolenie w radosnym duchu, umacniać w dzieciach wiarę w siebie i zwrócić ich postrzeganie na piękno przyrody, a nie karmić ich papką medialną, ani też szprycować jakimikolwiek zawodami. Każde zawody to wyłonienie lepszego i gorszego. To mnóstwo smutku, ale i szczypta radości. To też mnóstwo wywyższania i poniżania. Gdyby Polacy wygrali Mistrzostwa w piłkę, to duma nasza narodowa byłaby w niebowzięta, a wszyscy inni byliby zwykłymi dupkami i śmiało moglibyśmy im pokazać faka. Od razu bylibyśmy narodem wybranym. Jeśli przegramy, to przeświadczenie, że jesteśmy miernotami wzmocni się i będziemy źli, że ci pierdoleni Niemcy znów z nami wygrali, Szwaby jedne zapyziałe… Taka jest mentalność Polaków i taka jest racja tego rodzaju zawodów. Generowanie złych emocji. Walki kibiców po meczach są także tego przykładem.

– Jednak ogólnie o takich imprezach jest inne przeświadczenie.

– No cóż… Jakie myśli, takie przeświadczenie.  Ogólnie na świecie jest zasiana wrogość. Człowiek człowiekowi wilkiem. Gonitwa za pieniądzem, za prestiżem, za sławą, za uznaniem, to wszystko sztuczne twory wymyślone przez Istoty Niskowibracyjne. Jesteśmy hodowlą. I sami się na to zgodziliśmy. Rodzimy się w hodowli po to, aby w ciągu swego życia wyzwolić się z niej. Aby odzyskać naszą wolną świadomość i móc się w pełni cieszyć życiem. To taka gra, którą prowadzimy z Istotami Niskowibracyjnymi. I jest to uczciwa gra. One nas omotują, a my się nie pozwalamy omotać, albo odmotujemy się. Przez całe życie. Cały czas musimy obserwować otoczenie, czytać znaki, być jak Pigmej poruszający się po dżungli. Trzeba mieć uszy i oczy wokół głowy i wszystko analizować. Przed każdą decyzją trzeba poczuć, co dusza nam na to odpowiada. Raczej nie kupimy ogrodniczek, gdy szykuje nam się wesele, choć sąsiad uważa, że byłoby nam w nich do twarzy. Żyjemy wyłącznie dla siebie. Nikt za nas życia nie przeżyje, ani my za nikogo. Możemy się tylko wspierać, obserwować i wyciągać wnioski.

– A co z tak zwanym służeniem innemu człowiekowi?

– Jak najbardziej ok. Służba taka polega na wspieraniu, dawaniu rad odnośnie danej sytuacji, ale nie w stylu, co należy zrobić, tylko co ty byś zrobił, będąc na jego miejscu. Służba taka to likwidowanie złych uczuć, podnoszenie na duchu, pokazywanie dobrych stron każdej sytuacji. To nie wykonywanie za kogoś czynności, ale pokazanie, jak daną czynność można wykonać prościej i bez wysiłku. Na tym polega służebność w tej rzeczywistości. I z takiej służby zawsze będziemy mieli przyjemność.

– A ty zrobiłeś mi kawę, a nie pokazałeś, jak ją mam łatwiej zrobić? No?

– Bo zrobienie kawy dla ciebie, to dla mnie zaszczyt…

– Aleś mi teraz pojechał!

2 Odpowiedzi na 61. Zaszczyt robienia kawy, czyli mistrzostwa, karma i inne poparzenia

  • Basia mówi:

    „Zapełniły się po brzegi
    ciasne labirynty
    coraz więcej zwierząt
    coraz mniej człowieka.”
    😛

  • Lidek mówi:

    To jak się to ma do tego, że jako dusza wybieramy sobie życie jakie chcemy mieć w następnym wcieleniu, czego chcemy doświadczać aby nasza dusza weszła na wyższy poziom.Pewnych sytuacji nie mogłam zrozumieć jako człowiek i zaczełam szukać dlaczego tak się dzieje w moim życiu. Z czasem to co było dramatem-stało się błogosławieństwem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret