11 września, czyli dlaczego paraolimpiada jest lepszaPrawo Przyciągania w praktyce wg Jarkosa
Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Od rana we wszelkich mediach trąbią za pomocą wszelkich dostępnych trąb o wydarzeniu, jakie miało miejsce 11 lat temu w Nowym Jorku. Gdyby ktoś był takim szczęśliwcem i nie kojarzył o co chodzi, to zburzę mu tą nieświadomość i powiem, iż wtedy zawaliły się dwa wieżowce, na skutek wbicia się w nie samolotów pasażerskich. I tyle. Więcej nie będę o szczegółach pisał, bo jest to zbędne. Pogadam z JAMem na temat mechanizmów tym wszystkim rządzących.

– JAM! – zawołałem w głąb swojej głowy. – Jesteś?

Coś zatłukło się, zachrobotało mi w głowie i wyleciała z niej patelnia. Z resztkami jajecznicy. Następnie kubek i widelec. Spadły głucho na dywan i oczywiście zaplamiły go. Następnie wygramolił się z niej rozczochrany jegomość z rzymskim nosem delikatnie skrzywionym w lewą stronę. Miał na sobie jedynie galotki z namalowanym na nich ślimakiem w skorupie i napisem ”Jestem wolny!”. Ziewnął szeroko, zrobił pajacyka i powiedział:

– Taaa daaam ­– bez entuzjazmu. A następnie wciągając w siebie żółtko stwierdził: – Ciepło dziś będzie. A nawet gorąco…

– A cóżeś ty taki zaspany? I po co ta patelnia?

– Patelnia do umycia, a zaspany, boś mnie przecie właśnie obudził.

– Zaraz… A ja myślałem, że ty jesteś cały czas ze mną i czuwasz nad moim życiem – zdziwiłem się.

– Łoj… Jestem cały czas i cały czas czuwam, ale chyba jako wolny byt mogę się co jakiś czas zdrzemnąć?

Trochę mi się to dziwne wydało, aby moje Wyższe Ja miało potrzebę spania, bo to chyba jest domeną cielesności, a nie duchowości. To przecież moje ciało zasypia, a dusza chyba nie?

– Czy ty sobie czasem nie żartujesz? – zapytałem.

– Po co mnie wołałeś?

– Abyś mi wyjaśnił dzisiejszą rocznicę. Dlaczego tak jest głośno o tym zdarzeniu?

– Ok. Ale najpierw zrób mi kawę.

– Normalną? Parzoną? – wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni, bo i mnie się zachciało drugiej kawy. Pierwsza piłem zaraz po tym, jak moje piękne oczęta zechciały się otworzyć około 6.30.

– Oczywiście. Posłodź 5 łyżeczek cukru, tylko nie mieszaj, bo nie lubię słodkiej! – rzucił za mną JAM.

Nie odpowiedziałem, bo już wiedziałem, że moje Wnętrze ma dobry humor, pomimo że moja świadomość od rana była bombardowana złymi wiadomościami. Tak na dobrą sprawę, to na każdym kroku słyszy się same złe wieści. Codziennie. Dlatego zamiast słuchać masmediów, wolę jednak posłuchać piosenek z radia internetowego. Np. z RMF’80.

– Ok. Mamy kawę, więc teraz mów – postawiłem szklankę na ławie. Jedną, bo choć obydwaj mieliśmy ochotę na kawę, to przecież jesteśmy jednym bytem w dwóch rzeczywistościach. JAM jest mną, a ja nim. Ja siedzę w moim ciele na Ziemi, a on jest moją duszą istniejącą w wyższym wymiarze.

– Co w tym dziwnego – zapytał mnie, – że rocznice takich zdarzeń ludzkość celebruje z takim namaszczeniem?

– No chyba nic dziwnego, bo zawsze rocznice tragicznych zdarzeń, wojen, katastrof są niejako w ten sposób uświęcane.11 września, paraolimpiada, prawo przyciągania, Jarosław Kosela, Jarkos, sekret, wrzechświat

– Mylisz się! To jest bardzo dziwne, aczkolwiek mechanizm tego jest mi znany. Dziwne jest dlatego, że przecież rodzimy się po to, aby doświadczać radości, a nie smutku. Wspomnienia o tragicznych zdarzeniach nie powodują radości, ale właśnie smutek. Do czego on nam jest potrzebny? Wszak myślenie o smutnych sprawach przyciągnie do nas takie właśnie sprawy. Podobne przyciąga podobne. Tak działa Prawo Przyciągania. O złych wydarzeniach powinno się jak najszybciej zapominać i nie przypinać do nich żadnych emocji. Jednak w naszym świecie jest inaczej. Uświęca się tragedie w imię wyższego dobra, które wydaje się być dobrem nielicznych. Co jest bowiem dobrego dla przeciętnego zjadacza chleba w pamiętaniu o wojnach? Co jest dobrego w pamiętaniu o rocznicy z 11 września? Przeciętny zjadacz chleba nie ma w tym żadnego dobrego udziału, a jedynie przygnębienie. Jednak ogólnie takie pamiętanie o terroryzmie nakręca tylko przemysł zbrojeniowy i antyterrorystyczny. Straszenie nawet wyimaginowanym zagrożeniem sprawia, że ludzie boją się i chcą się przed niebezpieczeństwem zabezpieczyć. I zapłacą każde pieniądze za swoje i swojej rodziny bezpieczeństwo. Dlatego w wiadomościach słyszy się przeważnie złe wieści, aby właśnie przestraszyć obywatela, bo przestraszony, to potulniejszy. Rozpamiętywanie złych zdarzeń służy tylko i wyłącznie poskromieniu szarego człowieka i wymuszeniu na nim posłuszeństwa. Nie uświęca to żadnej pamięci po ofiarach. Nieliczni rządzą tym światem i tak nim kierują, aby takie posłuszeństwo uzyskać. To oni czerpią z tego faktu największą radość. Z faktu, że mogą manipulować miliardami istnień. Dla nich to tylko zabawa. A  my przyciągamy do swego życia wszystko, o czym myślimy. To w naszym interesie jest, abyśmy odczuwali radość. W odczuciu Najwyższej Możliwej Wibracji smutek, to tylko mniej radości. To nam ma zależeć na zbliżeniu się do Jej częstotliwości. I możemy to sami uczynić bez pośredników. Jednak i w tym miejscu powiem, że każdy ma prawo do takiego życia, jakie mu się podoba. Jak ktoś czerpie radość z dawania na tacę, to niechaj to robi. Jeśli ktoś czerpie radość z chodzenia do kościoła, to niech tego nie zaprzestaje, bo podstawowym motywem naszego istnienia na Ziemi, jest nasza radość. Byle tylko nie tworzyła ona smutku innym osobom. Jeśli komuś to odpowiada, to niech tak czyni, ale niech nie namawia usilnie innych do tego samego, bo nie dla wszystkich wszystko jest dobre.

– A teraz o niepełnosprawności. Właśnie skończyła się olimpiada osób niepełnosprawnych i nasi sportowcy odnieśli wielki sukces.

– Tak! Odnieśli sukces przede wszystkim dla siebie i oni mają z tego wielką radość. Samo uczestnictwo w takim wydarzeniu podniosło im i ich rodzinom i znajomym znacząco wibracje. Spisali się lepiej, niż „normalni” sportowcy. I to jest dowód na to, że niepełnosprawność nie wynika z ułomności ciała, ale rodzi się ona w umyśle. Pisaliśmy już o tym kiedyś. To wiara w siebie czyni cuda. Jeśli uważasz, że możesz, to możesz. Jeśli uważasz, że nie możesz, to nie możesz. W obu przypadkach masz rację. Samozaparcie i wiara w swój sukces oraz silna potrzeba udowodnienia swej normalności, albo raczej swej przydatności, wyzwalają w ludziach „niepełnosprawnych” takie działania, które doprowadzają ich do swojego sukcesu i bicia swoich rekordów. I co najważniejsze sprawiają im radość. Ta olimpiada nazwana została paraolimpiadą, co można tłumaczyć jako olimpiada niezwykłych ludzi, którzy pomimo swojej odmienności są bardziej normalni od tych „normalnych”. Oni udowodnili również, że mogą przezwyciężyć przede wszystkim swoje złe samopoczucie związane z ich kalectwem. Nie załamali się, choć są inni niż ogół społeczeństwa i jest im trudniej żyć w środowisku przygotowanym dla tych „normalnych” ludzi. Dla mnie nie jest niepełnosprawną osoba, która nie ma ręki, czy nogi, ale ta osoba, która ma niepełnosprawne myślenie. Które jest nasiąknięte pesymizmem, które jest zawładnięte ideami innych, nałogami, które nie jest autonomiczne. Nie jest dobrą sytuacja, kiedy osoba dotknięta kalectwem załamuje się i popada w depresję, chociaż sama do siebie przyciągnęła taka sytuację.

– Ale…

– Tak. Wiem. Chcesz powiedzieć, że nikt nie chce być kaleką na własne żądanie, nikt nie wpada pod samochód specjalnie, czy ucina sobie rękę piłą. Oczywiście, że nie specjalnie, ale za sprawą swoich myśli. A ile z tych osób kiedykolwiek pomyślało sobie, że ich dotychczasowe życie jest do bani i chcieliby zmiany? Jeśli o tym myślą w smutku, to dlaczego nie mogliby przyciągnąć do siebie wypadku samochodowego i obcięcia nóg? Wszak to jest zgodne z Prawem Przyciągania. Podobne przyciąga podobne i to nasze uczucie związane z myślami determinują naszą rzeczywistość. W tym przypadku oczekiwaną zmianę życia.

– Ale nikt nie chce mieć obciętych nóg myśląc o zmianie swojego życia!

– To dlaczego myśląc o tym jest smutny? Dlaczego myśląc o zmianie, myśli o obecnej sytuacji, w jakiej się znajduje? Dlaczego chcąc zmiany nie przywoła sobie obrazu szczęśliwego i dostatniego życia, np. gdzieś na wsi, gdzie będzie mógł kosić trawę, naprawiać gniazdka elektryczne i z ukochaną osobą pić sok z własnych malin? Jeśli ktoś tak sobie będzie myślał, to gwarantuję, że sprawi sobie taką rzeczywistość. Nawet kalectwo mamy na swoje żądanie za sprawą nieprecyzyjnych myśli o zmianie swego życia. Jednak sztuką jest je zaakceptować i wznieść się ponad ten stan rzeczy, i wykorzystać go odpowiednio dla swojej radości. Społeczeństwo nasze woli narzekać, ale tak jest wychowane. Nasza rzeczywistość jest kreowana przez innych, którzy mają korzyści z jej zmieniania. Dlatego paraolimpiada nie była transmitowana, bo zaszczepiłaby zbyt wiele wiary w ludziach we własne możliwości. Lepiej pokazać pełnosprawnych, silnych sportowców, którzy i tak nic nie osiągną, bo wtedy wzbudza to pokorę. Myśli się wtedy, że „taki silny i wytrenowany facet, a jednak nie dał rady. To co dopiero ja mogę powiedzieć…”. I znów rodzi się pesymizm. W przypadku oglądania paraolimpiady rodzą się zupełnie odwrotne myśli: „skoro człowiek bez nogi, może skoczyć wzwyż i nie strącić poprzeczki, to ja zapewne więcej mogę, bo mam dwie nogi!”. Ale takie myślenie nie jest mile widziane w najwyższych kręgach władzy. Najlepszy niewolnik, to pokorny niewolnik, który się boi bata. Aby to uzyskać straszy się ludzi i rozpamiętuje tragedie…

– Ludzie zaraz się obruszą, że jesteś przeciw pamiętaniu o złych wydarzeniach i oddawania czci ofiarom.

– Jakoś mnie nie obchodzi zdanie ludzi zdominowanych przez system. Niech sobie myślą, co chcą. Ja nie jestem przeciwko niczemu, co sprawia radość i nie szkodzi innym. Jeśli wspomina się zmarłych ze smutkiem, to czy to podniesie czyjeś wibracje? Czy nie lepiej pamiętać zmarłych w ich radosnych chwilach? Smucąc się na myśl o osobie, która zakończyła swoją misję na Ziemi, to tak jakby się myślało, że nie wykonała ona należycie swego zadania. I co tu dużo gadać. Smutek na myśl o jej życiu przyciągnie podobną sprawę do naszego. Ja nie piętnuje nikogo, kto myśli inaczej niż ja. Każdy ma prawo myśleć, co chce, bo każdy ma wolną wolę. Ale niech nie zmusza do podobnego myślenia innych. Jeśli ktoś myśli podobnie jak ja, to super. Jeśli nie, to też super. Możemy się powymieniać argumentami. Interesują mnie jedynie rzeczowe kontrargumenty, bo przecież pomimo, że to są moje myśli, jako twojej Istoty Wyższej, to jednak ty, cielesne stworzenie, nie przekazujesz wszystkiego w odpowiedni sposób, ale na tyle, na ile twoja świadomość i zasób słów ci pozwala, a one pozwolą twemu umysłowi dostrzec więcej.

– Czyli co? Oglądać telewizję? Chodzić do kościoła?

– Robić tylko to, co sprawia nam szczerą radość. Nic „od oka”, nic dla innych, nic, że tak wypada. Chyba, że sami dogłębnie jesteśmy przekonani o słuszności tych idei i nie wprowadzają one w nasze myśli ani odrobiny dyskomfortu. To takie moje rady. Można z nich skorzystać. Można i nie korzystać. Każdy ma wolną wolę.

– Super… – spojrzałem na zegarek. Było po trzynastej, a więc zbliżała się pora obiadu. – Nie jesteś głodny?

– Łoj! Jak diabli!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret