Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

– Widzę, że sobie poradziłeś z poprzednim wpisem – zagaił JAM. – Zatem będziemy mogli oddać się bez przeszkód pisaniu bloga. A jeśli jakieś się pojawią, to sobie z nimi poradzimy.

– A i owszem – przytaknąłem. – Ze wszystkim sobie poradzimy.

Przybiliśmy sobie z JAMem żółwika i kończyliśmy pić fusiastą kawę, którą wcześniej zaparzyłem. Była waniliowa i nawet nam smakowała. Nie musiałem pytać JAMa, czy mu odpowiada smak tej kawy. Skoro ja ją polubiłem, to i on także. Jest wszakże mną, tak samo, jak i ja jestem nim. On operuje co prawda w innym wymiarze, a ja siedzę w swojej rzeczywistości. Mamy za zadanie zebrać jak najwięcej pozytywnych doświadczeń, aby nasza wibracja podwyższyła się do poziomu umożliwiającego nam przejście do wyższego wymiaru. Domyślam się, że robiliśmy to już wielokrotnie, ale tego nie pamiętam. JAM za to wszystko pamięta, ale nie mówi mi wszystkiego, bo niektóre rzeczy są mi zbędne. Do czego mogłyby mi się teraz przydać wspomnienia, gdy byliśmy w ciele siedmiometrowego pająka na planecie krążącej wokół gwiazdy, oznaczonej na ziemi jako SPH10057428? Każde życie w nowym ciele zaczynamy niejako od nowa. Co prawda do około ósmego roku życia jako człowiek pamiętałem większość szczegółów z poprzedniego wcielenia. Potem to się zatarło.

Moje powiązanie z JAMem i moją obecność na tej Ziemi mogę porównać do następującej sytuacji:  Jako dziecko hodowałem rybki w akwarium i często chodziłem nad Nidę, aby w jej starorzeczu łowić rozwielitki i larwy komarów na pokarm dla rybek. Brałem w tym celu siatkę zrobioną ze starej pończochy (nową tylko raz wziąłem, ale po tym trochę mi się uszy ponadrywały) naciągniętą na kółko z drutu. Do niego był przymocowany około sześćdziesięciocentymetrowy pręt, zakończony drewnianą rączką. Brałem także ze sobą kilka słoików, bo nie wiadomo było, co oprócz rozwielitek i larw komarów mi się przytrafi. Kucałem nad taflą wody i delikatnie przetrząsałem podwodną roślinność. Łapałem różne robactwo, ale najczęściej i najwięcej tego, które mnie interesowało. Gdy z jakichś względów siatka pojechała po dnie, wtedy złapało się w nią mnóstwo mułu, patyków i innego badziewia. Musiałem ją czyścić, aby dalej mogła mi służyć. Niekiedy złapałem larwę ważki, albo pająka topika. Wkładałem je do innych słoików.  Z biegiem czasu nauczyłem się perfekcyjnie operować siatką i coraz mniej zbędnych rzeczy w nią trafiało. Co jakiś czas zmieniałem siatkę, a także chodziłem w inne miejsca na połów robactwa. Sprawiało mi to ogromną radość…Wygasłe pragnienia

– Sorry Wodzu, że ci przerwę te twoje rozmyślania, ale miałeś iść puścić lotka, a czasu masz niewiele – jak zwykle czujny JAM wyrwał mnie z zamyślenia. – Wrócisz, to dokończysz pisanie.

– O! Dzięki Ci Panie! Zapomniałem o tym. Idę i puszczę choć jeden kupon, bo i tak przecie nie wygram…

­– No tyś chyba z byka spadł! ­– zahuczał mi w głowie JAM. – To po co w ogóle będziesz ruszał tą swoją tłustą dupę i szedł w tym mrozie, jak nie wierzysz, że wygrasz??? Po co robić cokolwiek, jeśli się w to nie wierzy? Ale idź! Bo potem będziesz mi wypominał, że ci nie dałem puścić.

– Łoj… No po co się złościsz? Ale ja nie mam tłustej dupy. Jedynie cośkolwiek brzuch okrągły. Ale jak to mówią: Duży daszek, duży ptaszek! – zarechotałem radośnie.

– Jezusie Pacanoski! – zawył ze śmiechu JAM. – Ale sobie kadzisz! Ale masz rację. Jak sam się nie pochwalisz, to nikt cię nie pochwali. A teraz idź już.

–  Pójdę, przewietrzę się, puszczę kupon, a jak wygram, to dobrze. W sumie to fajnie byłoby wygrać tyle kasy, ale nie jest mi to niezbędne.

– Ale trujesz! Naczytałeś się informacji o Prawie Przyciągania i udajesz, że je stosujesz. A przecież ja wiem najlepiej, co czujesz i w co wierzysz. Nie da rady, abyś wygrał cokolwiek, bo mimo wszystko skupiasz się na braku pieniędzy, a nie na ich obfitości. Ale idź. Masz pół godziny. Potem dokończysz pisanie.

– Ok. Idę.

(…)

– Jestem! – oznajmiłem, gdy siadłem powtórnie do laptopa i zamierzałem pisać dalej wcześniej zaczęty tekst.

– Świetnie – JAM był wyraźnie zadowolony. Nie wiedziałem dlaczego i nie zamierzałem w tej chwili dociekać.  – Powiedz teraz, na czym polega analogia miedzy nami, a siatką na robaki.

– Ty jesteś w innej rzeczywistości, a ja w innej. To moją rolą jest wyłapać najlepsze doświadczenia, aby sprawić nam radość. To ja jestem siatką w tym świecie i ja poławiam wszelkie zdarzenia z tego świata. Ty mną trochę sterujesz, ale na tym analogia się kończy, bo ja jestem bardziej samodzielną siatką. To ja sam jestem w tej wodzie i wyszukuję różne rzeczy, które nam mają sprawić radość. Niekiedy jednak zaryję w dno i nałapię mnóstwo zbędnych rzeczy. To są jakieś pesymistyczne myśli, jakieś choroby i tego typu zdarzenia. To jest złe samopoczucie, prawie poczucie beznadziei. Ale wtedy interweniujesz Ty i wypłukujesz tą moją siatkę i znów humor nam się poprawia. Znów możemy łowić potrzebne zdarzenia. Sam widzę, że coraz rzadziej pojawiają się złe myśli, kiedy rozumiem, po co żyję. Pomimo, że otoczenie usilnie chce, aby mi było źle, abym słuchał złych wieści i pomimo, że niektórzy przyjaciele nie podzielają mego entuzjazmu na pewne rzeczy, to jednak coraz mniej mnie to obchodzi. Coraz mniej jestem podatny na zło tego świata, a coraz bardziej rozsiewam pozytywne nastawienie. Już prawie wcale nie słucham osób, które tylko szukają kogoś, kogo mogą obarczyć swymi kłopotami, które tylko czyhają na to, abym i ja się równie źle poczuł, jak oni. Nie mam zamiaru nikomu współczuć, gdy jest mu źle, bo to nic dobrego dla nas obojgu nie da. Mogę tylko spróbować pomóc mu zmienić jego myślenie, aby stan jego świadomości stał się pozytywny. Wtedy jak najbardziej mogę współodczuwać to samo, co ta osoba. Źle ten robi, kto umacnia drugiego w jego biedzie, wczuwając się w jego sytuację. Jeśli nam jest lepiej, to doprowadźmy tego smutnego człowieka choćby do naszego poziomu emocjonalnego, a wtedy i jego świat się poprawi. Ale nic na siłę…

– Się rozpisałeś! I jak zwykle odbiegłeś od tematu, ale na dzisiaj już wystarczy. – zarządził JAM. – Mamy jeszcze coś innego do roboty. Możliwe, że jutro coś znów napiszemy.

– Chciałem jeszcze dzisiaj…

– Nie! – JAM był stanowczy. – O UFOkach, chorobach i innych tego typu sprawach napiszesz innym razem. A teraz kąpać się i do łóżka.

– A co to dzisiaj środa przed Wielkanocą? – zdziwiłem się.

– No nie. Rzeczywiście – zastanowił się. – To dzisiaj bez kąpieli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret