Mój YouTube
Pierwszy wpis na blogu
Prawo Przyciągania, the secret

W ostatni weekend zmieniliśmy czas na letni i dzień się o godzinę wydłużył. Niby więcej czasu jest na pracę w ogrodzie, ale oziębiło się i wieje mroźny wiatr. Tak jakby zima chciała jeszcze o sobie przypomnieć i pożegnać się. Mam nadzieję, że nie będzie to jakieś radykalne pożegnanie, a jeśli już, to spadnie tylko kilka płatków śniegu.

Wyjrzałem przez okno. Było pochmurnie, a na termometrze tylko dwie kreski powyżej zera. Ranek był raczej zimny. Chciało by się już narzekać od rana i psioczyć na pogodę, ale po co? I tak nie mamy wielkiego wpływu na nią, to po co się złościć? Trzeba ją zaakceptować taką, jaka jest i czerpać z niej radość. Czy słońce, czy deszcz, czy zamieć, czy bezwietrznie wszystko jest po coś. Wszystko czemuś służy. Jeśli chcemy w każdej chwili czerpać korzyści z każdych warunków, to musimy je lubić takimi, jakimi są. Należy cieszyć się z wszystkiego.  Chyba, że potrafimy dostosować pogodę do naszych potrzeb. Nieliczni to potrafią. Reszta nie wierzy w swoje możliwości.

– Dobrze myślę JAMie, że można samemu kształtować pogodę? – rzuciłem w głąb pokoju, oczekując pojawienia się mojego Wyższego JA.

Jednak JAM się nie odezwał. Nie było żadnej reakcji. Leżałem jeszcze w łóżku z laptokiem na kolanach i spisywałem te słowa. Czekałem na JAMa, bo bez niego niewiele bym napisał. Nagle laptop gwałtownie przewrócił się na mój brzuch i poczułem tępy ból. Jakby ktoś specjalnie walnął mnie nim. Trochę się przestraszyłem, bo było to nienaturalne. Pod pościelą między moimi kolanami pojawiła się jakaś wypukłość, która zaczęła rosnąć i unosić się. Ściągała ze mnie kołdrę i nabierała coraz masywniejszych kształtów. Niby wielka kula w pewnej chwili uniosła się pod sufit, a kołdra wraz z nią. Leżałem osłupiały w łóżku z laptopem na brzuchu i odkrytymi nogami i przyglądałem się temu zjawisku. Było to jak najbardziej realne, bo nawet uszczypnąłem się i zabolało. Kula przesunęła się w stronę drzwi, a spod kołdry biła jasnoniebieska poświata. Czułem, że ciało mi drży, ale nie byłem pewien czy ze strachu, czy z zimna, jakie emanowało od kuli. W tym momencie kołdra opadła na podłogę, a kula zniknęła. Leżałem zdrętwiały przez chwilę. Nagle w kuchni usłyszałem jakiś rumor. Jakby upadający na podłogę talerz.

– Ku… mać! – nie byłem pewien, ale był to chyba JAM. – Coś graślawy się zrobiłem…

Zobaczyłem w korytarzu jakiś cień, ale ze strachu nie mrugałem nawet powiekami. W tym momencie w drzwiach pojawił się JAM ze szklanką kawy w jednej dłoni i z talerzykiem w drugiej. Miał na nim kawałek placka. Chyba drożdżowego. Dygnął jak mała dziewczynka i usiadł obok mnie na łóżku. Nie zauważyłem, kiedy kołdra znów pojawiła się na moich nogach.

– I co się tak patrzysz? – zapytał mnie. – Zmniejsz już te oczęta, bo ci zaraz wypadną z oczodołów.

– Co… co to było? – wyjąkałem.

– A nic. Tylko mi talerz w ręki wypadł. Dobrze, że się nie rozbił, bo byś mi jęczał.

– Nie o to pytam – uspokoiłem się nieco. – Co to było z tą kulą, co mi kołdrę porwała?

– Nie wiem o co pytasz – JAM chyba się zgrywał, bo przecież musiał wiedzieć to, co ja wiedziałem. Był przecież tym samym, co ja, tylko ja byłem w ludzkim ciele, a on był w wyższym wymiarze moim Wyższym Ja.

– Jak to nie wiesz? – krzyknąłem. – To ja tu okeż się nie sfajdałem ze strachu, a ty udajesz głupa? Co to było z tą kołdrą?!

Trochę się zdenerwowałem, bo JAM wyraźnie jaja sobie ze mnie robił. Popijał kawę, zajadał się plackiem i patrzył na mnie z politowaniem.

– Aaaaaaaaaaaaa! O to pytasz! Zajarzyłem – nie potrafił kłamać. Domyśliłem się, że to była jego sprawka. – To taki malutki teatrzyk z mojej strony, aby ci przypomnieć, o czym chciałeś dzisiaj pisać. No bo o duchach mieliśmy gadać? Chyba cię ciekawi, co to takiego?Zaloty anielskie

– No tak – ochłonąłem i złość mi przeszła. Od kilku dni oglądam na YouTube filmy o duchach z serii „A Haunting” i zastanawiałem się, co to za zjawisko, bo tak naprawdę osobiście nie miałem z nim do czynienia. Postanowiłem o to zapytać JAMa, ale on sam spektakularnie przypomniał mi o tym.

– Najpierw odpowiem ci na pierwsze pytanie, na które już kiedyś odpowiadałem. Każdy może lokalnie sterować pogodą i mieć ją taką, jaką chce. Wszystko zależy od naszej siły wiary, że możemy to zrobić. Tak jak ze wszystkim, do czego się zabieramy.  Ale to tyle na ten temat. Teraz zacznijmy o duchach. Pytaj.

– Powiedz mi, na czym polega istota zjawiska duchów? Dlaczego jedni doświadczają tego, a inni nie?

– Ludzie przyjęli sądzić, że duchy to dusze zmarłych, które nie znalazły drogi do nieba. Widzą niekiedy przeźroczyste postacie, snujące się po domach i przewracające sprzęty. Stukające i zawodzące po nocach. Czym są te zjawy? W niektórych przypadkach są to dusze zmarłych, które nie mogą połączyć się ze swoim Wyższym Ja, gdyż utraciły z nim kontakt za życia. Pomimo, że te osoby uznawały istnienie jakiegoś Boga, ale nie miały świadomości, że ich dusza jest podzielona i jej odpowiednik jest w innym wymiarze w postaci Wyższego Ja. One po śmierci, jeśli były świadome swego zejścia, szukały Boga, aby się z nim połączyć. Wierzyły w Boga, ale nie na tyle, aby być świadomym istnienia innych wymiarów. Bóg, jako Najwyższa Możliwa Wibracja nie może przyjąć w siebie żadnej połowicznej duszy, gdyż musi ona najpierw zjednoczyć się ze swoim Wyższym Ja i dopiero takie zespolenie wykaże, jaką wspólnie posiadają energię. Jeśli ona jest odpowiednia, to taki byt może przenieść się na wyższy poziom. Jeśli zbyt mała, to dusza znów musi wcielić się w jakąś istotę i w jej ciele znów podróżować przez życie i zbierać pozytywne wibracje. Jeśli dusza nie odnajdzie swego Wyższego Ja, a musi to sama zrobić, ono mu w tym nie pomoże, to wtedy jej energia błąka się po rzeczywistości i manifestuje swoją frustrację. Nie zdaje sobie niekiedy sprawy z tego, że już nie jest w ciele i niektórych rzeczy nie rozumie. Są ludzie, którzy mają zdolność widzenia tej energii i to właśnie im duchy się objawiają. Energia duszy, która jest pozbawiona ciała, może mieć bardzo niskie wibracje, gdyż jest zdezorientowana faktem opuszczenia ciała w wyniku śmierci i dlatego posiłkuje się energią wynikłą ze strachu ludzi. Jeśli taki duch odkryje, że może straszyć ludzi i pozyskiwać od nich niskie wibracje, to dochodzi do eskalacji zjawiska. Mówi się wtedy często o nawiedzonych domach, w których domownicy nierzadko wariują ze strachu. Jeśli ludzie za życia doświadczą czegoś takiego, jeśli za swego życia będą mieli kontakt z duchem, to będą świadomi istnienia innych wymiarów i po śmierci nie będą się błąkać, tylko od razu połączą się ze swoim Wyższym Ja. To tak po krótce wyjaśnienie zjawiska duchów, choć i istnieją tego też inne aspekty, jak na przykład emanacje zwane demonami. Ale to już bardziej są uosobienia indywidualnych lęków, niż objawienia dusz zmarłych.

– Czyli demony, diabły i inne tego typu pasztety nie istnieją? – zdziwiłem się, bo wydawało mi się to tym samym, co duchy, które według JAMa istnieją.

– Demon, diabeł, to uosobienia zła, które jak wiadomo, tak jak i dobro, jest pojęciem względnym. Nie istnieje coś takiego jak zło. Istnieje tylko niższa wibracja, która tylko w odniesieniu do wyższej jest niższa. Ludzkie ciało jest wyposażone w receptory, które odbierają doznania z rzeczywistości. Jeśli odbierzesz doznania, które są dla ciebie nieprzyjemne, to traktujesz to jako zło. Jeśli utraciłbyś węch, to smród przestałby dla ciebie istnieć i zapachy z oczyszczalni ścieków byłyby nieistotne. Gdybyś utracił wzrok, to spojrzenie w słońce nie sprawiałoby ci bólu. Gdybyś utracił zmysł dotyku, to mógłbyś sobie spalić dłoń nawet o tym nie wiedząc. To, czy coś jest dla ciebie złe, decydujesz sam na podstawie swoich odczuć. Jeśli myślisz o złych rzeczach, to je do siebie przyciągasz. Jeśli ubierzesz je w postać diabła, to może się zdarzyć, że go nawet zobaczysz. Duchy zmarłych, które straszą ludzi, postrzegane są często jako demony, gdyż strach jest uczuciem negatywnym. One są tylko zabłąkane, gdyż nie znają swojej dalszej drogi. Mogą ją im pokazać albo inne, świadome dusze, albo ludzie, którzy potrafią się z nimi porozumiewać. Duchy, które żywią się strachem, są duchami starymi i od dawna trwają w tym stanie, gdyż nikt nie potrafił im pomóc. One straszą tylko dlatego, aby pozyskać niską energię, gdyż tylko taka jest im najłatwiej dostępna. A lepsza niska energia, niż żadna. Jeśli chcemy się pozbyć ducha ze swego nawiedzonego domu, to albo powinniśmy go ignorować, albo spróbować polubić lub pokazać mu drogę przez odpowiednie praktyki. Jeśli nie będziemy go karmić swym strachem, wtedy przeniesie się gdzieś indziej, albo zaprzestanie manifestacji. Jeśli potraktujemy go z miłością, to i on nam ją odwzajemni do czasu, gdy uświadomi sobie, gdzie tak naprawdę się znajduje i połączy się ze swoim Wyższym Ja. Takie dobre duchy pomagają Wyższemu Ja w utrzymaniu kontaktu z ziemską duszą, choć nie robią tego świadomie.

– A czym w takim wypadku jest opętanie?

– To trochę inne zjawisko. Ma ono miejsce wtedy, kiedy stary duch, który nie może połączyć się ze swoim Wyższym Ja, znajdzie sposób, by wniknąć w czyjeś ciało i w ten sposób zastąpić niejako będącą w nim oryginalnie duszę. Ponieważ  stary duch nie jest zgrany z tym ciałem, a ta pierwsza dusza broni się przed zastąpieniem, wtedy wyzwalają się wielce negatywne emocje i one uwidaczniają się w postaci tak zwanego opętania. Wbrew pozorom, to nie jest demon, ale stara zagubiona dusza, która w akcie desperacji chce powrócić do życia, gdyż nie zna swojej dalszej drogi po śmierci. Żywienie się duchów niską energią, jest tylko alternatywą do pozyskania wyższej energii. Jak powiedziałem wcześniej, lepsza niska energia niż żadna. Opętanie pozwala również pozyskać takiej duszy mnóstwo niskiej energii. Aby pokazać drogę stosuje się egzorcyzmy. Mają one wypędzić diabła z człowieka. Nie ważne, co mają na celu, ważne, że w wielu przypadkach pomagają i zabłąkana dusza odchodzi w stronę światła. Znajduje połączenie ze swoim Wyższym Ja.

– Skoro już o egzorcyzmach, to dlaczego krzyż, święcona woda, czy sól mają zdolności wypędzania duchów?

– To są tylko gadżety, do których zakotwiczamy naszą wiarę w takie możliwości i to ta wiara pozwala naprowadzić ducha na dobrą drogę. Duch jest niematerialny i tylko myśl nasza może mu pomóc. Tak jak człowiek ubrał zło w ciało diabła, tak i Boga powiesił na krzyżu, aby móc w rzeczywistości do czegoś się odnosić. To wszystko są tylko manifestacje naszych myśli, Żaden diabeł, czy żaden krzyż nie ma mocy sam w sobie, póki mu takich właściwości nie nada człowiek swoją myślą. Tak samo jest z talizmanami, czy lekarstwami. To wiara czyni cuda i nasze myśli je produkują. To nasze myśli są przyczyną wszelkiego dobra, tak samo jak i zła. Jednak oba te pojęcia są względne i jak najbardziej subiektywne. To, o czym myślimy, to do siebie przyciągamy. Tak stanowi Prawo Przyciągania i tak ono w naszym Wszechświecie działa. Nie należy tu mylić tej wiary z wiarą w Boga. Bo sama wiara w Boga niczego nie polepsza. Natomiast wiara w to, że Bóg, czy ktokolwiek inny może nam w czymś pomóc, może nam pomóc znaleźć drogę do czegokolwiek, dopiero taka wiara pozwoli nam na osiągniecie celu. Bóg w tym przypadku jest tylko takim „gadżetem”. On sam a w sobie w niczego nie sprawi, ale pozwala na zakotwiczenie i umocnienie naszych myśli i naszej wiary w spełnienie oczekiwanych manifestacji. To nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Nic i nikt poza nami nie ma mocy, aby cokolwiek w niej zmienić. Nawet Bóg, jeśli my mu na to nie pozwolimy swoją myślą. Jeśli człowiek sam nie wie co robić w życiu, to może przywołać ducha, który też jest zagubiony. Jeśli boimy się czegoś, to może nam się nasz lęk zamanifestować w postaci demona. To nam się dzieje, o czym myślimy, bo podobne przyciąga podobne. Jaka nuta nam w duszy gra, taka muzykę usłyszymy w realnym świecie.

– Powiedz mi jeszcze, dlaczego ludzie przykładają tak duża wagę do ciała zmarłego człowieka, dlaczego czczą je i oddają mu hołdy? Czy to jest słuszne?

– Słuszne jest wszystko, co służy podniesieniu naszych wibracji. Jeśli ludzie czerpią z tego radość, to dobrze. Wszystko jest dobre, co daje radość. Jednak z racjonalnego punktu widzenia, jeśli spojrzymy na to od strony rzeczywistej funkcji ciała, to celebrowanie zwłok mija się z celem. Ciało, to tylko pojazd, w którym porusza się dusza podczas życia na Ziemi. Gdy dusza odłącza się od ciała w wyniku śmierci, ciało staje się zbędne, gdyż spełniło swoją funkcję. Powinno rozłożyć się na atomy, które winny być składnikami innych ciał ludzkich, zwierzęcych, czy roślinnych. Najlepiej ciało spalić i rozsypać prochy po ziemi. Tak jak oddaje się stary samochód na złom i go recyklinguje, tak samo przed spaleniem powinno się wyciągnąć z ciała zdrowe narządy i wszczepić je innym potrzebującym ludziom. Bezsensowne jest marnotrawienie części zamiennych i pozwalanie, aby one przez długie lata rozkładały się w betonowych katakumbach. Tworzone są cmentarze, gdzie składuje się zwłoki w zmyślnych grobowcach, a tym samym opóźnia się proces zamienienia się ciała w proch. Ludzie przykładają zbyt dużą wagę do zwłok, które powinny jak najszybciej użyźnić glebę, bo z niej powstały. Jak z przetopionego samochodu powstanie coś innego, tak i z naszego ciała zbuduje się całkiem inne życie. Zbyt dużo pieniędzy ludzie przeznaczają na hołubienie ciała zmarłych, a zapominają o ich duszy. A wystarczyłoby pamiętać tylko dobre chwile, jakie były naszym udziałem ze zmarłym i podziękować mu za nie. Zbędnym jest zakotwiczanie smutku w pojęciu śmierci, bo jest ona tylko nowym etapem w życiu. Każdy z nas ją wielokrotnie przechodził i zawsze była bramą do nowego istnienia. Nie ma co płakać po zmarłym, trzeba się cieszyć, że dane mu było przejść na drugą stronę i kierować ku niemu pozytywne myśli, pozwalające odnaleźć mu drogę do swojego Wyższego Ja, a potem do Najwyższej Możliwej Wibracji. Płacz i żal nie wskazują dobrej drogi, a mogą duszę wyprowadzić na manowce i będzie się ona błąkać nim znajdzie swoją drogę. Pamięć o człowieku i jego pozytywnych dokonaniach za życia powinna być obecna po każdej śmierci. Jeśli ma być pomocny w tym jakiś majestatyczny grobowiec, to super. Jeśli będzie taki grobowiec wzbudzał tylko pozytywne wspomnienia i skłaniał do pozytywnych refleksji, to jego powstanie jest zasadne. Bzdurnym jest budowanie katakumb i umiejscawianie w nich swego żalu i smutku po zmarłym. To tylko obniża wibracje i tak naprawdę oddala nas od Najwyższej Możliwej Wibracji, czyli naszego Boga. Smutek, żal, strach trwające długotrwale, są odczuciami destrukcyjnymi. Krótki smutek pozwala bardziej docenić radość…

– Chcesz jeszcze kawę?

– Nie. Wolę miętowego landrynka – JAM wyciągnął mi cukierka z ust i wsadził w swoje usta, które i tak były moimi. Bo przecież on, to ja, a ja to on. Tyle, że on jest w piątym wymiarze, a ja tu sobie w tym ciałku po Ziemi podróżuję i tak sobie myślę, że chyba trzeba zmienić opony na letnie, bo już chyba ku temu najwyższa pora…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wnuczka Emilka
*
Stock Photos from 123RF
Prawo Przyciągania
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
Jarkos, YouTube
Jarkos, YouTube
"Pocztówki Myślowe"
"Prawo Przyciągania w praktyce"
"Pińczów w 3D"
"Pińczowskie Artały"
"Jarkos Foto Art"
ebook JAMCITO
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret