Spis treści
Spis Wpisów
Spis Wpisów


– JAM! JAAAAM! Wstawaj! No wstawajże szybko!
– Jezusie Pacanoski i Matko z Buska! Co się tak drzesz!? Która godzina?
– Jest prawie ósma. Wstawaj!
– No może u ciebie jest ósma, bo u mnie jest 5:30. Śpię dalej.
– Jaka 5:30??? Przecie u ciebie czas nie istnieje!
– Nie istnieje, ale jest 5:30. I tyle w temacie. Śpię dalej.
– Wejże przestań. Wstawaj. Ludzie listy do nas napisali. Jest odzew.
JAM otworzył szeroko oczy, ziewnął nieistniejącymi ustami, przeciągnął się i wstał prawą nogą z chmurki, na której lubił się wylegiwać.
– Łoooooo! Ludzie, powiadasz, napisali do nas?
– Jako żywo, a juści, azaliż.
– No to zajefajnie. Zatem zaraz bierzemy się do roboty i będziemy im odpisywać.
– Ale może lepiej nie odpisywać każdemu z osobna, tylko pisać o tym na blogu. Wtedy więcej ludzi z tego skorzysta.
– Tak zrobimy. Ale najpierwej kawa.
– O tak. Kawa.
Zrobiłem kawę, oczywiście w jednym kubku, bo przecie JAM jest niematerialny i nie wypiłby materialnej kawy. Siedliśmy do laptopa i przeczytaliśmy pierwszy list. Był od Agi, która skarży się, że zbyt mało zarabia.
– Z tym problemem boryka się ogromna większość ludzi. Aż dziw bierze, że nie uczą tego od przedszkola, jak radzić sobie w życiu.
– Nie uczą tego, bo systemowi potrzeba jest więcej niewolników, którymi można łatwo manipulować. Czym bardziej człowiekowi brakuje pieniędzy, tym jest łatwiejszy do manipulacji.
– Aga pisze, że pracuje od poniedziałku do piątku, a także wieczorami i też w niektóre weekendy.
– Chyba dostrzegam jej błąd. Aga skupiła się na pracy, a nie na pieniądzach. Zapewne ktoś jej powiedział, może rodzice, że bez pracy nie ma kołaczy, że czym więcej będzie pracowała, tym więcej będzie miała i tego typu podobne rzeczy. I ona skupiła się na pracy, chce mieć coraz więcej pracy, a zapomniała o tym, że tak naprawdę chce mieć więcej pieniędzy. Czym ma więcej pracy, tym ma mniej czasu dla siebie. Lepszym rozwiązaniem, według mnie, jest myślenie o tym, czego się chce, a nie o tym, czego się nie chce.
– Czyli powinna skupić się na pieniądzach…
– Raczej na odczuwaniu, że jest wystarczająco bogata.
– Ale pisze, że nie jest.
– Bo więcej czasu spędza na pracy u innych, niż na korzystaniu ze swego życia. Gdyby na przykład zrezygnowała z pracy wieczorami i myślała o tym, że jest dzięki temu bardzo bogata, bo ma więcej czasu na spędzanie go z córką, to energia wokół niej zaczęłaby się zmieniać i stopniowo zauważyłaby, że im mniej pracuje, tym jest szczęśliwsza i bogatsza. Tym ma więcej pieniędzy. Zapewne pojawiłaby się w jej życiu taka sposobność, że miałaby mniej pracy, a więcej pieniędzy.
– I wtedy mogłaby spełniać marzenia swoje i córki.
– I w tym stwierdzeniu dostrzegam pewien dysonans. Aga napisała: „mam „wspaniałą córcię i chciałabym spełnić więcej naszych marzeń”. Jest różnica w spełnianiu „naszych” a swoich marzeń i marzeń córki, które nie do końca mogą być zbieżne. Aga napisała też: „Chcę żyć na własnych zasadach a nie jak chce tego moja mama , tata itd.” Jej rodzice zapewne też kiedyś spełniali ich wspólne marzenia. Obawiam się, że ona może powtarzać błędy swoich rodziców i postępować podobnie jak oni. Oni też wiedzieli, co ma być dobre dla ich córki. Ale to już Aga sama u siebie rozpozna, czy nie zachowuje się w stosunku do swojej córki podobnie, jak zachowywali się jej rodzice w stosunku do niej.
– To jak według ciebie mogłaby się zachować Aga przy spełnianiu marzeń swoich i córki?
– Aga nie napisała ile lat ma córka. Być może jest tak, że naprawdę mają wspólne marzenia i nimi żyją. Gdyby jednak te marzenia były w jakiś sposób narzucane córce przez matkę, to lepiej jest zrobić w ten sposób, że pokazać dziecku, co nas kręci, np. wędrówki po górach, paralotniarstwo, malarstwo, a dziecko wtedy poczuje tą dobrą energię, która towarzyszy realizacji naszych marzeń i być może podzieli naszą pasję.
– Albo dzięki naszej pasji odnajdzie inną, ale swoją.
– Gdy rodzice uwielbiają jeździć nad morze, ich dziecko może się godzić na taką wyprawę z nimi, bo albo nie ma wyjścia, albo nie chce sprawić przykrości rodzicom, albo rzeczywiście też lubi takie wypady. Jak jest w rzeczywistości, to już każdy rodzić powinien wyczuć.
– Sama radość gdy jest bogactwo i wspólne pasje!
– O tak. A jedno i drugie można osiągnąć swoimi myślami.
– I można też pomóc swoim myślom stosując amulety, takie jak czek dostatku.
– Tak. Wiara w ich działanie bardzo pomaga. Wiara granicząca z pewnością.
Drugi, długi list jest od Artura, który pisze, że wszystko to, o czym rozmawiamy z JAMem, skonfrontował z realnymi zdarzeniami, które zaistniały w jego życiu i doszedł do wniosku, że to bardzo współgra z jego rzeczywistością i się u niego sprawdza. Podał linka do naszego kanału kilku osobom, ale niewielu z nich zrozumiało, o czym mówimy. U tych, którzy zrozumieli życie zmieniło się na lepsze. Zniknął strach, lęk, obawa przed jutrem, a w zamian pojawił się spokój, zrozumienie, optymizm i ignorancja w stosunku do rzeczy mało istotnych, które tylko obniżają wibracje i zakłócają wewnętrzny spokój.
– Nie do każdego muszą trafiać nasze słowa. Każdy ma inną drogę do przejścia i niekoniecznie musi korzystać z naszej interpretacji rzeczywistości. Każdy sam wybiera to, co mu się może przydać. Artur trafnie powiedział, że „im bardziej mam w dupie to, co w zasadzie mnie nie dotyczy, tym więcej uśmiechu i radości pojawia się na mojej twarzy.” I dobrze pisze. Nie ma powodu, aby zajmować się czymś, co nas nie dotyczy. Nie ma powodu zajmować myśli wojnami, które gdzieś się toczą. Nie ma potrzeby przejmować się tym, że komuś gdzieś się dzieje krzywda. Owszem. Jeśli jesteśmy w stanie daną sytuację zmienić, jeśli jesteśmy w stanie komuś cierpiącemu pomóc, to pomóżmy, a nie żyjmy jego krzywdą, gdyż nie tylko pogłębiamy tą złą energię wokół danego człowieka, ale także przyciągamy ją do siebie. Złe rzeczy dzieją się tam, gdzie jest potrzeba wyrównania energii. Czym więcej i z większymi emocjami myślimy o takich sytuacjach, to tym więcej podobnych będzie się nam przytrafiało. Nikomu nie pomożemy, a sobie zaszkodzimy.
– Dalej Artur opisuje o tym, jak od dzieciństwa miał marzenia o pięknych i szybkich samochodach, o motocyklach, o tym jak zdobył Lamborghini, Porsche, o tym co robił na Kole Podbiegunowym…
– Artur ładnie pisze. Powinien kiedyś wydać książkę o swoim życiu. Już w jego liście czuć pasję i uwielbienie do życia. On ma dobrą energię i przyczynia się do zmiany tego świata na lepsze. A co najważniejsze, to jego marzenia nie były podparte myśleniem: „fajnie by to było mieć”, ale „ja też tak będę i nie ma siły, która to zmieni”. W jego planach nie było zwątpienia, a pewność, że się ziszczą.
– Mam wrażenie, jakby Arturowi nikt nie przeszkadzał od dzieciństwa w wierzeniu w swoje siły. Nikt mu nie mówił: „nie dasz rady, to nie dla ciebie, za mały jesteś, ubrudzisz się, skaleczysz się”. Ma tak klarowną energię, że książka o jego życiu i jego myślach, które sprawiły, że spełniał marzenia, jest jak najbardziej przydatna w naszej rzeczywistości.
– Wszystko od niego zależy. Ale on to już wie.
Kolejny list jest od Tobiasza, który pyta nas, co sądzimy o koncepcji przedstawianej przez pana Piotra Marta na jego kanale na youtube. Pisze: „Pan Piotr Mart twierdzi, że 99% ludzi ma podpisany kontrakt z bytami niskowibracyjnymi, które w większości nieświadomie zawarli. Skutkują one odebraniem części naszej energii życiowej na poziomie ciała subtelnego. Według Pana Piotra po śmierci właśnie te dusze są manipulowane przez byty niskowibracyjne, które umieszczają je w przestrzeni eterycznej, gdzie pobierana jest z nich energia, do czasu ponownego wcielenia, którego sama dusza nie może zaplanować. Z tej narracji wynika, że mając podpisany pakt z bytem niskowibracyjnym na poziomie ciała subtelnego, po śmierci ciała osoby tego nieświadome zostaną zmanipulowane wytworzonymi przez te byty hologramami i są w dalszym ciągu przez nie hodowane.”
Przyznam, że nie znam takiej koncepcji rzeczywistości i raczej z kanałem pana Piotra się nie spotkałem. Jednak nie omieszkam tam zajrzeć. Póki co, niech JAM przedstawi swoją wersję.
– Tak. Istnieje coś takiego jak „pakt z diabłem”, czyli umowa z Istotami Niskowibracyjnymi na dostarczanie im energii. Pisaliśmy kiedyś o tym, że nim Istoty Niskowibracyjne dostąpią zaszczytu grania w Grę w Życie Na Ziemi, to pozyskują w różny sposób energię, która „skapuje” z Gry. Pozawierały też umowy z tymi Istotami, które już grają w Grę, ale tylko z tymi początkującymi, z młodymi duszami, które jeszcze generują energię zbliżoną do energii potrzebnej Istotom Niskowibracyjnym. Wibracje średnich i starych dusz są dla nich niestrawne. Co do ciał subtelnych, astralnych i im podobnych, jakkolwiek je nazwiemy, to są one też częścią Gry, i wspomagają awatary, symbionty. Istoty Niskowibracyjne umawiają się z młodymi duszami, w jaki sposób będzie przekazywana im energia. Zwykle dzieje się to po śmierci, gdy Istota Wyższa, a raczej ta jej część, która była w awatarze, jeszcze nie zakończyła połączenia, ale już skończyła Grę. Prawdą też jest, że młoda dusza, a tym bardziej taka młoda dusza, która zawarła „pakt z diabłem”, sama nie może zaplanować kolejnej inkarnacji, gdyż ona zależy od całkowitego oczyszczenia się ze złej energii zebranej w poprzedniej inkarnacji.
– Czyli te konszachty z Istotami Niskowibracyjnymi nie są mile widziane w Świecie Dusz?
– Ano nie są. Już sama idea karmienia Istot Niskowibracyjnych energią z Gry okazała się niewypałem i dlatego teraz przebiega oddzielanie ziarna od plew.
– A jak poznać, kto zawarł ten pakt z Istotą Niskowibracyjną.
– To przede wszystkim ludzie, którzy nie czerpią radości z życia. To na przykład głodujące dzieci w Afryce. To są bardzo młode dusze, które dopiero zaczynają zabawę w inkarnację i dlatego żyją krótko i bardzo cierpią. One ledwo dotykają tej rzeczywistości, a Istoty Niskowibracyjne czerpią z nich niskie wibracje.
– I zapewne też taki pakt zawarli ludzie, którzy ciągle narzekają, ciągle cierpią.
– No niekoniecznie. Bo ci, co narzekają, często czerpią z tego przyjemność, a to już za wysoka energia dla Istot Niskowibracyjnych. Ale ci, co odczuwają notoryczne cierpienie i mało w nich radości, to już bardziej mogą być podejrzewani o zawarcie tego paktu.
– A kościół katolicki zawarł pakt z diabłem?
– Tak. Ale to jest ciut inny pakt. KK lansuje cierpienie i strach, ale sam się tym dobrze bawi. Czyli on jest niejako stręczycielem. Żołnierze KK są sami w sobie radośni, ale ci, których skuszą, już tacy nie są.
– Czyli tych, którzy idą za ich naukami i cierpią?
– Tak. Bo ten kto wierzy i czuje bezgraniczną miłość boską nie może się poddać cierpieniu. Miłość, radość wyklucza cierpienie. Ten kto jest wesoły, kto ma radosne myśli pozbawione zalążków cierpienia, strachu, ten jest bezużyteczny dla Istot Niskowibracyjnych. Jednak te Istoty nie poprzestały na czerpaniu niskiej energii z młodych dusz. Potrafią też tak zmanipulować średnie i stare dusze, że i one omamione produkują niskie wibracje.
– Jakim sposobem?
– Ano alkoholem, narkotykami i tym podobnymi. Najpierw te używki sprawiają radość, ale w miarę popadania człowieka w nałóg, złe emocje biorą górę. Wielokrotnie po pijaku człowiek robi coś takiego, po czym później cierpi i nie chodzi tu o kaca. Alkohol, narkotyki odbierają tak zwane realne myślenie i pod ich wpływem człowiek robi np. awantury, demoluje mieszkanie, a nawet powoduje wypadki samochodowe. A gdy wytrzeźwieje, wtedy przychodzi psychiczne cierpienie, z którego garściami czerpią Istoty Niskowibracyjne.
– Albo jest cierpienie, gdy jest się na głodzie i człowiek wtedy posuwa się do różnych złych czynów.
– Tak to działa. Najpierw obietnica raju, a potem piekło. Nałogowcom podupada zdrowie i przed oczyma pojawia się widmo śmierci. A na trzeźwo strach przed śmiercią jest duży.
– W kolejnym liście Michał pyta o wskazówki, jak połączyć się i być w stałym kontakcie ze swoim Wyższym Ja.
– A ty pamiętasz, jak to się u nas zaczęło?
– Już nie za bardzo, ale wiem, że naszła mnie ochota na pisanie jakiegoś opowiadania, a potem myśli same zaczęły napływać i tak powstała książka. Ale nie pamiętam, jak to się zaczęło. Chyba nie dążyłem usilnie do kontaktu z tobą, ani jakoś specjalnie nie zabiegałem?
– Ty już od dziecka miałeś wiele własnych przemyśleń. W podstawówce wymyśliłeś, że Wszechświat mieści się w grudce brudu pod paznokciem jakiegoś gada. Dużo później zaczęły się pojawiać pytania, na które w książkach nie znajdowałeś satysfakcjonującej odpowiedzi, albo rodziły się pytania, których nikt jeszcze nie zadał. Wtedy nadeszła pora, abym ja zaczął do ciebie mówić, abym przekazywał ci informacje przez twoje myśli.
– To świetne uczucie móc pisać o tym, o czym się nie wie, o czym się nie słyszało i że to okazuje spójne z rzeczywistością. I jeszcze świetniejsze, gdy to potwierdzają inni w swych publikacjach, które dopiero później czytamy. A co poradzisz Michałowi?
– Skoro jeszcze nie nawiązał kontaktu ze swoją Istotą Wyższą, to może znaczyć, że nie jest jeszcze gotowy. Pisze, że ma wiele zjawisk paranormalnych w życiu, ale marzeniem jego jest kontakt z jego Wyższym Ja. Wynika z tego, że on chce tego kontaktu tylko z ciekawości. A to zwykle tak nie działa. My Istoty wyższe nawiązujemy kontakt bezpośredni z wami, naszymi symbiontami w Grze w Życie Na Ziemi, wtedy, kiedy uważamy, że dojrzeliście do takiego kontaktu. Najpierw pojawia się u was wyostrzona intuicja, uczycie się odczytywać znaki, jakie wam zostawiamy, a dopiero potem może nastąpić kontakt, który odbywa się w różny sposób.
– Tak jak nasz podczas pisania?
– Nie tylko. My się kontaktujemy także gdy mówisz i wtedy wiesz, że twoje słowa pochodzą ode mnie. Czujesz to. Wracając do Michała, to jego Istota Wyższa odezwie się do niego, gdy przestanie traktować ją jako zjawisko parapsychologiczne, a uzna za naturalną część siebie. Na wszystko jest odpowiednia pora.
Ostatni list jest od Marii. Napisała:
„Witaj, mam wrażenie że jestem blisko a potem coś mi umyka. Potrzebuję małego cudu, zbiegu okoliczności, który nim nie jest… dobrego słowa, potwierdzenia, że jest w nas ludziach coś, dzięki czemu to my wpływamy na gwiazdy a nie one na nas… Potrzebuję „przytulenia” i otuchy żeby „wzlecieć”…
Macie chłopaki tajemnicze dobre słowo dla mnie?”
– Niekiedy brakuje takiego dopięcia. Czegoś, co sprawi, że nabieramy pewności, że wiemy, iż to jest to. Maria potrzebuje małego cudu, czyli czegoś, co ją przekona, że jest w dobrym miejscu i o dobrej porze. A wiem, że jest ona raczej uduchowioną osobą, co wynika z dalszej treści jej listu, gdyż pisze wiersze, a jeden ładny nam przesłała, do których inspiracje czerpie z Kronik Akaszy. Nie każdy to potrafi. W sumie niewielu ma taką zdolność, aby korzystać z Biblioteki Tej Rzeczywistości. Maria szuka potwierdzenia cudu na zewnątrz, podczas, gdy on jest w niej. Czuje go blisko, a potem jej to umyka. Nie wierzy do końca w swoje możliwości i pragnie potwierdzenia swej cudowności w oczach innych. Mario! Podejdź do lustra i spójrz w swoje oczy! W nich dostrzeżesz cudowność tej rzeczywistości i cudowność swojego życia. Nie musisz szukać potwierdzenia u innych. Ty sama dla siebie jesteś potwierdzeniem i jeśli to już czujesz, to innym możesz dawać tylko to co tobie służy, a nie to, czego ktoś oczekuje od ciebie. Ty jesteś Panią Swego Wszechświata i to Ty sterujesz gwiazdami, a nie one Tobą.
– Maria pyta też o szczegóły techniczne naszego nagrywania, bo chciałaby nagrywać swoje wiersze. My tekst piszemy w Wordzie, a nagrywamy w Audacity. Obrazki robimy w PhotoScape, a montujemy jako film w Windows Movie Maker. Nie korzystamy z żadnych wymyślnych programów. Wszystkie są dostępne w sieci. Gdyby Maria chciała poznać więcej szczegółów, to niech napisze do nas. Pomożemy. Maria napisała też, że nie wie jak swoją stwórczość ładnie i smacznie podać innym.
– Początkujący twórcy, którzy dopiero zaczynają prezentację siebie innym, bardzo obawiają się odrzucenia i usilnie chcą trafić w gust jak największej grupie ludzi. Zabieganie o akceptację innych jest zgubnym procederem, bo jeśli się nie jest odpornym na krytykę, a nowicjusze zwykle tacy są, to bardzo łatwo się zniechęcić i pogrzebać swój talent. Krytyka od plebsu odnosi się zwykle do stwierdzeń; „głupota, badziew, ale ma fazę, co on bierze, że takie rzeczy tworzy” i tym podobne. Takie słowa oznaczają tylko, że ich wypowiadacze nie są kompatybilni z twórcą. Jeśli my mamy śrubę fi 5, to nie potrzebne są nam nakrętki ósemki, dziesiątki, czy czwórki. Gdy w sklepie mierzymy za ciasne buty, to nie obrażamy się na nie, że nas uwierają i do nas nie pasują. Mają prawo do nas nie pasować, bo pasują do kogoś innego. Krytyka plebsu, to takie uwieranie za ciasnego buta, gdy go w sklepie mierzymy. A czym bardziej ktoś coś krytykuje, tym więcej okazji do krytykowania, czyli oznajmiania swojej niespójności, pojawia mu się w życiu. Trzeba się też oswoić z faktem, że na świecie jest tak wiele różnorodności po to aby różnorodni ludzie mogli wybrać coś dla siebie. Nie ma przypadków, żeby żadnej osobie dana rzecz się nie podobała. Artyści, twórcy, którzy szukają akceptacji w innych ludziach, tak naprawdę nie akceptują siebie. Jeśli pokażemy siebie takimi, jakimi jesteśmy, jeśli włożymy w stwarzanie swoją dobrą energię, to na pewno znajdą nas sympatycy, którym spodoba się bardziej treść, a nie forma, w jaką treść włożyliśmy. Twórzmy dla siebie i dla własnej radości, a świat obok nas też będzie radosny. I myślmy o tym, czego chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy. Malowanie żółtą farbą nie sprawi, że ściana będzie czerwona.
– A ja dodam jeszcze: Tak Mario! Trza w końcu coś zrobić!

*
66 views
Wnuczka Emilka
Jarkosowa Dusza
*
Prawo Przyciągania, the secret, galeria
"Jarkosowe Malowanki"
"Jarkosowe Wschody i Zachody"
Jarkosowe Pińczowskie Zachodzenia
Pińczowskie Artały
Prawo Przyciągania, the secret