Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Dzisiaj zaczął się grudzień. Czas zdaje się przyśpieszać, a i ludzie jakoś szybciej chodzą po ulicach. Czuć w już powietrzu gorączkę spowodowaną nadchodzącymi świętami. Witryny sklepów zaczynają się jarzyć kolorowymi światełkami i zachęcają do robienia zakupów. W hipermarketach pojawili się pierwsi Mikołajowie, którzy częstują dzieci słodyczami, a rodziców namawiają do nabywania różnych artykułów. Czyli wszystko, jak na ten czas, jest zgodne z wcześniej ustalonym planem. Tyle, że obok tego planu istnieje inny, dużo starszy, który w tym roku niejako kasuje ten drugi. To pradawny plan końca świata, który ma nastąpić trzy dni wcześniej niż święta. Zapowiedzieli go Majowie ponad 5 tys. lat temu i właśnie teraz ma on nastąpić. Dokładnie 21 grudnia 2012 roku. Za dwadzieścia dni.

Ludzie jednak zachowują się tak, jakby nie wierzyli w jego nadejście. Celebrują swoje stare święta, chodzą nadal do pracy, żyją tak, jakby się miało nic nie wydarzyć. Przejmują się swymi problemami. Nie wykorzystują swych ostatnich dni na zabawę, na radość. Nieliczni tylko wzięli sobie do serca to  zdarzenie i dokonują zmasowanych zakupów, robią wielkie zapasy, aby móc przetrwać po końcu świata. Trochę to głupie, bo przecież wtedy żadne zapasy im nie będą potrzebne. Będą im tak pomocne, jak umarłemu kadzidło. Inni, ale też nieliczni, oddają się uciechom cielesnym, których potem na pewno nie będą mogli doświadczać. Zachowują się tak, jak przystało na koniec świata. Znają swoją datę śmierci i z radością jej oczekują. Właściwie każdy umierający powinien się tak zachowywać. Oczywiście pod warunkiem, iż zna datę swojej śmierci, albo przeczuwa jej nadejście. Tyle, że nie każdy ma pogodny pogląd na własną śmierć. Większość z nas jej się boi. Uważa ją za coś nieprzyjemnego i potwornego. Coś, czego się należy bać od swego urodzenia.

– A ty nie boisz się śmierci? – w drzwiach stanął JAM ubrany w zimową kurtkę, przyprószoną śniegiem.

– O! Siemka! – powitałem moją Istotę Wyższą. – Pada śnieg?

– Nie. Dlaczego pytasz?

– Masz go na kurtce.

– Wyjąłem ją dopiero z szafy.

– Ze śniegiem?

– Bez.

– To skąd on jest na kurtce? – traciłem powoli cierpliwość.

– No bo zaczyna się zima i w nocy padał śnieg – odparł JAM. Czułem, że na temat śniegu na kurtce nie pogadamy, bo i w sumie nie było to istotne. Nie drążyłem więc dalej tematu.

– Ok… O co pytałeś?

– Czy nie boisz się śmierci?

– Nie. Nie boję się – odparłem zdecydowanie.

– Dlaczego? Przecież nie pamiętasz swoich poprzednich żyć i nie pamiętasz momentów swoich zejść, więc jest to dla ciebie temat nieznany. Powinieneś się go choć obawiać.

– Sorry Wodzu, ale co mi to da, że będę się bał czegoś, czego nie znam? Przecież lepiej mieć pozytywny stosunek do nieznanego. Myśląc negatywnie, takie właściwości przyciągnę. Czyż nie? Przecież tego od dawna mnie uczysz.

– I takiej odpowiedzi od ciebie oczekiwałem. Oczywiście masz rację myśląc pozytywnie o takiej nieznanej dla ciebie rzeczy, jaką jest śmierć. Zapewniam cię, że jest to zdarzenie równie przyjemne jak dobre jedzenie, czy zakochanie. Oczywiście, jeśli w porę o to sami zadbamy.

– Coo? – zdziwiłem się. Pierwszy raz słyszałem, aby ktoś porównywał śmierć do zakochania się.

– Chcę powiedzieć, że śmierć należy traktować równie naturalnie, jak jedzenie, czy inne doczesne rzeczy, bo jest ona częścią życia, choć zdarza się w nim tylko raz. Jednak od nas zależy, tak jak i to, co spożywamy, jak zakończymy swoje życie. Tak jak sami decydujemy o jego jakości, tak i tylko my mamy wpływ w jakim stylu odejdziemy. Czy umrzemy w mękach, czy z radością, to jedynie nasza zasługa. Jeśli się czegoś boimy, nie znając tego, to niejako marnujemy pozytywną energię, którą możemy spożytkować na lepsze budowanie swojego życia.

– To znaczy, że ludzie, którzy nie przejmują się końcem świata dobrze postępują?

– A czym według ciebie jest koniec świata?koniec świata, końca świata, gmo, żywnośc modyfikowana, Prawo Przyciągania, Jarosław Kosela

– No nie wiem… – zastanawiałem się. – W filmach jest to przedstawiane, jako czas kataklizmów, unicestwienia życia na Ziemi, czy nawet rozpadu jej samej. W każdym bądź razie jest to wizja końca ludzkości.

– Czyli jest to wizja, która wielu ludzi przeraża i która spędza im sen z powiek. Inni zaś na tym strachu zarabiają i to niezłe pieniądze, jakoś nie przejmując się końcem świata. Zresztą nie od dziś wiadomo, że człowiek wystraszony jest w stanie płacić za wszystko, co może mu ten strach złagodzić lub usunąć. Najpierw więc straszy się ludzi złodziejami, a potem sprzedaje im się zabezpieczenia.

– Ale przecież nie trzeba nikogo straszyć złodziejem, bo wiadomo, że takie zagrożenie realnie istnieje. Dlatego ludzie się zabezpieczają.

– Owszem, jednak pamiętaj, że to, o czym myślimy, to przyciągamy. Myśląc o niebezpieczeństwie przyciągniemy je do siebie. Myśląc o złodzieju, to tego biedaka przyciągniemy do siebie i nas okradnie. Myśląc o spokoju, taki stan do siebie sprowadzimy. Od dawien dawna przez strach uzyskuje się władzę nad innymi i dzięki niemu straszący odnoszą profity. Jeśli istnieje zagrożenie, to zawsze pojawia się ktoś, kto nam zaoferuje zniesienie tej niedogodności, oczywiście za opłatą. Jeśli grzeszymy, to jest ktoś, kto wybawi nas od tego grzechu. Jeśli chorujemy, to jest ktoś, kto nas wyleczy. Jeśli potrzebujemy pieniędzy, to ktoś nam je może pożyczyć. Mówi się, żeby coś sprzedać, musi się pojawić popyt. Ale można też najpierw stworzyć popyt, a potem sprzedawać to, na co jest potrzeba. Najpierw można kogoś postraszyć, a potem sprzedać mu zabezpieczenia. Można komuś wmówić, że urodził się z grzechem i sprzedawać mu zbawienie. A także można komuś zaaplikować chorobę i potem go leczyć.

– Sugerujesz, że specjalnie ludzi się zaraża?

– Przecież to jest „normalne” w naszym świecie. Najpierw produkuje się jakąś substancję, która ma niby pomagać, a potem okazuje się, że ona szkodzi. Szczepi się ludzi na jedno, a aplikuje coś innego. Wmawia się ludziom, że jeden produkt jest zdrowszy od innego, a potem odwraca się kota ogonem i ten pierwszy okazuje się szkodliwy. Jeszcze niedawno żywność modyfikowana genetycznie była dobrodziejstwem, teraz się na niej psy wiesza. Zwykli ludzie tracą orientację, co jest dobre i postrzegają swój świat, jako totalnie zły. Nie są pewni, co w nim jest nieszkodliwe. Zaraz pojawi się coś innego od GMO i naturalnej żywności, co na jakiś czas uspokoi ludzkość. Naturalnymi stanami człowieka jest spokój, radość i miłość. I tylko on sam jest władny takie życie sobie zapewnić. Człowiek sam decyduje, co dopuszcza do swojej świadomości, a co odrzuca. Jeśli się czegoś obawia, to mocniej to do siebie przyciąga, gdyż strach jest obok miłości najsilniejszym uczuciem powodującym zwiększanie wibracji. Jeśli przestaniemy myśleć o złych rzeczach, to one przestaną się pojawiać w naszym życiu. Jeśli uwierzymy, że trutka na szczury poprawi nam zdrowie, to tak się stanie. Oczywiście dogłębna wiara nam to sprawi. Zdajmy sobie sprawę z tego, że propaganda i informowanie o negatywach zdarzającym się innym ludziom, o krzywdach, jakie ich spotykają, ma na celu przyciągnięcie właśnie do nas tych samych aspektów. Będziemy się czegoś bali, to będziemy bardziej pokorni i posłuszni naszym wybawcom. Będziemy ich wielbić i służyć im z wdzięcznością. Jednak nikt nas nie obroni przed niczym, jeśli sami się nie obronimy. „Strzeżonego Pan Bóg strzeże”.

– Uważasz, że „koniec świata”, to tylko chwyt marketingowy?

– Nie. To coś o wiele głębszego. Majowie, co prawda zapisali taki czas w swoim kalendarzu, ale nie odnosi się on bynajmniej do końca świata, jaki jest propagowany. Jest to tylko czas tzw. „wymiany dusz”. To jakby zmiana turnusów. Jedne dusze odchodzą, inne przychodzą. Pojawialiśmy się na Ziemi około 6 tysięcy lat w różnych wcieleniach i teraz to się kończy. Tak jak na kolonijnych turnusach zawsze wtedy jest wymiana pościeli, generalne sprzątanie i tego typu rzeczy, tak i teraz następuje coś podobnego. Nasz turnus właśnie się kończy. Dlatego Ziemia zmywa swoje podwoje, dlatego strząsa kurz i doprowadza się do porządku po naszej na niej bytności. My też co jakiś czas się kąpiemy. Niektórzy codziennie, inni co tydzień, a inni tylko wtedy, kiedy mają na to ochotę. Ziemia to też „istota ludzka”, czyli istota z duszą i tak, jak my nosimy na sobie różne bakterie, wirusy i pasożyty, tak i Ziemia nas nosi. Jeśli jej dokuczamy w trakcie swojego turnusu, to nas zrzuca, wyrugowywuje, unicestwia nas. I nie chodzi tu tylko o fizyczne zatruwanie Ziemi, ale także o naszą psychikę. Jednym słowem pesymiści, nawet ci żyjący ekologicznie, też nie wytrzymają jej presji i zejdą. Nie tylko kataklizmy pomagają naszej planecie w samooczyszczeniu, ale także zmiana jej częstotliwości na wyższą. Tylko ludzie mający wysokie wibracje przetrwają to. Inni zginą w wypadkach, na skutek chorób, czy popełnią samobójstwa…

– Mówisz mi zawsze, że to człowiek decyduje o swojej śmierci. Teraz powiadasz, że Ziemia może zabić człowieka – przerwałem, nie rozumiejąc wywodów JAMa.

– Jeśli tylko człowiek dopuści taką możliwość do siebie, bo to rzeczywiście tylko sam człowiek o tym decyduje. Tak jak inni ludzie wywierają na nas presję i oczekują podporządkowania się, tak i Ziemia daje nam sygnały, abyśmy zmienili swoje postepowanie, bo inaczej nie wytrzymamy jej wymogów. Jeśli nie przestaniemy myśleć negatywnie i nie podniesiemy swoich wibracji, to nie damy rady żyć w podwyższonej częstotliwości ziemskiej i w końcu przywołamy śmierć do siebie.

– Co to znaczy, że nasz turnus właśnie się kończy?

– To znaczy, że po tym twoim wcieleniu na Ziemi możemy się udać w całkiem inne wymiary, gdzie istnieją inne zasady rzeczywistości. Mówiąc inaczej energia, która organizuje twoje ciało, będzie podlegała całkiem innym zasadom. Twoja świadomość będzie wyznaczana przez inne prawa i inne będziesz miał receptory do postrzegania swojej realności. Jednak nie mamy sztywno wyznaczonego dnia na opuszczenie tego świata. Sami o tym zdecydujemy. Jeśli zakończymy pozytywnie, to zyskamy wielkie pokłady dobrej energii i z lepszej pozycji wystartujemy do dalszego jej pozyskiwania. Będziemy bliżej Największej Możliwej Wibracji.

– Czyli 21 grudnia nie zginą wszyscy ludzie? Jest szansa, że ktoś zostanie?

– Oczywiście, że nie zginą. Jednak zgony nasilają się, ich liczba wzrasta, ludzie giną w katastrofach, wypadkach nieco częściej, ale na raz wszyscy nie odejdą. Zginą tylko ci, co nie pasują do częstotliwości Ziemi i to też nie jednego dnia. Tak jak starożytne cywilizacje nie zniknęły z dnia na dzień, tak i nasza cywilizacja tak nie skończy. Rodzą się ciągle nowe dzieci, które już są przystosowane do zmieniających się warunków ziemskich. Są one jakby mądrzejsze i bardziej świadome swego istnienia. „Koniec świata” ma uzmysłowić ludziom potrzebę zastanowienia się nad swoim życiem, które może być zaraz wyłączone. Każdy powinien je przewartościować i zapytać siebie, czy sprawia mu ono rzeczywistą radość. Czy to, za czym goni, obniża jego wibracje, czy je podnosi. Czy jest przygnębiony swoim jestestwem, czy wręcz cieszy się, że żyje. Nie patrzmy na to, co myślą o nas sąsiedzi, co myśli rodzina, jak postrzega nas system, którego jesteśmy częścią. Spójrzmy na siebie i zastanówmy się, na ile sami siebie kochamy i co możemy jeszcze dla siebie zrobić, aby tą miłość zwiększyć. Nie bójmy się osądów innych, nie bójmy się żadnych kar, bo tylko wtedy one nas dotkną, kiedy im na to pozwolimy. Zmieńmy swój świat na lepsze zaczynając od siebie. „Koniec świata” to synonim naszego nowego życia, w którym jedynie my będziemy o nim decydować i gdzie będziemy przyciągać do siebie tylko pożądane zdarzenia. Zastanówmy się, ile w naszym teraźniejszym bycie jest go dla nas samych, a ile dla innych. Ile w nim jest obowiązków, a ile przyjemności. Jeśli robimy coś z musu, to postarajmy się o czynienie tego także z przyjemnością. Pokochajmy świat, który sami sobie stworzyliśmy. To, co zbędne i co nam przeszkadza, usuńmy z niego. Obmyjmy twarz swego życia i niech nam się ono w końcu spodoba. Kolonie nasze dobiegają końca i fajnie by było milo je wspominać. Wielu z nas, pomimo że elegancko ubranych i wypachnionych, w głębi jest bardziej obdartych i brudnych niż ci, których postrzegamy na co dzień jako lumpów. Oceńmy sami, ile jest w nas nas samych i postarajmy się to zmienić na wynik korzystniejszy dla nas. Oczywiście, jeśli tego chcemy, bo przecież każdy z nas ma wolną wolę i może żyć tak jak chce, ale musi mieć świadomość konsekwencji, gdyż jego pole oddziałuje też na inne istnienia i nie zawsze one mogą nas przyciągać. Nieliczni wezmą to sobie do serca i coś zmienią w swoim życiu, a tym samym mogą przedłużyć swój pobyt na Ziemi. Milej nam będzie żyć z jeszcze jednym radosnym człowiekiem na tej Planecie, niż ze setką pesymistów, którzy nazywają się też niekiedy „realistami”. Sam widzisz, że ludzie, którzy są właśnie tacy, oddalają się od ciebie, jakbyś ich parzył psychicznie, a ci, co mają podobne wibracje do twoich lgną do ciebie. Nie ma dziwne. Podobne przyciąga podobne. Tak stanowi Prawo Przyciągania.

– Czyli mówisz, że takiego totalnego kataklizmu w dniu 21 grudnia nie będzie? Że nie nastąpi koniec świata?

– Oczywiście, że nie będzie! Nie ma podstaw do aż takich radykalnych posunięć. My też nie niszczymy wszystkich bakterii będących w nas. Zostawiamy te pożyteczne, a wręcz je nawet pielęgnujemy. Ziemia też lubi przyjaznych sobie ludzi. Sam wiesz, że radośni żyją dłużej – JAM uśmiechnął się i dopiero teraz zdjął kurtkę, na której ciągle był śnieg. Dziwne to było, bo w mieszkaniu jest ciepło, a rozmawiamy dość długo. Miał chyba gdzieś wychodzić, ale zrezygnował, powiesił ją na wieszaku i poszedł do kuchni zrobić kawę.

– A co będzie, jeśli nastąpi całkowity koniec świata? – krzyknąłem za nim. – Co jeśli Ziemia zniszczy wszystkich, a twoje zapewnienia okażą się mylne?

­– Nic nie będzie – po chwili pojawił się z dwoma szklankami kawy i postawił je na ławie. – Powiem „Upssss!” i będziemy żyli dalej, popijając kawę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret