Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Właśnie wróciłem z działki, gdzie oddawałem się przez chwilę spulchnianiu gleby za pomocą odpowiednich wideł. Kawałek do skopania miałem niewielki, ale i tak ta czynność spowodowała zawilgocenie mojego naskórka na plecach i w ich okolicy. Jest jesień i przyroda udaje się na odpoczynek. Liście z krzewu winogron obleciały zupełnie odsłaniając dorodne kiście, które zniecierpliwione oczekiwaniem na zerwanie więdną i marszczą się. Niektóre zdają się być całkowicie zrezygnowane, gdyż wiszą skurczone i blade. Inne jeszcze mają nadzieję i radość w sobie, okazując to napiętą i błyszczącą skórką, o ciemnogranatowym kolorze. Ja sam wybieram do zjedzenia właśnie te piękne owoce, a pomijam te zmarniałe. Te radosne, jakoś lepiej mi pasują. Ich wibracje bardziej odpowiadają moim.

Tak samo jest w naszym życiu. Spotykamy się częściej z takimi ludźmi, w jakich towarzystwie czujemy się lepiej. Jeśli naszym sposobem na życie jest narzekanie, to będziemy czuć się swojsko w poczekalni u reumatologa, wśród rzeszy schorowanych emerytów. Jeśli zaś mamy usposobienie radosne, to nigdy nie trafimy do takiej poczekalni, bo radość generuje zdrowie i wśród swoich przyjaciół będziemy mieli mnóstwo optymistów. Radość przyciąga radość. Złość przyciąga chorobę. Podobne przyciąga podobne…

To taka prosta zasada, ale jeszcze mnóstwo osób jej nie zna. Wielu nie wie, że to, o czym myślą, to przyciągają do siebie. Nie wiedzą, że wyłącznie sami są odpowiedzialni za jakość swojego życia, bo wyłącznie swoją myślą je stworzyli. Obwiniają innych o wszystko, ale nie siebie. To, że nie mają pracy, to przecież nie ich wina, ale całej reszty świata. To, że są biedni, to nie ich wina, ale okoliczności…

– A nawet swoją chorobę przypisują jakiemuś wirusowi, pogodzie, złemu jedzeniu, a nie sobie… – JAM usiadł na krawędzi mojej szklanki, którą właśnie odstawiłem na brzeg ławy, wypiwszy herbatkę owocową.http://www.galeria.jarkos.pl/

– No przecież choroby wywołują wirusy, bakterie i inne tym podobne, a nie ludzie. Ale domyślam się, o czym chcesz mówić – odparłem.

– Żaden wirus nie jest w stanie spowodować w człowieku choroby, jeśli na to człowiek mu nie zezwoli. To my decydujemy o wszystkim w naszym życiu. Wszystko przyciągamy do siebie myślą, a przecież to od nas zależy, o czym myślimy. Gdy jesteśmy smutni, źli, to osłabiamy swoją odporność, a tym samym zapraszamy wirusy do swojego ciała. Gdy odczuwamy strach, czy obawiamy się czegoś, to obniżamy swoje wibracje, a tym samym zapraszamy do swojego ciała organizmy, którym pasuje ta nasza obniżona częstotliwość. Bo przecież wszystko jest wibracją. Wszystko, z czego składa się nasza rzeczywistość to wibracja, która odbieramy za pomocą zmysłów, a nasz mózg ją dekoduje i sprawia, że postrzegamy w dany sposób otaczający nasz świat. Jeśli obniżamy swoją wibrację przez jakieś zmartwienie, to tak jakbyśmy oznajmiali Wszechświatowi, że taki stan jest nam pożądany. A on nam daje więcej zmartwień w postaci np. choroby. Dlaczego ludzie częściej chorują, gdy na dworze jest ziąb i plucha? Nie dlatego, że jest wtedy więcej wirusów, bo ich jest zawsze tyle samo, ale dlatego, że taka pogoda ich przygnębia. Niektórzy wprost programują się mówiąc, że jesienią to na pewno zachorują, bo będzie wilgotno i szaro. Skoro takie mają plany i to poparte swoim doświadczeniem, to na pewno one się spełnią. Gdy ktoś jest radosny, to nawet nieuleczalnego raka pokona.

– Skoro to takie proste, to dlaczego jest na świecie tyle chorób, tyle zła?

– Ło Matko z Buska! – JAM zawył, jakby walnął się w kolano. – Przecież wielokrotnie o tym pisaliśmy! Chorowanie, to bardzo dobry interes dla farmaceutyki. Sprzedawcom leków nie zależy na twoim zdrowiu, tylko na twojej chorobie. Czym więcej chorujesz, tym więcej oni mają pieniędzy. Czym więcej zła na świecie, tym więcej chorób, a tym samym więcej niskiej wibracji, którą z kolei chłoną istoty będące o wiele niżej na szczeblu wibracyjnym w podróży do Największej Możliwej Wibracji. Te istoty możemy nazwać śmiało Szatanem, gdyż to one prowokują ludzi do generowania niskich wibracji. Zauważ, że mówię „prowokują”, a nie „zmuszają”. Człowiek ma wolną wolę i sam o sobie decyduje. Ani tzw. Szatan, ani tzw. Bóg nie mają wpływu na życie człowieka, który sam dokonuje wyborów. Szatan może tylko podsuwać destrukcyjne pomysły, a Bóg się tylko przygląda, co my z tym zrobimy. Nie pomaga, ani nie przeszkadza. Największa Możliwa Wibracja jest po prostu tym, do czego wszyscy dążymy. Nawet Szatan dąży do Boga, ale ze względu na swą niskowibracyjną naturę, może żywić się tylko taką niskowibracyjną energią. Prowokuje on ludzi do produkowania jej, a oni nieświadomi swej służalczości wobec Szatana ulegają troskom, zmartwieniom, chorobom. Zawsze, gdy człowiek się czegoś boi, gdy się smuci, gdy jest zły, gdy odczuwa dyskomfort, to produkuje niską wibrację, którą pochłaniają istoty niskowibracyjne. One czerpią zadowolenie z niej i dzięki temu podwyższają swoją wibrację i także zbliżają się do Najwyższej Możliwej Wibracji. To, co dla nas jest smutkiem, dla nich jest radością. To, co dla nas jest radością, dla nich jest zbyt dużą wibracją, nie do zniesienia. Szatan jest zły w odniesieniu do naszych wibracji, ale dobry, gdy patrzą na niego istoty, o jeszcze niższej wibracji. Dla Szatana nasze złe samopoczucie jest dobre, bo on odbiera to jako życiodajną dla siebie energię. Nie można powiedzieć, że Szatan nas kusi do złego, aby sprzeciwić się Bogu. To totalna bzdura. Nie ma potrzeby tego robić, gdyż i on dąży do osiągnięcia Najwyższej Możliwej Wibracji. Tyle, że wybrał m.in. Ziemię i ludzi, jako swoją hodowlę. Tak jak my hodujemy owce dla wełny i mleka, tak szatan podsuwa nam niskowibracyjne informacje (np. o tragediach, kataklizmach, wojnach, epidemiach) abyśmy o nich myśleli, a tym samym byli smutni. Wszystko, co sprawia, że człowiek się boi, cierpi przyczynia się do karmienia Szatana. Niektórzy w każdej sytuacji widzą szklankę do połowy pełną. Czyli optymiści. Nie ważne, w co wierzysz. Ważne, abyś z tego czerpał radość. Jeśli coś rodzi twoje obawy, to przestań się tym zajmować. Jeśli ktoś cię straszy, to przestań się z nim spotykać, bo straszy cię dla swojej przyjemności, a nie dla twojej. Człowiek ma wolną wolę i sam może wybrać, co ma sprawiać mu radość. Od chwili, gdy nasz układ słoneczny zaczął się poruszać do środka galaktyki, wszelkie negatywne działania zaczynają słabnąć. Pesymiści wymierają w szybszym tempie, bo nie mogą znieść podwyższających się wibracji Ziemi. Potrwa to jeszcze ze trzy pokolenia, nim religie powstałe „po ciemnej stronie torusa” znikną.

– I co? I teraz, gdy weszliśmy w cykl podążania ku środkowi galaktyki, zło zniknie?

– Nie! Zło nigdy nie zniknie, bo to jest pojęcie względne. Zło to tylko mniej dobra. Zmieni ono tylko swój odcień. Człowiek rodzi się po to, aby doznawać radości. Jednak w trakcie dorastania inni ludzie wywierają na nim presję, aby żył tak jak im, a nie jemu jest wygodnie. Człowiek przejmuje schematy innych, ale z biegiem lat czuje, że to nie jego życie. Doznaje depresji, męczy się w tym nie swoim życiu i targa się niekiedy na nie. A wystarczy tylko uświadomić sobie, że najważniejsze jest jego własne szczęście. Bo jeśli dany człowiek jest szczęśliwy, to i cały jego świat taki jest. Nie ma się czego bać. Głupcem jest ten, kto się boi Boga, oczywiście pod warunkiem, że ważna dla niego jest radość. To tak jakby łamał przed sobą szczeble drabiny. Ci, którzy są teraz bardzo załamani, powiedzą, że łatwo jest mówić, że to w ich stanie jest nie możliwe. Skoro nakręcają się swoim nieszczęściem, to jak mogą osiągnąć radość? Nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla naszego dobra. Nawet w depresji trzeba odnaleźć dobrą stronę i chwytając się jej wylecieć na powierzchnię. Dno się osiąga po to, aby się od niego odbić…

JAM już dawno zszedł ze szklanki i usiadł obok mnie na wersalce. Jego jasna grzywka spływała niedbale na czoło, a niebieskie oczy błyszczały wesoło w promieniach zachodzącego słońca. Wiem, że wielokrotnie każe mi o tym samym pisać tylko po to, abym sam zrozumiał to, o czym piszę. Bo piszę to przede wszystkim dla siebie. Jeśli ktoś z tego skorzysta, to zwielokrotni moją radość. Zdaję sobie sprawę, że jeśli ma się w głowie mnóstwo śmieci, mnóstwo kłód, to ciężko jest realizować marzenia. Sam powoli pozbywam się naleciałości wgranych mi przez szkoły, rodziców i różnych znajomych. Coraz więcej spotykam osób, które mi w tym pomagają. Podoba mi się to życie i to ciało, które sobie przed urodzeniem wybrałem. Cieszę się, że wybrałem sobie ten czas i mogę doświadczać zmian nie tylko na sobie, ale i w moim otoczeniu. Cieszę się także, że w pewnym momencie otworzyłem swój umysł i zacząłem żyć dla siebie, a nie tak, jak nakazują kanony. Wszystko staje się coraz prostsze, czym więcej we mnie radości. Nawet z Pińczowa można dojść do Pekinu pieszo. Ale trzeba zrobić pierwszy krok. Narzekając żywimy Szatana, działając zbliżamy się do Największej Możliwej Wibracji. Każdy z nas ma wolny wybór, a życie mamy takie, jakich dokonujemy wyborów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret