Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Był październikowy wieczór. Słońce już zaszło i tylko jego czerwono-złote refleksy baraszkowały na kłębiastych chmurach. Niebo od wschodu było już prawie czarne, popstrzone gdzieniegdzie coraz radośniej świecącymi gwiazdami. Było ciepło jak na tą porę roku. Siedzieliśmy z JAMem w bujanych fotelach na tarasie naszego Avokado i sączyliśmy miętę z octem jabłkowym. W pobliskich zaroślach świergotały ptaki, a lekki wiaterek szemrał w schnących na drzewach liściach. Działo się bardzo miło. Przy moich stopach rozłożył się kot Teodor i cicho mruczał. Był przybłędą, którego przygarnąłem jakiś czas temu. A właściwie to on zaszczycił mnie swą osobą. Kiedyś przyszedł do mnie i zamiauczał:

– Od dzisiaj pozwolę ci być ze mną – i zamieszkał w moim domu.

JAM delikatnie bujał się w fotelu i chyba drzemał. Jego równomierny oddech zdawał się dodawać spokoju chwili. Zupełna beztroska towarzyszyła nam i błogi spokój rozlewał się na okolicę.

– Bardzo to ciekawe – rzuciłem przed siebie, – że tak piękne rzeczy, które są na tym świecie, właściwie w rzeczywistości nie istnieją. Że rzeczywistość nie istnieje…

JAM przestał się bujać i otworzył oczy. Błyszczały się w blasku płonących pochodni, a jednocześnie posiadały niezmierzoną głębię. Sięgnął po szklankę i ściągnął łyk mięty.

­– Taaak… – zaczął. – Bardzo to jest ciekawe i to jest urok ziemskiego życia. To jest urok tego wymiaru. Masz rację mówiąc, że to, co postrzegamy wokół, tak naprawdę nie istnieje. To tylko projekcja w naszym mózgu składana z doznań dostarczanych przez nasze zmysły. Jest to wspaniałe zjawisko, możliwe do zaobserwowania w takim stopniu tylko w ludzkim ciele. Po śmierci zobaczysz, że z tamtej strony, to całkiem inaczej wygląda.

– Gorzej?

– Nie gorzej. Inaczej. Korzystaj więc z tego życia i doznawaj tej pięknej rzeczywistości. Napawaj się nią i delektuj. Myśl o pięknie i przyciągaj go do siebie coraz więcej wspaniałości. Urodziłeś się nie bez powodu w czasie zmian energetycznych na ziemi. Część twego życia przypadła na, nazwijmy to, ciemną stronę, ale teraz trwa już jasna strona. Ziemia podwyższa swą częstotliwość zdążając do środka galaktyki. Do tak zwanej „czarnej dziury”. Wbrew domysłom naukowców w tym miejscu nie następuje niszczenie, tylko przeprogramowanie, przebiegunowanie. Teraz Ziemia zwiększa częstotliwość, a po wyjściu z drugiej strony czarnej dziury i podróży na krańce galaktyki, będzie ją zmniejszać. Torus, to taki pączek z dziurką. Ruch odbywa się po spirali od brzegu do jego środka, a po drugiej stronie od środka do jego brzegu. Łatwo to sobie wyobrazić, gdy widzi się przewód nawinięty na pierścień. To, co naukowcy nazywają „wielkim wybuchem”, to tak naprawdę było wyjście Ziemi ze środka torusa. Ten stan cały czas trwa. Cały czas po drugiej stronie z czarnej dziury wychodzą gwiazdy, a po tej stronie wchodzą. Do tej pory można było zauważyć, że gwiazdy oddalają się od siebie. Za około tysiąc lat będzie wyraźnie widać, że się zbliżają. Będzie to można już zmierzyć. To jest normalne zjawisko. Tak jest od zawsze. W makro skali i w mikro skali. Jako, że wszystko jest „jako w niebie, tak i na ziemi”, to Wszechświaty poruszają się po liniach spiralnych wokół torusa i mikroświaty tak samo poruszają się wokół strun energii. Nie ma znaczenia wielkość. To jest tylko przestrzeń możliwości, do której udajemy się po doznania.

– To znaczy, że gdy poruszamy się do środka torusa, to zwiększamy swoją częstotliwość i zbliżamy się do Największej Możliwej Wibracji. A potem oddalamy się od niej. Gubimy niejako swoją częstotliwość. Czy po minięciu czarnej dziury zmieniamy swoją biegunowość i stajemy się źli? Bo nie bardzo to rozumiem…

– Może to tak wyglądać. Jednak praktycznie to jest trochę inaczej. Wyobraź sobie pszczołę, która pusta wylatuje z ula. Zatacza koło zbierając pyłek i pełna wraca do ula. Pszczoła wylatując z ula nie jest zła, tylko ciekawa, jakie pyłki tym razem uda jej się zebrać. Nasza Ziemia to taka pszczoła. My jesteśmy tym pyłkiem. Ludzkość, jako gatunek nie może istnieć przy niższych i przy wyższych częstotliwościach Ziemi. Pojawiliśmy się tu około 50 mln lat temu, a znikniemy za jakieś 30 mln lat. A potem znów za 80 miliardów lat ziemskich sytuacja się powtórzy. Wcześniej były inne istnienia i po nas też będą. Ludzkie ciało, to tylko opakowanie na duszę. To taki termos, który dobrze działa tylko w pewnych granicach temperatur. Przy kilkudziesięciu stopniach mrozu nie utrzyma ciepłoty herbaty, a przy skwarze długo nie będzie chronił lodów. Ludzkie ciało zdaje egzamin tylko w pewnych zakresach częstotliwości.

­– W sumie to mamy niewiele czasu na bycie człowiekiem. Tylko 80 milionów lat!

– Tak. W tej rzeczywistości energetycznej mamy tyle. A czy wiesz, że gdy dmuchasz mydlaną bańkę, to właśnie stwarzasz nowy Wszechświat i jego 500 miliardów lat, to dla ciebie te kilka sekund istnienia bańki? I przez te kilka sekund zdążą się w bańce zadziać miliardy zdarzeń.

– Bo czas jest względny?

– Tak. Czas jest postrzegany tylko naszymi zmysłami. Poza nimi on nie istnieje. Istoty w bańce posiadają inne zmysły i inaczej go postrzegają. Nasz Wszechświat to też taka bańka i ona też trwa kilka sekund.

– I przez tą chwilę tyle się dzieje! Jak marnie wyglądają w tym świetle nasze problemy…

– Bardzo marnie. Ale taki jest urok życia na Ziemi. Świadomie rodzimy się w tej kadzi z mazią i naszym głównym celem jest wyjście z niej. Rodzimy się w określonym środowisku, które nigdy nie współgra z naszymi planami. Nie byłoby sensu rodzić się w idealnym świecie. Zadaniem naszym jest podwyższać naszą wibrację. Znaczy to tyle, że jak urodzimy się w slumsach i w ciągu życia zmienimy je tak, że będziemy z niego zadowoleni, to naszą względną wibrację podwyższymy od np. 10 do 90. Wbrew pozorom najtrudniej mają rodzący się w najbogatszych rodzinach. Mając wszystko muszą nieźle się nakombinować, aby znaleźć sens życia. Ale i tam jest możliwe znaczne podwyższenie swojej wibracji.

– Jednak większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, po co się urodzili.Jarkos, Prawo Przyciągania

– Tak i to też jest dobre. Gdyby wszyscy wiedzieli, to maź ziemska przestałaby istnieć i zatraciłoby sens rodzenie się na Ziemi. A to przede wszystkim pesymiści, narzekacze, schorowańcy, malkontenci i inne tego typu gady tworzą tą maź. Dzięki nim masz porównanie między dobrem i złem, i sam możesz świadomie wybrać, jak chcesz żyć. Czy wolisz spędzić życie na wyczekiwaniu w poczekalniach lekarskich, czy latać z aparatem po okolicy i robić zdjęcia pięknej przyrody? Dzięki nim możesz być ponad nimi, ale trzeba być tego świadomym. Jeśli masz nos w krowim placku, to nie widzisz piękna łąki, na której on leży. Teraz wszedłeś na kolejny etap swej edukacji. Pozbywasz się złych emocji w odniesieniu do rzeczywistości. Musisz się jednak jeszcze sporo nauczyć, aby być wolnym. Bo chyba przyznasz, że złość na coś, na kogoś zniewala, jak łańcuchy przytroczone do kostek?

– Tak. Bardzo zniewala i pochłania mnóstwo energii. O wiele więcej niż radość. Gdy jestem na coś wściekły, to potem jestem zmęczony, bo straciłem energię…

– …którą obiekt twojej wściekłości pochłonął. Tak to właśnie działa. Jesteś prowokowany do niskich emocji, by nimi nasycić obiekt, który cię prowokuje. Jeśli czymś się martwisz, to nie tylko generujesz niskie wibracje, ale sprawiasz, że masz więcej powodów do zmartwień. Podobne przyciąga podobne. Człowiek zgorzkniały jest wysmarowany mazią i nawet jego oczy są nią zapaćkane. Trzeba by rwać ją ze skórą, aby coś zmieniło się w jego życiu.

– I jemu nie da się już pomóc?

– A po co mu pomagać, skoro sam chce mieć takie życie? Skoro mu z takim narzekactwem dobrze? On już przesiąkł niską wibracją i zmieniła się jego struktura. Stał się osadem na dnie kadzi z mazią, a naturą osadu jest przebywanie na dnie. To jego wybór. Owszem, jeśli ktoś zwróciłby się do ciebie o pomoc, to możesz pomagać. Nie rób tego bez wyraźnej prośby, bo nie wiesz, co jest dla kogoś dobre i jaki ma on sposób na życie. Niektórzy muszą się w tym życiu bardzo upodlić, aby w następnym mieć niższy poziom do startowania, a tym samym większą możliwość podwyższenia wibracji. A może chce osiągnąć dno, aby jeszcze w tym życiu odbić się od niego? Jeśli ktoś prosi cię o pomoc, to znaczy, że się już odbija od dna.

– „Proście, a będzie wam dane…”

– Tylko mając czyste myśli, czyli bez negatywnych aspektów, przyciągniesz w pełni radosne życie.

– Ale czy nie będzie ono wtedy nudne?

– Nudne? A co jest ciekawego w biedzie, w chorobach, złości, nienawiści i smutku? Możesz wieść radosne życie i niesamowicie ciekawe. Urodziłeś się w świecie, gdzie podstawą szczęścia jest posiadanie pieniędzy. To one otwierają furtki do radości. Dzięki nim możesz realizować swoje marzenia, możesz kupić samochód, zbudować dom, podróżować. Tylko ten mówi, że „pieniądze szczęścia nie dają”, kto ich nie ma. Żaden majętny człowiek tak nie powie, bo wie, że bez pieniędzy nie miałby tego, co ma. A jak się już coś ma, to ciężko zrezygnować z wypoczynku na Karaibach, pięknej willi z ogrodem, z fajnego samochodu. Każdy może być bogaty, bo wystarczająco jest bogactwa dla wszystkich. Mając pieniądze możesz podróżować, nurkować, latać, jeździć gdzie chcesz. Możesz budować, co chcesz. Możesz oddać się wszelkim twoim pasjom. Możesz nawet polecieć na Księżyc. Tak jest urządzone ziemskie życie dla ludzi i w takich warunkach świadomie się rodzimy.

– Czyli najpierw, gdy rodzimy się biedni, musimy się wzbogacić, a potem korzystać z życia…

– Nie. Korzystać z życia można od najniższego poziomu. Od skrajnej biedy, skrajnego kalectwa. O ileż więcej jest satysfakcji jak z takiego poziomu osiągamy szczęście. Ale tylko ten je osiągnie, kto o nim myśli. Nie pozbędziesz się biedy, gdy cały czas będziesz na nią narzekał. Nawet nie mając kończyn możesz zwiedzać świat i być uwielbianym przez rzesze. To wszystko zależy od twoich myśli. Człowiek jest taki, jak jego myśli. Każdy sam jest odpowiedzialny za swoje życie, bo nikt inny nie może w naszym życiu nic zmienić. Jeśli tylko chcemy, to możemy wszystko. Ty też przecież dosięgnąłeś swojego dna i się od niego odbiłeś. I coraz lepiej ci idzie. Co prawda twoje myśli wymagają jeszcze oczyszczenia, ale już jest o niebo lepiej, niż dawniej było. Sam też zapewne zauważasz, że im stajesz się czystszy myślowo, tym więcej dobrych informacji do ciebie dociera. Tym więcej lepszych ludzi spotykasz. Tym lepsze masz życie. Dupkiem jest ten, kto potrafiąc myśleć, nie wykorzystuje tego dla swojego dobra, tylko przyciąga do siebie to, czego nie chce. I dupkiem jest ten, kto jest świadom swojej dupkowatości, a nie robi nic, aby się z tego wyzwolić. Jednak każdy ma prawo być takim dupkiem, jakim chce być. Po to mamy wolna wolę.

– To prawda. Nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla mojego dobra.

W tej chwili po niebie przeleciał meteor, zostawiając na sekundę ognistą smugę. Przypomniałem sobie, aby w tej chwili pomyśleć marzenie…

– Pomyślałeś? – JAM się uśmiechnął.

– Tak.

– I wierzysz, że się spełni?

– Głupstwem byłoby marzyć i nie wierzyć, że się marzenia spełnią.

– Racja. Jeśli wierzymy, że piątkowe odwracanie Żyda na ścianie przysporzy nam pieniędzy, to tak się dzieje. Jeśli wierzymy, że omiatanie towaru pieniędzmi w sklepie przyśpieszy sprzedaż towaru, to tak się dzieje. Ale gdy wierzymy, że czarny kot przynosi pecha, to po spotkaniu z nim nieszczęść będziemy mieli na pęczki. To my sami kreujemy swoją rzeczywistość. Ani Żyd, ani kot nie mają jako takie żadnego wpływu na to, co mamy w życiu. Jeśli jesteś biedny, zapomnij o biedzie i myśl o bogactwie. Jeśli jesteś chory na śmiertelnego raka, to zapomnij o nim i myśl o własnym zdrowiu…

– Taaaaa! Szczególnie możesz to mówić tym nędzarzom, którzy penetrują śmietniki, albo tym dogorywającym na łożu śmierci po wyniszczającej chemioterapii. Im to na pewno łatwo przyjdzie!

– A czy ktoś mówił, że będzie łatwo żyć na Ziemi? Dowcip właśnie polega na tym, aby własną myślą przezwyciężać trudności. Po to mamy myśli, aby za ich pomocą budować swoje szczęście. Póki świadomie myślimy, to zawsze możemy powrócić do pełni zdrowia i w pełni stać się szczęśliwymi. Jednak większość ludzi wykorzystuje swoje myśli do psucia sobie życia. Wiem, że robią to niejako bezwolnie, gdyż tak zostali nauczeni. Zauważ, że w szkole nie uczą cię radości, ani jak być wolnym i móc korzystać z tej wolności dla swojego dobra i dla dobra innych. W szkole uczą cię posłuszeństwa, rygoru, karzą i nagradzają. Tresują i straszą. Rodzice za młodu już cię programują mówiąc: ucz się, bo nie znajdziesz dobrej pracy. Czyli szkoła, rodzice przygotowują cię do roli niewolnika, którym w dorosłym życiu się stajesz. Jeśli miałeś choć kilka trójek, to zgodnie z wgranym programem znajdujesz złą pracę, która rodzi frustracje, powoduje stres, choroby i w sumie wychodzi, że pracujesz tylko na lekarstwa…

– Ale sam przecież mówisz, że bez pieniędzy nie da się osiągnąć szczęścia.

– A czy zarabianie pieniędzy w nieodpowiedniej pracy powoduje ich radosne wykorzystanie? Czy leczenie choroby nabytej przez stres w pracy za pieniądze w niej zarobione jest radością? Jeśli nie lubimy swojej pracy, to pieniądze w niej zarobione nie wydamy na szczęście, tylko na przyciągnięcie większej ilości smutku. Skoro już urodziliśmy się w takim niewolniczym systemie, to mamy dwa rozsądne wyjścia: pracować w lubianej pracy u kogoś, albo zarabiać we własnej firmie na tym, co się lubi robić, co jest pasją. Jeśli będziemy lubić to, co robimy, to za pieniądze kupimy sobie to, co chcemy, a nie to, co jest nam aktualnie potrzebne.

– Człowiek musi być świadom swoich myśli, bo zaoszczędzi mu to wiele rozczarowań…

– Bardzo wiele. Ale świadomości własnych myśli trzeba się chcieć nauczyć i trenować. Skoro już przyciągnęliśmy do siebie złe zdarzenia, to wykorzystajmy je jak sparingpartnera i ćwiczmy swoje myśli na nich. Doszukujmy się w nich dobrych elementów i nimi uścielmy swoją drogę. Trening czyni mistrza. Niekiedy będzie to długi trening. Nie jest tak, że chyb na krowę i już ciele. Im więcej mamy wgrane złych programów w głowę, tym więcej trzeba czasu na jej oczyszczenie. Zło jest tylko po to, aby bardziej docenić dobro, choć oba są pojęciami względnymi. Czym więcej zwracamy uwagę na zło, tym więcej doświadczamy go w życiu. Czym bardziej złościmy się na panujące warunki, tym mocniej ona zakorzeniają się w nas. Czym bardziej narzekasz na rząd, na Kościół, tym bardziej one rosną w złą stronę i tym więcej zła przynoszą. Myśląc o złych rzeczach wybierasz linię życia, na której jest dużo tych rzeczy. Bo nie wiem, czy wiesz, że przyszłość każdego człowieka jest już zapisana…

– Teraz to już bzdury pleciesz! – przerwałem. – Gdyby tak było, to po co byłaby nam wolna wola? Jaki byłby sens życia?!

– Spokojnie! Daj mi skończyć! ­– JAM uśmiechnął się od ucha do ucha. – Przyszłość każdego człowieka jest już zapisana, ale w niezliczonej liczbie wariantów. I to właśnie dzięki naszej wolnej woli możemy swobodnie wybierać dowolny wariant życia. Jeśli jesteśmy radośni, to przeskakujemy na radosne linie życia. Czym bardziej jesteśmy zadowoleni, tym lepsze mamy doświadczenia życiowe i energia nasza wzrasta. Wibracje nasze rosną i tym samym jesteśmy bliżej Najwyższej Możliwej Wibracji.

– O! Coś mi się tu nie zgadza. Mówiłeś, że w ciałach ludzkich możemy być do pewnego etapu podróży Ziemi do środka galaktyki. To jak osiągniemy Najwyższą Możliwą Wibrację?

– Jako inne byty. Nasze życie ziemskie, to jak podróż tramwajem. Nasze ciała sa tym pojazdem. Aby dostać się z Pińczowa do Australijskiego buszu musimy przesiadać kilkakrotnie na różne środki transportu. Obecne twoje życie, to tylko jeden z etapów podróży…

– A co będzie jak osiągniemy Najwyższą Możliwą Wibrację?

– A o tym, to opowiem ci za jakiś czas, kiedy będziesz na to gotowy. Na wszystko jest odpowiedni czas. Jest czas siania i czas zbiorów. Jest czas słania łóżka i czas spania. To co zasiejesz, to zbierzesz. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Kto sieję burzę, pioruny zbiera. Jakie masz myśli, taką masz rzeczywistość…

W Tym momencie zgasła ostatnia pochodnia. W gałęziach szeleścił tylko wiatr. Ptaki już posnęły. Zebrałem fotele pod daszek i wraz kotem Teodorem weszliśmy do naszego Avokado. JAM rozpłynął się w powietrzu. Zapewne poszybował do innych Wszechświatów, aby delektować się ich smakiem, albo z innymi Istotami Wyższymi gra w karty lub rozwiązuje Sudoku. A mnie tu zostawił na pastwę losu…

– Taka twoja pastwa, jakie masz myśli! – usłyszałem w oddali znajomy głos i zasnąłem…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret