Piramida, czyli liliePrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Słońce dzisiaj świeciło bardzo jaskrawo. Podejrzewałem, że obok niego mogła się pojawić Nibiru, ale po zrobieniu kilku zdjęć moje nadzieje się rozwiały. Otworzyłem laptoka i spojrzałem na jedną z moich ulubionych stron w necie. Wyświetlała się na niej ilość osób, które poszły moją drogą…

– Dlaczego ludzie są tak nieufni? Dlaczego, jak proponuję im rewelacyjny biznes, to mało kto się tym zainteresuje? Czyżbym nie miał daru przekonywania? – zastanawiałem się.

– Nie. To nie to – odparł JAM. – To, czy ludzie zainteresują się tym, o czym im opowiadasz w większym stopniu zależy od nich samych, od programów mentalnych, jakimi są naszpikowani.

– To znaczy?

– To znaczy, jak mają poukładane w głowie i co dla nich jest ważne.

– Z tego, co się orientuję, to dla większości najważniejsze są pieniądze, a ja przecież proponuję im właśnie ich zarobienie. Nie rozumiem, dlaczego nie chcą wchodzić w te przedsięwzięcia? ­– kręciłem głową. Nie mogłem pojąć sytuacji, kiedy jest do zarobienia łatwy pieniądz, a ludzie to odrzucają.

– Owszem. Tak jest, że dla większości najważniejsze są pieniądze, które umożliwią im poprawę komfortu życia. Jednak tylko nieliczni wchodzą w coś, z czym się wcześniej nie spotkali. A ty proponujesz takie właśnie nowatorskie, znane na małą skalę rozwiązania. Ludzie wychowali się w środowisku, gdzie głosi się pogląd, że praca jest najważniejsza, że praca uszlachetnia. A ja się pytam: czyżby?  A co takiego daje praca? Pytam o tą pracę, którą większość ludzi wykonuje. Czyli na etat.

– No przecież pieniądze! I mówi się, że praca uszlachetnia. – stwierdziłem.

– No tak. – przytaknął JAM. – Z tego wniosek, że niewolnicy byliby najszlachetniejszymi ludźmi, a co za tym idzie i najradośniejszymi, a także najbogatrzymi. Dostajemy za pracę na etacie pieniądze, które są nam potrzebne do dalszego życia. Opłacamy rachunki, kupujemy jedzenie i zwykle na tym koniec. Tak się dzieje w większości przypadków. Niektórym wypłata nie starcza nawet na rachunki. Człowiek pracuje, dostaje marną wypłatę i gnębi się tym faktem. Po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że pracodawca jest bezdusznym okrutnikiem, bo nie daje mu podwyżki. Ale nie zmienia pracy, no bo tej na rynku nie ma. Gdyby nawet była, to za mniejsze pieniądze. Czyli mimo wszystko trzeba się cieszyć, że ma się pracę. Bo przecież to praca jest najważniejsza. Ktoś, kto jest wychowany w takim środowisku, kto jest przyzwyczajony do pracy na etat, raczej nie skusi się na twoje propozycje. Ale i nie tylko on. Nawet ludzie, którzy uważają się za biznesmenów niechętnie w niesprawdzony biznes wejdą…

– Ale przecież na te rzeczy, które im proponuję niekiedy nie muszą wyłożyć ani złotówki! – przerwałem.Sen marabut wiara

– Natura ludzka jest skomplikowana. Można by rzec, że działa tu zasada duplikacji. Czyli, że jeśli ktoś zobaczy, że drugiemu w tym biznesie wyszło, to i on się prędzej skusi. Ważny też jest czynnik niewiary. Ludzie często słyszą o upadkach firm, o stratach, jakie inni ponoszą i sami boją się zaryzykować. Nie wierzą w swoje powodzenie. A przecież to wiara czyni cuda. W sumie jest niewiele osób, które po usłyszeniu idei zapalają się do niej. Oni nie mają blokad. Podchodzą do sprawy całkiem inaczej. Oni nie mogliby sobie darować, jeśliby nie spróbowali. Oczywiście nastawiają się na sukces i innej opcji nie widzą. Zwykle go osiągają, a jeśli nawet im się nie powiedzie, to są bogatsi o nowe doświadczenia. To są ludzie, którzy w każdej sytuacji zyskują. Nawet wtedy, gdy wygląda to z pozoru, że stracili. To jednak jest styl myślenia i kwestia podejścia do życia. Ale każdy ma do tego prawo, aby żyć tak, jak chce. Każdy ma prawo kpić, nie wierzyć, pukać się w czoło. Tylko później, gdy biznes wyjdzie, będzie im trochę głupio i wtedy można im będzie śmiało odstukać w czoło. Tylko po co…

– A jak nie wyjdzie?

– Tobie wyjdzie, bo tak się nastawiłeś. Przecież ty zawsze z wszystkiego odnosisz korzyści, choć niekiedy to inaczej wygląda.

– Jeśli nawet proponuję ludziom coś, co jest nowością, ale wszelkie przesłanki wskazują, że to przedsięwzięcie się powiedzie, to i tak nie widzą siebie w tym. Nie są przekonani – mówiłem prawie zrezygnowany.

– To jest też indywidualna próba własnej intuicji i wiary. Niektórzy chodzą do kościoła, ale też nie są za bardzo przekonani, co do słuszności tego, co robią. Ale chodzą. Wierzą w Boga, choć dochodzą do nich sprzeczne informacje, że z jednej strony Bóg jest miłosierny i ich kocha, a z drugiej, że jak będą nieposłuszni, to ich ukarze.

– Dlaczego?

­– Z jednej strony obietnica życia w niebie, a z drugiej kara w piekle, jeśli nie będą chodzić. To tak ogólnie. Oczywiście na ten aspekt działa tu wiele, również marketingowych, czynników, jak choćby autopromocja. Ty zaś możesz tylko zaproponować profity, nie możesz nikogo ukarać za nieprzystąpienie. Widocznie niektórzy muszą też czuć bat nad sobą, aby mogli sobie zrobić dobrze – zaśmiał się. – Prawie jak maso!

– Często ludzie, jako kontrargument mówią, że to, co im proponuję, to piramida. To znaczy, że najwięcej zarabiają ci, co są na początku, a ci, co na końcu, to tracą.

– Z tego, co wiem, to nie jest to prawdą. Rozpowszechniasz teraz dwa takie systemy, całkiem różne od siebie, ale oparte na sieci. Jeden to lojalnościowa wspólnota handlowa, a drugi typowo internetowy, choć bardzo nowatorski projekt. W nich jedna osoba poleca to innym osobom i wszyscy zyskują. I w obydwu przypadkach nikt na tym nie traci. Zgoda. Opieszali zarobią mniej, ale zarobią! Jednak nie masz się czym martwić. Pozyskasz tylko najwartościowsze osoby. Wracając do piramidy. Jeśli pracujesz w jakiejś firmie, nie na własny rozrachunek, to pracujesz w piramidzie, każdy zakład pracy, nawet dwuosobowy może być taką piramidą. Kościół jest piramidą, banki są piramidą, nawet piramida Cheopsa jest piramidą! Żarcik taki…

– Zajarzyłem…

– Piramida w obiegowej opinii, to system nabijający ludzi w butelkę. Od dawna wiadomo, że gdy się zbuduje własną sieć powiązań, to biznes łatwiej wychodzi. Każda firma ma taką sieć w postaci dostawców i odbiorców. To, że proponujesz ludziom udział w troszkę innym przedsięwzięciu, niż znają z życia, powoduje u niektórych nieufność. Myślą też w ten sposób, że jeśli wejdą w to, to będą „pod tobą” i ty będziesz dzięki nim zarabiał, a oni będą się czuli wykorzystani. To jest jak najbardziej odczucie nie na miejscu, ale skoro tak się mają czuć, to nie ma co im głowy zawracać. Przecież nie chcemy nikogo unieszczęśliwiać.  Każdy ma taki świat, jakie ma myśli. Ale jak najbardziej ma prawo tak żyć, jak chce. Tak na zdrowy rozum, to piramidą, oczywiście ze względu na budowę, jest Wszechwszechświat, czyli wszystkie wszechświaty, jakie są w przestrzeni. Takie jak my dwoiste byty zbieramy we wszystkich jego zakątkach pozytywne wibracje i przekazujemy je wyżej, aż do Największej Możliwej Wibracji. Czy my, będąc prawie na końcu tej struktury, cośkolwiek tracimy? Absolutnie nie! Zdobywamy doświadczenie i stajemy się dzięki temu coraz doskonalsi. A przecież najbardziej nam zależy na tym, aby przenieść się do wyższego wymiaru. Jeśli znajdą się osoby, które razem z nami będą szły podobną drogą, to super. Jeśli nie, to świat się nie zawali. Ale przecież już nie idziemy sami. Obok nas jest coraz więcej ludzi, którzy mimo wszystko dają sobie szansę. I to też jest przejaw zmian, jakie Ziemia nam funduje. Ona ma naprawdę dość tego, co się w społeczeństwach dzieje. Wojny, głód, kłamstwa tylko po to, aby garstka ludzi miała poczucie władzy. Już niebawem otrząśnie się z tego, bo i nam, wszystkim Wyższym Ja tu w piątym wymiarze jest już duszno. Zbyt łatwo pozwoliliśmy niektórym naszym bytom rzeczywistym oderwać się od nas i funkcjonować tylko jako ego. To jak kulki wysypane z łożyska. Latają same gdzie chcą i nie ma nad nimi żadnej kontroli. Tylko szkody mogą narobić. Na początku mówiłem o pracy na etacie. Nie zawsze jest ona taką męczarnią. Są osoby, które i w tym temacie się realizują i są z takiej pracy zadowolone. Oczywiście na poziom zadowolenia w każdym przypadku wpływa ilość otrzymywanych pieniędzy za daną pracę lub inne profity.

– Wszystko pięknie, ale jak nie pozyskam…

– Dlaczego czymkolwiek się przejmujesz? – żachnął się JAM. – Jak się tak będziesz programował, to tak się stanie. To twoje myśli przyciągają rzeczywistość do ciebie. Bez względu na wszystko nie marudzimy. Wszystko jest na dobrej drodze do sukcesu. Z mojej wysokości to dobrze widać. Myśl o pozytywnych ludziach, to takich przyciągniesz. Inni się od ciebie odsuną. Będą ich drażniły twoje wysokie wibracje. A chyba zależy nam tylko na wysokich wibracjach?

– Masz rację. Z narzekania jeszcze nic się dobrego nie urodziło.

Przybiliśmy sobie żółwika i zrobiliśmy gołąbka. Jam nachylił się i szepnął mi do ucha:

­– ”Przypatrz się liliom polnym jak rosną: nie pracują ani nie przędą. A powiadam ci, że nawet król Salomon w całej swej chwale nie był tak przyodziany jak jedna z nich”. – zacytował Biblię…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret