Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Dzisiaj goniłem zabłąkaną kulawą owcę, która została po przepędzanym tędy stadzie. Goniłem, bo chciałem ją zapędzić do owczarni i dać wytchnąć. No niestety. Miała większy instynkt stadny, niż moje miłosierdzie. Teraz ją widzę w półmroku, jak pasie się w połowie Szafranówki. Jak ją co nie zezre w nocy, to może jutro da się umiłosierdzić… Ona uciekała przede mną i wypatrywała swego stada, swej nacji, swej religii. Ona płakała, że nie widzi swoich juhasów, którzy mówili jej, gdzie ma iść. Ona wprost ogłupiała, gdy nie czuła bata pańskiego (juhasowego) nad sobą. Owieczki takie są. Nie myślą same, tylko podążają za panem. Gdzie juhas każe, tam idą. Dodatkowo psy pasterskie je po tyłkach gryzą, a ich moherowa sierść staje się bujniejsza.

Od kilku miesięcy dane mi jest obserwować i owce i ludzi. Niewiele się od siebie różnią. Gdy przyjeżdżają na Palenicę zombiaki z miasta, (choć nie jestem pewien, czy tylko z miasta) to, widząc owce, pierwsze co robią, to zagadują do nich becząc. Nawet inteligenci gadają do owiec w języku owczym. Tak czynią i kobiety i mężczyźni. Najpierw mnie to śmieszyło, potem irytowało, a teraz mnie to wali, jak baran z baranem gada.

Włóczy się tu też mnóstwo pingwinów katolickich. W różnych odzieniach. Niektóre z gołymi nogami inne w skarpetkach. Niektóre dziopy kuszące, ale większość, to maszkary zasuszone. Zastanawia mnie to, dlaczego kobiety, które służą Bogu Miłosiernemu, są takie brzydkie. Jedyne wytłumaczenie to takie, że zostały stworzone na Jego podobieństwo. I wcale tu nie ironizuję, bo pan, któremu służą, to Istota bardzo Niskowibracyjna. Nie jest to Bóg Wszechmogacy, Największa Możliwa Wibracja, ale tak zwany Szatan. Szatan, to zespół Istot Niskowibracyjnych, które hodują ludzi dla pozyskiwania od nich złych emocji. Od zarania dziejów tak było, odkąd owe Istoty, wyczuły dla siebie interes wśród ludzi. To one nas stworzyły dla pracowania na ich rzecz. Zwą ich jako Anunnaki. Potem są ich inne wcielenia, inni słudzy.

Pa10M

Istoty Niskowibracyjne są wspaniałymi fachowcami do pozyskiwania złej energii. Opanowały perfekcyjnie metody manipulowania umysłami ludzkimi. Potrafią wskrzesić w ludziach bezgraniczną radość tylko po to, aby pozyskać z nich kroplę złych emocji. Ale tak kropla waży więcej, niż cała uzmysłowiona radość. Od miliardów lat Ziemia była hodowlą należącą do Istot Niskowibracyjnych. Setki cywilizacji, które powstały na Ziemi, wyginęły z przeeksploatowania przez te Istoty. One tylko podsycały zło w tych cywilizacjach, a znikomo karmiły dobrem. Dzisiaj też to widać w naszej cywilizacji. Obraz ukrzyżowanego z rozwalonym bokiem ma służyć radości. Nobilitowanie jego cierpienia ma służyć wniebowstąpieniu. Cierpienie ma służyć radości… No kurwa, nie wytrzymałem. Bo, po jakiego grzyba, potrzebna jest nam religia? Po cholerę potrzebni nam są ci odziani na czarno dewianci, którzy walą nam do mózgu info o karach boskich? Do czego potrzebne są nam przykazania, których i tak nie przestrzegamy? Po co są te pierdoły, o Bogu, który wie o nas wszystko i zawsze może nas ukarać? Po jasną cholerę jest jakakolwiek kurewska religia, która tak bardzo otumania, że człowiek w imię jakiegoś, kurwa, Boga, źle mówi o swoich sąsiadach, czy o bliskiej rodzinie? Co to za kurestwo się szerzy i po jasną cholerę to jest? Osobiście mam w dupie takiego Boga, który czymkolwiek mnie straszy. Mam gdzieś tych kapłanów, którzy doją społeczeństwo nie tylko z pieniędzy, ale przede wszystkim ze złych myśli. To wszystko jest po to, aby pokornym sługą być. I jest wszystko jasne. Pomimo, że każdy z nas jest panem swego życia, to te pierdolone istoty w habitach i tak nam wmówią, że jesteśmy prochem marnym. Bo proch można zdmuchnąć. Pana zaś nie. To jest bolesne, źle. To jest mniej radosne, że księża (niektórzy księża, bo jeden taki, który nawet napisał poczytną książkę o papieżu, to był tak wielce świadom tego gówna, w którym jest, że nawet posuwał kobietę, z którą swego czasu byłem) święcie wieżą w to, co głoszą. I uzurpują sobie prawo do decydowania o życiu innych ludzi. Mierzi mnie to tałatajstwo (zaznaczam w tym momencie, że wszelkie oceny zawarte w tym tekście, są moimi indywidualnymi odczuciami i jak się ktoś z nimi nie zgadza, to morda w kubeł i nie komentować, bo po jasną cholerę język strzępić, jak i tak mnie gówno jego inna opinia obchodzi), ale muszę się wyrzygać…

Kościół katolicki, bo o taki tylko mogłem się do tej pory otrzeć, to zakamuflowana rzeźnia owiec. Co z tego, że daje się owieczką jabłka, siano i buraki, jak i tak one w końcu trafią pod nóż? Kk obiecuje radość po śmierci, a w dupie ma nasze teraźniejsze życie. Owszem, są wyjątki wśród księży, którzy całkiem inaczej myślą. Ale takich Kk szybko usuwa ze swych szeregów. Natomiast chroni pedofili i innych koniobijców, bo taka jest natura Kk. Wykorzystać nieświadomych. Zgwałcić ich, póki jeszcze wierzą w Chrystusa. Niestety. Kościół katolicki, bo o nim tylko mogę gadać, gdyż o niego się ocieram, to, w moim odczuciu, perfidna i zakłamana machina produkująca złe emocje… Pomimo, że też daje dużo radości. Ale na jałowej ziemi owce paść się nie zechcą. Kk musi zasiać choć szczyptę radości, aby barany miały co jeść.

Jest wielu ludzi, którzy z tej religii czerpią radość. I chwała im za to, że zdołali oddzielić ziarno od plew. Bo wszędzie jest dobro i radość, tylko trzeba się go doszukać. Nawet w placku krowim, leżącym na łące, jest mnóstwo radości. Nic, co zostało nam dane na Ziemi, nie jest tylko złe, ani tylko dobre. Wszystko jest wymieszane po to, abyśmy sobie zadali trud w odszukaniu tego, co nas kręci. Jeśli kręci nas zło i Szatan, to będziemy czcili krwawiącego i ukrzyżowanego faceta, który ponoć nigdy nie ciupciał, bo to by go chyba zebrudziło. Jeśli jesteśmy za radością, to będziemy się cieszyć z wizerunku matki trzymającej małe dziecko. To niby drobne szczegóły, ale jednak bardzo istotne. Człowiek jest taki, jak jego myśli. Matka z małym dzieckiem u piersi, to bardzo radosny widok. Ten widok wzmacnia i cieszy. Patrząc na taki obraz chce się żyć. A czy, kurwa, chce się żyć, gdy się patrzy na krwawiącego trupa wiszącego w środku ołtarza? Nie ważne, że to trup niejakiego Chrystusa. Czy ktokolwiek świadomy i inteligentny myśli, że on za życia, chciałby być obiektem kultu w takiej postaci??? Ale Istoty Niskowibracyjne doskonale wiedzą, jak manipulować ludzka jaźnią dla swoich potrzeb. Ilu z czytających ten tekst, na słowa o trupie Chrystusa, wydadzą w Kosmos złe emocje? Ilu z was będzie mi złorzeczyć i psioczyć na mnie? Wiem, że niewielu, bo reszta ma alergię na moje słowa i nawet nie odnajdzie tego wpisu. Niektórzy nic nie powiedzą, bo sami jeszcze nie wiedzą, co jest prawdą. Czują, że mam rację, ale jeszcze boją się to przyznać. I dla nich nadejdzie czas odkupienia…

Skoro już uchyliliście powieki, to niebawem wszystko zobaczycie i zaczniecie żyć swoim życiem, a nie życiem, np., kurwa, kościoła. Nie mówię tu, że chodzenie do kościoła jest złe, bo każde hobby jest ok. Byle tylko nie zaszczepiało ono naszej podświadomości złymi elementami i nie manipulowało nami dla własnych korzyści. Jesteśmy wszyscy indywidualnościami i każdy z nas ma prawo do własnego życia, według własnych zasad. Ktoś zapyta, a jak współżyć z innymi? Odpowiem, że wystarczy mieć radosne myśli, a nikomu nic złego się nie uczyni. Aby uczynić komuś coś złego, potrzeba co najmniej dwóch osób, które myślą o tym samym. Tak rodzi się kat i ofiara. Innej opcji nie ma. Do tanga trzeba dwojga. Jeśli jesteś radosny, nie wygenerujesz zła. Nie może dobre drzewo złych owoców wydawać. Taka jest rzeczywistość. Myślisz o złych rzeczach, przyciągasz je, one ci się dzieją, a ty generujesz złe emocje. Taki jest tego mechanizm i Istoty Niskowibracyjne są tego bardzo świadome.

One są także świadome tego, że coraz więcej jest na Ziemi ludzi, którzy zdjęli klapki z oczu i wiedzą więcej. One czują, że ich źródło złych emocji kurczy się i podejmują radykalne działania. One muszą wzniecić jakieś niesnaski wśród ludzi, aby zła energia płynęła do niech. Teraz zaogniają konflikt religijny muzułmańsko-chrześcijański, bo to są dwie najbardziej jątrzące religie. W obydwóch jest multum nienawiści, a ich starcie daje im gwarancję wysokich plonów. Media nagłaśniają problem imigrantów muzułmańskich, manipulują opinią publiczną, a barany temu ulegają. Nie wiedziałbym o niczym, bo nie oglądam TV, ani nie słucham radia, gdyby nie wpisy na fejsie, które znajome barany z zajadłością publikują, a obraz mojego świata byłby sielanką. Tatry słowackie w oddali, niskie chmury i beczenie moich owieczek, które na mój widok, aż tryskają radością, bo wiedzą, że im dam jakiś smakołyk. Gówno mnie obchodzą problemy muzułmańsko-chrześcijańskie, czy jakiekolwiek inne. Jak pojawią się wieści, że chrześcijanin przytulił muzułmanina i razem cieszyli się ze znajomości Prawa Przyciągania, to taki post nawet udostępnię na fejsie. Innej opcji nie ma. Gówno mnie obchodzi, że jakas inna nacja napływa do Polski. Gdy byliśmy Słowianami i chrześcijanie nas pacyfikowali, gwałcili nasze żony i dzieci i wyżynali w pień tych, co nie chcieli klęknąć przed trupem na krzyżu, to jakoś tak głośno nie było. No tak. Wtedy nie było Internetu… A teraz Internet jest i każdy kij ma dwa końce. Jeśli chcesz czytać o morderczych muzułmanach, którzy goła pięścią zlikwidują Polskę, to niebawem w Polsce meczetów będziesz żył. Ale jeśli będziesz myślał o imigrantach jak o większej liczbie twoich przyjaciół, to niebawem nie tylko twoja radość, ale i twój majątek się pomnoży. Pytasz jak można polubić terrorystów? Skoro tak pytasz. to już jesteś martwy. Zginiesz w zamachu bombowym. Dlaczego nie zapytasz, co możesz dobrego zrobić dla tych ludzi? Chrześcijanie najpierw podbili Słowian, unicestwili Inków i wiele innych cywilizacji. Religia katolicka to rak świadomości i nie tylko ona. Każda zdefiniowana religia służy manipulacji samoświadomością ludzką. Tak ja to odbieram i mam do tego prawo, bo wiem, co widzę.

To media nakręcają opinię publiczną, która im bardziej wierzy, niż czemukolwiek innemu. Media są narzędziem Istot Niskowibracyjnych, bo tą drogą bardzo łatwo ogłupić ludzi. Równie łatwo jest manipulować ludźmi w kościele. To jest moje indywidualne odczucie i mam do niego prawo. Otóż, bez względu na jej dobre strony, uważam, że religia katolicka jest tworem, który generuje znaczące mnóstwo zła w naszej rzeczywistości. Za przeproszeniem, ale znam trochę osób bardzo uczęszczających, i baaardzo więrzacych, no ale… delikatnie mówiąc… niech im ziemia lekką będzie. Ci mniej radykalni w tej kwestii są bardziej do przełknięcia.

Tylko, kuźwa… mam świadomość, że im więcej o nich myślę, że im więcej o tym piszę, to tym więcej takich ludzi przyciągam do siebie… Ale odpinam teraz od nich emocje. Ani ich lubię, ani nie cierpię. Są mi obojętni. Wymazuję uczucia związane z jakąkolwiek religią gąbka na tablicy mych myśli. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Wymazuję… Pozim alfa… Czyszczę złe emocje… Zamieniam je w radość…

Tak, jak zapowiadałem, delikatnie wyrzygałem się w tej kwestii, bo mi żołądek to psuło. Nie interesuje mnie, co złego dzieje się w świecie. Chłonę zaś wszelkie radości, które ludziom się przydarzają. Nie zamierzam nikomu współczuć jego krzywdy, ale jak poznam, skąd ona się wzięła, to postaram się pomóc. Nie interesuje mnie bieda i cierpienia z nią związane. Mogę wysłuchiwać radosnych wspomnień z wakacji. Gdy masz problem z biedą, to przestań o niej myśleć. Myśl o tym, jak wspaniale jest mieć wystarczającą na wszystko ilość pieniędzy. Spróbuj tak pomyśleć. Czy nie przyjemnie myśli się o bogactwie niż o biedzie? Po to się urodziliśmy, aby czerpać radość z życia na Ziemi. I tylko po to. Jeśli ktoś mówi wam inaczej, to już wami manipuluje dla własnych korzyści.

Skoro księża tak bardzo propagują cierpienie Chrystusa, to dlaczego na każdej mszy nie dają się przykuć do krzyża? To by było dopiero pojednanie w cierpieniu! Ale oni mówią, abyś ty przeżywał to cierpienie, bo wtedy pójdziesz do nieba… Sorry wodzu. Pierdolą głupoty. Gdyby to była prawda, wszyscy księża byliby anorektykami. Chudymi jak szczapa, a fiuty mieliby ucięte. Znasz choć jednego księdza bez fiuta? No właśnie… Cały kościół katolicki, to wielka manipulacja. To piołun owinięty w radosny papierek. To pastwisko, choć bogate w strawę, które ma na celu hodowlę baranów dla korzyści niskowibracyjnych. Uważasz, że jesteś katolikiem i nie jesteś w hodowli? To co powiesz o płocie ograniczającym twoją wolność zbudowanym z dziesięciu przykazań? Skoro jesteś rzeczywistym katolikiem, to co czujesz, gy przekraczasz ten płot? Obawiasz się kary? Owce, gdy chcą przekroczyć granice pastwiska napotykają na opór z żerdzi. Te, które spacerują po halach, zaganiane są przez psy pasterskie… I to jest, kurwa, twoja wolność? Ok! Mówisz, że tak ci jest dobrze. Zgoda. Skoro ci jest dobrze w takim systemie, to wiedz, że nie masz prawa, żadnego, z nim polemizować i w jakikolwiek sposób się mu sprzeciwiać. Ma ci tu być dobrze i tyle. Choś w sumie ma ci być tu źle… To już sam nie wiem.

W związkach małżeńskich zwykle jedno z partnerów przyjmuje funkcję psa pasterskiego, a drugie nie chce być owcą. Związek taki rozpada się, bo żadne więzi ich nie łączą. Ludzie łączą się w pary nie dlatego, że takie jest boskie prawo, bo takiego nie ma, ale dlatego, żeby się wzajemnie wspierać w poszukiwaniu radości. Nie jest powiedziane, że muszą być razem do śmierci. To tylko manipulacja Kk, który i w tą sferę zdecydowanie wkroczył. Według niego, co Bóg złączył, to człowiek nie może rozłączyć. No sorry!. Gdyby wszystkowiedzący Bóg kojarzył pary, to nie łączyłby ludzi, którzy po jakimś czasie się rozejdą. To wszystko byłoby wieczne. A tak łączą się pary nieodpowiedni ludzie, zaklinają się przysięgą, a potem jak coś jest nie tak, to kurwa mać! Co robić Boże Miłosierny? Ja jej przysięgałem, a tu się okazało, że przy niej mi już nie staje? Tylko przy sąsiadce. Co robić Boże Miłosierny? Dasz mi jakiś rozwód? Nie jest prawdą, że Bóg łączy małżeństwa, a pedofil w czarnej kiecce to uprawomocnia. Najwyższa Możliwa Wibracja (Bóg) nie ingeruje w niczyje życie w najmniejszym stopniu. On nas nie karze, ani nie nagradza. Nie rozgrzesza nas z niczego. Wali to Go po prostu. On tylko obserwuje, kto jak sobie radzi w dążeniu do Jego Środka. Absolutnie nie zależy mu na kimkolwiek z nas bardziej, niż na czymkolwiek innym. Cały nasz Wszechświat i inne Wszechświaty, jesteśmy Jego częścią, częścią Jego organizmu i dlatego wszyscy jesteśmy Bogami. Wszyscy jesteśmy Jego integralną częścią, a tylko niektórzy są Jego komórkami rakowymi. Jak myślicie, dlaczego niektórzy ludzie notorycznie chorują? Bo właśnie ich myśli, negatywne myśli, robią z nich takie komórki rakowe Boskiego Ciała. Nasz Bóg, to może być Wielki Pająk, Ptak Wielobarwny, albo Welonka Akwariowa. Może być też Człowiekiem Właśnie Wypróżniającym Się W Ubikacji. My stanowimy jego organizm i nie jest istotne Kim On Jest. Istotne jest to, jak bardzo pomagamy mu w Jego życiu. Bo komórki, które nie szkodzą nam, my sami tolerujemy. Ale jak się pojawia nam pryszcz na nosie… Łoj! Sami wiecie. Szczególnie wiecie, gdy jesteście kobietami.

Pisaliśmy już kiedyś z JAMem o tym, jak Ziemia likwiduje złych ludzi. Bo wbrew pozorom, to nie działania ludzkie, nie zatruwanie atmosfery szkodzi Ziemi, ale najbardziej ją irytują negatywne ludzkie myśli. Ona ma świadomość, że insekty na jej ciele, ludzie, są hodowlą spoza jej granic. Póki jej za bardzo nie doskwieramy, to ona się spokojnie pasie na pastwisku Wszechświata. Ale gdy ją ugryziemy w jakiś sposób, to ona machnie ogonem, albo liźnie językiem i nasza cywilizacja przestaje istnieć. Nie my jesteśmy najważniejsi na Planecie Ziemia. Nam ona pozwala tylko tu istnieć przez swoją obojętność w stosunku do nas. Bąk, który chodzi po grzbiecie krowy, jest jej obojętny. Ale niech tylko spróbuje ją ugryźć!

Reasumując: wszelkie zło, jakiego doświadczamy i któremu się poddajemy (nawet złość w małżeństwie) jest wodą na młyn Istot Niskowibracyjnych. To one nam tu jątrzą i podsycają wszelkie niesnaski by mieć z kogo spijać niską energię. Tak jak mrówki hodują mszyce dla ich wydzieliny (dla mrówek to słodycz, dla mszyc kał), tak Szatan nas hoduje, dla naszych niskich emocji, które dla niego są słodyczą. I on wcale nie walczy z Bogiem. On też chce się do Niego dostać, tylko jest na niższym poziomie wibracyjnym niż my i dlatego smakuje mu nasz smutek, a nasza radość jest dla niego nie do wytrzymania. My jesteśmy Szatanem dla istot, które są wyżej wibracyjnie od nas. One nawiedzają nas w postaci UFO… Ale o tym kiedyś.

Alem się rozpisał… Wylałem żółć z gardła, choć i tak delikatnie. Aż sam się sobie dziwię, że nie obrzygałem bardzo Kk, ale chyba dojrzewam i mam większą świadomość, że aby coś zwalczyć, trzeba o tym zapomnieć i stać się na to obojętnym. Wszelkie dysputy na dany temat żywią dany egregor. Nie ważne, czy mówi się o tym dobrze, czy źle, to temu daje się energię. Swą myślą.

– Dobrze mówię JAMie?

– Jako żywo, ajuści, azaliż…

3 Odpowiedzi na 54. Woda na młyn, czyli dlaczego trup Chrystusa

  • Gość mówi:

    Ależ WAHADŁA TOBĄ zakołysały… 🙂

  • Aisha mówi:

    Dojrzałeś, powiedziałeś(napisałeś) to, co wielu myśli, ale każdy się boi to powiedzieć. Mocne slowa.
    Pozdrawiam,
    właśnie nadrabiam zaległości w czytaniu : ))

    • Jarkos mówi:

      Mówię, to co myślę, a nie to, co się ode mnie wymaga. Tak wygląda dla mnie prawda i tak ją czuję. Jeśli czegoś się boimy, to oznacza, że złemu panu służymy. Każdy strach, to niskie wibracje. Gdyby Chrystus zginął poprzez harakiri, to zapewne katolicy modliliby się do figurki siedzącego człowieka z wyprutymi flakami. Żaden z tych widoków nie generuje dobrych wibracji. Nie ma czegoś takiego jak przez cierpienie do zbawienia. To czysta fikcja służąca manipulacji ludem. Nie może przecież złe drzewo dobrych owoców wydawać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret