Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Jeszcze przed trzema godzinami na termometrze było minus 20, a teraz jest plus 10. Oczywiście na termometrze, bo go słońce milutko połaskotało. Na taką wiosnę trzeba jeszcze poczekać. Myślę, że pod koniec lutego będzie już odwilż. Jakoś tak w kościach czuję. Z jednej strony wszędzie słychać, że wielkie ocieplenie klimatu się dzieje, a tu buch! -20! -30! Rzeczywiście. Ciepłota niesamowita. I jak to wyjaśnić?

– Mnie pytasz? – JAM się odezwał. Dopiero teraz zauważyłem, że siedzi na parapecie i patrzy przez okno. Wiedziałem, że podoba mu się zima, tak jak i mnie. W ogóle wszystkie pory roku nam się podobają i wszystkie stany aury. Od trzaskającego mrozu, przez ulewny deszcz, po okropne upały. Pewnie, że niektóre z nich mogą dokuczyć, ale po tym następuje przyjemna ulga, którą wtedy bardziej się docenia. A i wibracje nasze bardziej się podnoszą.

– O! Jesteś. Jeśli chcesz, to możesz odpowiedzieć – udałem zdziwienie, bo przecież zawsze był. Ale to ode mnie zależało, gdzie Go zobaczę. To przecież ja decydowałem o tym, co powie i co będzie robił. Miałem Go w myślach, a On był moimi myślami i dzięki niemu miałem jakąkolwiek świadomość. Pomimo, że to ja teraz to piszę i w mojej głowie rodzą się te słowa, ale to On je we mnie wkłada i pochodzą one od Niego. Nasza Dwoistość jest Jednością. On jest mną, a ja Nim.

– Ok, ale najpierw powiedz mi, dlaczego, gdy piszesz o mnie, używasz dużej litery? Gdy piszesz „On”, „Jemu” itp.? Przecież ja jestem tobą, to i pisząc o sobie, też winieneś używać dużej litery – zauważył.

– To jakby przez szacunek? Dlatego, że jesteś moim Bogiem?

– No tak. Tak napisaliśmy w książce, ale to było dawno i odpowiadało twojemu wcześniejszemu stanowi świadomości. Teraz wiesz już lepiej, że jestem tylko twoim Wyższym Ja, czyli tym, które jest w wyższej rzeczywistości. Stąd mam kontakt z tobą, ale tylko na poziomie mentalnym. Mamy zadanie do wykonania. Chcemy podnieść swoją stałą wibrację, abyśmy mogli wejść do szóstego wymiaru. Nie jestem twoim Bogiem, tylko tobą w wyższej rzeczywistości. Nie musisz mnie wywyższać, traktuj tak samo, jak siebie, a całemu naszemu jestestwu będzie dobrze – zszedł z parapetu i przesunął firankę. Usiadł na pufie przy ławie i ściągnął łyk kawy waniliowej. Od jakiegoś czasu zaczęła nam smakować, ale trochę zaniedbaliśmy naszą miętę z octem jabłkowym. – To, że piszesz, iż mnie widzisz, to tylko fikcja literacka. W myślach mnie widzisz, ale nie w rzeczywistości. Zresztą… Cała twoja rzeczywistość jest też w twoich myślach. To twój mózg to wszystko projektuje. Ale to już inny temat. Przypomnij mi, o co pytałeś?

– Kurde… Zapomniałem…

– No to spojrzyj na wcześniejszy tekst i przeczytaj, o czym na początku myślałeś.

– Mróz… ciepło… Już wiem. Dlaczego naukowcy mówią, że klimat się ociepla, choć tego tu nie czuć? I dlaczego są takie zmiany klimatyczne?

– Zacznę od drugiego pytania. Wszelkie zmiany czemuś służą. Najczęściej polepszeniu obecnej sytuacji. Jeśli siedzisz niewygodnie, to zmieniasz pozycję, jeśli jest ci zimno, to zakładasz czapkę, jeśli nie podoba ci się obraz, to go przemalowujesz. Wszystko robisz, aby polepszyć swoją obecną sytuację. I tak się dzieje. Ale jeśli nawet wydaję się nam, że coś zrobiliśmy źle, że nie tak być powinno, to i tak jest dobrze. Gdybyśmy nie zrobili tego źle, nie wiedzielibyśmy, że akurat taki sposób jest zły. Jeśli coś robimy dobrze, to zawsze myślimy, czy moglibyśmy lepiej to zrobić. Wcześniejsze nieudane próby zawężają nam krąg możliwości i prędzej znajdziemy lepsze wyjście. Zmiany klimatu to też próby polepszenia sytuacji…

– Jak to? Ocieplenie klimatu, to ponoć wina spalin samochodowych. Wcześniej o tym nie wiedziano, że dwutlenek węgla może tak działać. Czyli te zmiany klimatyczne, to uboczny skutek aktywności człowieka, a nie jego zamierzony cel.

– I tu się mylisz. Po pierwsze dwutlenek węgla w znikomym stopniu wpływa na zmiany klimatyczne, a bardziej wzrost zachmurzenia, które z kolei powodują wybuchy słoneczne. A po drugie, to nie człowiek zmienia klimat, a sama Ziemia. To ona chce polepszyć swoją sytuację, chce podnieść swoje wibracje.

– No tak. Mówiłeś mi kiedyś, że Ziemia też jest żywą istotą i też posiada swój byt astralny…Konca swiata nie bedzie

– Dokładnie. I ona teraz się broni. Przed ludźmi się broni. Zwykły człowiek nie ma tej świadomości, że Ziemia, Matka Ziemia, jest istotą żywą i czującą. Nie ma tej świadomości, bo co innego mu wtłaczali do głowy w szkole i jego religia też o tym zapomniała. Każda istota żywa broni się przed pasożytami. Gdy zachorujesz na jakąś chorobę, to twój organizm sam się leczy, podwyższając swoją temperaturę. Masz wtedy gorączkę, a bakterie, które ci doskwierają giną. Pozostają tylko pożyteczne. A dlaczego? Bo mają wyższą wibrację, taką, która współgra z dobrym samopoczuciem człowieka. Gorączka niszczy tylko te złe bakterie. Nie może coś o niższej wibracji zniszczyć czegoś o wyższej. Może jednak spowodować zmniejszenie wibracji, a tym samym przejęcie kontroli nad tą wyższą wibracją. Tak samo Ziemia. Klimat się ociepla, bo Ziemia chce się pozbyć pasożytów, którymi są ludzie. Pomaga jej w tym Ojciec Słońce, który sprawia, że jej atmosfera się zmienia. Nie tylko klimat staje się inny. Ziemia trzęsie się i powstają tsunami, ale nawet pies drapie się łapą, gdy go pchła gryzie i ją strąca. Padają ulewne deszcze, są powodzie i ziemia się obsuwa. Człowiek też się myje, zdziera pumeksem skórę, stosuje piling, aby pozbyć się złych rzeczy ze swego ciała. Ziemia też się broni przed człowiekiem, który bardzo jej doskwiera. I nie chodzi tu o wydobywanie bogactw naturalnych, węgla, czy ropy. To można porównać do wyciskania pryszczów, co jest pożyteczne. Nie chodzi tu o zanieczyszczanie środowiska, bo Ziemia sobie z tym poradzi. Najbardziej dokuczliwe dla niej są niskie wibracje, które emanuje człowiek. Wszystkie narzekania, biadolenia, złorzeczenia, zawiść, zazdrość, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i tego typu sprawy. Jeśli człowiek nie zaprzestanie pesymistycznego myślenia i wrogich działań przede wszystkim przeciwko sobie, to Ziemia go zmiecie.

– Czyli będzie koniec świata! – załapałem.

– Można tak powiedzieć. Ale będzie tylko dla tych, co nie mają w sercu pozytywnych wibracji. Nie będzie to tak, że uderzy asteroida i rozwali Ziemię, czy w jakiś inny sposób Ziemia się rozpadnie. Jeśli uderzy asteroida, to tylko wtedy, kiedy Ziemia sama sobie nie poradzi i poprosi o pomoc z zewnątrz. To będzie taki zastrzyk z antybiotyku. Ona ma potężną wolę istnienia i przeniesienia się do wyższej rzeczywistości. Gdyby jej ciało się rozpadło, to dusza musiałaby wniknąć w inne ciało. Zabieg zniszczenia części ludzi, jest tylko oczyszczeniem organizmu. Taką drobną pielęgnacją ze strony planety. Czyli nic wielkiego na skalę kosmiczną. To, że akurat oś Ziemi w tym czasie zgra się też z osią galaktyki, to tylko jej pomoże w dokonaniu renowacji. Nie tylko widoczne kataklizmy będą pomagały w tym zabiegu. Wewnętrzny rytm Ziemi też się podnosi, jej serce też szybciej bije. Ludzie, którzy nie są przygotowani na tą zmianę, odczuwają już niedogodności. Coraz więcej osób skarży się na ból głowy. Łykają kilogramy tabletek, aby zwalczyć skutek, a nie przyczynę. A przyczyna jest w nich. To ich własna niska wibracja.

– Rozumiem, że taki stan rzeczy doprowadzi niektóre osoby do śmierci niejako z przyczyny planety. Mówiłeś jednak, że umiera ten, kto o niej myśli. A ludzie boją się śmierci i raczej chcą żyć.

– W rzeczy samej. Tak się dzieje. Skoro jednak boją się śmierci, to nie chcą żyć, bo bojaźń oznacza myślenie o tym. Hiob powiedział, że to, czego się obawiał, to przyszło do niego. Czy jakoś tak? Człowiek o niskiej wibracji, bojąc się śmierci, masowo pochłania informacje o kataklizmach i ilości ofiar z tym związanych. Myśli o śmierci, więc ona przyjdzie. Jeśli kataklizmy i takie tragedie nie robią na nas żadnego wrażenia, jeśli nie obniżają naszej wibracji, to możemy być spokojni. Możemy dalej rozkoszować się życiem i czerpać z niego przyjemność.

– Ale jak tu się nie przejmować wiadomościami o tragediach, kiedy ze wszystkich stron one dochodzą?

– A czy twoje przejmowanie się pomoże komuś? Czy uratujesz choć jedną osobę przed tajfunem, jeśli będziesz myślał o skutkach tego zjawiska? Czy pomożesz komukolwiek myśląc o jakichkolwiek ofiarach jakiejkolwiek zbiorowej śmierci i cierpiąc z tego powodu? Nie! Dołączasz się tylko do masowej histerii i masowego bólu, który najbardziej szkodzi naszej planecie.  Zgadza się, że telewizja, radio, Internet i inne środki masowego przekazu są winne rozprzestrzenianiu się tych złych informacji. Źle powiedziałem, że są winne. Powiem inaczej. To dzięki nim takie złe informacje się rozszerzają!

– Nie rozumiem… Jesteś im wdzięczny za taką działalność? – zdziwiłem się niebywale.

– No pewnie! Bo wykonują dobrą robotę. Przyczyniają się do selekcji naturalnej i spowodują, że nieprzystosowane jednostki zginą. Człowiek, który chłonie te złe informacje i nimi żyje, ma bardzo niską wibrację. Nie dość, że jemu samemu jest z tym źle, to szkodzi jeszcze otoczeniu. Skoro nie może sobie z tym poradzić, to będzie musiał się zresetować, aby tym, którzy chcą żyć pozytywnie, już nic tego nie mąciło. Niektórzy ludzie już o tym wiedzą i zmieniają swoje myślenie, a niektórzy jeszcze modlą się do Boga, aby uchronił ich od śmierci w powodzi, albo w trzęsieniu i żeby odpuścił im ich winy. Sami jednak nie odpuszczają, tylko życzą innym, aby za ich winy w stosunku do nich, piekło ich pochłonęło. I się tak stanie. Tylko, że piekło pochłonie tego, kto o nim myślał. Piekłu to bez różnicy.

– Ale są ludzie, którzy czują, że coś jest nie tak, tylko nie wiedzą co.

– I miedzy innymi nasza rola jest taka, aby nawet w formie tego bloga, czy naszej książki, dotrzeć do pewnej grupy ludzi, którym to cośkolwiek rozjaśni. Poszperają gdzieś indziej, nauczą się, co w takiej sytuacji robić, jak poprawić swoje myślenie mimo otaczającego zła. Reszta zostanie przy swoich wierzeniach, chorobach, bólach głowy i dalej ich ego nie dopuści do ich oczyszczenia. Aż w końcu sobie zejdą z tego świata. Ale na pocieszenie ich powiem, że sama śmierć nie boli. Najgorszy jest ból, gdy czuje się ją nadchodzącą i ma się świadomość, co się źle w życiu zrobiło. Ale nic to. Następuje wtedy resecik i duszyczka wnika w następne ciałko. I tak w kółko, aż do stanu, kiedy wibracja się podwyższy i możliwe będzie przejście do wyższego wymiaru. Może to trwać u opornych nawet i miliard lat… O! Ale dość już na dzisiaj! Teraz obiadek, a potem jedziemy na wernisaż do Buska. No przecież musimy bywać i poznawać ludzi o podobnych zapatrywaniach!

– Masz rację! Dziękuje ci, że jesteś!

– To ja ci dziękuję, że otworzyłeś się na inny świat i dzięki temu nasze połączenie się odrodziło. Gdyby nie ty, to twoje ego dalej tobą by pomiatało. Bo ego, to życie na ziemi bez świadomości połączenia ze swoim Wyższym Ja.

W tym momencie JAM puścił mi oczko i poklepał po ramieniu. Przybiliśmy też sobie żółwika i zrobiliśmy gołąbka. JAM poszedł do łazienki, a ja zacząłem poprawiać ten tekst…

…i zauważyłem, że nie odpowiedział mi na pierwsze pytanie!

– O czym? Jakie pytanie? – już był przy mnie i patrzył mi przez ramię na laptopa.

– Dlaczego naukowcy mówią, że klimat się ociepla, a tego tutaj nie czuć?

– Gorączka też nie obejmuje całego ciała. Działa tam, gdzie jest to potrzebne. Jednak w końcowym stadium, gdy nie będzie poprawy, strawi całe ciało. Czaisz bazę?

– Czaję, czaję…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret