Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

Kupiłem dzisiaj pięć worków ziemi kwiatowej i zawiozłem je na działkę. Wiosna już zagościła na dobre, to i prace ogródkowe ruszyły prężniej. Czuć w powietrzu radość, która bije od wschodzących roślinek i rozwijających się liści. One czerpią energię z Ziemi i ze Słońca i nie zastanawiają się, czy im jej wystarczy. Nie martwią się niczym, tylko realizują swój plan rozwoju. „Przypatrzcie się liliom polnym jak rosną: nie pracują ani nie przędą. A powiadam wam, że nawet król Salomon w całej swej chwale nie był tak przyodziany jak jedna z nich”

Ludzie zaś postępują zupełnie odwrotnie. Oni najpierw się martwią, a potem usiłują się realizować w życiu. Ludzie sieją smutek, a oczekują plonów w postaci radości. Nie jest to jednak dziwne, bo ludzkość jest tak wychowywana. Tylko w nielicznych rodzinach pozwala się dzieciom na dorastanie zgodne z ich upodobaniem, a nie z wymogami systemu, w jakim żyją. Wielokrotnie już tu pisaliśmy, że to, co ma być dobre dla wszystkich okazuje się dobre tylko dla nielicznych. To, co jest z góry narzucone, jako odpowiednie, nigdy nie sprawdza się na dłuższą metę. Ile osób, które przerobiło cały program szkolny od podstawówki aż po studia jest osobami szczęśliwymi? Ile osób, które przeżyły swoje życie zgodnie z zaleceniami Kościoła, umarło z uśmiechem na ustach? Ile osób, które leczyło jakąś swoją przypadłość, przy okazji nie nabawiło się czegoś innego? Wszystkie takie systemy nie służą ogółowi, bo to jest niemożliwe na obecnym etapie, ale robią dobrze tylko elitom.

Mówi się, że nie ma niewolnictwa, a to jest wierutna bzdura. Co prawda nikt nie zagania na siłę ludzi do pracy, ale oni idą tam sami i pracują w warunkach często o wiele gorszych, niż mieli dawni niewolnicy. Dlaczego?

– Mnie się pytasz? – JAM popijał kawę i bujał się w fotelu niebujanym stojącym obok telewizora. Co dziwniejsze nie odpychał się przy tym nogami, ani w jakikolwiek inny sposób, a mimo to fotel niebujany ciągle się bujał.

– No ciebie się pytam. Przecie ty tylko tu jesteś. Poza tobą nie ma nikogo.

– Jak nie ma? A ty?

– No ja też jestem, ale to co innego. Przecież nie będę się pytał sam siebie, skoro ty tu jesteś.

– Ale ja to ty, a ty to ja…

– O co ci chodzi? – przerwałem. – Czy możesz mi odpowiedzieć na pytanie?

– No już dobrze. Niech się nie złości, bo nie ma o co. To o co pytałeś? – przestał się bujać i odstawił kawę na stolik.

– Pytałem o niewolnictwo, jakie dobrowolnie istnieje obecnie.

– Kiedy właściciele niewolników zrozumieli, że lepiej wykorzystają ludzi, gdy oddadzą im wolność fizyczną, a w zamian zniewolą ich materialnie, to zaczęli tym rzekomo już wolnym ludziom płacić za wykonywaną pracę. Nie musieli już dbać o ich zdrowie, jedzenie, czy dach nad głową. Ludzie mieli sami to sobie zapewnić. Tak zamieniła się jedna forma niewolnictwa w drugą i ma się dobrze i w dzisiejszych czasach. Tylko nieliczni ludzie są rzeczywiście wolni i wcale nie są właścicielami firm. Ci ostatni są niekiedy bardziej zniewoleni niż ich pracownicy za sprawą ich nieokiełznanej chęci posiadania coraz większych majątków. Prawdziwie wolny człowiek to taki, który czerpie radość ze wszystkiego, co mu się w życiu przydarza. Jeśli pracuje u kogoś, to jedynie robi to, co mu sprawia przyjemność. Owszem, to może brzmieć trochę głupio, bo ludzie zwykle idą do pracy i robią to, ci im szef karze i niekoniecznie to, co da im zadowolenie. Jednak człowiek ma wolną wolę i zawsze może zrezygnować z niesatysfakcjonującej pracy…

– Ale… – usiłowałem wtrącić swoje zdanie.

– Wiem, wiem! Powiesz, że znów gadam pierdoły, bo przecież dzisiaj o pracę trudno i trzeba robić, co szef karze. Przyznasz, że w takim wypadku będziesz tylko niewolnikiem. Jest to wina systemu, w którym zostałeś wychowany, bo przecież od dziecka wmawiano ci, że tylko przez ciężką pracę zdobędziesz bogactwo. To hasło ukute jest przez szefów, a nie przez pracowników. Gdyby to była prawda, to oni z zapałem kopaliby rowy, a tego nie czynią. W Kościele nauczają cię, że dopiero po śmierci osiągniesz zaszczyty i bogactwo, jeśli za życia będziesz wytrwale niósł krzyż pański. Większość księży jednak opływa w bogactwie… Podobnie jest z wynalazkami, które maja dać ludziom darmową energię obecną w całym wszechświecie. Nie dopuszcza się do ich wdrożenia, bo oznaczałoby to upadek przemysłu energetycznego i paliwowego, a tym samym zniknąłby element umożliwiający kontrolowanie ludzi. Dlaczego jednak jedni dążą do posiadania władzy nad drugimi? Czy to wynika z ich lenistwa, bo nie chce im się pracować? Wbrew pozorom posiadanie władzy nad ludźmi nie jest zajęciem łatwym. Jest ono po stokroć trudniejsze, niż kopanie rowów. Jednak trudność wyłania się ze sfery psychicznej, a nie materialnej. Machać łopatą może prawie każdy. Rządzić zaś tylko nieliczni. Nie mówię tu o rządzeniu despotycznym i tyranii, bo ono przynosi wszystkim tylko obniżone wibracje, ale o takim zarządzaniu, gdzie wszyscy będący w układzie odnoszą korzyści przede wszystkim mentalne. Obecnie ludzie będący u władzy starają się ja sprawować przez wcielanie w życie zakazów i ograniczeń oraz wymogów, które są dobre tylko z ich punktu widzenia, a nie są miłe ludziom zarządzanym. Pasterz, aby utrzymać w ryzach stado baranów, używa do pomocy szczekającego psa. Osoby pnące się do władzy uważają, że da im ona wolność i swobodę. Wyobrażają sobie, że uzyskają poparcie społeczne, autorytet i prestiż, co jest domniemaniem błędnym, gdyż jeszcze żadna pozycja osiągnięta przez mianowanie, walkę, czy w inny tym podobny sposób, nie dała nikomu pełnej i długotrwałej satysfakcji. Jeśli ktoś chce mieć autorytet i poważanie, to musi je osiągnąć swoją mądrością i umiejętnością rozsiewania radości. Do takiego siewcy prędzej będą garnęli się odpowiedni ludzie, którzy będą chcieli podnosić swoje wibracje. Radość nie znosi smutku i odwrotnie. Podobne przyciąga podobne. Jeśli ktoś usiłuje ograniczyć kogoś, to sam się ogranicza. Co z tego, gdy szef będzie wymagał dużo od swych pracowników i mało im płacił? Czy coś na tym zyska? Nic! Te pieniądze, które zarobi na mniejszych płacach, wyda na swoje leczenie, bo utraci zdrowie w kłótniach z pracownikami i przez przebywanie w niezdrowej atmosferze. Jeśli ty komuś coś zabierzesz, to niebawem ktoś inny zabierze tobie coś innego. Jeśli ty sprawisz komuś radość, to ktoś inny sprawi tobie radość o wiele większą. Jedynie samoistna władza oparta na predyspozycjach wodza, który roztacza tylko pozytywna energię, może dać wszelkie korzyści.

– To tak jak Bóg, który karci i każe cierpieć za życia, nie ma mocy, aby wprowadzić kogoś do Raju?

– W sumie to żaden Bóg nie ma takiej mocy, a taki szczególnie. Tylko sam człowiek może na tyle podnieść swoje wibracje, aby w przyszłości osiągnąć wyższy poziom, który nazwałeś Rajem. Nikt i nic nie jest w stanie dać tego człowiekowi, jeśli on sam nie podniesie swojej wibracji pozytywnymi myślami. Ale  i wszystko to, co ludzie uznają za złe w swoim życiu, nie dzieje się przez przypadek. Po pierwsze sami to do siebie przyciągamy, a po drugie, jeśli doświadczamy jakiegokolwiek zła, to mamy doskonałą szansę, aby dostrzec druga stronę danej sytuacji i przerobić ja na swoje pozytywne doznania. Wszystko w naszym życiu dzieje się dla naszego dobra. Od nas tylko zależy, jak to zinterpretujemy. Jeśli będziemy cierpieć całe życie, bo jakiś Bóg tego od nas wymaga, to nie zdziwmy się po śmierci, gdy nasze Wyższe Ja nas opieprzy i każe nam wracać na Ziemię, aby od nowa przeżyć życie w innej postaci. Jeśli będziemy brać czyjeś wytyczne za własne, a nie będą nam one sprawiały radości, to nie zdziwmy się po śmierci, że znów po raz milionowy będziemy musieli się narodzić. Naszym zadaniem jest przeżycie życia tak, aby czerpać z niego radość i nikomu nim nie sprawiać przykrości. Gdy odczuwamy zniewolenie z czyjejś strony, to podziękujmy tej osobie i zacznijmy inne życie. Gdy cię żona tłamsi, to jej podziękuj i powiedz : „Następna proszę!”. Jeśli będziesz trwał przy sytuacji, która sprawia ci smutek, to nigdy nie osiągniesz radości. Jeśli zmienisz dziesięciu pracodawców, to być może jedenasty okaże się właściwym dla ciebie, albo sam założysz własny biznes. Nigdy nie jest za późno na zaczęcie robienia sobie dobrze. Jeśli uwierzysz w siebie, a nie w system, w którym się wychowałeś, a który do tej pory nie zrobił ci dobrze, to sam osiągniesz pozytywny poziom wibracji. Religia, system państwowy, a nawet patriotyzm służą zatrzymaniu cię przy jednej idei, na jednym terenie i oddawaniu swoich pieniędzy ściśle określonym kręgom władzy. Człowiek rodzi się wolny, ale w trakcie życia staje się niewolnikiem, bo ktoś inny mu powiedział, że tak będzie lepiej, albo że inaczej nie można. Większość ludzi nie żyje swoim życiem, tylko cudzym. To tak jakby używać sztucznej szczęki zrobionej dla kogoś innego. Nie można stać się niewolnikiem, jeśli samemu się na to nie zezwoli. Na wszystko, co się dzieje w naszym życiu musi być nasza aprobata. Nic, o czym nie pomyśleliśmy, nie pojawi się. Ale też nie wszystko, o czym myślimy nam się zrealizuje. Jeśli pomyślimy o bogactwie, a za chwilę zwątpimy w jego manifestację, to bogactwo nam się nie ziści. Elity rządzące tak manipulują informacją, abyśmy sami w nią uwierzyli, a tym samym dopuścili do swego życia. Jeśli w szkole wpajano ci, że Kolumb odkrył Amerykę, a ty to wziąłeś za pewnik, to mógłbyś za tą bzdurę postawić nawet swój majątek, bo uważasz, że to prawda. Tak samo możesz uważać Biblię za doskonałą księgę napisaną przez Boga, ale większość ludzi nie wie, że została ona okrojona i zmodyfikowana na potrzeby Kościoła. Wszystko służy zniewoleniu zwykłego człowieka, aby elity miały lepiej. Ale w takich przypadkach w ostatecznym rozrachunku nikomu nie będzie dobrze. Ludzie mają być radośni i czerpać pozytywne wibracje przez całe swoje życie. Jeśli jeden człowiek wynajdzie jakiś sposób na polepszenie życia innym ludziom, powinno być to wdrożone, a nie blokowane. W tym przypadku wszyscy skorzystają. Dobro rodzi dobro. Jeśli ludzie tego nie zrozumieją, to Ziemia ich sama strząśnie, bo ona ma też już dość panoszenia się człowieka. I przyjdzie nam się rodzić na nowo w głębiach Enceladusa, a nie na pięknej Ziemi. Wszystko zależy od naszych myśli i naszej interpretacji rzeczywistości, która i tak sobie sami przyciągnęliśmy…

– A dasz mi się teraz pobujać?

– Na czym? ­– zapytał zdziwiony.

– Na fotelu.

– Ale on niebujany jest.

– Aha…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret