39. Radość z dochodów pasywnych, czyli myśli stają się rzeczami - Prawo Przyciągania w praktyce wg JarkosaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Momentalnie zrobiło się zielono w koło. Listki drzew eksplodowały nadrabiając czas długiej zimy. Kwiatki różnorodne mienią się na łąkach, a ptaki już wychowują swoje pisklęta. Czuć w powietrzu radość. Czuć tą pozytywną energię wychodzącą do mnie z każdego zakamarka. Nawet pogoda potrafi się dostosować do moich planów. Odbieram ten fakt, jako sympatię Matki Ziemi do mnie, bo przecież i ja ją bardzo lubię. A ona nagradza tych, co mają dobre myśli, którzy przyczyniają się do podwyższenia jej wibracji. I nie mam powodów do smutku. Wszystko, co mam w życiu, sam do siebie przyciągnąłem i czy coś jest w nim dobre, czy złe, to zawdzięczam to tylko swoim myślom. Nikt nie jest w stanie zmienić cokolwiek w moim życiu, jeśli ja mu na to nie pozwolę. Bo to przecież wyłącznie ja o nim decyduję. Mam wolną wolę i to ja decyduję, na czym skupiam swoje myśli, czy myślę pozytywnie, czy raczej się dołuję.

Jednak abym doszedł do takiego „lajcikowego” stanu, musiałem wiele przeżyć i wiele wycierpieć, aby stwierdzić w końcu, że cierpienie nie jest dla mnie i z niego nic dobrego się nie urodzi. Nie może wszak dobre drzewo wydawać złych owoców. To, o czym myślimy, to przyciągamy do siebie. To, co zamawiamy w magazynie Wszechświata, to otrzymujemy i to jest jak najbardziej słuszne. Tylko musimy się nauczyć zamawiać. Musimy nauczyć się kontrolować swoje myśli i nie chłonąć wszystkiego, co dociera do nas z zewnątrz. Jeśli w sklepie internetowym zamawiamy spodnie zielone, to chyba bardzo się zdziwimy i zezłościmy, kiedy przyjdzie do nas w paczce fioletowa spódnica? Jesteśmy zadowoleni, gdy otrzymujemy taki towar, jaki zamówiliśmy. Dlaczego więc dziwimy się, gdy, myśląc o nieszczęściach, tragediach, nawet dotykających innych ludzi, nam się przytrafiają takie rzeczy? Jeśli oglądamy w TV informacje o biedzie, głodzie i chorobach i te fakty zapadają nam w serce, to nie zdumiewajmy się, że po jakimś czasie sami zaczynamy tego doświadczać. To, o czym myślimy, to przyciągamy z tym większą siłą, im większe emocje tym myślom towarzyszą i im większa jest nasza pewność w zaistnienie danego faktu.

Mówi się, że istnieje bufor czasowy w urzeczywistnianiu myśli, który wynosi około sześć tygodni. Czyli dzisiaj myślimy o czymś, za sześć tygodni to mamy. Nie jest to do końca prawdą. Gdyby to była ścisła reguła, to myśląc o wolnym miejscu na parkingu, gdy wyruszamy na zakupy, takie miejsce mielibyśmy za sześć tygodni, a nie praktycznie zaraz po dojechaniu pod sklep. Jeśli niesiemy filiżankę z kawą i myślimy o tym, żeby jej nie wylać, to praktycznie wylewamy ją za chwilę, a nie za sześć tygodni. Na marginesie, jeśli chcemy donieść kawę na miejsce, to myślmy, że ją doniesiemy, a nie, że nie wylejemy. To taki drobny niuans, że myślimy o tym, co chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy. O co więc chodzi z tym buforem?

­– Mnie pytasz? ­– w tym momencie JAM usiadł obok mnie i zanurzył usta w resztce kawy w mojej szklance. Skubaniec był znów opalony i tryskał radością. Wystarczyło, że spojrzał mi w oczy i już wiedziałem wszystko skąd bierze się jego radość.

– Tak, ciebie. Bo to jest trochę dziwne, że jedne rzeczy od razu się spełniają, a drugie wcale, pomimo, że o nich myślimy. A przecież Prawo Przyciągania wyraźnie mówi, że to, o czym myślimy, to przyciągamy.

­– I to jest prawda. Nie ma żadnego odstępstwa od tej reguły. Tyle, że istnieją dwa rodzaje myśli ludzkich. Świadome i podświadome. Świadome myślenie odbywa się w mózgu, podświadome w sercu. Świadomość, to tylko ułamek procenta procesów, jakie przypadają na podświadomość. Priorytet ważności posiada serce. Jeśli w sercu mamy zapisany program, że mamy być biedni, bo np. rodzice nam wmawiali, że bogaci to złodzieje i oszuści, to będziemy zawsze biedni, jeśli nie zamienimy tego programu na taki, który pozwoli nam być bogatymi. Nie wystarczy sobie pomyśleć, że jesteśmy bogaci i to zaczniemy przyciągać, bo w takim przypadku serce nam powie, że to „gówno prawda” i pozostaniemy biedni. Tu zadziała priorytetowy program naszej biedy. Jeśli jednak codziennie będziemy sobie powtarzać, że nic nie stoi na przeszkodzie, iż możemy być bogaci i poczujemy ten błogi stan beztroski, to w końcu wpiszemy w podświadomość nowy program i zaczniemy przyciągać nową rzeczywistość. Bo to serce jest głównym ośrodkiem energetycznym naszego organizmu i to ono wytwarza największe wibracje kształtujące nasz świat. Dla Wszechświata nie ma znaczenia, czy chcemy przyciągnąć do siebie 2 zł, czy miliard dolarów. Bo to jest ta sama energia. To tylko nasza wiara w zaistnienie potęguje efekt i przyśpiesza realizację. Jeśli mamy opory, to z oporem tworzymy naszą dobrą rzeczywistość.

– Ale przecież łatwiej jest przyciągnąć dwa złote, niż miliard dolarów! Przyciągnąć miliard jest wręcz niemożliwe, przynajmniej w mojej sytuacji – wtrąciłem się.

– Bzdura. Ale skoro tak myślisz, to tak masz. Stawiasz opór spełnieniu i opór uzyskujesz. Czy wydaje Ci się nierealna taka sytuacja, że gdzieś w Ameryce żyje miliarder, który jest umierający i samotny, a który nie ma komu zostawić swojego majątku?

– Jak najbardziej jest to realne.

– I załóżmy, że ten miliarder ma program komputerowy, w którym ma wpisanych wszystkich abonentów wszystkich sieci komórkowych na całym świecie. Niech ich będzie 3 miliardy. Wśród nich i ty. I pewnego dnia włącza program losujący. Czy istnieje szansa, że wylosuje ciebie?

– Istnieje. Ale jak jeden do trzech miliardów.

– Ale nie jest niemożliwe, że ty dostaniesz jego majątek?dochody pasywne, myśli staja się rzeczami, radość , prawo przyciągania, podobne przyciąga podobne, Jarkos

– No nie jest.

– A wiesz, kto go dostanie?

– Kto?

– Ten, co wierzy, że równie łatwo może zdobyć 2 złote, jak miliard dolarów. Bo w nim nie ma żadnych oporów na otrzymanie tych pieniędzy.  Każda blokada, każda przeciwstawna myśl oddala nas od sukcesu. I nikt inny, tylko my jesteśmy za to odpowiedzialni. Nasze opory nas spowalniają, a wręcz uniemożliwiają zaistnienie tego, co chcielibyśmy mieć. Sami sobie podkładamy kłody pod nogi, a mamy pretensje do Pana Boga, że stworzył drzewo. Myśli stają się rzeczami, ale tylko wtedy, kiedy temu nie przeszkadzamy. Człowiek jest bardzo dziwną istotą. Większość życia spędza na myśleniu o tym, czego nie chce. Te złe rozważania wpisują mu się w serce, bo przecież jak codziennie myśli o swoim nieszczęściu, to musi się stać to jego ważnym programem. Przyciąga taką „złą” rzeczywistość i w rezultacie martwi się, że jest mu źle. I koło się zamyka. Wystarczy przecież tylko zacząć myśleć o tym, czego się chce i nasze życie wejdzie na odpowiednie dla nas tory.

– Wiśta wio! Łatwo powiedzieć…

– Oczywiście, że łatwo. I równie łatwo to uczynić. Tylko trzeba najpierw chcieć dokonać zmiany w sobie. Trzeba najpierw poczuć, że coś jest nie tak w naszym życiu i chcieć to zmienić. Trzeba uświadomić sobie, że dyskomfort sprawia nam realizacja naszych wewnętrznych programów, które tak naprawdę nie są nasze. Na przestrzeni lat zostały mam wgrane przez innych ludzi, czy to świadomie, czy nie, tylko po to, aby nas dostosować do ich świata, Czy jeśli mama ci mówiła, żebyś nie wychodził bez czapki na mróz, bo zachorujesz, to mówiła to dla twojego dobra? Nie! Ona tym zaspokajała swoje przekonanie o szkodliwości mrozu i tak zapewniała sobie bezstresowość twojego wyjścia. Gdyby mróz był rzeczywiście szkodliwy, to każdy, kto wyjdzie bez czapki na dwór, od razu by zachorował. Ty wychodziłeś bez czapki, bo uważałeś, że tak ci jest wygodniej i czerpałeś radość z tego. Jeśli jesteś radosny, to żadna choroba cię nie dotknie. To stres powoduje nasze dolegliwości. Gdy wyszedłeś bez czapki, to prędzej twoja mama zachorowała, niż ty, bo to ona miała stres, że jej nie posłuchałeś. Program jest tylko wtedy pożyteczny, jeśli on rzeczywiście tobie odpowiada i ty czerpiesz z niego radość. Realizując cudze programy, nie przyciągniemy do siebie szczęścia, nawet jeśli one szczęścia dotyczą. Dla homoseksualisty szczęściem jest partner tej samej płci. Dla ciebie już nie. Nasze myśli mają przede wszystkim nam przynosić radość, a dopiero po tym mogą korzystać z nich inni. Nie dasz nikomu pieniędzy, jeśli sam ich nie masz. Jeśli uświadomimy sobie, które nasze zachowania, które nasze działania i myśli tak naprawdę nie są nasze, wtedy możemy przystępować do ich zmiany.

– W gruncie rzeczy, jak się dobrze zastanowimy, to niewiele naszych myśli jest naszych – zamyśliłem się przez chwilę. – Większość, to schematy wgrane, aby komuś nas podporządkować. Np. rodzicom, partnerowi, pracodawcy, państwu, organizacji religijnej itp… Na dobrą sprawę, to niewiele jest nas w nas samych. Większość czasu spędzamy na podołaniu czemuś, na poszukiwaniu pieniędzy, odpowiedniej pracy, dobrego partnera. Szukamy wszystkiego i skupiamy się na tym, czego nie mamy i znów nam nie wychodzi, bo przyciągamy brak. Gonimy za tym wszystkim, bo tak wymagają od nas warunki, w jakich żyjemy.

– Pozwolisz, że Ci przerwę – tym razem JAM wtrącił się w moje myślenie. – Urodziliśmy się na Ziemi, w takich miejscach, w takich rodzinach dlatego, że dokonaliśmy świadomego wyboru przed urodzeniem, że właśnie tu się urodzimy, aby podołać tym realiom. To my wybieramy punkt początkowy i to my decydujemy o początku naszego życia właśnie w tym ciele. Już w łonie matki jesteśmy programowani do życia w zewnętrznym świecie. To, jakie ona ma myśli, determinuje nasze wyobrażenie świata po porodzie. Wchodzimy już w pewną zastaną rzeczywistość w pewnym stopniu do niej przygotowani i gdy się z nią oswoimy przez pierwsze siedem lat, to dopiero później możemy ją kształtować według swojego uznania. Skoro zdecydowaliśmy się urodzić w czasach i środowisku, w którym rządzi pieniądz, to musimy tak działać, aby ten pieniądz mieć, bo on w tej sytuacji pomoże nam osiągnąć jak największe wibracje tu na Ziemi. Gdybyśmy zdecydowali urodzić się ptakiem, to musielibyśmy łapać robaki, aby przeżyć. Życie na Ziemi to tylko jeden z etapów dążenia do Najwyższej Możliwej Wibracji i powinniśmy się skupiać na pozyskaniu jak największej ilości wysokich częstotliwości, a tego dokonamy wyłącznie przez naszą szczerą radość. Jednak przez pierwsze siedem lat naszego życia jesteśmy programowani na użytek przede wszystkim naszych rodziców, którzy wybierają dla nas co dobre, a co złe. Potem niekiedy przez resztę swego życia musimy te programy kasować.

­– Ale to chyba dobrze, że rodzice nas uczą wszystkiego?

– Dobrze, jeśli ucząc nas mają na względzie nasze dobro, a nie swoje. Czy uważasz, że np. chrzczenie dzieci, gdy są niemowlętami i notoryczne prowadzanie ich do kościoła w wieku, gdy dopiero poznają świat nie zawęża ich postrzegania? Czy nie lepiej by było, oczywiście dla dziecka, gdyby, kiedy już jest świadome swojego istnienia, samo wybrało to, w co chce wierzyć? Jeśli czymś się od maleńkości nasiąknie, to później, pomimo że to doskwiera, ciężko jest się tego pozbyć. Nie ma problemu, gdy ktoś czerpie radość autentyczną np. z chodzenia do kościoła. Jednak ta radość jest wtedy autentyczna, kiedy nie ma dyskomfortu z powodu, że ktoś inny nie chodzi. Jeśli wyznajemy jakąkolwiek religię dla siebie i cieszymy się nią, to jest wszystko ok. Bo dla własnej radości tu żyjemy. Jeśli nie czujemy się dobrze z faktem, że ktoś inny myśli inaczej w danej kwestii, to będziemy dążyć do podporządkowania go sobie i zmiany jego myślenia, abyśmy sami uzyskali komfort życia. Realia małżeństwa, to typowy przykład zniewalania partnerów, tylko dlatego, że łączy ich papier. Tu pokutuje stereotyp, że „ty jesteś moja i nie możesz już wszystkiego robić, co robiłaś do tej pory, bo to nie współgra z moim wyobrażeniem świata. Masz zmienić swoje zapatrywania, bo one są dla mnie złe. Masz być mi posłuszna, bo to jest mój świat i przede wszystkim mnie ma być w nim dobrze”. Oczywiście, że ma nam być dobrze nawet w małżeństwie, ale nie kosztem radości drugiego partnera. Obydwoje mają być szczęśliwi i radośni. Jedno drugiego nie powinno na siłę ograniczać. To my decydujemy o swojej wolności i jeśli dobrowolnie zrezygnujemy z pewnych rzeczy, to i tak możemy odnieść większe korzyści, większą radość możemy uzyskać. Jeśli będziemy usiłowali w jakiś sposób zniewolić partnera, to musimy liczyć się z tym, że on będzie szukał wyjścia z tej sytuacji i będzie dążył do odzyskania wolności. Zasada jest taka, że jeśli czegoś nie odnajdujemy w związku, to szukamy poza nim. Czy owce pasące się na łące pełnej soczystej trawy otoczonej pustynią będą chciały z niej uciec? Naturalną rzeczą jest dążenie do szczęścia. Nie jest naturalne cierpienie, które długo trwa. Ból jest tylko po to, aby sygnalizować nam niepożądane sytuacje. Gdyby ogień nas nie parzył, to wyciągalibyśmy rozżarzone węgle gołymi rękami i spalilibyśmy sobie dłonie. Ból to tylko sygnał. Długie cierpienie zabija nas. Gdy cierpimy, wtedy przyciągamy do siebie choroby, które spotęgują nam to cierpienie. Skoro myślimy o cierpieniu, to nie dziwmy się, że dopadają nas choroby. Wszak cierpienie zamówiliśmy we Wszechświecie. To stres wywołuje raka i pozwala nam zachorować na grypę. To nasze myśli decydują o tym, czy chorujemy, czy nie. Nie jest to uwarunkowane genetycznie, bo geny, to tylko zapiski schematów działania, a to nasze myśli powodują odczytywanie określonych genów i dlatego chorujemy na określone choroby. Nasze dobre samopoczucie chroni nas od wszelkich chorób i nie potrzebujemy tak naprawdę żadnych lekarstw. Człowiek jest w stanie wyleczyć się sam z każdej choroby, oczywiście, jeśli mu w tym nie przeszkadzają wgrane programy typu: tylko lekarz może cię uleczyć, tylko takie i takie tabletki wyleczą cię. Gdyby człowiek nie mógł sam się wyleczyć, nie słyszelibyśmy i nie doświadczali efektu placebo. Chorowanie, to bardzo dobry biznes dla koncernów farmaceutycznych i różnych temu podobnych. Chyba nie myślisz, że lobby farmaceutycznemu zależy na propagowaniu informacji, że każdy człowiek może uleczyć się sam? Chyba nie myślisz, że koncerny paliwowe będą propagowały systemy pozyskiwania darmowej energii? Jednym słowem zakłamanie i oszukiwanie ciebie w różnych kwestiach ma dawać korzyści różnym osobom, ale nie tobie. Generowanie złych emocji przez ludzi ma żywić istoty na niskich poziomach wibracji. Ludzie są hodowani po to, by te istoty mogły karmić się naszymi negatywnymi odczuciami. Pisaliśmy już kiedyś o Reptilianach i im podobnych. Wbrew pozorom, one też chcą podwyższyć swoją wibrację, ale nie mogą tego zrobić radykalnie, korzystając z naszej radości. Dla nich nasza złość jest wystarczająco wysoką częstotliwością, aby posunąć się w stronę Najwyższej Możliwej Wibracji. Ale to tylko od nas zależy, czy będziemy ich żywić, czy nie. Czy będziemy się zamartwiać, czy cieszyć? Radość jest wszędzie, nawet w najbardziej tragicznym z pozoru zdarzeniu, tylko trzeba ją tam odnaleźć. Łatwo jest płakać, gdy krojąc chleb, rozetniemy sobie palec. Ale może ten chleb był od spodu spleśniały i gdybyśmy go zjedli, zatrulibyśmy się, a przecięcie palca odciągnęło nas od zamiaru zjedzenia chleba? W każdej sytuacji trzeba odnaleźć jej sens. Po pierwsze, że wszystko do siebie sami przyciągnęliśmy, a po drugie, gdy dana sytuacja zaistnieje, to trzeba z niej wyciągnąć wnioski. Nie musieliśmy myśleć dokładnie o tym, że przetniemy sobie palec, gdy będziemy kroić chleb, choć zwykle tak się dzieje, gdy myślimy o tym, że nie chcemy przeciąć palca. Możliwe, że kiedyś pomyśleliśmy, iż musimy się zdrowo odżywiać, a przecięcie palca uchroniło nas od spożycia spleśniałego chleba. To, że zostajemy kaleką w wypadku samochodowym, nie musi świadczyć, że dokładnie o tym myśleliśmy. Mogliśmy chcieć zmiany w swoim życiu, ale nie sprecyzowaliśmy pragnień. Dokładając do tego szczyptę pesymizmu wypadkowa częstotliwość zgodziła się z uzyskaniem przez nas kalectwa. Tak działa Prawo Przyciągania. Podobne przyciąga podobne. Tylko precyzyjne myśli dadzą nam dokładnie oczekiwane efekty. Jeśli chcesz otrzymywać zwrot pieniędzy przy każdym zakupie, to musisz kupować w konkretnych sklepach i być zaproszonym do konkretnej wspólnoty zakupowej. Nie możesz pójść do babci na straganie, kupić jajka i oczekiwać, że pieniądze ze zwrotu wpłyną na twoje konto. Jednak, tak jak nie każdy potrafi zmienić swoje myślenie, tak i nie każdy będzie czerpał korzyści ze swoich zakupów. Ktoś w tej rzeczywistości musi żywić swymi problemami istoty niskowibracyjne. Ale jeśli ktoś nie chce tego robić, zawsze może wygenerować swoją radość. Np. generując olbrzymie dochody pasywne… Ale to temat dla wybrańców, a nie dla użalających się nad sobą. I ty nie złość się, że nie wszyscy myślą tak, jak ty i nie łapią tej dobrej idei. Jednak i na gruzowisku można znaleźć całą cegłę. Zmień swoje myśli, a pozyskasz odpowiednich ludzi. Jeśli mamy wokół siebie osoby pesymistyczne, to tylko dlatego, że sami takie wibracje wysyłamy i ich tym do siebie przyciągamy. To, jakich masz znajomych, z którymi utrzymujesz ścisły kontakt, świadczy o tym, jakie masz myśli. Wszystko zależy od nas. Nie podoba ci się twoja rzeczywistość? Zmień swoje myślenie. Chorujesz na raka i myślisz, że umrzesz? Nie ma sprawy. Tak się stanie. Dowiedziałeś się o raku w twoim ciele i wiesz, że on ci w żaden sposób nie może zrobić krzywdy? Nie ma sprawy. Tak się dzieje. Jeśli zrozumiesz, że to ty i wyłącznie ty decydujesz o swoim życiu, to znaczy, że odnalazłeś drogę do swego szczęścia. Jeśli jeszcze tego nie pojmujesz, to cały czas gmerasz jeszcze w cudzym pełnym nocniku. Ale to ty decydujesz, czego chcesz. To twoje życie! I nikt inny go za Ciebie nie przeżyje. W twoim życiu ty jesteś najważniejszy. Gdy ty umrzesz, obecny twój świat przestanie istnieć i nie będzie się liczyło nic, oprócz wrażeń, jakie pozyskałeś w swym życiu.

– Przecież ja już zdecydowałem, czego chcę! Jestem świadomy swego życia i już czerpię radość z każdego jego fragmentu. Nawet dochody mam pasywne! To po co mi to mówisz?

– Nie do ciebie to mówię, ale do tych niedowiarków, którzy teraz patrzą ci przez ramię i ciągle miętolą dłonią w nocniku, a potem ocierają nią spocone czoło.

– I myślisz, że zrozumieją?

– Nieliczni.

– To po co to robisz? Po co ludzi uświadamiasz?

– Jeśli nawet jedna róża wyrośnie w zaperzonym ogrodzie, to już jest radość! A o radość nam przecież chodzi.

– No tak. O radość…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret