50. Czytanie znaków, czyli dobra kawaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Przyszła mi nagle ochota na kawę. Jest już popołudniu i to dobra pora na drugą kawę. Jednak nim ją zaparzę, to przeprogramuję swoją podświadomość tak, aby kawa działała na mnie wyłącznie pozytywnie, bez żadnych skutków ubocznych typu wypłukiwanie magnezu itp. Nigdy do tej pory tego nie robiłem z kawą, ale zawsze jest ten pierwszy raz.

Ponieważ dość dobrze radzę sobie z komputerem, a mam świadomość, że nasz mózg to też komputer, włączę w wyobraźni program, który tak przystosuje moje ciało, aby kawa działała na nie wyłącznie dobroczynnie. Kilka lat temu w ten sposób pozbyłem się nałogu palenia z dnia na dzień, po 26 latach palenia. Nie miałem żadnych dolegliwości z tytułu odstawienia, ani żadnych chęci ponownego zapalenia. Tak jakbym oderwał rzepa z psiego ogona i wyrzucił. Teraz już nie jestem pewien, czy jest to mój program autorski, czy też go skądś zapożyczyłem. Ale to nie istotne, bo tak czy siak pobrałem go z ogólnodostępnej nadświadomej bazy informacji.

Program jest bardzo prosty w założeniu. Jego główną funkcją jest wyszukanie destrukcyjnych plików w mózgu, które źle wpływają na energię ciała. Trzeba na początku określić, z czym te pliki mają być powiązane. Wpisujemy w okienko np. papierosy, kawa itp. i klikamy SZUKAJ. Szuka wszędzie, na wszystkich poziomach świadomości i podświadomości, nawet w najbardziej mrocznych zakamarkach, znajduje powiązane pliki i wyświetla listę w okienku. Może ona być bardzo długa. Następnie prosi o pozwolenie skasowania. Klikamy OK i widzimy jak lista się zmniejsza. Po wyczyszczeniu mózgu, jeśli nie jesteśmy pewni dokładności wyczyszczenia możemy zlecić skanowanie powtórne, jeśli w okienku nie pojawią się żadne nazwy plików, a mogą mieć postać przypadkowych znaków, to znaczy, że nasz mózg jest czysty. Na pulpicie programu jest też przycisk ZAINSTALUJ STRAŻNIKA. Po kliknięciu nań pojawia się pytanie: „Czy chcesz zainstalować w swoim mózgu strażnika, który uchroni cię od wgrania destrukcyjnych plików dotyczących …… (papierosów, kawy itp.)?”. Naciskamy TAK i po chwili pojawia się komunikat: „Załatwione!” Przycisk WGRAJ DOBRE PROGRAMY umożliwia nam zainstalowanie pozytywnych funkcji związanych np. z kawą. W przypadku papierosów nie korzystałem z tej opcji, bo chciałem się ich całkowicie pozbyć. Ale kawę lubię i mogę wpisać takie opcje jak:

  • wywoływanie radosnego nastroju
  • wzmożenie przyciągania pozytywnych ludzi
  • utrzymywanie dobrego zdrowia
  • pielęgnowanie optymizmu
  • poprawa przyciągania pieniędzy itp.

Następnie klikam WGRAJ i czekam chwilę. Pojawia się komunikat „Załatwione!” i od tej pory mogę pić kawę bez uszczerbku na zdrowiu. Strażnik będzie mnie chronił przed każdymi informacjami dotyczącymi szkodliwości kawy.

M95M

 Program taki możemy przystosować do wszelkiego rodzaju zagadnień, ale jego skuteczność zależy wyłącznie od naszego przekonania, co do efektywności jego działania. Ważne jest, aby widzieć w wyobraźni cały proces obsługi programu. Nazwałem go POLEPSZYCIEL ŻYCIOWY. W wyobraźni można go wyszukać w necie, ściągnąć, zainstalować, czyli robić normalne czynności, które robimy z normalnymi programami. Należy tylko pamiętać, że program instalujemy w swojej głowie i tam on działa. Mówi się, że wiara czyni cuda i w tym przypadku o to chodzi. Z tym, że pewność jest o wiele lepsza od wiary. Mnie udało się znakomicie z papierosami. Nie próbowałem z grawitacją i z przenikaniem ścian. Teoretycznie jest możliwe takie przeprogramowanie, ale praktycznie zbyt wiele plików chroni zapis umożliwiający swobodne lewitowanie, czy przechodzenie materii. Osobiście musiałbym dużo śmieci wyrzucić z głowy i skorzystać z programu szukającego nie tylko całych plików, ale i fragmentów kodu ukrytych w innych programach, które wgrywane są przed urodzeniem i które umożliwiają nam normalne funkcjonowanie w rzeczywistości. Ten kod może być ukryty w programie sterującym biciem serca, oddychaniem, czy sprawiającym, że rosną paznokcie. Aby normalnie żyć w naszej rzeczywistości, musimy urodzić się z pewnymi założeniami. Nie możemy przenikać przez materię, bo nie moglibyśmy chodzić po Ziemi. Musimy poddać się też grawitacji, aby być na Ziemi. Mamy też wgrane opcje, które mówią, że tlen jest nam niezbędny do życia, że ogień sprawia ból i wiele innych. Takie są założenia funkcjonowania w tym świecie. Są światy, gdzie te kryteria są całkiem odmienne, ale to nie jest temat na tą chwilę. Teraz jednak zajmę się kawą. Wgrywam program i idę parzyć kawę.

Zaparzona! Taki aromat i zapach może tylko pozytywnie wpływać na moje ciało. Ściągnąłem łyk gorącego płynu. W tej chwili na podbalkonowej lipie usiadła para Grzywaczy. (Ich zdjęcie w 3D zamieściłem TU.) Oglądały zeszłoroczne gniazdo i chyba mają zamiar się do niego wprowadzić. Nagle coś je wystraszyło i odfrunęły spłoszone. W gnieździe coś się poruszyło. Jakby mysz. Zaczęło się w nim kręcić i rosnąć. Ale to nie mogła być mysz. Zaczęło rosnąć gwałtownie! Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Wyszedłem na balkon i zobaczyłem, że to coś przybiera kształt człowieka!!! Po krótkiej chwili na kikucie gałęzi stał przystojny mężczyzna w kowbojskim kapeluszu i skórzanej kurtce. Na nogach miał czarne spodnie i kowbojskie buty.

­­– JAAAAAM!!! – krzyknąłem. – Co ty, kuźwa, wyczyniasz? Do reszty ci odje**ło? Gołębie straszysz!

– Taaa daaam! – powiedział śpiewnie i szybko przeskoczył na balkon. – I oto znów jestem. Dobrze, że Benek cię ponaglił, bo tak to byś, kuźwa, nie prędko siadł do pisania. Bo coś ty się ostatnio leser zrobiłeś.

Usiadł na wersalce i napił się porządnego łyka kawy. Już miałem protestować, ale się powstrzymałem, bo przecież on to ja, a ja to on i ja też czułem smak pitej przez niego kawy. On jest moją Istotą Wyższą, a ja jestem jego końcówką w tej rzeczywistości. Obydwaj stanowimy jedność.

– Ostatnio jakoś nie miałem weny do pisania. Zbyt dużo się w moim życiu działo – powiedziałem cicho.

– Wiem, wiem. I wiem też, że masz świadomość, iż to wszystko sam sobie przyciągnąłeś i że działo się to dla twojego dobra.

JAM ściągnął kapelusz i majestatycznie rzucił go na krzesło. Jego grzywka spadła nonszalancko na czoło, a w oku pojawił się zawadiacki błysk. Takiego wyglądu nabrał odkąd jestem z Montaną i widzę, że jemu to służy. Mnie też. Choć burzliwsze się moje życie stało, ale nie nauczymy się żeglować przy bezwietrznej pogodzie. Wszystko czemuś służy. Założył nogę na nogę a do ust włożył źdźbło trawy. Chyba je ze sobą przyniósł, bo od mojej bytności u Bobra Peterskiego nic takiego nie przynoszę do domu. Wtedy to… ale mniejsza z tym. Ten… bóbr nie jest wart zachodu. JAM żuł spokojnie źdźbło…

– Tak. Mam tego świadomość i coraz lepiej to rozumiem. Tylko dlaczego niektóre doświadczenia są takie bolesne? – zapytałem.

– Myślisz o swoich kontaktach z tak zwanymi złymi ludźmi? Spotkałeś takich ludzi, bo sam nie jesteś kryształowy. Choć nie jesteś tak spaprany, jak oni, bo oni są o wiele bardziej źli, co najmniej dziesięciokrotnie bardziej źli, niż ty. Jednak w początkowym okresie waszej znajomości było wszystko ok. Dopiero po jakimś czasie relacje zaczęły się psuć.

– Kładę to na karb ich schizofrenii, którą niewątpliwie są dotknięci – stwierdziłem.

– Schizofrenia u nich, to jedno, a drugie to to, że ich zachowanie było niejako zwrotnicą dla twojego życia. Najpierw kobieta, która nie tylko tobie uświadomiła, że jesteś już dość długo w złym miejscu i zmusiła swym zachowaniem, abyś ruszył dupę, a potem ten, którego zwiesz Bobrem Peterskim, też dał ci znak, abyś znów zaczął działać, bo miejsce, w którym byłeś, stało się nieodpowiednie. To była tylko gałąź, z której miałeś wziąć rozpęd do następnego skoku.

– Tak. Ten kretyn, który chciał siać trawę w basenie i na tym zarabiać, to był ostatni zwrot w moim życiu – zacisnąłem pięści, bo dwie debilne osoby pod rząd w moim życiu, to o trzy za dużo.

– Odpuść złość, bo jest ona zbędna. To tak jakbyś się złościł na nakaz skrętu w lewo na drodze. W niektórych momentach przyciągamy takich ludzi, którzy muszą w jakiś sposób nami wstrząsnąć i nakierować na inne tory. Sam wiesz, że wszystko dzieje się dla twojego dobra.

– Rozumiem to coraz lepiej…

– A przecież bez ćwiczeń nie rozumiałbyś tego. Traktuj wszystko, co ci się przydarza, jako okazję do nauki. Już doskonale sobie radzisz z emocjami, nie trzymasz urazy do nikogo. Coraz mniej karmisz Istoty Niskowibracyjne. Jeszcze masz kilka niedoskonałości, ale niebawem i ich będziesz miał okazję się pozbyć. Często tak jest, że z pozoru zła czynność sprawia, że i tak wychodzi ona na dobre. Znam historię kobiety, która pracowała u jednego państwa, pomagając im w gospodarstwie. Po kilku tygodniach pracy relacje między nimi tak się pogorszyły, że wnikali oni coraz bardziej w jej życie prywatne i kontrolowali ją na każdym kroku, a, co gorsza, terroryzowali ją psychicznie. O tyle mieli łatwiej, że mieszkała ona na ich posesji i całą dobę mieli ją na oku. Kobieta z pewnych przyczyn nie mogła wymówić im pracy i z dnia na dzień ją porzucić. Zbliżały się święta wielkanocne i bardzo chciała spędzić je tak, jak jej religia nakazuje. Chciała mieć miłe święta, ale w obecnej sytuacji nie było to możliwe. Miała się wynieść stamtąd dopiero po świętach. Właściciele znęcali się nad nią coraz bardziej, czepiali się o byle co, dla zasady czepiania. Nawet nie mogła pojechać do kościoła, bo jej pracodawcy zrobiliby jej awanturę. I pewnego ranka stał się cud! Gdy robiła obrządek podszedł do niej szef i ją zwyzywał od najgorszych, wymyślał przeróżne okropieństwa, wpadł w swój schizofreniczno-alkoholowy szał i wtedy czara się przelała. Kobieta wtedy sprężyła się i tak ułożyła sobie życie, że święta spędziła tak jak chciała. Momentalnie zorganizowała transport dla swego dobytku i udała si w końcu tam, gdzie mogła się spełnić. Nie zadziałałaby, gdyby nie dostała porządnego impulsu. Gdyby nie wyzwiska pracodawcy, dalej by tam pracowała i miałaby złe samopoczucie nie tylko z powodu szefostwa, ale i z niespełnionych świąt. Ta sytuacja, choć w takiej formie, zdarzyła się dla jej dobra.

– Znam tą historię. Ci państwo po kilku miesiącach się rozeszli, a on po roku zmarł na raka. Zjadła a go własna zapalczywość i brak szacunku do drugiego człowieka. Jego ego rozsadziło go, a Ziemia tym samym odzyskała kawałek spokoju. Ona zaś chyba powtórnie związała się z jakimś złym człowiekiem, który ją bardzo maltretował. Skutkiem czego wylądowała sparaliżowana na wózku. Ich majątek przejął komornik i ślad po ich pobycie na Ziemi całkowicie zaginął. Stali się tylko ulotnym pierdnięciem Gabony. Tak o tym słyszałem. To chyba była kara za ich grzechy.

– Nie. Sami sobie takie życie przyciągnęli. Nie ma czegoś takiego, jak kara za grzechy. Ludzie są wolni i Najwyższa Możliwa Wibracja, zwana też niekiedy Bogiem, nie ma powodu do ich karania za cokolwiek. O tym już wielokrotnie pisałeś. Każdy człowiek sam siebie karze i nagradza. Nikt inny bez zezwolenia zainteresowanego nie może nic w tej materii zrobić. Sterujemy swoim życiem za pomocą wibracji własnych myśli. Jeśli nie chcesz czegoś doświadczać, to nie myśl o tym, ale myśl o tym, co chcesz, aby zaistniało w twoim życiu. Jeśli chcesz kogoś ukarać, to wiedz, że ktoś inny ukarze ciebie. Jeśli kogoś nagrodzisz, niebawem jeszcze większa nagroda spotka ciebie. Myśl o tym, czego chcesz, a nie o tym, czego nie chcesz, bowiem wszystko, o czym myślisz i do czego podpinasz emocje, przyciągasz do swego doświadczenia.

– Wiem… – zamyśliłem się. – Ale jeszcze jest mi nad tym trudno zapanować.

– Skoro tak myślisz, to jest ci trudno i nie będzie łatwo, póki nie będziesz myślał, że jest ci łatwo. To proste. Coraz mniej będziesz doświadczał złych momentów, gdy coraz więcej będzie w tobie radości. Coraz mniej nieodpowiednich ludzi spotkasz, gdy bardziej nastawisz się na spotkanie odpowiednich. Cały czas musisz mieć świadomość własnych myśli, bo dzięki nim kształtujesz swoje życie. Tak samo jak kierowca cały czas kontroluje drogę, ty cały czas obserwuj swoje myśli i nie wypuszczaj destrukcyjnych.

– A jak już wypuszczę?

– To pomyśl myśl pozytywną i krzyknij, że to jest właściwa myśl. Poprzednią możesz zetrzeć gąbką lub wciągnąć do odkurzacza. Tylko przeciwną myślą możesz wstrzymać materializację już pojawionej.

– Benek zapytał mnie, dlaczego nikt dotąd nie przekazał nam tej wiedzy i jak mamy żyć na tym świecie nie wiedząc, jakie są jego prawa i reguły?

– A dlaczego ciebie pyta, a nie swojej Istoty Wyższej? Z tego, co wiem, ona wielokrotnie dawała mu znaki, ale on ich albo nie zauważał, albo ignorował. Każdy może rozmawiać ze swoją Istotą Wyższą, ale forma komunikacji może być różna. Ty gadasz ze mną pisząc, ktoś inny może rozmawiać sam ze sobą na głos, można jeszcze wychwytywać jakieś fragmenty tekstu np. z gazety i składać je w logiczną całość. Albo czytać pojawiające się znaki.

– Np.?

– Jeśli jedziesz drogą i widzisz przed sobą leżącą na niej gałąź, to może oznaczać, że jedziesz za szybko i powinieneś zwolnić, bo za zakrętem może stać policjant z suszarką i wysuszy twój portfel. Może to być sygnał, że nie musisz się już śpieszyć, bo sklep, do którego jedziesz, jest już zamknięty. To są znaki, które daje ci twoja Istota Wyższa.

– Miałem taki przypadek, gdy szukałem spodni dla siebie. Chodziłem po sklepach, ale na jednym była kartka „zaraz wracam” i chyba trzykrotnie do niego podchodziłem. Dopiero za czwartym razem wszedłem do środka, bo już był otwarty, tylko po to, aby stwierdzić, że nie ma w nim odpowiednich spodni dla mnie. Od razu skojarzyłem, że zamknięcie sklepu oznaczało, że nie mam po co do niego wchodzić, bo i tak nie znajdę nic tam dla siebie. Teraz już tak się nie upieram, jeśli coś jest dla mnie niedostępne.

– Znaczy, że poddajesz się bez walki?

– Nie o to chodzi. Trzeba rozróżnić, o co warto walczyć, a o co nie. Znaki w obu przypadkach są inne. Jeśli chcesz zdobyć jakąś kobietę, to nie zrezygnujesz, gdy ona ci odpowie, że we środę nie ma czasu o 17-tej. Odpowiednia interpretacja faktów, to duża sztuka, ale najlepiej uczymy się na własnym życiu, na własnych doświadczeniach. Jeśli spotka nas coś złego, to jest okazja do wyeliminowania myśli, które to spowodowały. Jeśli spotyka nas coś dobrego, to możemy pielęgnować i mnożyć te myśli sprawcze. Życie to ciągła nauka. Nie sztuką jest się zamartwiać gdy jest źle. Sztuką jest podczas bólu myśleć o radosnych chwilach.

– Tak, jakbym siebie słyszał – JAM się uśmiechnął.

– Nie odpowiedziałeś na pytanie Benka.

– Otóż za wiedzę, którą nabywamy od dziecka, odpowiedzialni są nasi rodzice. To oni decydują o naszym życiu i niejako pierwotnie nadają jemu kształt. To oni nam wpajają wszelkie podstawowe zasady tego świata. Od najmłodszych lat słyszymy, że tego nie wolno, a tamto jest be. Oni przekazują nam to, co sami zrozumieli z rzeczywistości. Potem szkoła, wyznanie, przyjaciele, znajomi, media wpływają na naszą jazdę po tym świecie. Jednak to my przed urodzeniem wybieramy rodzinę, w której chcemy się urodzić i niejako świadomie bierzemy na siebie ciężar późniejszego świadomego dojrzewania. Życie, to takie zawody w najbardziej efektywnym strzepaniu gnoju z nóg. Niektórzy szybciej to zrobią, a inni całe życie tak chodzą i nie są świadomi, dlaczego ich nogi są takie ciężkie i że czują ciężar egzystencji. Jeśli mają radość z takiego chodzenia, to ok, bo dla radości wszak się rodzimy. Jeśli jednak rodzą im się wątpliwości i zadają pytania, to muszą wszystko zrobić, aby oczyścić nogi i dowiedzieć się, jak chodzić po świecie, nie zostawiając brudnych śladów. Bo nieświadomy człowiek, który nie jest radosny, zostawia za sobą złe wibracje, którymi żywią się Istoty Niskowibracyjne. I dlatego też reguły tego świata nie są ogólnie dostępne, bo rodzimy się w hodowli prowadzonej przez te Istoty. I to jest właśnie wspaniałe, że możemy tu żyć i coraz bardziej doświadczać światłości, że sami możemy się oczyszczać ze złych myśli i że możemy się doskonalić nie tylko cieleśnie, ale i duchowo. Nie ma takiej siły, która zmusi cię do destrukcyjnego myślenia o sobie, jeśli ty tego nie zechcesz. Nie można mówić, że Istoty Niskowibracyjne, zwane także Szatanem, są złe i że działają przeciwko Bogu. Pisaliśmy już o tym, że one też dążą do Niego, ale taka ich uroda, że żywią się naszymi niskimi emocjami. To dzięki tym Istotom możemy trenować swoją wolę i ćwiczyć pozytywne myślenie. Nie ma dobra bez zła. Tak ta rzeczywistość jest urządzona. Jeśli chce się pozyskać dobro, trzeba ćwiczyć się w unikaniu zła. Jeśli chcesz wyćwiczyć muskuły, to musisz dźwigać ciężary. Jeśli chcesz zdobyć stromy szczyt, to musisz pokonać strome zbocze. System, matrix, w którym żyjemy, jest zorientowany na produkcję niskich wibracji ze smutku, lęku, bólu, złości, nienawiści itp. Dlatego zalewa nas informacja o tragediach, kataklizmach, zabójstwach, wojnach, uprowadzeniach, aby człowiek się bał. Dlatego propagowana jest bieda, dlatego jest kult pieniądza, bo za jego pomocą jest bardzo łatwo zniewolić człowieka i wycisnąć z niego strach. Człowiek ma się bać i nie być pewnym swego jutra. Niektórzy tak są nieświadomi tego, iż pracują dla systemu, że gotowi są za jego racje zabić drugiego człowieka, lub samemu zginąć. Coraz mniej człowieka w człowieku, bo zło z każdą chwilą w mim gęstnieje i zajmuje coraz większy obszar. Jednak ci źli ludzie nie utrzymają się długo na Ziemi. Zejdą z niej w ten, czy w inny sposób. Ziemia ich już strząsa z siebie. Ona też ma dość złych ludzi. Zło w człowieku to twór sztuczny, niekompatybilny z nim. Nasze naturalne wibracje są o wiele wyższe niż Istot Niskowibracyjnych, ale to one je nam zaniżają dla własnych korzyści. My jesteśmy bliżej Boga, niż jakiekolwiek inne istoty w tej rzeczywistości. Tylko dajemy sobą manipulować i pozwalamy sobie wmawiać, że bez spełnienia jakichś tam warunków nie dostąpimy łaski. To jawna bzdura. My nie musimy niczego spełniać, tylko rozwijać swoją radość. Nie musimy niczego bać się i w żaden sposób cierpieć, bo i tak jesteśmy bliżej Boga niż ktokolwiek inny. Cierpienie oddala nas od Niego. Każdy smutek nas od Niego oddala, każda złość. Ale każdy uśmiech przybliża nas dziesięć razy szybciej. Naszym zadaniem jest, mimo wszystko, nie tylko utrzymać te naturalne wibracje, ale je znacznie za swego doczesnego życia podwyższyć. Bo tylko zwiększanie własnych wibracji zbliży nas do Największej Możliwej Wibracji. Smutek nas oddala. Radość przybliża. Jeśli ktoś nam wmawia, że cierpienie nas zbliża do Boga, to tak jakby nam mówił, że czarną farbą można pomalować pokój na biało. Niektórzy w to święcie wierzą, ale póki sami czerpią z tego samą radość i nie zmuszają innych do przyjęcia tego poglądu, to jest ok. Nie należy brać życia na wiarę, bo ktoś już tak wierzy i jemu jest z tą wiarą dobrze. Nie należy bać się zadawania pytań, nie należy bać się poszukiwania prawdy i nie należy słuchać tych, którzy mówią, jaka jest prawda. Dla każdego ona jest inna, ale może być zbieżna z inną prawdą. Sami musimy jej doświadczyć i przekonać się o niej…

– Właśnie zerknąłem na fejsa – przerwałem Jamowi – i zobaczyłem tam akcję przeciwko gwałtom. Znany zespół muzyczny bierze w tym udział. Ale coś mi się wydaje, że to wręcz propaguje gwałty, bo tam przebrani za kobiety mężczyźni zapraszają do gwałcenia ich. To, o czym myślimy, to przyciągamy. Myślę, że ten zespół i każdy, kto bierze udział w tej akcji i zaangażował się w nią uczuciowo, niebawem zostanie zgwałcony. Może nie fizycznie, ale może duchowo lub w inny sposób będzie upokorzony.  Tak działa prawo przyciągania. To, o czym myślimy, to dostajemy. Podobne przyciąga podobne.

– Masz rację. Pod pozorami akcji przeciwko czemuś propaguje się daną sprawę. Zasada jest taka: aby coś zniknęło z twego życia, musisz o tym zapomnieć. Protesty przeciwko temu, nie powodują zniknięcia problemu, a wręcz umacniają go w świadomości społeczeństwa. Gdy mówisz: nie chcę gwałtów, to tak jakbyś się domagał: chcę gwałtów, bo Wszechświat nie słyszy słowa ”nie”. On reaguje na to, do czego podpinasz emocje i to ci daje. Taka akcja to element manipulacji człowiekiem. Raczej akcja powinna być za bezpiecznym i godnym życiem.

– Ja to wiem. W ten sposób manipuluje się masami. To jest doświadczalnie udowodnione. A lud chłonie taką propagandę i produkuje coraz więcej negatywnej energii.

– Coraz więcej jest ludzi świadomych istnienia manipulacji. Zgodziłeś się wejść w tą czasoprzestrzeń, w której dzieją się istotne zmiany w ogólnej świadomości. Nawet w jakiś sposób sam przyśpieszasz te zmiany. Ziemia już nigdy nie będzie taka sama, bo i ona jest już bliżej środka torusa galaktycznego i jej częstotliwość zwiększa się. Istoty, które także nie zwiększą swej wibracji, znikną z Ziemi. Już znikają…

– A czy to prawda, że cały nasz Wszechświat to wnętrze wielkiej, świadomej i inteligentnej istoty? Czy to prawda, że każdy z nas jest takim Wszechświatem dla istot żyjących na atomach budujących nasze ciała?

– Hmmmm… Ogólnie można rzec, że to prawda.

– Ahaaaa… A czy mogę coś osobistego wtrącić?

– Skoro coś chcesz wyrzygać, to nie trzymaj tego na wątrobie. Tylko przemyśl, czy warto coś takiego uwieczniać w twojej publikacji.

– Masz rację. Wyrzygałem to, napisałem i skasowałem. Nie warto mówić o niegodnych ludziach tylko dlatego, że są niegodni. Mówienie o nich tylko ich umacnia energetycznie. O niegodnych należy zapomnieć. Zapominam więc o Bobrze Peterskim i odpinam od niego emocje. Niech mu ziemia lekką będzie…

– I spoko – JAM podszedł do balkonu i obserwował Grzywacze powtórnie odwiedzające gniazdo. – Jeśli człowiek napotka na trudności i się podda, to nie uwije swego gniazda. Ale nic na siłę, trzeba czytać znaki…

2 Odpowiedzi na 50. Czytanie znaków, czyli dobra kawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret