Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

W końcu nastała prawdziwa zima. Lubię zimę szczególnie, gdy mróz skrzy się na śniegu w świetle latarni, a grube płatki wolno i majestatycznie spadają z nieba. Piękne to bardzo… Ale równie piękne jest gorące lato, gdy czuję jak skóra mi się piecze w słońcu, a także wiosna, gdy wszystko budzi się do życia. I jesień też jest piękna. Nawet plucha ma swój cel, bo dzięki niej możemy lepiej docenić przyjemną pogodę. W sumie każde zaprzeczenie dobra istnieje tylko po to, aby mieć porównanie i świadomie wybrać to, co nam odpowiada.

Niedawno przechadzałem się po ulicach mego miasta wieczorną porą i delektowałem się jego urodą i skrzypiącym pod butami śniegiem. Przechodziłem obok klasztoru, gdzie przez głośniki słychać było to, co się w środku dzieje. Przestałem się tym przejmować, ale kiedyś mnie to drażniło, że katolicyzm tak nachalnie wdziera się do mojej głowy, nawet gdy jestem na ulicy. Teraz wiem, czemu to służy i przestało to na mnie oddziaływać. Usłyszałem wtedy wyraźnie jedno zdanie, które było śpiewnie intonowane: „Błogosławiony, kto się boi Pana”. Ogarnął mnie wtedy  śmiech, bo zdałem sobie sprawę, jak perfidna to jest manipulacja. Śmiejąc się powiedziałem: „Sorry Wodzu, Panie mój, że się Ciebie nie boję, ale uważam Cię za swojego przyjaciela! I choćbyś nie wiem jak mnie straszył, to nie tylko zła, ale i dobra się nie ulęknę. Boś Ty chyba dobrem jest?”.

Tylko wroga, czy swego ciemiężcy zwykle się boimy, a nie kogoś, kto ma nas ponoć zbawić i obdarzać miłosierdziem swoim. Strachem operują tylko istoty słabe, niemające lepszych argumentów na pozyskanie akceptacji innych. Jeśli nie mogę zdobyć władzy swoją inteligencją, czy miłością, to posuwam się do zastraszania. To schemat dość popularny wśród uzurpatorów poklasku. No, ale chyba miłosierny i wszechmocny Bóg nie musi w tak prymitywny sposób działać? To po co taki cyrk?

­–  Już ci Królu Złoty wyjaśniam – z mojej głowy wyskoczył JAM i usiadł obok mnie na wersalce. Miał tak samo jak ja granatowoszarą koszulę i biały szal zakręcony na szyi.

– Heloł Ziomal! – przywitałem go i pyknęliśmy się żółwikami, a JAM ściągnął łyk mojej kawy. – Mów więc, o co biega.

– Masz rację mówiąc, że ty się swego Boga nie boisz, bo on jest twoim przyjacielem. (…) Jednak inna opcja jest taka, że jesteś hodowany po to, aby się bać. Jesteś owieczką, która pastuszkowie prowadzają i mówią jej, co ma robić. A po co hoduje się owce, krowy, świnie? Ano tylko po to, aby je wykorzystać dla własnych potrzeb. Dla mięsa, skóry, wełny, mleka. Bynajmniej nie po to, aby zapewnić tym zwierzętom radość! One mogą sobie myśleć, że jeśli będą posłuszne, to po śmierci pójdą do nieba. Tyle, że nie zdają sobie sprawy, że to niebo oznacza dla nich koniec w garnku na zupę (Porównaj kelnerki z „Atlasu chmur” – przypis mój). Owszem. Dba się o te zwierzęta, stwarza się dobre warunki, ale jak osiągną odpowiednią wagę, to idą pod nóż. Proste to. Każdy ma prawo do naprawy swoich błędów, a już najbardziej sługa boży. Zła istota chrześcijaństwa wychodzi na każdym kroku w nienawiści wiernych, ale i to ma swój cel. Nie można się dziwić, że ten lud nie rozumie. iż miłość jest najwyższym dobrem, a nie strach! Czy to jest miłość do osoby odmiennej płci, czy do tej samej, to ma ona jednakową wartość. Miłość w czystej postaci to esencja dobra. Nie ważne, kogo nią obdarzamy, bo wszyscy jesteśmy jednakowi. Strach, to przeciwieństwo miłości. Spotykasz wielu ludzi, którzy mówią, że chodzą do kościoła, bo tam się dobrze czyją, bo tam się wyciszają, ale nie słuchają księży i ich kazań. Kościół traktują wybiórczo. I o to właśnie chodzi, aby wszędzie dostrzegać dobro i je dla własnych celów wykorzystywać. Jestem za tym, aby czerpać dobrą energię z wszelkich miejsc, do jakich mamy dostęp. Nie bać się niczego, ale wszystkim cieszyć.

– Czemu to służy, takie zastraszanie ludzi? Przecież gdyby Kościół opierał się na miłości to mógłby zmienić świat na lepsze – stwierdziłem. – A oni ciągle tylko straszą. Przecież sam papież Jan Paweł II nawoływał: „Nie lękajcie się!”, a Kościół głosi: „Bój się Pana!”. No to o co tu chodzi? Głowa kościoła mówi tak, a pastuszkowie inaczej? To coś jest nie teges…

– Słuszna uwaga. Jan Paweł I został zabity za to, że nie podobały mu się wytyczne Kościoła. Karol Wojtyła przybrał imię po nim, jako że się z nim solidaryzował. To przecież polski papież dokonał radykalnych zmian w tym molochu i na niego też był zamach, bo zagrażał bezpieczeństwu Kościoła. Jednak porwał za sobą zbyt wielu ludzi, którzy autentycznie go kochali i siła tej miłości ochroniła go przed kolejnym zamachem. Nie można zmienić z dnia na dzień świadomości miliardów ludzi. Ale jeśli chcesz wiedzieć więcej, to musimy wejść w głąb innej króliczej nory.Szatan, Kościół, wolna wola, Prawo Przyciągania, wibracja, Reptilianie

– Mów.

– Pisaliśmy kiedyś o Reptilianach, czyli gadzich istotach, które wchodzą w ciała prominentów i rządzą naszym światem. Otóż ci Reptilianie, to tylko bezduszne automaty, które mają za zadanie generować w świecie mnóstwo niskiej energii. Zwykle zajmują ciała głów państw, czy innych wpływowych biznesmenów, którzy mają jakiś wpływ na obraz świata. To oni wywołują wojny, rozwalają samolotami budynki, aby zastraszyć mieszkańców terroryzmem, tworzą trzęsienia ziemi, zmieniają częstotliwość strojenia instrumentów, nakazują szczepić ludzi i tego typu sprawy. Działają tak, aby zmusić ludzi do strachu, aby można było nimi manipulować i hodować dla własnych potrzeb. Strach, to towar najbardziej potrzebny w dzisiejszym świecie. Jego generatorów jest wszędzie pełno. W mediach, na ulicy, w sklepach. Ceny sztucznie są podnoszone, aby wywołać strach o własną egzystencję. Szaleje bezrobocie, straszy się ludzi chorobami, każe się szczepić, a potem ludzie znów chorują. Brak perspektyw na przyszłość, niskie emerytury, to jeden wielki kocioł strachu. Człowiek ma się wszystkiego bać. Od swojego Boga, po wirusa wąglika. Ale jednak człowiek ma wolna wolę i to on wybiera, czy w coś wierzy, czy nie. To my sami decydujemy, czy się czegoś boimy, czy to coś kochamy. Jeśli czujesz się bezpieczny, to nic nie jest ci w stanie zagrozić, bo to ty swoimi myślami decydujesz o swojej rzeczywistości. Owszem. Inni mogą cię straszyć, ale to ty podejmujesz decyzję, czy się boisz, czy nie. Nikt ci nie zrobi krzywdy, jeśli ty na to w myślach nie pozwolisz. Nikt cię nie może do niczego przymusić, jeśli ty na to się nie zgodzisz. Ludzie powinni uwierzyć w to, że tylko oni mają wpływ na swoje życie. I oni wybierają to, co im odpowiada. I to jest świetne, że ma się wybór i świadomie decyduje się o swoim życiu. Nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko dla naszego dobra. Wszystkie złe sytuacje, jakie sobie przyciągamy całkiem nieświadomie, dają nam możliwość przezwyciężenia ich i uzyskania własnej radości. Nawet alkoholizm jest po to, aby go pokonać i móc zacząć życie od nowa. Nawet kalectwo daje szansę na nowe, lepsze życie, ale tylko ludziom o sercu przepełnionym miłością. Tylko oni znajdą w tym swoim „nieszczęściu” szansę dla siebie. Pozostali będą się zamartwiać swoją niedolą i terroryzować otoczenie swoim stanem. Ale i tu mamy do wyboru. Radość lub smutek.

– Ale nie odpowiedziałeś mi, czemu to straszenie służy. Jaki jest główny cel i kto pozyskuje tą złą energię?

– To bardzo złożona machina i ku twojemu zdziwieniu dojdziemy do wniosków, które od dawna są znane na Ziemi, ale inaczej tłumaczone. Jak wiesz Prawo Przyciągania mówi, że podobne przyciąga podobne. Czyli wysokie wibracje przyciągają wysokie, niskie – niskie. Mówiliśmy też o tym, że Bóg to Najwyższa Możliwa Wibracja i zbliżyć się do niej można tylko miłością. Istnieje w naszym Wszechświecie też coś takiego, jak Niska Wibracja. Nie jest to najniższa możliwa, bo taka ma wartość zero, ale bardzo niska wibracja. To cały czas jest ta sama Wszechwibracja, stanowiąca Wszechsubstancję Wszechświata, tylko zdecydowanie niższa. I ona też przyciąga do siebie odpowiednio niski poziom wibracji pozyskiwany między innymi ze świadomości ludzi, którzy cierpią, którzy się boją. Można powiedzieć obrazowo, że Niska Wibracja żywi się strachem ludzkim. Wykorzystuje do tego także Reptilian, którzy są jej pastuchami i ekonomami i mają za zadanie tak manipulować ludzkością, aby ona w dobrej wierze bała się wszystkiego, co możliwe. Ludzie są bydłem hodowlanym, ale tylko ci, którzy się na to godzą. A godzą się z własnej nieprzymuszonej woli. Jeśli ktoś będzie chciał wyjść z hodowli, to wyjdzie, bez żadnych konsekwencji, jeśli tylko o nich nie pomyśli. Żadna niska energia nie jest w stanie przeciwstawić się energii miłości. To w miłości jest siła i sens naszego pobytu na Ziemi. Rodzimy się tu z zamiarem przeżywania radości i pozyskiwania najwyższych wibracji. Takie jest główne założenie, które jednak ulega zmianom pod presją otoczenia. Bo „jeśliś wlazł między wrony…”. I w ten sposób zaczynamy żyć nie dla siebie, ale dla innych. Zaczynamy żyć dla swoich partnerów, dzieci, rodziców, fanów, znajomych, ale nie dla siebie! A przecież to my jesteśmy najważniejsi w swoim życiu! Stajemy się niewolnikami sytemu, który faszeruje nas negatywnymi informacjami, aby jak najwięcej uzyskać od nas strachu i cierpienia. Jeśli się na to godzimy, to nie dziwmy się później, że chorujemy, że życie nam się nie układa, że mamy pecha! Nieudacznicy, cierpiętnicy, ludzie z depresją i o niskim poczuciu swojej wartości i wszyscy, którzy czegokolwiek się boją, są ulubionymi dziećmi Boga, który włada tym światem a nazywa się Niską Wibracją…

– Ja bym go inaczej nazwał – wtrąciłem.

– Jak?

– To Szatan!

– Czekałem, aż to powiesz. Można tak tą siłę nazwać, choć ogólny obraz w umysłach ludzi jest inny, niż rzeczywisty. Ludzie tą siłę widza pod postacią rogatego diabła, którą ukuł Kościół. I zauważ, że też dla straszenia ludzi! Zabarwienie tego słowa samo w sobie rodzi złe myśli i spełnia swoją funkcję strachu. Od wieków ten rodzaj presji funkcjonuje w świecie i ma na celu nie tylko generację niskich wibracji, ale, tak samo jak Bóg w Kościele, który jest w niebie, a nie w tobie,, jak i Szatan, mają za zadanie odebrać ludziom poczucie wolnej woli i sprawić, że wszystkie swe powodzenia i klęski będą upatrywać albo w jednej, albo w drugiej sile, a nie w sobie. Jeśli ludzie są świadomi tego, że wszystko zawdzięczają tylko sobie, a nie Bogu, czy Szatanowi, to siłą rzeczy nie mogą być niewolnikami systemu! Owszem, można wierzyć w Boga, w amulety, w czary, które pomagają nam uzyskać szczęście, ale to my decydujemy o tym, czego chcemy i co osiągniemy. Bóg to tylko pomocnik w dążeniu do naszego szczęścia, a nie decydent. Na zdrowy rozum, dlaczego wszechmocnej sile ma zależeć na takim okruchu energii, jakim my jesteśmy? I to na każdym z osobna, że wpływa na nasze życie nagradzając lub karząc? On takiej energii ma niezliczone ilości w gwiazdach, galaktykach, planetach, które też są istotami inteligentnymi. Po co Mu więc ta nasz brudna energia, którą jako cywilizacja generujemy? On jej nawet nie zauważa, jesteśmy mu zbędni… Ale to nam ma zależeć, aby zbliżyć się choć trochę do Jego Wibracji. To my mamy tak żyć, aby podwyższyć swoją energię. Jeśli oczywiście chcemy zbliżyć się do Największej Możliwej Wibracji. Jeśli nie chcemy, to mamy możliwość zrównania się z Niską Wibracją. Jesteśmy ludźmi wolnymi i sami decydujemy o swoim życiu. Jednak, co trzeba podkreślić, nawet Niska Wibracja dąży do zbliżenia się do Najwyższej Możliwej Wibracji, gdyż pozyskując złą energię od ludzi, sama czerpie z tego radość. To tak samo, jak masochista czerpie radość z okaleczania się, satanista z zabijania rytualnego zwierząt, pedofil z gwałcenia dzieci, ksiądz z zabierania renty babce itp. Wszyscy mimo wszystko dążą do Największej Możliwej Wibracji, tylko niektórzy po drodze robią krzywdę innym, a tak naprawdę to samym sobie, gdyż nawet odczuwając radość ze swych czynów, pozostają w miejscu w wędrówce do centrum szczęścia. Szatan oczywiście może kusić, ale to my decydujemy, czy ulegniemy. Jeśli ktoś ten cały tekst przeczyta i wywoła to w nim gniew, czy inny rodzaj niesmaku, to niech będzie świadomy, że właśnie daje się wydoić Szatanowi i jest jego parobkiem. Jeśli kochasz swego Boga, to nic nie powinno zachwiać tej miłości. No, chyba, że tylko udajesz, że kochasz, a tak naprawdę to się go boisz. Ludziu! Powiadam ci nie lękaj się, bo to, czego się obawiasz niebawem nawiedzi cię….

– Może obiadek zjemy? – zapytałem z nienacka.

– Z ochotą – odparł JAM.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret