Pieroski pienińskie, czyli stara duszaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Od kilku dni rankiem wita mnie gęsta mgła. Ledwo cokolwiek widać na 20 metrów. Ale widocznie muszę przez jakiś czas mało widzieć, aby potem, gdy ukażą mi się zaśnieżone szczyty Tatr, znów je móc radośnie podziwiać. Teraz zaczął padać ulewny deszcz. Na Palenicy coraz większe błoto się robi. Nic to. Ciągle między kroplami deszcz nie pada. Tylko owce mokną pasąc się na trawie. Ponoć są przyzwyczajone do deszczu. Z głośników leci góralska muzyka i wcale nie przeszkadza mi, że od kilku dni ta sama płyta odtwarzana jest w kółko.

Dwadzieścia dni temu przyjechałem do Szczawnicy i zostałem na Palenicy w Barze Groń. Na jak długo? Dotąd, aż będę miał przyjemność z przebywania tu. Podjąłem pracę. Obsługuję batutę, robię zdjęcia, wyprowadzam owce i po pracy zostaję tu sam pośród pienińskich szczytów. Dochodzi tu tylko kolejka linowa i droga, z którą najlepiej sobie poradzi dobry samochód z napędem na 4 koła. Nocą, w pogodny dzień, gwiazdy pukają mi do okien, a rankiem Tatry wchodzą na balkon i wołają, że nastał nowy wspaniały dzień.

Za dnia rzesze turystów spacerują, jedzą, piją, leżą na leżakach i zachwycają się pięknem tego miejsca. Odkryłem, że wcale nie ciągnie mnie do cywilizacji. Po zmroku jestem tu sam i tylko drewniana konstrukcja baru imituje odgłosy życia. Ponoć zmarł tu jeden z pracowników i te dźwięki śmiało można by przypisać jego pośmiertnej działalności. Dla mnie to sama radość.

Nie byłem na wyborach prezydenckich, mało mnie to obchodzi. Stwierdzam, że ta rzeczywistość polityczna nie jest moja. Ja jestem tu tylko po to, aby doświadczać radosnych zdarzeń i cieszyć się tym doświadczaniem. Nie bez przyczyny pojawiłem się na Palenicy. Tu mogę odpocząć i być z naturą sam na sam. Kiedyś, w podstawówce, widziałem Trzy Korony w Pieninach spływając na wycieczce Dunajcem. Teraz widzę je codziennie. Nigdy nie widziałem na żywo ośnieżonych szczytów górskich. Teraz widzę je, gdy widoczność jest dobra. Pamiętam, że kiedyś czerpałem przyjemność z malowania takich szczytów. Nie wiedziałem dlaczego maluję takie widoki…

Pa1M

Dowiedziałem się wczoraj, że mam starą duszę. Znaczy to, że pojawiam się w tej trójwymiarowej rzeczywistości od baaaardzo dawna. Tylko, że jakoś tego nie czuję. Choć to uzmysłowienie trochę mnie uspokoiło, to jednak jakiś niepokój o moją przyszłość jeszcze szwenda mi się po głowie.

– Witojcie, heeej! ­– drzwi baru otworzyły się i wszedł zmoczony osobnik w góralskim kapelusz. Podszedł do lady i zamówił grzańca. Przyglądałem mu się przez chwilę i wydawał mi się dziwnie znajomy. Choć jego twarz zdobiły sumiaste siwe wąsy, to jego oczy były mi bardzo przyjazne. Poorana zmarszczkami twarz wskazywała, że ma ponad 70 lat.

– Mogę się przysiąść? ­– zapytał mnie. Podniosłem oczy znad laptopa i powiedziałem:

– Zapraszam.

Było kilka wolnych stolików, ale gość przysiadł się do mnie. Zdjął kapelusz, a wraz z nim swoją starą twarz i położył na ławce. Teraz dopiero uświadomiłem sobie, skąd miałem to wrażenie, że go znam. To był JAM! Sączył grzańca i radośnie przyglądał mi się. Był nawet podobnie opalony jak ja.

– O! Fajnie, że jesteś!

– Nadszedł przecież czas, abyśmy o czymś porozmawiali.

– O czymś konkretnym?

– O naszej starej duszy. Wczoraj natknąłeś się na informacje o tym i doznałeś spokoju. Fajne to uczucie. Nieprawdaż?

– Spokój wewnętrzny, to jest ten stan, który jest najbardziej pożądany – stwierdziłem. – Jest bardziej pożądany od miłości, bogactwa, zdrowia…

– Tak. Miłość, bogactwo, zdrowie bez spokoju wewnętrznego nie są wartościowe. Człowiek w pełni może kochać, gdy się niczego nie obawia, gdy jest pewien siebie i partnera, gdy nie martwi się o nic. Posiadanie bogactwa materialnego i obawianie się, że się je straci, psuje całą radość z bycia bogatym. Posiadanie dobrego zdrowia i ciągłe zabieganie, aby się ono nie popsuło, stosowanie tzw. „zdrowego stylu życia” też ogranicza nasz spokój. W życiu nie chodzi o to, aby czegoś unikać, bo ktoś nam mówi, że tak jest dobrze. Jeśli mamy ochotę na parówkę ze zmielonych świń, to ją zjedzmy i czepmy z tego radość. Nie przejmujmy się tymi wszystkimi paskudztwami, które są w parówce.

– Wiem to. Jednak, aby uzyskać taką świadomość, trzeba dużo pracy nad sobą. I chyba nie wystarczy na to jedno życie…

– Nie wystarczy. My inkarnowaliśmy wiele razy. Mnóstwo. Byliśmy deszczem, trawą, bocianem, kamieniem, mgłą i wielokrotnie człowiekiem, i wielokrotnie żyliśmy na różnych planetach tej rzeczywistości. Nie pamiętasz żadnego z wcieleń, bo nie jest to ci do niczego potrzebne. Każde z nich, to jak zjadanie nowego kotleta schabowego. Nie chciałbyś chyba jeść powtórnie tego, co już raz zostało zjedzone. Ja, jako twoja Istota Wyższa kumuluję wszelką radość, jakiej doznajesz kimkolwiek będąc i dzięki temu zbliżamy się coraz bardziej do Najwyższej Możliwej Wibracji.

– Ale jaką radość można mieć będąc mgłą, czy kamieniem?

– Jako człowiek nie zrozumiesz tego. Zapewniam cię, że nawet owcza kupa ma więcej radości z bycia kupą, niż niejeden człowiek z bycia człowiekiem. Tak jak kupa nie pojmie ludzkiej radości, tak i człowiek nie jest wstanie zrozumieć aspektu odwrotnego. To rozumienie nie jest do niczego potrzebne. Człowiek ma się skupić na pozyskiwaniu pozytywnych wibracji będąc człowiekiem, a mgła będąc mgłą. Tu pragnę zwrócić twoją uwagę na fakt, że zarówno człowiek, mgła, jak i owcza kupa są na tym samym poziomie reinkarnacyjnym i nie można powiedzieć, że jedno jest lepsze od drugiego. Jedna dusza wciela się w kamień, bo ma taką potrzebę, a druga inkarnuje w ślimaka winniczka. To tak samo, jak ty lubisz kawę parzoną słodzoną, a twoja Marta uwielbia yerba mate. Po to jest taka różnorodność wszystkiego, aby każda istota mogła znaleźć coś dla siebie. Wszystko w tej rzeczywistości składa się z tej samej materii i nic nie jest lepsze lub gorsze od drugiego. To tylko ludzka świadomość, a także ego decyduje, co komu pasuje.

– A co z tą naszą starą duszą?

– Nasza dusza, to ty i ja i twoje równoległe byty w równoległych rzeczywistościach. Penetrujemy te Wszechświaty od eonów lat mówiąc po ludzku. Zbieramy radosne doświadczenia i zbliżamy się coraz bardziej do Najwyższej Możliwej Wibracji. Pomimo, że nie pamiętasz poprzednich wcieleń, to jednak jesteś bardziej świadomy wszystkiego, a samoświadomości nabywa się przeżywając różne rodzaje rzeczywistości. Każde kolejne wcielenie jest bardziej świadome od poprzedniego. Jednak to ja decyduję, z jakim potencjałem samoświadomości każdorazowo się rodzisz i do jakiego stopnia możesz ją rozwinąć.

– To znaczy, że jej poziom, jaki osiągnę za życia, jest przez ciebie zaplanowany?

– Nie. Poziom osiągasz ty sam. Ja tylko decyduję jak wysoki jest dzbanek, do którego możesz wlać płyn samoświadomości. I jak teraz z twoim spokojem wewnętrznym?

– Rośnie… Stale rośnie.

– Skup się więc teraz na czerpaniu radości ze wszystkiego i zwiększaj swą spokojność. Myśl o dobrych stronach swego życia. Potrafisz coraz lepiej nim kierować. Nie martw się, że oczekiwania innych ludzi wobec twoje osoby są odmienne. To twoje życie i najważniejsza jest w nim twoja radość. Po to się urodziłeś w tym ciele. Ty idź zawsze za głosem serca i przyciągaj do siebie radosne chwile. Twoi bliscy oczekiwaliby od ciebie takiego życia, jakie im by sprawiło przyjemność i dlatego naciskają na ciebie. Ty podążaj jednak własną drogą. Czeka cię na niej jeszcze wiele pozytywnych wrażeń i wiele wspaniałych chwil.

– I złe też mnie czekają?

– Czy stęskniłbyś się za widokiem Tatr, gdyby nie kilkudniowa gęsta mgła? Złe chwile są tylko po to, aby mieć większą radość z tych lepszych. Nic nie dziej się przypadkiem, a wszystko dla naszego dobra…

JAM dopił ostatnią kroplę Grzańca Galicyjskiego i wstał z ławki. Zmiął kubek i wrzucił go do kosza. Założył swój kapelusz i starą twarz i ruszył ku drzwiom.

– Po co ci ta stara twarz? – zapytałem na pożegnanie.

– A tak dla jaj… – uśmiechnął się dobrotliwie i zniknął we mgle.

W tej chwili mgła zrobiła się rzadsza. Nawet przez chwilę słońce dało znak, że szykuje się mocniej oświetlić Palenicę. A mnie z kuchni doleciał zapach gotowanych piero-sków pienińskich nadzianych oscypkiem. Mógłbym je jeść codziennie w dużych ilościach. Bo tego, co sprawia radość, nie należy unikać, a chłonąć i chłonąć, i chłonąć, i cieszyć się ze wszystkiego.

6 Odpowiedzi na 52. Pieroski pienińskie, czyli stara dusza

  • Jacuś mówi:

    One wcale nie były dobre ponieważ ser się nie ciągnął 😀

    Przechodzę na ruskie 😉

  • Basia mówi:

    Ja bym się napiła tego Grzańca Galicyjskiego:) Może w wakacje?

  • Lidek mówi:

    Ja też chciałabym spełniać swoją Misję, ale jestem gdzieś zawieszona i nie przechodzę do następnego etapu.Czy rozmowa z Wyższym Ja jest poprzedzona oświeceniem?

    • Jarkos mówi:

      Nie. Nie trzeba być oświeconym, aby rozmawiać z Wyższym Ja. Jednak trzeba mieć otwarty umysł i chcieć z Nim rozmawiać. Nie będzie to jednak wyglądało jak rozmowa telefoniczna. Na początek zapytaj o coś Wyższe Ja. Odpowiedź pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie: usłyszysz ją np. na przystanku w rozmowie obcych ludzi, będzie napisana w gazecie lub na afiszu reklamowym, albo usłyszysz ją w jakimś serialu. Może też pojawić się bezpośrednio w Twojej głowie jako Twoja myśl. Chciej rozmawiać, a będziesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret