Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Jest wiosna. Przez niektórych długo oczekiwana. Mnie też brak wiosny trochę dokuczał, ale tylko z tego względu, że w mojej okolicy nie miałem już ciekawych rzeczy do fotografowania. Bo w końcu ileż razy można robić zdjęcia tym samym drzewom, tym samym drogom, czy temu samemu pińczowskiemu Zalewowi? Wiosna, gdy eksploduje, da mnóstwo nowych tematów do pstrykania. Nowe kwiatki, nowe robaczki, nowa sceneria…

– Nigdy drzewo, które fotografujesz w odstępie czasu, nie jest takie samo – JAM ni stąd, ni z owąd wtrącił się w moje myśli.

W tym momencie z mojej wersalki przenieśliśmy się na działkę, gdzie siedzieliśmy na ławce pod oknem domku, a wiosenne słońce przebijało się przez plątaninę pędów winogronowych, jeszcze nagich, ale już gotowych do okrycia się liśćmi. Opodal rosły krokusy, które z lubością ostatnim czasem fotografowałem. Ich fiolet był bardzo intensywny na tle jeszcze mało zielonej trawy. Właśnie przyleciała pierwsza pszczoła i zaczęła penetrować kwiat. Przez chwilę pobuszowała w nim i poleciała dalej. Na kolejny kwiat. I tak sobie skacze z kwiatka na kwiatek. Gdyby jednak w jednym kwiatku mogła zaspokoić wszystkie swoje potrzeby, to zapewne nie latałaby nigdzie indziej. Jednak naturą pszczoły jest latanie, a kwiatka przyciąganie różnych pszczół, bo w ten sposób jego geny rozprzestrzeniają się po świecie i może się rozmnażać. Każda istota żywa dąży do tego, aby mieć jak największe korzyści z życia. Każdy chce mieć jak najwięcej radości i dlatego, gdy wysycha jedno jej źródło, szuka następnego. To dlatego, jeśli jedno ognisko wygasa, szuka ciepła w następnym. Owszem. Można dodawać drwa do wygasającego ogniska, można je podsycać innymi środkami, ale niekiedy tak się składa, że ogień nie chce wcale płonąć. Wtedy nie warto tracić czasu na jego reanimację, ale trzeba rozpalić nowy ogień w innym miejscu. Nigdy to nie będzie taki sam ogień, choć gorąc od niego może być identyczny, a radość niewspółmiernie większa.

– Żadna rzecz, żadna czynność, żadne uczucie nie jest identyczne z innym – JAM zerwał suchy kawałek pędu winogronowego i począł go żuć. Jego niebieskie oczy błyszczały w słońcu, a grzywka niedbale spadała na wysokie czoło. Miał coraz większe zakola, ale to tylko dodawało mu uroku. Jego zaokrąglony brzuch nadawał mu sympatyczny i z lekka komiczny wygląd, bo upodabniał się do dziadków z wielkim brzuchem o cienkich nogach. Nie ma jednak dziwne, bo w maju obaj zostaniemy dziadkiem! I już się cieszymy na tą okoliczność. Wnuczka też się nie może doczekać.

– Żadna? – podjąłem temat.

– Żadna. To, że coś nam się wydaje identyczne, to tylko niedokładny obraz tego w naszym mózgu. Jeśli przypatrzymy się bliżej, to zawsze dostrzeżemy różnice. Drzewo, które sfotografujesz dzisiaj, jutro już nie będzie takie samo. Będzie odrobinę większe. Może mieć więcej lub mniej liści, ale nie będzie identyczne. Wszystko we Wszechświecie rozwija się, wszystko się zmienia. Jedyna stała wartość to zmiana. Nic nie jest takie samo. Energia, z której zbudowana jest nasza rzeczywistość, to energia wibracji. Wszystko wibruje. Nie ma nic stałego. Nawet próżnia, to wibracja. Gdyby nie wibrowała, nie istniałaby w naszej rzeczywistości, którą postrzegamy dzięki naszym zmysłom. Wyłączamy zmysły, obecna rzeczywistość przestaje istnieć. Dzięki zmysłom możemy odbierać jej wibracje, a mózg je odpowiednio interpretuje. Nasz mózg to filtr, który tworzy naszą rzeczywistość. To on ogranicza nam postrzeganie do poziomu, który możemy w życiu ziemskim bezpiecznie przyswoić. Programy w nim zapisane pozwalają każdemu na indywidualne odczuwanie świata. Nie ma dwóch identycznie zaprogramowanych mózgów i dlatego każdy z nas odrobinę inaczej odbiera swój pobyt na Ziemi. Bo każdy z nas, choć urodził się w tym samym celu, którym jest podniesienie swoich wibracji, aby zbliżyć się w tym życiu jak najbardziej do Najwyższej Możliwej Wibracji, podąża swoją własną drogą ku swojej radości. Owszem. Drogi dwóch osób mogą być bardzo zbieżne, ale nigdy nie są identyczne. Wiele osób może iść w tą samą stronę, ale ich drogi są jak nitki splatające się w linę. Żadna nie idzie tym samym szlakiem. Jedynie w tym samym kierunku. Życie wszystkich ludzi, to taka gruba lina spleciona z cieńszych linek składających się z pojedynczych nitek. Niektóre nitki pękają, inne wyplatają się ze swoich linek i wplatają w inne. Ludzkie losy przeplatają się nieustannie szukając odpowiedniego dla siebie zaczepienia. Niczym wąs winogronu chwytający odpowiednią rzeczywistość. Każdy z nas ma wolną wolę i każdy może wspierać się tam, gdzie mu pasuje. Nikt inny nie ma mocy kierować naszym życiem, jeśli mu na to nie przyzwolimy. Jeśli damy się zniewolić jakiejś idei, jakiejś religii, to stajemy się jej niewolnikami. Nasza wolna wola przestaje istnieć, a w jej miejsce pojawiają się potrzeby innych ludzi, którzy widzą interes w naszym zniewoleniu. Zaczynamy myśleć wtedy nie o własnym szczęściu, ale podporządkowujemy się innym. Bo tylko po to urodziliśmy się na Ziemi, aby podnosić swoje wibracje, a nie być niewolnikami upokorzonymi w imię czegoś nieistniejącego. Wyznając jakąkolwiek religię nie możesz czuć się upokorzony, nie możesz czuć się gorszy od swego Boga. Twoja religia ma dawać ci pełnię radości, a nie generować strach. Twój Bóg ma być twoim partnerem i przyjacielem, a nie oprawcą karzącym ciebie i twoje rodziny za jakieś bzdurne grzechy. Nie jest naturą człowieka bycie pokornym i uległym. My wszyscy powinniśmy być lwami korzystającymi w maksymalny sposób ze swojej rzeczywistości, którą dla siebie stworzyliśmy. Strach przed Bogiem, to uczucie niskie. Strach jest strawą istot o niskich wibracjach, które hodują zastraszonych ludzi po to, aby móc żywić się ich bojaźnią. Same nie przyswajają wibracji radości, więc muszą pozyskiwać o wiele niższą energię. Przez ogłupienie ludzi otrzymują stały do niej dostęp. Straszenie na każdym kroku wojnami, kryzysami, utratą pracy, śmiercią, generuje niezmierzone pokłady niskiej energii. Chyba nikt z nas nie chce się czuć świadomie hodowlanym brojlerem, tucznikiem, czy baranem?Jarkos Blog

– Ja na pewno nie! – wtrąciłem ochoczo. – Za dobrze rozumiem mechanizmy religii i tym podobnych. Ale wielu ludzi jest tak zakręconych, że w imię swojej religii może oddać swoje życie lub zabić „innowiercę”.

– Tak. To już jest szczytowe naćpanie. Nie ma problemu, jeśli sami pozytywnie odczuwają swoją religię, jeśli czują radość, bez cienia strachu, gdy modlą się do swojego Boga. Gorzej jest, gdy nakłaniają usilnie innych, do podążania swoją drogą, jako jedynie słuszną. Mają tak namieszane w głowie, że nie dostrzegają różnic w potrzebach innych ludzi i ich tolerancja spada do zera. Nie ma dwóch ludzi takich samych i każdy ma inne potrzeby, choć z pozoru mogą wydawać się częściowo zbliżone. Nie możesz nikogo nakłaniać usilnie do przyjęcia twojej wiary, czy wstąpienia do twojej wspólnoty zakupowej. Możesz o tym opowiedzieć jak ty to postrzegasz i jeśli drugiej osobie to się spodoba, możesz ją szerzej zaznajomić z arkanami twojej wiary. Bezzasadne jest tłumaczenie komuś, że Biblia jest jedyną prawdą i życie według jej zasad da gwarancję szczęścia, jeśli ten ktoś ma inne potrzeby. To tak jakby krowa tłumaczyła tygrysowi zalety jedzenia trawy łąkowej. Nie trzeba wcale znać Biblii, aby wieść życie przynoszące radosne wibracje i jednocześnie nieszkodzące innym. Jeśli już ktoś czyta Biblię, to należy czytać ją między wierszami i nie dosłownie, ale to tylko inteligentni ludzie potrafią.

– Dlaczego więc niektórzy ludzie usilnie nakłaniają innych do przejścia na ich stronę i do wyznawania ich religii?

– Z jednej strony, jeśli kogoś przekonasz do słuszność twoich idei, to wzrasta w tobie przekonanie, że to, co głosisz, ma sens. Jeśli w rozmowie pojawią się wątpliwości, a ty nie jesteś w pełni przekonany do tego, o czym opowiadasz, to polegniesz. Jeśli jednak bardzo wierzysz w słuszność swoich racji, kiedy ich wręcz jesteś pewien, to wystarczy, że swobodnie je przekażesz, a twój współrozmówca, jeśli tylko mu się temat spodoba, bez jakichkolwiek manipulacji nim podąży w twoim kierunku. Z drugiej strony pozyskiwanie nowych osób do wspólnoty może dać ci jakieś profity. Wszystko jest ok, jeśli dana wspólnota daje każdemu korzyści i radość, a nie wykorzystuje pod presją strachu, czy jakichś kar. Jednak wszystko jest względne. Z niewolnika nie ma pracownika. Jeśli ktoś wyznaje inną religię, to niech ją wyznaje dla swojego dobra. Jeśli w pewnym momencie przestaje mu się to z różnych względów podobać, to niech zmieni religię. Niech szuka tego, co jest dla niego dobre. Ludzie poszukują odpowiednich dla siebie modeli samochodów, odpowiednich domów, jedzenia, w odpowiednich dla siebie miejscach spędzają urlopy. Dlatego jest taka różnorodność wszystkiego na świecie, aby każdy miał wybór. Aby każdy mógł wybrać to, co mu odpowiada. Jesteśmy wolnymi ludźmi i urodziliśmy się po to, aby swobodnie korzystać z bogactw Matki Ziemi. Ona nam siebie użycza, ale w zamian oczekuje od nas pozytywnych energii, które i ją wspomogą w dążeniu do Najwyższej Możliwej Wibracji. Jeśli wyczuwa ogniska zła, to strząsa z siebie te pchły, które gryzą ją swoim strachem i upokorzeniem. Jeśli się czegoś boisz, jeśli generujesz negatywne wibracje, to hamujesz Ziemię w jej wędrówce. To również hamujesz siebie. Jeśli zrozumiesz, że nie może pociąg jeździć po drodze, a autobus po torach, to nie będziesz nękał innych usiłując im sprzedać cudzą sztuczną szczękę. Każdy musi sam sobie dopasować swoje życie do własnych potrzeb. Jeśli jesteś pociągiem, to długo po asfalcie nie pojedziesz. Znaczy to tyle, że jakim jesteś człowiekiem, taką masz dla siebie drogę. Twoje myśli wyznaczają twoje człowieczeństwo, a one wiążą się ściśle z twoimi wgranymi programami. Tak postrzegasz świat, jakie masz założone filtry.

– A co z wiarą, że Bogu na nas zależy? Że jeśli będziemy się stosować do jego zasad, to coś tam?

– Każdy ma takiego Boga, w jakiego wierzy. To my jego tworzymy w naszym umyśle, a nie on nas. To my wymyślamy zasady i sami zakładamy sobie kajdany. To my wpajamy sobie, że Bogu na nas zależy i gdy będziemy grzeczni, to on nas nagrodzi. Zaprawdę powiadam ci, że Bóg, czyli Najwyższa Możliwa Wibracja nawet nie wie, że ty istniejesz, jako taki. On ma świadomość twojej wibracji, a nie twoich problemów, czy radości. To tobie powinno zależeć na dążeniu do niego, a nie jemu na pozyskaniu ciebie. Twoja wibracja jest bardzo małą wibracją w porównaniu z ogromem Wszechświatów. Byłbyś niepoprawnie zadufanym w sobie człowiekiem, gdybyś uważał, że jesteś kimś ważnym dla Boga. Powiem ci tak… Ty masz być sam ważny dla siebie, bo ty jesteś Bogiem. Ty stwarzasz swój świat, który jest tylko w twoim umyśle. W twojej rzeczywistości działa Prawo Przyciągania, czyli jakie masz myśli, to to przyciągasz. Jeśli myślisz o Bogu, który kara cię za grzechy, to przyciągasz to, o czym myślisz. Jeśli myślisz, że jesteś biedny, to jesteś. Masz wolną wolę i sam sobie organizujesz swój świat i żadnemu Bogu nic do niego. Zrozum, że ty sam jesteś sterem, żeglarzem i okrętem jednocześnie. To tobie najbardziej powinno zależeć na twojej radości. Ale jeśli ty jesteś radosny, to i cały twój świat taki jest.

– Ale przecież rodzimy się już w jakiejś rzeczywistości, którą kierują dane zasady.

– Tak. Ale to ty przed urodzeniem wybierasz swoją rzeczywistość początkową. To ty decydujesz, w jakiej rodzinie, w jakim środowisku się urodzisz. To ty wybierasz kolor skóry i wszystkie inne początkowe aspekty swego życia. To jak kajakarz, który świadomie wybiera dany górski strumień do przepłynięcia. Im bardziej dla niego jest on w późniejszym biegu nieznany, im większe trudności do pokonania, tym większa satysfakcja z ukończenia wyprawy. Po urodzeniu sukcesywnie pod naporem świata zapominamy o celu swych narodzin. Do świadomości zostają nam wtłoczone w dzieciństwie różne programy, które mają nam umożliwić życie i sugerują nam, jak mamy tworzyć swoją rzeczywistość. Potem przedostają się do podświadomości i zarządzają całym naszym życiem. Chociaż w olbrzymim stopniu sterują nami, to jednak w głębi serca każdy ma zachowany pierwotny program, który nigdy nie może zostać skasowany. Jednak jest on jak kasztan leżący na betonie, którego przykrywają opadłe liście. Jeśli w głębi serca odczuwasz, że coś do ciebie nie pasuje, że to, co robisz nie jest odpowiednie dla ciebie, że coś z twoją rzeczywistością jest nie tak, to właśnie daje znać o sobie ten pierwotny program. Niekiedy jego głos jest bardzo subtelny, delikatny, ledwo zauważalny. Nie usłyszymy go, jeśli mamy zaśmiecony umysł i zawirusowane serce. Jednak każdy go ma i gdy się wyciszymy, gdy przestaniemy myśleć o problemach, to poczujemy jego przekaz i możliwe, że się ockniemy i spostrzeżemy, że jesteśmy autobusem, który jedzie po torowisku. Zdamy sobie sprawę, że nie tą drogą jedziemy. Każdy ma prawo wybrać swoją drogę. Nikt nie ma prawa wywierać nacisku, nawet psychicznego, na drugą osobę, aby szła jego drogą. Chrystus, pomijając wszelkie mity, nie nakłaniał nikogo. On po prostu był sobą i tym pozyskiwał sobie wyznawców. Nie obiecywał żadnych profitów dla tych, którzy pójdą za nim. On tworzył swoją rzeczywistość i zapraszał do niej ludzi, którym się ona podobała. Potem istoty niskowibracyjne zobaczyły dla siebie biznes i ruszyła machina oparta na Chrystusie, która z powodzeniem żeruje na ludzkich umysłach do dzisiaj.

Jeśli się ma świadomość swojej rzeczywistości, jeśli się rozumie zależności, jeśli się wie o działaniu Prawa Przyciągania, to można sobie bardzo ładnie budować własną rzeczywistość. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że otoczenie chce z nas zrobić niewolnika do produkcji złej energii, to możemy się z tego wyzwolić. Jednak trzeba wyjąć głowę z wiadra, aby zobaczyć gdzie ją mamy. Wtedy zobaczymy, do czego służy wiadro i że poza nim istnieje jeszcze inny świat.

A świat jest piękny! Słoneczko coraz mocniej przygrzewa, krokusy kwitną, stokrotki pięknieją, a pszczółki pracują zapamiętale. Gdy miałem głowę w wiadrze, mało co z tego dostrzegałem. Nie ważne, czym dla mnie było to wiadro. Istotne jest, że mnie zniewalało i przeinaczało rzeczywistość. Nie jest jednak łatwo wyjść z bagna, gdy się było w nim zanurzonym. Nawet jeśli się to uda, to długo trzeba się obmywać z jego brudu. Ważna jest nasza świadomość własnego życia i tego, że jesteśmy wolnymi ludźmi i żaden Bóg nie chce nam rozkazywać. Tego tylko chcą ludzie, którzy nim się posługują dla własnych korzyści.

– Chcesz budyniek czekoladowy z kisielkiem wiśniowym? – JAM podstawił mi pod nos czarkę z pysznościami.

Siedzieliśmy na działce, patrzyliśmy na budząca się przyrodę. Cieszyliśmy się naszą rzeczywistością. Chociaż trudno jest się pozbyć destruktywnych programów, to jednak z czasem coraz sprawniej to czynimy. Urodziłem się tu dla swojej radości. JAM jest moją Istotą Wyższą bytującą w wyższym wymiarze. On jest mną, a ja nim. Razem stanowimy zgrany duet i choć tylko ja buduję naszą rzeczywistość, to on mi w tym pomaga.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret