Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

– JAAAAAM! JAAAAAAAAAAM!

– Czego się drzesz ośle??!!! ­– JAM wybałuszył wystraszone oczy spoglądając na mnie zza laptoka. – Czego mnie straszysz? O co ci znów chodzi?

– Truskawek chce mi się – odparłem zdecydowanie.

– Czego? Poje…chało cię? A co ty zachciewajki masz? Zaciążyłeś, czy co? – był zdegustowany moim stwierdzeniem. Wyraźnie mu w czymś przeszkodziłem.

– Nie zaciążyłem, tylko tak z rana naszła mnie ochota na truskawki.

– No to sobie je kup – skwitował i patrzył dalej na ekran laptopa.

– Ale są drogie. W Biedronce około 20 deko kosztuje prawie 3 złote.

– Nie masz 3 złotych?

– Mam.

– No to gdzie problem?

– No bo truskawki są drogie i nie dam za nie 3 złotych.

W tym momencie JAM odstawił laptop na ławę i spojrzał na mnie poważnie. Sięgnął do mojej szklanki z kawą, ale odłożył ją szybko krzywiąc się niemiłosiernie. Zapewne zaczerpnął trochę fusów, bo kawy w szklance raczej już nie było.

– Szanowny, kur… mać, panie – zaczął swój wywód bardzo nietypowo. – Zachowujesz się, za przeproszeniem, jak baba, która w sklepie obuwniczym ogląda szpilki, a tak właściwie to wyszła tylko do kiosku po gazety. Chciałaby te buty, ale szkoda jej pieniędzy. Kupi sobie kolorowe gazety, poczyta plotki o aktorach, poczyta o tragediach, kryzysach, morderstwach i tego typu podobnych pierdołach i nabuzuje się negatywnie. Zaopatruje się w takie gazety prawie codziennie i wydaje za nie około 10 zł. Szprycuje się złymi wiadomościami i nie kupuje butów, które sprawiłyby jej radość. Ale za to jest na bieżąco z wszelkimi informacjami ze świata i wie dokładnie ile osób i gdzie zginęło w jakim wypadku oraz kto z jakiej i do jakiej partii przejdzie. Może zabłysnąć, gdy spotka się z sąsiadką przy śmietniku. Tyle, że taka wiedza jest jej do niczego niepotrzebna. Na cholerę jej wiedzieć, gdzie była jaka katastrofa i kto z kim śpi, albo już nie śpi? Po co jej wiedzieć, że gdzieś tam kogoś okradli, albo zamordowali? Do czego są jej potrzebne takie wiadomości?

– Ludzie tym żyją. Interesują się, co dzieje się w świecie.

– I co z tego mają? Czy wykorzystują ta wiedzę do polepszenia swego życia?

– Raczej nie… Tylko tworzą w sobie lęk przed takimi sytuacjami. Obawiają się kradzieży, wypadków, katastrof. No wszystkiego tego, co im się może przydarzyć.

– No właśnie! Tworzą w sobie obawy i myślą o tych złych rzeczach, które przydarzyły się innym. A skoro myślą o tym, to przyciągają to do siebie. Podobne przyciąga podobne. Tak stanowi Prawo Przyciągania. To, o czym myślisz i do czego podpinasz emocje, to przyciągasz do siebie. Jeśli ta kobieta odmówi sobie kupna tych szpilek, to zaprzepaści szansę na polepszenie sobie życia.Prawo Przyciągania

– Co? O czym ty mówisz? Jak to zaprzepaści szansę? Dlaczego kupno butów może jej polepszyć życie? Przecież nie stać je na te buty. – dziwiłem się wywodom JAMa.

– Kobieta wydaje około 10 złotych dziennie na gazety, które w przeważającej części działają na nią przygniatająco. Buty kosztują około 100 złotych. Gdyby zaprzestała kupować gazety, to po 10 dniach mogłaby kupić sobie te szpilki. Nie szprycowałaby się złymi informacjami, a zyskałaby zadowolenie ze spełnienia swego marzenia. Uzyskałaby radość i dzięki temu jej świat stałby się bardziej różowy. Przestałaby żyć życiem innych, a zaczęła w końcu skupiać się na swoim. Byłoby jej o wiele lżej i łatwiej pokonywać trudności. Jeśli kupiłaby te buty i wiedziała, że ją stać na nie, to zbudowałaby u siebie zaczątki przeświadczenia, że może być ją stać na wszystko. Brak pieniędzy jest stanem naszego umysłu. Jeśli myślimy, że nas na coś nie stać, to nas nie stać. Jeśli zaś będziemy chcieli coś kupić, na czym nam bardzo zależy, to w końcu dopniemy swego, bo pieniądze nagle przyjdą do nas „znikąd”. Całe nasze życie wywodzi się z naszych myśli. Na tym ono polega. Sensem zaś jego jest „produkowanie” przez nas takich myśli, abyśmy szli przez życie radośni. Jeśli będziemy widzieć szklankę do połowy pełną, to będziemy mieli w życiu wszystko, co sobie zapragniemy. Jeśli zobaczymy ją do połowy pustą, to nie kupimy sobie tego, o czym marzymy, bo tak jesteśmy zaprogramowani, że wszędzie widzimy porażkę. Nie spełnimy żadnej swojej zachcianki, dzięki spełnianiu których uzyskujemy zadowolenie i podniesienie swoich wibracji. To, co posiadamy w życiu, zależy wyłącznie od nas. Nawet niespodziewane prezenty, jakie dostajemy od przyjaciół są wynikiem naszych myśli i energii, którą emanujemy w przestrzeń. Wszystko, co się wokół nas dzieje jest wynikiem naszych myśli, bo to my jesteśmy panami swego losu, a nie nikt inny. To my decydujemy o swoim życiu, a nie nikt inny. Nawet Najwyższa Możliwa Wibracja nie ma wpływu na nasze życie, bo każdy z nas ma wolną wolę, co jest największym przywilejem człowieka. Nikt nie jest lepszym przyjacielem dla nas od nas samych. Nikt nie jest też większym wrogiem. Dobro i zło, jakie nas spotyka, jest wynikiem naszych myśli, niczego więcej. To my jesteśmy najważniejsi w naszym życiu, a nie nikt inny. Żyjemy dla siebie i naszym zadaniem jest pozyskiwanie pozytywnej energii, ale tylko w taki sposób, aby nie krzywdzić innych. Jeśli sami będziemy zadowoleni, to łatwiej zarazimy tym stanem innych. Otaczamy się takimi ludźmi, jakimi sami jesteśmy. Jeżeli wśród naszych znajomych są malkontenci i pesymiści, to znaczy, że my tacy jesteśmy. Zmieńmy swoje myślenie, a i ludzie z naszego kręgu się zmienią. Jedni w rzeczywistości mogą przejąć nasze pozytywne myślenie i chwała im za to. Inni przestaną się z nami kontaktować i też im serdeczne dzięki, bo nie zależy nam na ilości znajomych, ale na ich jakości. Nasze życie to nie „NK”, gdzie niektórzy posiadają tysiące znajomych, a w większości fikcyjnych. I w końcu pojawia się całkiem nowi ludzie, którzy będą tak samo postrzegać świat, jak my. Dzięki nim zbudujemy swój sukces, bo oni będą nas pozytywnie nakręcać, a nie narzekać na nas, że nie zrobiliśmy tego, albo tamtego. Przyjaciele nasi powinni nas wspierać we wszelkich naszych działaniach, ale nie zmuszać do podążania tą samą drogą do szczęścia, którą idą oni. To do nas należy decyzja, jak dojdziemy do szczęścia, bo dla każdego to pojęcie ma inny wymiar. Każdy z nas ma obowiązek wręcz przeżyć życie po swojemu i według własnych zasad zdobywać pozytywne wibracje. Każdy z nas powinien sam napisać własną książkę swego życia, a nie stosować zasadę „kopiuj-wklej”. Sami ograniczamy się i sami generujemy swoją biedę. Nie jest wytłumaczeniem stwierdzenie, że nie stać mnie, bo mało zarabiam. A co zrobiłeś dla siebie, aby zarabiać więcej? Na świecie są niespożyte pokłady wszelkiego bogactwa, do których każdy może mieć dostęp. Każdy z nas może mieć to, czego zapragnie, bo po to się urodziliśmy na Ziemi, aby doświadczać bogactwa. Tylko musimy zacząć myśleć o naszym bogactwie i wierzyć, że już je posiadamy. Bieda jest chorobą umysłu. Wszelkie nieszczęścia są chorobą umysłu. Jeśli stwierdzasz, że coś ci się nie należy, to to ci się nie należy. Jeśli uważasz, że nie możesz być bogaty, to nie będziesz bogaty i nie jesteś. Gdy zaś dopuścisz do siebie fakt, że każdy rodzaj radości może być twoim udziałem, to tak się stanie. To ty decydujesz o swoim życiu i ty najlepiej wiesz, co jest dla ciebie dobre. Ale dlaczego najczęściej ludzie myślą o tym, co jest dla nich złe? Dlaczego nie wierzą w siebie? Dlaczego nie uważają siebie za najbardziej godnych wszelkich dobrodziejstw tego świata? Ano dlatego, że wmówiono im taką bzdurę, że najważniejszy jest Bóg, który wszystkim rządzi i to jemu trzeba służyć dla jego zadowolenia. Stawiając się teraz w roli takiego Boga zauważmy jak bezsensowne jest opieranie swojej boskiej radości na siedmiu miliardach ludzi, którzy chcąc zadowolić Boga zabijają się wzajemnie w obronie swej wiary w Niego, kradną, gwałcą, oszukują i szerzą wszelkie inne zło? Ludzie są nieposłuszni, a Bóg ich karze wszelkimi plagami. Odpowiedz sobie teraz na pytanie, dlaczego Bóg tak cacka się z takimi destruktorami, jakimi są ludzie? Dlaczego ich od razu nie zniszczy i zacznie wszystko od nowa? Ty, gdy namalujesz jakiś obraz i on ci się nie podoba, to go zamalowujesz, a nie wieszasz na ścianie i delektujesz się jego brzydotą. Dlaczego Bóg ma dawać szansę swemu nieudanemu dziełu? Jeśli produkujemy tarcze hamulcowe, a kontrola jakości zakwestionuje ich klasę, to idą do przetopienia. A wszechmogący Bóg ma się cackać z ludźmi? Po co? Nie ma czegoś takiego jak miłosierny Bóg, któremu zależy na karaniu, czy nagradzaniu nas. Każdy z ludzi sam decyduje o sobie i tak się wyśpi, jak sobie pościele. To nam winno zależeć na pozyskiwaniu pozytywnych doświadczeń i zbliżaniu się do Najwyższej Możliwej Wibracji. Jeśli będziemy myśleć o biedzie i o braku pieniędzy, jeśli będziemy ciągle wmawiać sobie, że nas na coś nie stać, to nie możemy spodziewać się, że ten stan się zmieni. „Nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani złe drzewo wydać dobrych owoców.” Ten cytat oznacza tylko tyle, że to, o czym myślimy, to przyciągamy. Jeśli chcemy wierzyć w jakąś Siłę Wyższą, to wierzmy w taką, która jest naszym przyjacielem i która pomaga nam w życiu, a nie tylko sprawdza, czy spełniamy jej polecenia i przestrzegamy zakazów. Niech nasz Bóg będzie nam przychylny bez względu na to, co w życiu zrobimy i niech pokazuje nam kierunki do podążania ku szczęściu. Od nas jednak zależy, którą drogę wybierzemy. To Bóg niech będzie naszym pomocnikiem, a nie my Jego sługą. Jemu naprawdę nie są potrzebni służący. Dlaczegóż miałby stwarzać cielesne istoty, podczas gdy sam jest niematerialny? Toć to podobnie, jakby zbudować saunę na Saharze. Głupie to trochę by było…

– To trochę tak jak z nami? Bo niby ja ciebie wymyśliłem i ty mi teraz pomagasz? – wtrąciłem.

– Dokładnie. Ty już nie potrzebujesz wierzyć w miłosiernego Boga, który albo cię pochwali, albo złaje. Z początku myślałeś, że to ja jestem twoim Bogiem, ale ustaliliśmy, że jestem twoim Wyższym Ja, czyli twoją duszą, która egzystuje w innym wymiarze. Ty nie potrzebujesz już klepać bezsensownych modlitw, które nie posiadają żadnej konkretnej treści, bo ty rozmawiasz ze mną wszędzie i kiedy tylko zapragniesz. Nawet podczas biegunki gadałeś ze mną jak najęty i prosiłeś mnie o pomoc – żarcik taki. I niech nikt mi tu nie gada, że ja najeżdżam na Kościół! To tak samo, jakbym mówił, ze nóź jest tylko narzędziem zdolnym kogoś zabić. A przecież to, do czego użyjemy przyrządu, zależy wyłącznie od nas. Jeśli chcemy wierzyć w „jeden, Święty, powszechny i apostolski Kościół” to sobie wierzmy, tylko czerpmy z tego radość, a nie cierpienie! I nie dajmy sobie wmówić, że jednanie się w cierpieniu z kimkolwiek wyjdzie nam na dobre. Nawet, jeśli ten ktoś jest uznawany za Boga i cierpiał jakiś czas temu. Dlaczego niby cierpiąc za życia masz mieć zbawienie po śmierci? Jeśli nie pozyskasz odpowiednich ilości radości za życia, to narodzisz się na nowo i może będziesz wtedy np. świnią, bo jako człowiek się nie sprawdziłeś. Twoja wiara ma dawać ci radość i sprawić, że szczęśliwie idziesz przez życie i wtedy, kiedy ty uznasz za stosowne umierasz i to z uśmiechem na ustach, pełen spełnienia. Nie boisz się żadnego sądu ostatecznego, ani piekła, bo więcej krzywdy niż ty sam sobie zrobisz, nikt inny ci nie sprawi.

– Ale ja nie chodziłem za często do kościoła i tak naprawdę w tamtego Boga nie wierzyłem za bardzo.

– I chwała Ci Panie za to… To czy teraz już wiesz, dlaczego powinieneś kupić sobie te truskawki? – JAM spojrzał na mnie badawczo.

– Wiem! I je sobie dzisiaj kupię, choćby miały się okazać niesmaczne.

– I jeszcze jedno. W tym wszystkim nie chodzi o to, aby wydawać ostatni grosz na swoje zachcianki i potem cierpieć z tego powodu, ale aby otoczyć się myślami, że stać nas na wszystko i że mamy zawsze tyle pieniędzy ile nam jest potrzeba. Nie musimy od razu wszystkiego kupować, ale możemy odganiać od siebie to destruktywne stwierdzenie „nie stać mnie”, a zastąpić je np. „pewnie, że mogę to sobie kupić, ale nie jest mi to teraz potrzebne”. Wszytko możemy sobie kupić, ale nie wszystko od razu. Pamiętasz, jak próbowałeś owoce morza?

– Pamiętam. Kupiłem zamrożone i usmażyłem je, ale nie była to żadna rewelacja. Krewetki, ośmiorniczki i małże nie były wcale powalające.

– Ale swoją ciekawość zaspokoiłeś. Inna sprawa, że nie potrafiłeś ich odpowiednio przyrządzić. W życiu nie powinno się niczym martwić, ale szukać sposobów, aby zmartwień uniknąć. Jeśli będziesz się martwił swoją przyszłą emeryturą, to za kilka lat zdziadziejesz i stoczy cię reumatyzm, albo jakieś inne draństwo. Jeśli będziesz opierał się na ZUSach i innych tego typu formach, to umrzesz w nędzy. Ty sam powinieneś zadbać o swoją radosną przyszłość, a nie wysłuchiwać o reformie emerytalnej, jaką szykuje rząd. Ci, którzy biorą sobie do serca te informacje i przejmują się nimi, już są trupami zastygłymi w bolesnych spazmach. Nie dożyją emerytury, a wtedy problemu nie będzie i więcej kasy będzie dla ostałych do podziału. I od pewnego czasu nad Polakami zawisło widmo klęski emerytalnej… Jeśli ZUS się nie sprawdza, to trzeba zacząć szukać innych form zapewnienia sobie przyszłości. Jakich? A nawet ta twoja ulubiona wspólnota zakupowa, która zwraca ci pieniądze przy każdym zakupie. Przecież to jest doskonała alternatywa na wszelkie bolączki. Owszem. My już w tym jesteśmy i o emeryturę możemy się nie martwić. Ale dobrze by było, gdyby było nas więcej. Ale wszystko w swoim czasie i nic na siłę. Kto będzie chciał mieć spokojną starość, taką jak my będziemy mieli, to cię o to zapyta. Twoja przyszłość tworzy się teraz. Ok. To ty teraz leć po truskawki, a ja skontroluję naszą giełdę…

– I co? Zarabiamy tam coś?

– Nie ma innej opcji. Po to zajęliśmy się tym procederem, aby zarabiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret