Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

– Powiedz mi, do czego człowiekowi potrzebna jest religia? – zapytałem. JAM poprawił grzywkę i sięgnął po marchewkę leżącą na stole. Założył nogę na nogę.

– Hmmm… – Odgryzł kawałek i przeżuwał w ustach. – Religia, powiadasz… A co to takiego jest?

– Jak to co? – zdziwiłem się jego pytaniem. – No… To to, w co człowiek wierzy, do kogo się modli. Jakie rytuały odprawia…

JAM gryzł marchewkę i wsłuchiwał się w moje słowa. Na jego twarzy nie malowało się żadne skrajne uczucie. Był raczej poważny, a jego oczy uosabiały głęboka przestrzeń, ale nie pustkę. Emanował spokojem. Odstawił kawałek marchewki na talerz, przepłukał usta herbatą malinową i rzekł:

– Taaaaa… Czyli to jest to, czemu człowiek się podporządkowuje przez większość życia. Ale czy słusznie? Bo cóż oznacza takie przyporządkowanie, czy, inaczej mówiąc, wyznawanie danej religii? Ano oznacza to, że człowiek dobrowolnie, lub pod przymusem daje się zniewolić i zaszufladkować, a także, że godzi się na zmianę swego stylu życia na taki, jaki w danej religii obowiązuje. Jeśli człowiek wyznaje daną religię niedobrowolnie, to jest nią niejako zniewolony i dlatego może generować niskie wibracje. Jeśli sam z własnej woli jest wyznawca danej religii i świadomie chce w niej uczestniczyć, i co więcej, to uczestnictwo sprawia mu radość, a dzięki temu promienieje radością na resztę świata, to takie działanie jest jak najbardziej pożyteczne. Wszystko, co generuje radość, jest dobre. Jednak niektórzy wykorzystują religie do własnych celów, aby przyporządkować sobie innych. Oszukują innych, aby pozyskać sobie ich poparcie. Przykładają niejako folię na ekran ich rzeczywistości, aby nie widzieli prawdziwego świata. To jak z folią na ekranie komórki. Gdy się jej w porę nie ściągnie, to ona zmatowieje, porysuje się i niewiele przez nią widać. Ale niekumaty człowiek będzie myślał, że tak musi być i całe życie będzie z tą folią chodził. Bogu jednak nie potrzebne są rytuały i hołdy. Bo i do czego miałyby mu służyć? Bóg to energia, która obejmuje wszystkie Wszechświaty. Jemu wystarcza nasza radość i nasza pozytywna wibracja. Nie musimy mu składać danin i kłaniać się. Wystarczy, że mamy Go w sercu i taką drogą do niego idziemy. Nie dojdzie się do Niego strachem, uniżonością, czy złem. Bóg, to Najwyższa Możliwa Wibracja. Wszystko zbudowane jest z wibracji, a czym coś ma ją niższą, tym dalej jest od centrum. Pozytywne myślenie, radość u człowieka znacznie podwyższają jego własną energię. Negatywne ją obniża. Jeśli człowiek boi się Boga, co samo w sobie jest bzdurne, bo jak można bać się największego szczęścia, to stymuluje się negatywnie. Jeśli odprawia jakieś rytuały, co do których nie jest przekonany, to też uwalnia negatywne emocje. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli robi się coś, co nie jest zgodne z naszym myśleniem, to nie nakręca się człowiek pozytywnie. Religia, która wymaga posłuszeństwa, która straszy, która w jej imię pozwala zabijać, która nie przyzwala na istnienie „innowiercom”, nie pochodzi od Boga. Nie może bowiem złe drzewo dobrych owoców wydawać. Ziemianie na obecnym stopniu rozwoju są bardzo prymitywną cywilizacją i ciągle szukają swego miejsca w tej rzeczywistości. Dlatego nie jest dziwne, że pozwalają się omamić złym ludziom i potem nie mogą sobie sami z tym poradzić. Nawet próby pokazania im, że tą drogą nie idą do Boga, wywołują u nich agresję. Ale każdy ma prawo tak żyć, jak chce i wierzyć w to, co chce. Byle tylko nie przeszkadzał drugiemu człowiekowi w jego swobodnym życiu.

– Co Ty gadasz? My mamy prymitywną cywilizację? – się zdziwiłem przeokropnie na słowa JAMa.

– I to bardzo. Cywilizacje, które były na Ziemi miliony lat temu, było o niebo doskonalsze.Pozostałość

– Jak to: miliony? Przecież człowiek jest na ziemi góra jakieś 100 tyś lat. – zdumiałem się.

– Tak było. Ale nie o tym teraz. Religia w obecnej postaci (mówię tu o katolickiej, bo tylko taką jako tako znasz) jest instrumentem służącym do podporządkowania sobie ludzi. Jeśli człowiek uwierzy, że istnieje gdzieś tam jakiś Bóg, który wszystko widzi i może go ukarać za jego grzechy, to potrafi na kolanach kilometrami iść, aby tylko odpokutować swoje winy i nie narazić się na gniew boży. Poczucie winy, strach obniża wibracje. A czym jest grzech? To uczucie własnego dyskomfortu, które zostało nam wmówione przez innych.  Religia wymusza na ludziach konkretne zachowania, wmawia różne rzeczy tylko po to, aby pewna grupa mogła kierować masami. Świątynie, jakie religie budują, są tak naprawdę maszynami do elektrowstrząsów połączone z wpłatomatami. W religii katolickiej człowiek straszony jest piekłem, karą boską, którą niejako miłościwy Bóg może zesłać na nieposłusznego człowieka. Przez prawie 2000 lat tylko dlatego, że operuje ona na strachu ludzkim, urosła ta jednostka do potężnych rozmiarów, idąc dosłownie po trupach. Podobnie w muzułmanizmie. Największej Możliwej Wibracji prawdę mówiąc to zwisa, czy ty chodzisz co niedzielę do kościoła, czy przestrzegasz postu, czy modlisz się  o odpowiednich porach i w odpowiednią stronę jesteś zwrócony, albo czy sypiasz na cudzym łożu, czy wierzysz w ogóle w Boga. Najważniejsze jest to, jakie twoje życie wywołuje u ciebie emocje. Jeśli wierzysz w cokolwiek, to dobrze, ale nie pozwól, aby coś zmąciło twoją wiarę. Jeśli modlisz się do Boga, to też świetnie, ale i to trzeba robić umiejętnie, bo to, o czym myślisz, to dostajesz. Możesz się modlić w każdym miejscu, nawet w latrynie. Nie ma złych miejsc na podnoszenie swoich wibracji. Religia, to nie to samo, co duchowość.  Ta pierwsza zniewala, a ta druga daje wolność.  Religia, to poddanie się rygorom, jakie ktoś inny ustanowił, aby jemu było lepiej, a duchowość, to czerpanie radości z życia w zgodzie z samym sobą, odczuwanie jedności ze wszystkim, co nas otacza i poczucie swojej własnej wielkości i unikalności. To dostrzeganie piękna tam, gdzie inni go nie widzą. To umiejętność odczuwania świata własnym sercem. Niektórzy bardzo się obrażą, gdy przeczytają powyższe słowa. Ale jeśli naprawdę kochają swego Boga i naprawdę w niego wierzą, to nie dadzą się sprowokować i nadal będą radośni. Tylko ludzie, którzy mają zaszczepione głęboko zło, odczują niesmak. Jednak, jak powiedziałem wcześniej, ludzie są prymitywną cywilizacją i dlatego potrzebna im jest religia w takiej formie, jak jest. Potrzebne im są przykazania, bo sami nie są zdolni znaleźć swojej drogi. Niektórzy muszą mieć bat nad sobą i kaganiec. Dla ich dobra. I jeśli się tego nie zrozumie, to zawsze będą narastały wokół tego tematu nieporozumienia.

– A czy to wszystko znaczy, że Ty jesteś przeciwko Kościołowi?

– Nie! Nie jestem przeciwko niczemu. Bo nic nie dzieje się w naszym życiu na złość nam. Chodzi tylko o to, jak my postrzegamy daną sytuację i jakie emocje ona w nas wytwarza. Jeśli ktoś chodzi do kościoła i lubi to, sprawia mu to radość i w żaden sposób nie czuje się wykorzystany i nabijany w butelkę, to niech to robi, bo ładuje się dzięki temu wysokimi wibracjami. Ale jak mamy iść na mszę tylko po to, że tak trzeba, bo nasi rodzice, dziadkowie chodzili, albo, że ksiądz kazał chodzić, bo nie da nam ślubu, albo nas nie pochowa, to lepiej sobie odpuśćmy. My będziemy zdrowsi, radośniejsi, a i Bóg pogratuluje nam zachowania pozytywnych wibracji mimo nacisku z zewnątrz. Żyjmy więc w zgodzie z własnym sumieniem i własnym pragnieniem szczęścia…

– A propos sumienia. To co to właściwie jest?

– To jest takie wewnętrzne przeświadczenie, które przy rozważaniu różnych spraw sprawia, że odczuwamy radość. Nie myl tu tego z sumieniem organizacyjnym.

– Czyli?

– Jeśli jest przykazanie, które mówi, nie pożądaj żony bliźniego swego, a ty nie dość, że ją pożądałeś niezmiernie, to jeszcze zrobiłeś to w nie swoim łóżku, tylko cudzym. Wtedy sumienie organizacyjne mówi ci, że zrobiłeś źle. Twoje zaś jest innego zdania, bo nie dość, że ta cudza żona cuda wyprawiała, to i oboje z tego radość mieliście i wibracja wasza jak najbardziej szczytowała! A co w związku z tym? A to, że obydwoje zbliżyliście się dzięki temu do Boskiej, Największej Możliwej Wibracji. – JAM prawie się popłakał ze śmiechu.

– Czyżbyś namawiał mnie do takiego sposobu tworzenia radości? Z cudzymi żonami? – zapytałem poważnie. – Ale przez to mogę się narazić na zdewastowanie mojego ciała przez męża rzeczonej dawczyni radości!

– I tu jest haczyk! – JAM zawołał, jakbyśmy doszli do sedna. – Radość trzeba czerpać tak, aby żadna ze stron nie była pokrzywdzona, aby wilk był syty i owca cała. Nie po trupach, nie za wszelką cenę, ale jak najmniejszym kosztem. Aby jak najmniej stracić dobrej energii. Jeśli twoja wibracja podniesie się dzięki zmniejszeniu jej u kogoś innego, to za czas jakiś wasze poziomy się zamienią i w sumie ty stracisz.

– To w takim wypadku… trójkącik! –  tym razem ja zarechotałem. – Wtedy całej trójce wibracje urosną niebotycznie!

– Ale pieprzysz… – zdegustowany JAM pokręcił głową. Ułożył łokieć na kolanie i podparł głowę. Ja zrobiłem to samo.

– No właśnie, że dzisiaj nie…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret